Ronaldo mówi „dość”, ale zakopuje topór wojenny. Kulisy konfliktu w saudyjskiej lidze
Cristiano Ronaldo zbojkotował trzy mecze Al-Nassr, sygnalizując głębszy problem w saudyjskiej piłce. Portugalczyk uważa, że faworyzowany jest Al-Hilal, a wspólny właściciel klubów – Public Investment Fund – nie zachowuje równego dystansu. W tle są setki milionów euro różnicy w transferach i wpływ nieformalnych decydentów.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego Cristiano Ronaldo zbojkotował trzy mecze swojego klubu – Al-Nassr.
- Jak duże są dysproporcje w wydatkach między Al-Nassr a Al-Hilal, dwoma czołowymi klubami z Arabii Saudyjskiej finansowanymi przez państwowy podmiot.
- Kto pełni rolę „szarej eminencji” w przypadku Al-Hilal.
Cristiano Ronaldo w pierwszej połowie lutego 2026 r. odmówił gry w trzech meczach Al-Nassr. Nie był to efekt kontuzji, lecz wyraz otwartego buntu. Portugalski gwiazdor zaprotestował przeciwko polityce państwowego funduszu Public Investment Fund. Ten – jego zdaniem – faworyzował Al-Hilal, bezpośredniego rywala w walce o najwyższe cele sportowe.
Po przejęciu w czerwcu 2023 r. 75 proc. udziałów w czterech największych saudyjskich klubach – Al-Nassr, Al-Hilal, Al-Ittihad i Al-Ahli – przez Public Investment Fund, do Saudi Pro League zaczęły trafiać piłkarskie gwiazdy dotąd występujące w czołowych ligach Europy. Wśród nich znaleźli się m.in. Karim Benzema, Neymar, Sadio Mané, N’Golo Kanté, Riyad Mahrez oraz Jordan Henderson.
Arabia Saudyjska, dysponująca stosunkowo młodym społeczeństwem i dążąca do dywersyfikacji gospodarki, coraz mocniej stawia na sektor rozrywki. Jednym z kluczowych narzędzi budowania tamtejszej „miękkiej siły” ma być piłka nożna. Dodatkowym czynnikiem jest fakt, że właśnie w tym kraju za cztery lata zostaną rozegrane mistrzostwa świata. To okoliczność, której nie można pomijać.
Za mało gwiazd?
W letnim oknie transferowym Al-Nassr przeszło do ofensywy na rynku. Do Cristiano Ronaldo dołączyli ofensywni piłkarze znani z występów w czołowych ligach europejskich: wieloletni zawodnik Bayernu Monachium Kingsley Coman (25 mln euro) oraz rodak CR7 – João Félix, mający w CV Benficę, Atlético Madryt, Chelsea i AC Milan (30 mln euro).
Defensywę wzmocnili natomiast Iñigo Martínez, lider obrony FC Barcelona w poprzednim sezonie (transfer bezgotówkowy po wygaśnięciu kontraktu), oraz Mohamed Simakan (35 mln euro), dotychczas jeden z filarów linii obrony RB Lipsk.
Mimo tych istotnych wzmocnień Cristiano Ronaldo nie mógł oprzeć się wrażeniu, że klub, który reprezentuje, nie jest traktowany na równi z Al-Hilalem. Poczucie rozgoryczenia, widoczne w zachowaniu jednego z najwybitniejszych piłkarzy w historii, wynika także z faktu, że Al-Nassr z nim w składzie nie zdobyło dotąd żadnego trofeum.
Dodatkowo zimą trener Jorge Jesus nie otrzymał żadnej nowej gwiazdy światowego formatu. Media zwracały również uwagę na zaległości finansowe wobec pracowników klubu. W efekcie atmosfera wokół zespołu wyraźnie się pogorszyła.
– W przestrzeni publicznej funkcjonuje wiele uproszczeń. Cristiano Ronaldo słynie z tego, że wymaga bardzo wysokich standardów. I to zarówno na boisku, jak i w sposobie zarządzania klubem czy całą ligą. Jego obiekcje należy rozpatrywać właśnie w tym kontekście. Uważam, że komentarze Portugalczyka dotyczyły raczej funkcjonowania całej saudyjskiej piłki nożnej niż Al-Hilal jako pojedynczego klubu – mówi XYZ Fathi Abou El Gadaiel, ekspert LTT Sports.
