Restauracje, wyjazdy i lekarze. Jak zmieniały się wydatki Polaków przez ostatnią dekadę
Wzrost zamożności nie oznacza proporcjonalnego wzrostu wydatków we wszystkich kategoriach. Dane pokazują, że gdy dochody rosną, gospodarstwa domowe coraz większą część budżetu przeznaczają na usługi i doświadczenia, a coraz mniejszą na dobra, które dzięki konkurencji i technologii stają się relatywnie tańsze.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak zmieniła się struktura wydatków Polaków w ciągu ostatniej dekady i które kategorie zyskały lub straciły na znaczeniu.
- Dlaczego ubrania i usługi telekomunikacyjne pochłaniają dziś znacznie mniejszą część domowych budżetów niż jeszcze 10 lat temu.
- Skąd bierze się rosnący udział wydatków na restauracje, podróże i prywatną opiekę zdrowotną oraz, co mówi to o zmianach w stylu życia Polaków.
Jednym z najlepszych sposobów obserwacji zmian w trendach gospodarczych jest spojrzenie na budżety gospodarstw domowych. Takie badania od wielu lat prowadzi GUS. Nie są idealne, bo część gospodarstw domowych odmawia odpowiedzi na zadawane przez ankieterów pytania. Wciąż to jednak najlepsze źródło wiedzy o wydatkach, jakim dysponujemy.
Jak te wydatki zmieniały się w ciągu ostatniej dekady? W 2015 r. wynosiły one 1,1 tys. zł w przeliczeniu na 1 osobę w gospodarstwie domowym, z kolei w 2025 r. było to ponad 2 tys. zł. Wzrost wyniósł 85 proc. w kategoriach nominalnych, jednak realnie był znacznie niższy, ze względu na bardzo wysoką inflację przez część tego okresu i wyniósł 20 proc.
Kluczowe kategorie…
Najważniejsze kategorie pozostają te same. Jest to żywność oraz napoje alkoholowe, które w 2015 r. pochłaniały 24 proc. wszystkich wydatków, a w 2025 r. to było 25,1 proc. Na drugim miejscu znalazło się użytkowanie mieszkania/domu i wydatki na energię – ich udział nieznacznie spadł. Z 20,1 proc. w 2015 r. do 19,4 proc. w 2025 r. Trzecią kategorią jest transport, gdzie wydatki wzrosły z 8,8 do 9,8 proc., a czwartą rekreacja i kultura – wzrost z 6,7 do 7,2 proc.
Łącznie te cztery największe kategorie stanowią ok. 60 proc. całości domowych wydatków.
Na pozór nie dzieje się więc tutaj nic spektakularnego. To wynika jednak z tego, że największe kategorie wydatków są niezbyt elastyczne. Znacznie ciekawsze zjawiska mają natomiast miejsce wśród kategorii z mniejszym udziałem.
… i te, gdzie najwięcej się zmienia
Na wykresie powyżej pokazałem, jak zmieniał się udziałów wydatków w czterech kategoriach – restauracjach i hotelach, zdrowiu, łączności oraz odzieży i obuwiu. W pierwszych dwóch przypadkach wyraźnie wzrosły. Z kolei w kolejnych dwóch nastąpiły silne spadki.
Zacznijmy od tych, gdzie spadki były największe. Udział wydatków na odzież i obuwie spadł aż o jedną trzecią w ciągu dekady. W 2015 r. statystyczne gospodarstwo przeznaczało na ten cel 5,4 proc. całego budżetu. Z kolei w 2025 r. to było tylko 3,6 proc.
Spadki nastąpiły we wszystkich grupach społecznych, które GUS wyróżnia w swoich danych. W przypadku najważniejszej, czyli pracowników, udział tych wydatków zmienił się z 6,1 proc. w 2015 r. do 4 proc. w 2025 r. W budżetach emerytów i rencistów to był spadek z 3,5 do 2,4 proc.
Co się stało? Trudno powiedzieć, żeby Polacy w ciągu ostatniej dekady zaczęli się gorzej ubierać, czy przykładać mniejszą uwagę do wyglądu. Wręcz przeciwnie. Odpowiedź w dużym stopniu kryje się natomiast w danych o cenach tych towarów.
W okresie od 2015 do 2025 r. w kategorii odzieży i obuwia występowała permanentna deflacja. Ceny średnio spadały w ujęciu r/r o 1,2 proc., realnie ubrania w Polsce są o 9 proc. tańsze niż w 2015 r. Dla porównania inflacja w tym okresie wynosiła średnio 4,2 proc., co oznacza, że o tyle rosły ceny r/r.
To oczywiście można wiązać z ekspansją tzw. fast fashion, a w ostatnich latach zwłaszcza chińskich platform zakupowych jak Shein, czy Temu. Można oczywiście różnie je oceniać z perspektywy etycznej, czy wpływu na środowisko, ale silna konkurencja w sektorze odzieżowym wyraźnie obniżyła ceny tych towarów.
Kiedy dodamy do tego wysoki wzrost dochodów gospodarstw, to w efekcie mamy silny spadek w udziale wydatków.
