Kategorie artykułu: Newsy Świat

Rosja w obliczu demograficznego załamania. Tak źle nie było od dwudziestu lat

Jak zauważył rosyjski dziennik „Wiedomosti”, powołując się na niepublikowane oficjalnie dane Rosstatu, na koniec 2025 r. współczynnik dzietności (TFR) w Rosji wyniósł 1,374 w porównaniu z 1,4 odnotowanym na koniec 2024 r. To dziesiąty rok z rzędu spadku i najniższy wynik od 2006 r. Spadki są notowane mimo wysiłków putinowskiej administracji, aby Rosjanki rodziły jak najwięcej dzieci i wbrew twierdzeniom oficjalnej propagandy.

Dzieci z "Młodej Armii" paramilitarnej organizacji młodzieżowej wspieranej przez rosyjskie Ministerstwo Obrony
Gdy propaganda mówi o wielkiej Rosji, populacja Rosjan maleje. Na zdjęciu dzieci z Młodej Armii. Fot. Artem Priakhin/SOPA Images/LightRocket via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak wygląda obecna sytuacja demograficzna Rosji i jak zmienia się współczynnik dzietności.
  2. Dlaczego rosyjska demografia stanowi problem strategiczny dla Kremla.
  3. Jakie działania podejmuje rosyjskie państwo, by zatrzymać spadek liczby urodzeń.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Chociaż współczynnik dzietności – jak podkreślają eksperci – nie jest rodzajem demograficznej wyroczni, uznaje się go za dobry wyznacznik tego, czy dana społeczność rośnie, czy maleje. Za punkt graniczny gwarantujący zastępowalność pokoleń uznaje się szacowaną średnią 2,1 dziecka na kobietę.

Wpółczynnik dzietności (TFR) w Rosji w 2025 roku znowu w dół

Jak piszą „Wiedomosti”, powołując się na niepublikowane oficjalnie dane Rosstatu, na koniec 2025 r. współczynnik dzietności (TFR) w Rosji wyniósł 1,374 w porównaniu z 1,4 odnotowanym na koniec 2024 r.

Dla porównania współczynnik dzietności w Polsce wyniósł w 2024 r. 1,03. Jednak – jak zauważył główny ekonomista XYZ Marek Skawiński – zmiany współczynnika dzietności w Polsce nie wyglądają aż tak źle po uwzględnieniu opóźnienia decyzji o urodzeniu pierwszego dziecka.

Sama niska dzietność nie jest też od razu tak dużym wyzwaniem dla państwa, gdy m.in. wydłuża się oczekiwana długość życia czy braki na rynku pracy uzupełnia migracja. Jest to jednak wyzwanie szczególnie dla Rosjan – mają przed sobą realne ryzyko, że staną się mniejszością we własnym kraju.

Władimir Putin chciałby, żeby Rosjanki rodziły po 9-10 dzieci

We wrześniu 2024 r. sam Władimir Putin przyznał na Wschodnim Forum Ekonomicznym we Władywostoku, że Rosja „musi rozwiązać problemy demograficzne”. Z tej okazji zacytował Aleksandra Sołżenicyna.

– Sołżenicyn powiedział, że głównym celem państwa jest zagwarantowanie istnienia samego narodu. Z pewnością musimy rozwiązać problemy demograficzne i troszczyć się o rodziny z dziećmi (...). Jak można ten problem rozwiązać? Po pierwsze, musimy troszczyć się o ludzi, podwyższyć liczbę narodzin, stworzyć warunki, żeby ludzie mieli duże rodziny. Żeby to stało się modne, żeby mieć dużo dzieci. Tak jak kiedyś było w Rosji, żeby było po 9-10 dzieci w rodzinie – powiedział wówczas Putin.

Sołżenicyn na zachodzie znany jest przede wszystkim z krytyki Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, którego upadek sam Putin uważa za „prawdziwą tragedię”, a odbudowanie jego strefy wpływów – za swoją życiową misję.