Warto zauważyć, że z drużyny aktualnego mistrza kraju, Al-Ittihad, do Al-Hilal przeniósł się Karim Benzema. To były klubowy kolega Ronaldo z Realu Madryt. Jak się okazało, dotychczasowy klub Francuza nie przedstawił mu satysfakcjonującej finansowo oferty dalszej współpracy, co skrzętnie wykorzystali ligowi rywale.
Ostatecznie 41-letni Cristiano Ronaldo zdecydował się zakopać topór wojenny i wrócił do gry 14 lutego. W wygranym 2:0 ligowym meczu z Al-Fateh otworzył wynik spotkania, skutecznie finalizując precyzyjne dośrodkowanie Sadio Mané.
– Konflikt Cristiano Ronaldo z saudyjskim klubem był w Portugalii relacjonowany dokładnie, ale bez większych emocji. W ostatnich tygodniach sport zszedł tam bowiem na drugi plan z powodu katastrofalnych opadów deszczu i powodzi. Najważniejsze tytuły sportowe podkreślały wsparcie kibiców dla portugalskiej legendy oraz spokój samego piłkarza. Sam strajk zakończył się zresztą dość szybko – mówi dr Anna Olchówka, analityczka portugalskiej piłki.
Co doprowadziło do zawieszenia broni?
Zarząd Al-Nassr został postawiony pod ścianą przez swojego najlepszego piłkarza, dlatego klub z Rijadu rozpoczął regulowanie zaległości wobec pracowników. Portugalscy dyrektorzy José Semedo i Simão Coutinho, utrzymujący dobre relacje z Ronaldo, ponownie mają odgrywać istotną rolę w kształtowaniu polityki personalnej zespołu.
Warto zaznaczyć, że po odebraniu im w grudniu ubiegłego roku dotychczasowych uprawnień doszło do wyraźnego zastoju transferowego po stronie Al-Nassr. Choć zimą klub nie dokonał spektakularnych wzmocnień, Cristiano Ronaldo miał otrzymać zapewnienie, że w najbliższym czasie zostaną podjęte działania mające poprawić sytuację sportową i organizacyjną.
– Co ciekawe, w portugalskim tygodniku „Expresso” ukazał się obszerny i bardzo krytyczny komentarz dotyczący całej sprawy. Francisco Martins zarzucał Ronaldo wybielanie reżimu i „kupioną pasję” do Saudi Pro League. Wskazywał na jego ostatnie występy reprezentacyjne „za zasługi”. Odnosił się przy tym do niedawnych słów selekcjonera Roberto Martíneza. Ten ostatni krytykował portugalskie kluby za brak realnych szans gry dla utalentowanej młodzieży – relacjonuje dr Anna Olchówka.
Pożądany tysiąc
Gdy spór między Cristiano Ronaldo a Al-Nassr eskalował, osoby zarządzające Saudi Pro League mogły obawiać się, że Portugalczyk strzeli upragnionego, tysięcznego gola w karierze poza Arabią Saudyjską. Tymczasem w meczu z Al-Fateh, rozegranym już po zakończeniu bojkotu, zdobył bramkę numer 962. Do symbolicznej granicy tysiąca trafień brakuje mu zatem niespełna czterdziestu goli.
Jeśli ten historyczny, tysięczny gol padnie na boiskach Saudi Pro League, będzie to wydarzenie o ogromnym zasięgu i marketingowym znaczeniu dla całych rozgrywek. Toni Kroos, były pomocnik Realu Madryt i reprezentacji Niemiec, nie owijał w bawełnę.
„Liga saudyjska to zupełnie inny świat. Przed transferem Cristiano Ronaldo do Al-Nassr mało kto się nią interesował. Dziś nie potrafi jednak okazać szacunku człowiekowi, który przyniósł jej międzynarodowy rozgłos. Zapewniam, że jeśli Ronaldo odejdzie jutro, nikt nie będzie już oglądał tej ligi” – powiedział Toni Kroos, cytowany przez „Foot Mercato”.
