Kategoria artykułu: Społeczeństwo

Rozwód w urzędzie zamiast w sądzie. Uproszczenie procedur czy „banalizacja małżeństwa”?

W parlamencie toczy się dyskusja nad wprowadzeniem w Polsce nowej instytucji – rozwodu pozasądowego, dokonywanego przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego. Zwolennicy projektu wskazują na uproszczenie procedur i odciążenie sądów. Krytycy mówią o ryzyku „banalizacji” rozwodów i osłabieniu ochrony małżeństwa. Spór szybko nabrał wymiaru politycznego i ideologicznego. My skupiamy się na samej procedurze i jej konsekwencjach praktycznych.

Rozwody przed urzędem stanu cywilnego
„Proste” sprawy rozwodowe mogłyby być procedowane w urzędach stanu cywilnego Fot. PAP/Albert Zawada

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak dziś wygląda procedura rozwodowa przed sądem i czym różniłby się rozwód pozasądowy w USC.
  2. Jakimi przesłankami miałby kierować się kierownik urzędu oraz jakie formalności musieliby spełnić małżonkowie.
  3. Czy projekt nowelizacji Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego pozostaje w zgodzie z konstytucyjną ochroną małżeństwa.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Obecnie rozwód, co do zasady, orzekają sądy okręgowe, które badają, czy doszło do trwałego i zupełnego rozkładu pożycia. Postępowanie – od pozwu do wyroku – trwa co najmniej kilka miesięcy i zależy od stopnia skomplikowania sprawy oraz obciążenia sądów. Projekt nowelizacji Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego zakłada, że najprostsze sprawy rozwodowe mogłyby być rozpatrywane w urzędach stanu cywilnego. Celem jest przyspieszenie procedury oraz odciążenie sądów. Ta ścieżka byłaby jednak ściśle ograniczona – wyłącznie do małżeństw bez wspólnych małoletnich dzieci. Ograniczeń jest więcej.

„Szybkie” rozwody nie dla wszystkich

– Celem zasadniczym jest uproszczenie postępowania rozwodowego w razie zgodnej woli rozwodu u małżonków nieposiadających wspólnych małoletnich dzieci. Stanie się tak, gdy żadne szczególne względy już prima facie, a więc na pierwszy rzut oka, nie przemawiają za utrzymywaniem małżeństwa wbrew woli małżonków. Po drugie, celem pomocniczym – choć istotnym – jest odciążenie sądów od spraw o charakterze niespornym. Projekt opiera się na założeniu, że kognicja sądów powinna ograniczać się do przypadków, w których istnieje rzeczywisty spór między stronami – wyjaśniał sprawozdawca projektu, wiceminister sprawiedliwości Sławomir Pałka.

Chodzi zatem o to, aby sprawami niewzbudzającymi wątpliwości, które mogą ograniczyć się do złożenia zgodnych oświadczeń przez strony, zajmowały się urzędy stanu cywilnego. Taka ścieżka byłaby dostępna dla małżonków, którzy:

  • nie mają wspólnych małoletnich dzieci,
  • zgodnie chcą rozwiązać małżeństwo bez orzekania o winie
  • pozostają w związku małżeńskim co najmniej rok,
  • nie toczy się między nimi postępowanie o rozwód, separację z żądaniem rozwodu ani o unieważnienie małżeństwa.

Najważniejsze – jak wynika z projektu ustawy – są przesłanki braku małoletnich dzieci oraz zupełnego rozkładu pożycia. W tym miejscu pojawia się jednak pytanie o wymaganą przez nowelizację zgodność stron co do samej chęci rozwodu. O teorię i praktykę w tym zakresie zapytaliśmy mec. Aleksandrę Załęcką z kancelarii KBiW Kurpiejewski Budzewski i Wspólnicy.

Ile par rozwodzi się „zgodnie”?