Sołżenicyn po otrzymaniu literackiej Nagrody Nobla w 1970 r. z dekady na dekadę coraz bardziej dryfował jednak w kierunku skrajnego rosyjskiego nacjonalizmu. Pisarz zdążył jeszcze przyjąć w 2007 r. odznaczenie państwowe od samego Władimira Putina za jego drugiej prezydenckiej kadencji.

Oprócz rosnącego przekonania o wyższości Rosjan nad innymi narodami Sołżenicyn uważał, że świat zachodni słabnie i pogrąża się w moralnym kryzysie.

Tymczasem etniczni Rosjanie są coraz mniejszą większością we własnym kraju

Jest to też od dłuższego czasu oficjalne stanowisko putinowskiej propagandy.

Jednym z często powtarzanych argumentów na poparcie tej tezy jest demografia. Zdaniem rosyjskiej propagandy u źródeł tych problemów ma leżeć otwarcie na muzułmańską migrację czy akceptacja związków homoseksualnych. Te czynniki mają sprawiać, że Europejczycy staną się mniejszością we własnych krajach. Tak przyznajmniej brzmi motyw powtarzany w kontrolowanych przez państwo rosyjskich środkach masowego przekazu.

Jeśli jednak spojrzeć w statystyki, wskaźnik dzietności we Francji w 2024 r. wyniósł 1,62 (ined.fr), w Niemczech – 1,35 (Statistisches Bundesamt). Średnia dla całej UE to z kolei 1,38 (dane Eurostatu za 2023 r.).

Zwolennicy teorii „wymierania chrześcijańskich wartości w Europie” lubią przy tym przywoływać fakt, że w rodzinach muzułmańskich rodzi się znacznie więcej dzieci. I faktycznie, na przykład we Francji (dane Pew Research Center za lata 2015-2020) wskaźnik dzietności w rodzinach, które nie są muzułmańskie, wynosił 1,9 wobec 2,9 wśród muzułmanów, w Niemczech było to odpowiednio 1,4 i 1,9.

To, czego rosyjska propaganda nie zauważa, a ostatnio także powtarzająca podobne tezy amerykańska strategia bezpieczeństwa, to fakt, że problem ten znacznie bardziej dotyczy Rosji.

Tysiące muzułmanów, którzy nie zmieścili się w meczecie, modli się na ulicy w Moskwie w trakcie święta Id al-Fitr
Na zdjęciu tysiące muzułmanów, którzy nie zmieścili się w meczecie, modlą się na ulicy w Moskwie w trakcie święta Id al-Fitr, marzec 2025 r. Fot. Roman Naumov/Anadolu via Getty Images

We Francji muzułmanów jest od 4 do 10 proc. (szacunki z 2023 r.), w Niemczech 6 proc. (2019 r.), w całej UE – ok. 5 proc. (2016 r.). W Rosji jednak ta mniejszość stanowi znacznie więcej, bo aż 10 do 15 proc. całej populacji (2023 r.). W rosyjskich republikach, gdzie muzułmanów jest więcej, rodzi się ponad dwa razy tyle dzieci co w europejskich, zdominowanych przez prawosławnych Rosjan regionach kraju.

Oficjalna ideologia systemowo uznaje wyższość „prawdziwych” Rosjan nad muzułmanami, którzy w znacznym stopniu traktowani są tam jako obywatele drugiej kategorii. Tymczasem stanowiących trzon putinowskiej ideologii rosyjskiego świata europejskich, prawosławnych Rosjan w Rosji z roku na rok jest coraz mniej.

Wzrost populacji dzięki imigrantom

Mimo że – jak mówią oficjalne rosyjskie dane ze spisu ludności – populacja Rosji w latach 2010-2021 nieznacznie wzrosła, stało się tak za sprawą mniejszości i imigracji. W tym samym czasie liczba osób identyfikujących się jako etniczni Rosjanie zmalała o blisko 5 proc. – ze 111 do 105,5 mln.

