Rosyjski gigant pozywa Norwegię. Spór o rybołówstwo, a w tle oskarżenia o szpiegostwo
Właściciel rosyjskiej firmy rybackiej Norebo pozwał Norwegię za odmowę dostępu do jej wyłącznej strefy ekonomicznej. Oslo twierdzi, że spółka jest powiązana z rosyjskimi służbami wywiadowczymi i zagraża bezpieczeństwu państwa. W lutym 2026 r. sąd w Oslo oddalił wniosek o przywrócenie licencji połowowych, podtrzymując sankcje.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego Norwegia zamknęła dostęp do swoich wód.
- Jak Oslo uzasadnia decyzję wobec rosyjskich oskarżeń.
- Czym zakończył się spór sądowy.
Wiosną 2025 r. Norebo wpisano na listę sankcyjną Unii Europejskiej w ramach 17. pakietu restrykcji. Firma jest jedną z największych rosyjskich spółek rybackich i kontroluje około 40 proc. kwoty połowowej dorsza na Morzu Barentsa. Dokumenty Rady Europejskiej wskazują, że statki należące do Norebo wykazywały nietypowe wzorce ruchu, nieodpowiadające standardowej działalności połowowej. W uzasadnieniu znalazło się również stwierdzenie, że jednostki te posiadają technologię, którą można wykorzystać do działań wywiadowczych.
W czerwcu 2025 r. Norwegia, jako członek NATO i państwo ściśle współpracujące z UE w ramach Europejskiego Obszaru Gospodarczego, przyjęła analogiczne sankcje. Oslo zakazało jednostkom Norebo wstępu do swoich wód terytorialnych i portów. Wstrzymało też wydawanie licencji na połowy w norweskiej wyłącznej strefie ekonomicznej. Decyzja ta oznaczała zerwanie z ponad 50-letnią praktyką wzajemnego dostępu do łowisk. Do tej pory funkcjonowała ona niezależnie od napięć politycznych.
Minister spraw zagranicznych Norwegii, Espen Barth Eide, wyjaśniał tę decyzję w publicznym oświadczeniu. Stwierdził, że Norebo jest „częścią sponsorowanej przez rosyjskie państwo kampanii obserwacyjnej i działalności wywiadowczej wymierzonej w krytyczną infrastrukturę podwodną na norweskich i sojuszniczych obszarach morskich”. Na dnie Morza Norweskiego i Morza Barentsa przebiega rozbudowana sieć gazociągów. Uzupełniają ją kable telekomunikacyjne i energetyczne łączące Norwegię z resztą Europy. A to czyni ten region szczególnie wrażliwym z punktu widzenia bezpieczeństwa.
„Rosyjskie służby wywiadowcze będą w 2026 r. dążyć do pozyskiwania informacji o infrastrukturze, technologii i działalności wzdłuż norweskiego wybrzeża. Aby ukryć działalność szpiegowską, będą wykorzystywać cywilne jednostki pływające. Ten typ tajnych operacji morskich jest wymierzony w norweskie interesy na morzu, wodach wewnętrznych i w portach” – powiedziała Beate Gangås, szefowa norweskiej Służby Bezpieczeństwa Policyjnego (PST), prezentując w lutym 2026 r. raport o zagrożeniach dla bezpieczeństwa państwa.
Pozew Rosjan. „To naruszenie prawa międzynarodowego”
Norebo nie zgodziło się z decyzją Oslo. Firma, której właścicielem jest 60-letni miliarder Witalij Orłow (jego majątek „Forbes” szacuje na 2 mld dolarów), wniosła sprawę do sądu okręgowego w Oslo. Domaga się przywrócenia licencji połowowych.
Przed rozprawą, która odbyła się 26 stycznia 2026 r., adwokat Norebo Hallvard Østgård przedstawił argumentację strony rosyjskiej. Twierdził, że pozew jest konsekwencją norweskiego zakazu wstępu do wyłącznej strefy ekonomicznej. Strefa ta rozciąga się na 200 mil morskich od brzegu. Linia obrony Rosjan opierała się na rozróżnieniu między wodami terytorialnymi a strefą ekonomiczną.