Główne założenia polityki
Decydentom saudyjskiego futbolu zależy na tym, aby cała liga systematycznie się rozwijała i wzmacniała swoją pozycję na arenie międzynarodowej.
– W praktyce w Arabii Saudyjskiej nie ma jednego klubu, który byłby stale traktowany priorytetowo. Nacisk kładzie się raczej na te zespoły, które w danym momencie reprezentują kraj w rozgrywkach międzynarodowych. Zwłaszcza w turniejach Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej (AFC) – uważa Fathi Abou El Gadaiel.
Rozmówca XYZ zwraca uwagę, że to podejście wykracza poza samą Arabię Saudyjską.
– Gdy saudyjskie kluby zbliżają się do kluczowych meczów w Azji, często modyfikowany jest terminarz krajowych rozgrywek. Oczywiście po to, aby ograniczyć presję i ułatwić przygotowania. Co istotne, podobne mechanizmy funkcjonują w całym regionie. Chodzi o prestiż międzynarodowy, a nie o trwałe faworyzowanie jednego klubu. W tym sensie „najważniejszym” zespołem jest zwykle ten, który akurat rywalizuje poza granicami kraju – podkreśla ekspert.
Wrażliwi na krytykę
Toni Kroos od dłuższego czasu prezentuje sceptyczne stanowisko wobec Saudi Pro League. W 2023 r., gdy Gabri Veiga – zamiast przenieść się do SSC Napoli – wybrał ofertę Al-Ahli, były pomocnik Realu Madryt nie krył zdumienia. Hiszpan zdecydował się bowiem na przeprowadzkę na Bliski Wschód w wieku zaledwie 21 lat. W ocenie Kroosa było to decyzją przedwczesną z punktu widzenia sportowego rozwoju.
Sam Niemiec doświadczył zresztą, jak wrażliwi na krytykę bywają saudyjscy kibice. Podczas meczów o Superpuchar Hiszpanii, rozgrywanych od kilku lat na Bliskim Wschodzie, niemal każde jego zagranie było kwitowane gwizdami z trybun.
Jeśli chodzi o Cristiano Ronaldo, mimo zaawansowanego – jak na zawodowego piłkarza – wieku, obawy saudyjskich notabli, że mógłby opuścić Zatokę Perską na rzecz Europy, nie były bezpodstawne. Światowe media zwracały uwagę, że gwiazdor ma w kontrakcie klauzulę odstępnego w wysokości 43 mln funtów. Taka kwota mogłaby skłonić do działania nie tylko kluby ze Starego Kontynentu, lecz także zespoły z MLS.
Wyraźne dysproporcje
Portugalski dziennik „A Bola” przeanalizował wydatki największych saudyjskich klubów, by sprawdzić, czy Cristiano Ronaldo ma podstawy, by sądzić, że Public Investment Fund nie wspiera wszystkich kontrolowanych przez siebie zespołów w jednakowym stopniu.
Opierając się na danych „Transfermarkt”, redakcja na początku lutego br. wskazała, że Al-Hilal zainwestowało od lata 2023 r. łącznie 624 mln euro, podczas gdy Al-Nassr – 409 mln euro. Dalej w zestawieniu znalazły się Al-Ahli (380 mln euro) oraz Al-Ittihad (334 mln euro). Między nimi nie widać już tak wyraźnej różnicy.
Frustrację Ronaldo mogło dodatkowo pogłębić to, że zimą Al-Nassr nie wykazało się rozmachem na rynku transferowym, pozyskując m.in. Haydeera Abdulkareema, młodego irackiego pomocnika z Al Zawraa – zawodnika szerzej nieznanego, który nie musi od razu podnieść jakość gry zespołu.
Dla odmiany Al-Hilal nie szczędziło środków na wzmocnienia. Do drużyny trafili Kader Meïté (Rennes, 30 mln euro), Murad Al-Hawsai (Al Khaleej, 8,3 mln euro), Sultan Mandash (Al Taawoun, 3,43 mln euro), Pablo Marí (Fiorentina, 2 mln euro) oraz Rayan Al Dossary (Al Khaleej). Wisienką na torcie było zakontraktowanie Karima Benzemy, który dołączył do klubu na zasadzie wolnego transferu.