Jak zauważyła w swoim raporcie na ten temat waszyngtońska The Jamestown Foundation, to też oznacza, że udział etnicznych Rosjan w populacji Federacji Rosyjskiej zmalał z blisko 78 proc. w 2010 r. do niecałych 72 proc. w 2022 r., czyli „znacznie poniżej rutynowo powtarzanego przez Kreml poziomu 80 proc.”

W takim kontekście nic dziwnego, że Putinowi marzy się, aby kobiety rodziły 9-10 dzieci. Czego Putin nie mówi, a co podkreślają specjaliści od demografii, to że taki poziom dzietności jest charakterystyczny dla czasów sprzed rewolucji przemysłowej. Duża dzietność wiązała się też wówczas z dużą śmiertelnością.

Rosjanie żyją krócej

Kraje zachodu mają inny demograficzny atut, którego Rosjanie nie mają – znacząco wyższą oczekiwaną długość życia.

W 2023 r. (dane ONZ) w Rosji było to 67 lat dla mężczyzn i 79 dla kobiet. Tymczasem, dla porównania, te liczby wynosiły odpowiednio 80 i 86 we Francji czy 79 oraz 83 w Niemczech (ONZ, 2023 r.). Podobnie – 79 i 83 – w całej UE (2023 r., Eurostat).

Według najnowszych danych (2024 r.) w Polsce to odpowiednio 75 lat dla mężczyzn i ponad 82 lata dla kobiet. Statystyczna Polska może cieszyć się więc trzema latami dłuższego życia od Rosjanki. Statystyczny Polak na tle Rosjanina żyje aż o 8 lat dłużej.

Ta różnica może być obecnie jeszcze wyższa, gdy od 2023 r. piętrzą się rosyjskie straty na ukraińskim froncie.

Rosyjski współczynnik dzietności 2024 r. Najbardziej płodnym regionem jest Czeczenia

Rosyjskie problemy demograficzne widać też w najnowszych statystykach dotyczących dzietności w Rosji.

„Wiedomosti” podkreślają, że rosyjski współczynnik dzietności w 2024 r. był najniższy od 2006 r., gdy wyniósł 1,305. Później rósł, by w 2015 r. wynieść 1,762, co jest najwyższym odczytem w historii Rosji po 1991 r. Od tego czasu stracił jednak 0,388 punktów, czyli 22 proc. To oznacza najgłębszy spadek od lat 90. Wtedy współczynnik dzietności spadł z 1,892 w ostatnim roku istnienia ZSRR do 1,157 w 1999 r. Publicznie dostępne statystyki nigdy nie odnotowały też wcześniej spadku 10 lat z rzędu.

Zachęcanie przez Putina, by Rosjanki miały ośmioro dzieci, też nie pomaga. Całkowity współczynnik dzietności dla trzeciego i kolejnych dzieci również spadł. W grudniu wyniósł 0,362 (w porównaniu do 0,376 w roku poprzednim), spadając poniżej poziomu sprzed wojny (0,364 w 2021 r.).

Dokładna liczba dzieci rodzących się w Rosji nie jest znana. Rosstat niedawno utajnił statystyki, które wcześniej publikował co miesiąc. Najnowsze dostępne dane pokazują jednak, że liczba urodzeń w 2024 r. spadła do 1,222 mln dzieci – najniższego poziomu od 1999 r. W porównaniu z 2014 r. wskaźnik urodzeń spadł o jedną trzecią.

Współczynniki urodzeń powyżej 2 odnotowano w grudniu 2025 r., podobnie jak rok wcześniej, w Czeczenii (2,596), Jamalsko-Nienieckim Okręgu Autonomicznym (2,01) i Tuwie (2,214). W Czeczenii ok. 96 proc. ludności to muzułmanie. W Jamalsko-Nienieckim Okręgu Autonomicznym Rosjanie stanowią ok. 60 proc. ludności. W Tuwie – 20 proc.

