Rozpacz funduszy grających na spadek kursu InPostu. W jeden dzień straciły 0,5 mld zł, a licznik bije
Informacja o potencjalnym przejęciu InPostu wywołała szał zakupowy na akcjach firmy logistycznej. Inwestorzy podbili notowania do tego stopnia, że zmusili grające na spadek fundusze do zamykania pozycji. By zamknąć pozycję tzw. short-sellerzy muszą… odkupować z rynku akcje, co tylko napędza wzrost kursu i powiększa ich stratę. Jak wynika z naszych obliczeń, w ten sposób oberwało już ponad 20 funduszy grających przeciw InPostowi. Ich pozycje stopniowo się zmniejszają, a straty już przekraczają 100 mln euro.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego informacja o możliwym przejęciu InPostu doprowadziła do gwałtownego wzrostu kursu akcji.
- Jak duża była skala krótkich pozycji na akcjach InPostu i ilu funduszy ona dotyczyła.
- Jakie straty ponoszą fundusze zamykające shorty przy dynamicznie rosnącym kursie spółki.
Większość inwestorów kupuje akcje licząc na to, że ich kurs wzrośnie. Jest jednak grupa, która liczy, że będzie spadał. To tzw. short-sellerzy (krótka pozycja to gra na spadek, długa - na wzrost). Taką strategię ma wiele agresywnych funduszy, obracających miliardami z całego świata. Ponad 20 tego typu funduszy od pewnego czasu grało na spadek kursu InPostu. Sesja 6 stycznia będzie im się śniła po nocach. Tego dnia kurs na giełdzie w Amsterdamie wystrzelił po informacji, że do spółki wpłynęła wstępna oferta od inwestorów zainteresowanych odkupieniem wszystkich akcji.
Podczas jednej sesji kurs wzrósł o prawie 30 proc. Nie był wyłącznie efektem spekulacyjnych zakupów. Notowania spółki kurierskiej drożały również dlatego, że wiele funduszy musiało zamykać pozycje nastawione na spadek. By to zrobić, tzw. short-sellerzy skupowali z rynku akcje po niekorzystnej dla nich, wysokiej i stale rosnącej przez duże zainteresowanie cenie. Nie czekali na ewentualny ponowny spadek kursu, bo każdy dzień oczekiwań wiązałby się z rosnącym kosztem zabezpieczenia transakcji i opłatami za pożyczenie akcji od brokera.
Warto wiedzieć
Jak działa gra na spadek notowań
Short-selling (gra na spadek) ma na celu zarobek wtedy, gdy kurs akcji spada.
Zwykle wygląda to tak:
- Inwestor pożycza od domu maklerskiego akcje danej spółki.
- Sprzedaje je od razu po obecnej cenie.
- Liczy na to, że cena akcji spadnie.
- Gdy cena faktycznie spadnie, odkupuje akcje taniej.
- Oddaje akcje temu, od kogo je pożyczył.
- Zysk w tej sytuacji to różnica między ceną sprzedaży a niższą ceną odkupu.
Jeśli jednak kurs akcji rośnie, inwestor:
- musi odkupić akcje drożej,
- ponosi stratę,
- a dodatkowo płaci koszty za pożyczenie akcji i zabezpieczenia.
Tak więc w skrócie, short-selling to sprzedawanie pożyczonych akcji z nadzieją, że później odkupi się je taniej. Jeśli zamiast spaść – drożeją, gra na spadek zamienia się w kosztowny problem.
Skala krótkich pozycji na akcjach InPostu
Jak wynika z oficjalnych danych giełdy w Amsterdamie, na początku tego tygodnia około 13 proc. wszystkich akcji InPostu było shortowanych, czyli pożyczonych funduszom grającym na spadek kursu. Na rynku holenderskim, podobnie jak w Polsce, publicznie znane są nazwy tylko tych podmiotów, których krótkie pozycje dot. ponad 0,5 proc. wyemitowanych akcji.
W przypadku InPostu, tak odważnie na spadek gra czterech inwestorów instytucjonalnych, których pozycje w sumie stanowią 3,5 proc. wszystkich akcji polskiej spółki. To oznacza, że za pozostałe niecałe 10 proc. shortowanych akcji odpowiada co najmniej dwudziestu inwestorów. Ich pozycje stanowią mniej niż 0,5 proc. wszystkich akcji firmy kurierskiej, więc mogli pozostać anonimowi.
Short-sellerzy zaczynają zamykać pozycje na InPoście
Wszystko wskazuje na to, że InPost stopniowo pozbywa się tego problemu.
Jak wskazuje lista ostatnich transakcji, wykonanych przez ujawnionych short-sellerów na akcjach spółki kurierskiej, dominującą część akcji pożyczyli w ostatnich dwóch miesiącach 2025 r. oraz podczas pierwszej tegorocznej sesji. Oznacza to, że mieli stosunkowo niską cenę wejścia. Można zakładać około 11 euro za akcję, patrząc na średni kurs za wskazany okres.
We wtorek 6 stycznia pod koniec sesji – kiedy jak wynika z danych Bloomberga, wolumen transakcji był największy – notowania InPostu oscylowały wokół 14 euro za akcję. To oznacza, że zamykając krótką pozycję, czyli skupując akcje z rynku, short-sellerzy ponosili 3 euro straty na jedną akcję.