– Al-Hilal to stabilny i dobrze zarządzany klub. Specyfika funkcjonowania Saudi Pro League może sprawiać wrażenie pewnego faworyzowania, zwłaszcza gdy idą za tym dobre wyniki sportowe. Nie oznacza to jednak automatycznie, że jeden klub jest systematycznie chroniony – mówi Fathi Abou El Gadaiel.
Nasz rozmówca przypomina, że swego czasu nawet Robert Lewandowski krytykował otoczenie oraz standardy organizacyjne reprezentacji Polski. NIe obarczał wówczas winą samych zawodników. Dlatego podobnie wypowiedzi Ronaldo można odczytywać nie jako atak na Al-Hilal. To raczej komentarz dotyczący struktury i funkcjonowania ligi poza boiskiem.
Głód sukcesów
Analizując burzliwe reakcje na konflikt Cristiano Ronaldo z Al-Nassr, trudno pominąć jeszcze jeden istotny aspekt. Portugalczyk jest zdecydowanie najlepiej opłacanym piłkarzem Saudi Pro League i zarabia około 200 mln euro rocznie. Kwota ta stanowi blisko 20 proc. łącznych wynagrodzeń wszystkich zawodników ligi, a mimo to wciąż zachowuje on ogromne ambicje sportowe.
Dotyczą one nie tylko celów indywidualnych, takich jak osiągnięcie granicy tysiąca bramek w karierze, lecz także sukcesów zespołowych. Były zawodnik Manchesteru United, Realu Madryt i Juventusu nadal chce zdobywać trofea.
Musiał jednak zderzyć się z realiami układu sił w bliskowschodniej monarchii absolutnej. Jak zwraca uwagę Michał Zaranek, publicysta „Przeglądu Sportowego”, książę Al Waleed bin Talal bin Abdulaziz jest zagorzałym kibicem Al-Hilal. A jest on wnukiem pierwszego króla Arabii Saudyjskiej i kuzynem obecnego władcy. To on sfinansował zimowe transfery ukochanego klubu, co miało dodatkowo podgrzać napięcie wokół CR7.
Tyle że znany od lat z asertywności gwiazdor i tym razem nie zamierzał odpuszczać. Ostatecznie prominentne postacie saudyjskiego futbolu mogły odetchnąć z ulgą. Cristiano Ronaldo pozostał w lidze, a jego występy wciąż będą przyciągać uwagę kibiców na stadionach i przed ekranami.
Główne wnioski
- Cristiano Ronaldo zbojkotował trzy mecze Al-Nassr, ponieważ czuł, że jego klub jest traktowany gorzej niż rywale. W jego ocenie Al-Hilal jest wyraźnie faworyzowane zarówno sportowo, jak i transferowo. Portugalczyk miał również uważać, że Public Investment Fund – wspólny większościowy udziałowiec obu klubów – nie zarządza swoimi aktywami w sposób w pełni równy i sprawiedliwy.
- Dysproporcje między Al-Hilal a Al-Nassr wynikają przede wszystkim ze skali inwestycji transferowych. Według danych Transfermarktu Al-Hilal wydało od lata 2023 r. 624 mln euro, podczas gdy Al-Nassr 409 mln euro. Różnica jest tym bardziej widoczna, że kolejne kluby w zestawieniu – Al-Ahli i Al-Ittihad – wykazują znacznie bardziej zbliżony poziom wydatków. Frustrację Cristiano Ronaldo mogło dodatkowo pogłębić to, że zimą Al-Nassr nie pozyskało gwiazd światowego formatu, co kontrastowało z rozmachem transferowym Al-Hilal.
- Za „szarą eminencję” Al-Hilal często uznaje się Al Waleeda bin Talal Al Sauda – wnuka pierwszego króla Arabii Saudyjskiej i kuzyna obecnego władcy, który od lat wspiera klub finansowo. W ostatnim zimowym oknie transferowym to właśnie on, jako prominentny członek klubu, miał sfinansować pełne koszty transferów Al-Hilal. Prywatne wsparcie zapewniło klubowi dużą elastyczność finansową, wyraźnie przewyższającą możliwości większości rywali w Saudi Pro League.