– Klienci nie zawsze chcą ze sobą walczyć – takich spraw jest sporo. Zależy im przede wszystkim na szybkim rozstaniu. Gdy małżonkowie decydują się na polubowne zakończenie związku, często nie korzystają z pomocy prawników, bo są to sprawy nieskomplikowane. Na stronach sądów okręgowych można znaleźć gotowe wzory pozwów rozwodowych. Takie postępowania zazwyczaj kończą się na jednym terminie rozprawy, choć czas oczekiwania na jego wyznaczenie bywa długi – wyjaśnia mec. Załęcka.

Klienci nie zawsze chcą ze sobą walczyć – takich spraw jest sporo. Zależy im przede wszystkim na szybkim rozstaniu.

Zdaniem naszej rozmówczyni między rejestracją pozwu a rozprawą mija co najmniej sześć miesięcy. Sąd rejestruje pozew, następnie zobowiązuje drugą stronę do złożenia odpowiedzi na pismo, a dopiero później wyznacza termin rozprawy.

Statystyka rozwodowa

Ustawodawca powołuje się na dane resortu sprawiedliwości, z których wynika, że średni czas trwania takich spraw sięga nawet dziewięć miesięcy. Uproszczenie procedur rozwodowych miałoby pozwolić na szybsze zakończenie małżeństwa w przypadkach, gdy strony są zgodne i nie zachodzi potrzeba ochrony osób trzecich. Za takie uznano rozwody, w których nie ma małoletnich dzieci – a tych jest statystycznie najwięcej. Z danych GUS z 2023 r. wynika, że liczba rozwodów małżeństw bez małoletnich dzieci wyniosła 24 333.

Poniżej znajduje się wykres przedstawiający liczbę rozwodów z udziałem dzieci oraz bez ich udziału, a także wykres dotyczący średniego czasu trwania postępowania sądowego.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny
Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Czy urzędnik ma kompetencje, by orzekać o rozkładzie pożycia?

– Urzędnik urzędu stanu cywilnego nie ma możliwości dochodzenia, czy nie dochodzi np. do pokrzywdzenia którejś ze stron ani czy któraś z nich nie godzi się na rozwiązanie małżeństwa pod przymusem – mówiła podczas debaty sejmowej posłanka Prawa i Sprawiedliwości Barbara Bartuś.

Czy faktycznie rozwód pozasądowy miałby pomijać kwestie ewentualnego działania pod presją? Czy urzędnikowi nie powinna zapalić się „czerwona lampka”, jeśli w trakcie rozmów zachowanie małżonków wzbudzi wątpliwości? Mec. Aleksandra Załęcka podkreśla, że procedura pozasądowa nie może i nie będzie sprowadzać się wyłącznie do złożenia podpisów.

Procedura pozasądowa nie może i nie będzie sprowadzać się wyłącznie do złożenia podpisów.

– Kierownik urzędu, podobnie jak sędzia, będzie musiał zbadać, czy żadna ze stron nie działa pod presją. Analogicznie jak dziś przy zawieraniu małżeństwa, każdą procedurę poprzedza rozmowa. Kierownik będzie zobowiązany – podobnie jak sąd – do zadania pytań dotyczących wspólnego mieszkania, współżycia, relacji emocjonalnych czy faktycznego rozkładu pożycia. Urzędnicy zostaną w tym zakresie przeszkoleni. Przewidziano roczne vacatio legis, aby urzędy mogły odpowiednio przygotować się do zmian – wyjaśnia Aleksandra Załęcka.

Jak dodaje, aby orzec rozwód, kierownik urzędu stanu cywilnego – podobnie jak obecnie sędzia – musi potwierdzić zerwanie więzi emocjonalnej, gospodarczej i fizycznej.