– Norwegia rozciąga swoją suwerenność na 12 mil morskich od brzegu i na tych wodach terytorialnych ma pełną jurysdykcję. Przepisy rosyjsko-norweskiej umowy rybackiej nie obejmują jednak wód poza tą 12-milową strefą – argumentował Hallvard Østgård.
Odnosząc się do zarzutów o szpiegostwo, prawnik stanowczo zaprzeczył, by jego klient prowadził jakąkolwiek działalność wywiadowczą.
– Firma odrzuciła te oskarżenia i przygotowała odpowiedź dla Rady Europejskiej – powiedział Østgård, dodając, że dokument liczy około 10 tys. stron.
Rząd Norwegii kontratakuje. „Interes bezpieczeństwa jest nadrzędny”
Norwegię reprezentowała radczyni prawna Kaija Bjelland, która przekonywała, że przepisy sankcyjne mają pierwszeństwo przed umowami międzynarodowymi. Podkreśliła, że Norweskie Centrum Nadzoru Rybołówstwa nie ma prawa wydawać licencji firmom objętym sankcjami, niezależnie od miejsca ich wykorzystania.
– Nic w umowie rybackiej między Norwegią a Rosją nie zobowiązuje państw do przyznawania licencji z naruszeniem własnego prawa. Rozporządzenie sankcyjne wdrożono do norweskiego ustawodawstwa, a wydawanie licencji takim firmom byłoby nielegalne – argumentowała Kalja Bjelland.
Odpowiadając na twierdzenie Norebo, że strefa ekonomiczna nie stanowi terytorium Norwegii, prawniczka zaznaczyła, że nikt tego nie kwestionuje. Jej zdaniem sedno sprawy polega na tym, że przepisy sankcyjne zakazują udostępniania aktywów podmiotom objętym sankcjami.
– Fakt, że miałyby one być wykorzystywane poza terytorium Norwegii, nie ma znaczenia. Centrum Nadzoru, działające na terytorium Norwegii, nie miało prawa wydawać licencji. Nawet jeśli miałyby one obowiązywać poza obszarem norweskim – argumentowała radczyni prawna.
Zwróciła również uwagę na wyraźną dysproporcję między interesem firmy a interesem państwa.
– To oczywisty konflikt między chęcią prowadzenia działalności przez podmiot objęty sankcjami w norweskiej strefie ekonomicznej. Z drugiej strony stoją nadrzędne interesy bezpieczeństwa Norwegii – podsumowała Kalja Bjelland.
Norebo przegrywa i zapowiada apelację
Sąd okręgowy w Oslo przychylił się do argumentacji norweskiego rządu. W orzeczeniu z 3 lutego 2026 r. sędziowie uznali, że pozwolenie na połowy w norweskiej wyłącznej strefie ekonomicznej stanowi „aktyw” w rozumieniu przepisów sankcyjnych, a jego przyznanie byłoby nielegalne. Sąd potwierdził również, że UE uznała Norebo za uczestnika sponsorowanej przez Rosję kampanii szpiegowskiej wymierzonej w krytyczną infrastrukturę podwodną, a ustalenia te zostały wdrożone do norweskiego prawa.
Norebo zostało obciążone kosztami postępowania. Firma zapowiedziała złożenie apelacji, co oznacza dalszy ciąg sporu.
Główne wnioski
- Norweski sąd uznał, że interes bezpieczeństwa narodowego oraz przepisy sankcyjne mają pierwszeństwo przed wieloletnimi umowami międzynarodowymi, co stanowi istotny precedens dla innych państw.
- Sprawa Norebo pokazuje, że działalność rosyjskich przedsiębiorstw – zwłaszcza w regionach strategicznych, takich jak Arktyka – będzie poddawana coraz ściślejszej kontroli pod kątem potencjalnych powiązań z wywiadem.
- Fakt, że 115 innych rosyjskich statków rybackich otrzymało pozwolenia na połów w 2026 r., wskazuje, że Norwegia nadal próbuje równoważyć utrzymanie relacji sektorowych z ochroną własnych interesów bezpieczeństwa.