Najniższe wskaźniki odnotowano z kolei w obwodach leningradzkim (0,914), smoleńskim (1,012) i włodzimierskim (1,059). Stanowią one trzon europejskiej Rosji.

Rosja wydaje dużo na rodziny wielodzietne, ale potencjał wsparcia maleje

Po rozpoczęciu swojej piątej kadencji prezydent Rosji Władimir Putin zażądał podniesienia współczynnika dzietności do 1,6 do 2030 r. i 1,8 do 2036 r.

Te cele rządowe stały się podstawą strategii demograficznej „rodzinocentryzmu”. Została ona opracowana na polecenie prezydenta przez ministerstwa i Rosyjską Akademię Nauk.

W ramach strategii urzędnicy zamierzają wzmocnić instytucję rodziny i małżeństwa oraz promować „tradycyjne wartości rodzinne”. W reklamach i materiałach medialnych planowane jest prezentowanie wizerunków szczęśliwych wielodzietnych rodzin.

Prezydencki dekret w sprawie środków wsparcia socjalnego dla rodzin wielodzietnych, wydany 23 stycznia 2024 r., „jest obecnie wdrażany”. Jednak – jak przyznał rzecznik prasowy rosyjskiego Ministerstwa Pracy w wypowiedzi dla „Wiedomosti” – w niektórych regionach Rosji notowane są opóźnienia.

Dekret postanawia, że rodziny z trojgiem lub większą liczbą dzieci uzyskują stały status rodzin wielodzietnych. Gwarantowane są im w związku z tym liczne państwowe świadczenia i płatności. Wśród nich także wsparcie finansowe dla pracujących, prawo do bezpłatnego wstępu do muzeów, parków kulturalnych i rekreacyjnych oraz wystaw, bezpłatne leki na receptę dla dzieci poniżej szóstego roku życia oraz bezpłatny transport i wyżywienie dla uczniów. Są też przewidziane dopłaty do spłaty kredytów hipotecznych do 1 mln rubli (równowartość ok. 13 tys. dolarów).

Wśród innych prorodzinnych rozwiązań, o których piszą „Wiedomosti”, jest też wprowadzona przez 34 regiony jednorazowa wypłata co najmniej 100 tys. rubli (ok. 1300 dolarów) dla kobiet, które się uczą i zarejestrują wczesną ciążę. Cytowana przez gazetę przedstawicielka administracji państwowej stwierdza, że wciąż jest potencjał poprawy efektywności wsparcia finansowego. Jednak przyznaje, że „nie jest on nieograniczony".

Główne wnioski

  1. Rosja doświadcza najpoważniejszego kryzysu demograficznego od dekad. Współczynnik dzietności spada nieprzerwanie od 10 lat i osiągnął najniższy poziom od początku wieku. Spadki są widoczne zarówno ogółem, jak i w grupach mających trzecie i kolejne dzieci. To trwały trend, a nie chwilowe wahnięcie.
  2. Przede wszystkim kurczy się populacja etnicznych Rosjan, co zmienia strukturę państwa. Mniejszości narodowe – szczególnie muzułmańskie – mają znacznie wyższy współczynnik dzietności niż etniczni Rosjanie. W efekcie udział prawosławnej większości, kluczowej dla putinowskiej ideologii, systematycznie maleje. Ogólna populacja nominalnie rośnie dzięki migracji i mniejszościom.
  3. Polityka pronatalistyczna Kremla nie przynosi zamierzonych efektów. Mimo szerokich programów wsparcia – dopłat, przywilejów, kampanii propagandowych i całej strategii „rodzinocentryzmu” – liczba urodzeń nadal spada. Państwo oferuje coraz więcej, ale efektywność tych działań maleje. Cele wyznaczone przez Putina (1,6 w 2030 r. i 1,8 w 2036 r.) wyglądają na niemożliwe do osiągnięcia.