– W sądach zdarza się, że małżonkowie przyznają, iż współżyli jeszcze na tydzień przed rozprawą. Wówczas nie sposób mówić o zupełnym rozkładzie pożycia, a sąd kieruje parę na mediację. Może się też zdarzyć, że mimo braku przesłanek strony zgodnie chcą rozwodu. W takich przypadkach sąd daje małżonkom czas na namysł. Taka praktyka będzie stosowana również przy rozwodach pozasądowych. Na jednej wizycie w urzędzie się nie skończy – dodaje nasza rozmówczyni.

Sprawy i tak mogą mieć finał w sądzie

Mec. Aleksandra Załęcka wyjaśnia, że kierownik urzędu stanu cywilnego będzie mógł odmówić udzielenia rozwodu i skierować małżonków na drogę sądową. Co więcej, nawet jeśli rozwód zostanie orzeczony w trybie pozasądowym, sąd w wyjątkowych przypadkach będzie mógł go unieważnić.

Do takiej sytuacji dojdzie m.in. wtedy, gdy okaże się, że oświadczenia woli złożone w urzędzie były składane pod presją. Podobnie stanie się w przypadku ujawnienia, że w chwili składania oświadczeń małżonkowie mieli małoletnie dzieci albo dzieci poczęte, lecz jeszcze nienarodzone.

„W praktyce takie sytuacje mogłyby występować zupełnie wyjątkowo. Projektowana, kilkuetapowa procedura pozasądowego rozwiązania małżeństwa z udziałem kierownika urzędu stanu cywilnego powinna pozwolić na wczesne wykrycie ewentualnych nieprawidłowości” – czytamy w uzasadnieniu ustawy.

Warto wiedzieć

Procedura rozwodu pozasądowego – krok po kroku

  1. Małżonkowie, którzy zamierzają się rozwieść, udają się do wybranego urzędu stanu cywilnego i składają pisemne zapewnienie potwierdzające istnienie przesłanek rozwodu pozasądowego. Z uwagi na wymóg zgodnych oświadczeń woli obecność obojga małżonków jest obowiązkowa.
  2. Niezależnie od złożonych zapewnień kierownik urzędu stanu cywilnego samodzielnie weryfikuje przesłanki rozwodu pozasądowego, korzystając z przewidzianych prawem procedur i instrumentów.
  3. Po sprawdzeniu m.in. stażu małżeńskiego na podstawie aktu, małżonkowie składają w pisemnych zapewnieniach oświadczenie o zupełnym i trwałym rozkładzie pożycia małżeńskiego.
  4. Kierownik urzędu stanu cywilnego wyjaśnia małżonkom znaczenie małżeństwa, zasady rozwodu pozasądowego oraz jego skutki prawne. Przekazuje także pisemną informację o dostępnych formach wsparcia w kryzysie małżeńskim. Następnie urząd wyznacza tzw. czas do namysłu (tempus deliberandi), który ma wynosić od jednego do sześciu miesięcy i w którym możliwe jest pojednanie.
  5. Po upływie tego okresu małżonkowie ponownie stawiają się w urzędzie w celu dopełnienia formalności związanych z rozwiązaniem małżeństwa. Kierownik ponownie weryfikuje przesłanki rozwodu, a małżonkowie składają wymagane oświadczenia.
  6. Wszystkie oświadczenia składane przez małżonków na drugim etapie procedury mają formę ustną i są dokumentowane w odpowiednim protokole.
  7. Po podpisaniu protokołu małżonek, który chce powrócić do nazwiska noszonego przed zawarciem małżeństwa, może złożyć takie oświadczenie podczas tej samej wizyty w urzędzie stanu cywilnego.
  8. Ostatnim etapem procedury jest dokonanie przez kierownika urzędu stanu cywilnego wzmianki dodatkowej o rozwiązaniu małżeństwa w akcie małżeństwa. Po uiszczeniu opłaty skarbowej małżonkowie otrzymują odpis aktu potwierdzający rozwiązanie związku małżeńskiego w trybie pozasądowym.
Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy - Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz niektórych innych ustaw

Były korki w sądach, będą korki w urzędach?