A skąd spadek udziału łączności?
Nieco inne siły stoją za spadkiem wydatków na kategorię łączności. Kryją się w niej usługi telekomunikacyjne, pocztowe i kurierskie. Udział tej kategorii spadł w ciągu dekady o prawie jedną czwartą. W 2015 r. te wydatki pochłaniały 5 proc. budżetów, tymczasem w 2025 r. to było 3,8 proc.
Ten spadek nie jest wynikiem spadków cen – inflacja w tym okresie w całej kategorii wynosiła średnio 2,4 proc. r/r. Można go przypisać głównie zmianom technologicznym. Cyfrowy obieg dokumentów spowodował spadek popytu na usługi pocztowe, a rozwój sieci komórkowej i dostęp do internetu w telefonie doprowadziły do tego, że nikt już praktycznie nie używa telefonów stacjonarnych. Odeszły więc pewne koszty dla konsumentów. To w pewnym stopniu było równoważone przez szybki wzrost popytu na usługi kurierskie, związany z rozwojem e-commerce.
Oczywiście w pewnym stopniu spadek wydatków na tzw. łączność, to też efekt wzrostu zamożności.
W kierunku gospodarki doświadczeń
Kategorią z najsilniejszym wzrostem w wydatkach były restauracje i hotele, wyniósł on 26 proc. w kategoriach względnych. W 2015 r. te wydatki pochłaniały 4,2 proc., a w 2025 r. – 5,3 proc. z covidowym dołkiem w międzyczasie.
To wydaje się dosyć oczywiste. Dobrze udokumentowanym efektem w ekonomii jest wzrost wydatków na usługi wraz ze wzrostem zamożności. Silnie widocznym trendem jest też rozwój tzw. gospodarki doświadczeń, czyli poszukiwania przez konsumentów usług, które nie tylko zaspokoją ich potrzeby, ale będą też ciekawym przeżyciem samym w sobie. W tę kategorię dobrze wpisują się podróże.
Ciekawszy jest natomiast wzrost udziału zdrowia w budżetach gospodarstw domowych. Nie jest on bardzo wysoki, ale zauważalny. Wyniósł 13 proc. na przestrzeni dekady, choć głównie jest to efekt wzrostów w ciągu ostatnich dwóch lat. Udział w kategoriach bezwzględnych wzrósł z 5,3 do 6 proc.
Z czego on wynika? GUS wyróżnia w tym obszarze dwie główne kategorie – wyroby farmaceutyczne oraz usługi ambulatoryjne. W tej pierwszej udział był mniej więcej stały. W 2015 r. to było 3,1 proc. łącznych wydatków, a w 2025 r. – 3 proc. Wyraźnie wzrósł jednak udział wydatków na usługi – z 1,7 do 2,1 proc., czyli o 24 proc., jednak jeszcze w 2023 r. to było tylko 1,4 proc.
Przyczyn może być kilka – starzenie się społeczeństwa, czy wzrost świadomości zdrowotnej. Jednak to są procesy długotrwałe, wątpliwe, żeby pociągnęły za sobą wzrost udziału w wydatkach w tak krótkim czasie.
Co zatem za to odpowiada? Prawdopodobnie jest to efekt uboczny szybkiego zwiększenia zarobków lekarzy w ochronie zdrowia w ostatnich latach. Potwierdzają to też dane o inflacji w kategorii usług ambulatoryjnych i związanych ze zdrowiem. W latach 2015-2025 wyniósł on średnio 7,1 proc., jednak w samym okresie lat 2023-2025 był wyraźnie wyższy i wynosił 10,4 proc. W konsekwencji nastąpił wyraźny wzrost wydatków gospodarstw na prywatną opiekę zdrowotną.
Główne wnioski
- Struktura wydatków Polaków pozostaje stabilna, ale zmieniają się priorytety. W latach 2015-2025 wydatki gospodarstw domowych na osobę wzrosły nominalnie o 85 proc., a realnie o ok. 20 proc. Mimo to cztery największe kategorie, czyli żywność, mieszkanie i energia, transport oraz rekreacja – nadal odpowiadają za około 60 proc. wszystkich wydatków.
- Największe spadki udziału w budżetach dotyczą odzieży i łączności. Wydatki na ubrania i obuwie zmniejszyły swój udział o jedną trzecią, głównie dzięki wieloletniej deflacji cen i rosnącej konkurencji w handlu. Z kolei udział wydatków na łączność spadł wskutek zmian technologicznych, które ograniczyły koszty tradycyjnych usług telekomunikacyjnych i pocztowych.
- Coraz większą część budżetów pochłaniają usługi, zwłaszcza restauracje, podróże i zdrowie. Wzrost wydatków na restauracje i hotele odzwierciedla rosnącą zamożność oraz rozwój gospodarki doświadczeń. Z kolei wyższy udział wydatków na zdrowie wynika przede wszystkim z szybkiego wzrostu cen usług medycznych, szczególnie prywatnych konsultacji ambulatoryjnych, w ostatnich latach.