– Dane S&P wskazują, że na początku tego tygodnia około 20 proc. wolnego obrotu InPostu było pożyczonych przez short-sellerów, czyli w sumie 43 mln akcji [20 proc. z 238 mln akcji w wolnym obrocie-red]. Zakładając konserwatywnie 3 euro straty na każdej z nich, można by mówić w sumie o 130 mln euro, czyli ponad pół miliarda złotych straconych przez fundusze grające na spadek – mówi jeden z polskich zarządzających.
Nawet przy niższym kursie zamykanie pozycji będzie więc bolało, a do pełnego zamknięcia jeszcze wiele zostało.
Rekordowy wolumen i mechanizm zamykania krótkich pozycji
We wtorek wolumen obrotu na akcjach InPostu przekroczył 22,5 mln akcji i był o ponad połowę wyższy niż dzień wcześniej. Trudno dokładnie stwierdzić, jaką część z tego wygenerowali short-sellerzy. Na pewno byli natomiast obecni, co widać patrząc na listę transakcji. Zamykanie pozycji przez short-sellerów można poznać po tym, że dokonywane jest automatycznie przez algorytm. Ten zwykle składa dużą liczbę małych, ale podobnych zleceń, by skupować akcje po jak najlepszej cenie.
– Wkrótce zobaczymy, że łączny rozmiar krótkich pozycji na akcjach InPostu spadnie. Wczoraj spora część transakcji wynikała z automatycznych zleceń stop loss. Mają na celu ograniczanie straty i zwykle z góry są planowane na wypadek, gdy kurs osiągnie określony poziom – tłumaczy inny zarządzający.
InPost wśród najbardziej shortowanych polskich spółek
InPost dotychczas był drugą najchętniej shortowaną polską spółką. Jak wynika z danych S&P, jeszcze na początku tego tygodnia krótkie pozycje stanowiły około 20 proc. akcji z wolnego obrotu tej spółki.
Najpopularniejszym celem tzw. short-sellerów jest CCC, którego prawie 30 proc. udziałów z wolnego obrotu jest przedmiotem gry funduszy grających na spadek notowań. Jak wynika z danych KNF i mBanku, sześć polskich spółek ma ponad 10 proc. wolnego obrotu pożyczonego short-sellerom.
– Nasze spółki bywają celami głośnych shortów, bo przed InPostem i CCC były przecież krótkie pozycje na LPP czy CD Projekcie. Nie stanowi to jednak o ich wyjątkowości. Należy pamiętać, że zwykle krótka pozycja na jednej spółce jest tylko częścią strategii funduszy korzystających z tego narzędzia. Zazwyczaj gra na spadek jednej spółki wiąże się z grą na wzrost drugiej – tłumaczy jeden z zarządzających.
Warto wiedzieć
Oni mają największe krótkie pozycje na akcjach InPostu
Londyński fundusz Marshall Wace, zarządzany przez twórców Iana Wace’a i Paula Marshalla, jest dobrze znany polskim inwestorom. Nie tylko gra na spadek notowań InPostu, ale też w przeszłości informował o krótkich pozycjach na akcjach CCC, KGHM, Allegro, LPP, JSW czy Dino Polska (część z nich jest nadal aktywna). Według założeń firma stara się utrzymać wartość aktywnie zarządzanego kapitału powyżej 75 mln dolarów.
Arrowstreet Capital i Two Sigma Investments to fundusze amerykańskie, pierwszy z Bostonu, a drugi z Nowego Jorku. Arrowstreet ma ponad 250 mld dolarów pod zarządzaniem i shortuje regularnie, aczkolwiek poza InPostem dotychczas tylko jedną spółkę: CD Projekt. Za to w portfelu Two Sigma Investments, wartego ponad 60 mld dolarów, jest niewiele shortów, ale są głównie akcje spółek, w które inwestują zarządzający firmy na podstawie modeli ilościowych.
Connor, Clark & Lunn Investment Management to fundusz z Kanady o portfelu wycenianym na około 30 mld USD. Jego spółka matka, o nazwie CC&L Financial Group, ma jednak trzykrotnie większy portfel. Fundusz oprócz InPostu shortuje też JSW, a w przeszłości grał na spadek notowań CCC.
Główne wnioski
- Gwałtowny wzrost kursu InPostu uruchomił klasyczny mechanizm short squeeze. Fundusze grające na spadek zostały zmuszone do zamykania pozycji ze znacznymi stratami.
- Skala zakupów short-sellerów była na tyle duża, że ich działania istotnie wpłynęły na wolumen i dynamikę notowań. Zamknięcie wszystkich krótkich pozycji może potrwać i dalej podbijać zmienność kursu.
- InPost przez długi czas był jedną z najbardziej shortowanych polskich spółek. Teraz ujawnia się ryzyko agresywnej gry na spadki w warunkach nagłej zmiany sentymentu rynkowego.
___
Napisaliśmy o tym, bo informację uznaliśmy za ważną i ciekawą. Dla pełnej transparentności informujemy, że fundusz RiO należący do Rafała Brzoski, prezesa i akcjonariusza InPostu, jest inwestorem w XYZ.