Ekspert i działacz samorządowy Sławomir Wojciechowski w opinii do projektu zwrócił uwagę na kwestie finansów publicznych. Podważa on tezę ustawodawcy, jakoby instytucja rozwodów pozasądowych miała neutralny wpływ na sektor finansów publicznych, w tym budżety samorządów. Spraw będzie więcej, natomiast w projekcie brakuje informacji o dodatkowych etatach w urzędach lub o wsparciu finansowym z budżetu państwa.

Ustawodawca przewidział, że źródłem finansowania urzędów obciążonych nowymi obowiązkami mają być opłaty wnoszone przez rozwodzących się małżonków.

Jak wskazano, czynności wykonywane przez kierownika urzędu stanu cywilnego na skutek złożenia przez małżonków zapewnień potwierdzających spełnienie przesłanek rozwodu pozasądowego będą podlegały opłacie w wysokości 300 zł. Co to oznacza w praktyce?

Opłata administracyjna została podzielona na dwa etapy, analogicznie do całej procedury rozwodu pozasądowego. Małżonkowie zapłacą 300 zł przy składaniu pisemnych zapewnień w pierwszym etapie postępowania oraz kolejne 300 zł przy składaniu oświadczeń o rozwiązaniu małżeństwa w etapie drugim.

„Opłata za powyższe czynności będzie stanowić dochód gminy właściwej ze względu na dokonanie tej czynności. Koszty tych czynności nie będą pokrywane z dotacji celowej z budżetu państwa” – wyjaśnia ustawodawca. Do tego dochodzą opłaty skarbowe, m.in. za wydanie aktu potwierdzającego rozwiązanie małżeństwa w trybie pozasądowym.

Rozwody pozasądowe podzieliły polityków

Politycy nie są jednomyślni co do zasadności proponowanych zmian. Spór nie dotyczy wyłącznie kwestii organizacyjnych czy finansowych, lecz samej idei rozwodu pozasądowego.

„Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej” – tak brzmi art. 18 Konstytucji, który wielokrotnie przywoływano podczas sejmowej debaty nad nowelizacją.

– Proponowana regulacja tzw. rozwodu pozasądowego przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego narusza art. 18 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Nie chronicie małżeństwa jako podstawowej komórki społecznej, stanowiącej fundament wspólnoty. W dobie pogłębiającego się kryzysu demograficznego państwo powinno w szczególny sposób dbać o rodzinę i tworzyć warunki sprzyjające zawieraniu trwałych małżeństw – mówiła posłanka Prawa i Sprawiedliwości Agata Wojtyszek.

O konstytucyjnej ochronie instytucji małżeństwa mówiła także Ewa Leniart z PiS.

– Na przykładzie tego projektu jak w soczewce widać, czym jest rzekoma deregulacja, którą chwali się rząd. To wprowadzenie de facto rozwodów „na życzenie” dla małżeństw nieposiadających niepełnoletnich dzieci, w tym także dzieci poczętych, lecz jeszcze nienarodzonych – stwierdziła posłanka.

W debacie pojawiły się również głosy organizacji pozarządowych. Instytut Ordo Iuris pisał o „próbie destabilizacji instytucji małżeństwa poprzez banalizację rozwodu”, stawiając pytanie, czy sprowadzenie rozwodu do czynności administracyjnej nie prowadzi do dewaluacji i degradacji małżeństwa, upodabniając je do zwykłej umowy cywilnej.

„Jeśli ktoś chce się rozejść i tak się rozejdzie”

Autorzy projektu podkreślają, że art. 18 Konstytucji ma fundamentalne znaczenie, ale nie oznacza zasady nierozwiązywalności małżeństwa. Zwracają też uwagę, że Konstytucja nie zastrzega rozwiązania małżeństwa wyłącznie do właściwości sądów. Już dziś wiele czynności wpływających na stan cywilny jednostki dokonywanych jest w trybie pozasądowym przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego – m.in. uznanie ojcostwa czy zmiana nazwiska.

„Możliwość rozwiązania małżeństwa pod kontrolą organu władzy publicznej, jakim jest kierownik urzędu stanu cywilnego, nie stanowi naruszenia postanowień Konstytucji RP” – czytamy w uzasadnieniu projektu.

Posłowie sprawozdawcy zwracali uwagę, że skala rozwodów nie wynika z uciążliwości procedur. Jak mówił wiceminister Sławomir Pałka, celem państwa pozostaje ochrona małżeństwa, jednak prawo musi reagować na zmiany społeczne.

– Rozpad rodziny wywołany trwałym i zupełnym rozkładem pożycia małżeńskiego jest zjawiskiem jednoznacznie negatywnym. Stał się jednak trwałym elementem rzeczywistości społecznej. Tak jak regulacje dotyczące zawarcia małżeństwa, tak i przepisy dotyczące jego rozwiązania na stałe wpisały się w polski porządek prawny – porządek, który wraz ze zmieniającą się rzeczywistością wymaga dostosowań i zmian – podkreślał.wiceminister.

Rozpad rodziny wywołany trwałym i zupełnym rozkładem pożycia małżeńskiego jest zjawiskiem jednoznacznie negatywnym. Stał się jednak trwałym elementem rzeczywistości społecznej.

Jak dodał, rocznie do sądów wpływa ok. 60 tys. pozwów rozwodowych. Mec. Załęcka podkreśla, że nieprzypadkowo w procedurze pozasądowej przewidziano od miesiąca do sześciu miesięcy „czasu do namysłu”.

– W postępowaniu sądowym mija sporo czasu od złożenia pozwu do rozprawy i w tym czasie pary mają przestrzeń na refleksję. Aby zabezpieczyć instytucję małżeństwa także w trybie pozasądowym, zdecydowano się na dwuetapową procedurę. W pierwszym etapie kierownik urzędu odbiera zapewnienia i informuje o konsekwencjach rozwodu. Małżonkowie mają co najmniej miesiąc na „przetrawienie” tych informacji. Po tym okresie – najpóźniej w ciągu sześciu miesięcy od złożenia zapewnień – może dojść do rozwiązania małżeństwa. Za każdym razem kierownik urzędu bada, czy w tym czasie nie doszło do odnowienia więzi – wyjaśnia Aleksandra Załęcka.

Jak podsumowuje nasza rozmówczyni, przepisy zostały w tym zakresie odpowiednio dopracowane. Jej zdaniem nie będą stanowiły furtki „zachęcającej do rozwodów”.

– Jeśli ludzie chcą się rozejść, to rozwiodą się niezależnie od procedur – dodaje nasza rozmówczyni.

Projektem nowelizacji zajmie się sejmowa komisja ds. zmian w kodyfikacjach.

Główne wnioski

  1. Rozwody pozasądowe nie są „rozwodami na życzenie”. Przewidziano dla nich ściśle ograniczoną procedurę, przeznaczoną wyłącznie dla wybranych przypadków. Projekt dotyczy tylko małżeństw bez małoletnich dzieci, przy zgodnej woli stron i po spełnieniu ustawowych przesłanek formalnych.
  2. Sejmowy spór wokół projektu ma w niewielkim stopniu charakter praktyczny. Krytyczne głosy – głównie z prawej strony sceny politycznej – dotyczą przede wszystkim wymiaru ideologicznego. Zdaniem przeciwników reformy ułatwienie procedury rozwodowej może osłabić konstytucyjną ochronę instytucji małżeństwa.
  3. W myśl projektowanych przepisów włączenie urzędów stanu cywilnego w procedurę rozwodową nie eliminuje roli sądów okręgowych. Sporne sprawy nadal będą do nich kierowane, a sądy zachowają kompetencję do unieważniania pozasądowych rozwodów w ściśle określonych sytuacjach.