Kategoria artykułu: Polityka

„Rozwój plus” Morawieckiego i dobra mina do złej gry w PIS. Poszerzanie frontu czy maskowanie jedności?

Powołanie przez Mateusza Morawieckiego stowarzyszenia „Rozwój plus” zrzesza około 40 polityków partii i budzi wyraźny niepokój Nowogrodzkiej. Jarosław Kaczyński zmuszony jest do zachowania pozorów jedności w obliczu bezprecedensowego spadku swoich wpływów. Czy punkt przesilenia jest blisko?

Prezes PiS Jarosław Kaczyński wydał w czwartkowe popołudnie oświadczenie. Zapewnił o jedności partii i prosił o wpłaty na konto PIS. Fot. PAP/Rafał Guz

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Kto wchodzi w skład stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego.
  2. Jak były premier opisuje wizję działalności stowarzyszenia w ramach partii.
  3. Jak zareagowała centrala partii na formalizację stowarzyszenia Morawieckiego.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Na początku kwietnia usłyszeliśmy o zamiarach stworzenia nowego stowarzyszenia przez Mateusza Morawieckiego. Były premier w rozmowie z Wirtualną Polską zapewniał, że nie chodzi o dezintegrację obozu PiS. Morawiecki deklarował chęć poszerzenia partii o osoby, którym leży na sercu rozwój Polski.

Morawiecki stawia na agendę rozwojową

Rozwój jest tu nieprzypadkowy, bowiem poznaliśmy wreszcie nazwę stowarzyszenia. „Rozwój plus” ma nawiązywać do bliskiej Morawieckiemu agendy rozwojowej, a „plus” przywołuje wspomnienia sukcesów programów socjalnych uruchamianych przez rządy Beaty Szydło i Morawieckiego.

Wieści o planach założenia stowarzyszenia miały nie spodobać się na Nowogrodzkiej. Nic dziwnego, bowiem Prawo i Sprawiedliwość nie ma komfortu zbyt wysokiego poparcia. Z tego powodu Morawiecki – jeśli wierzyć jego słowom – próbuje wrócić do gry o bardziej centrowego wyborcę, o którego walkę kierownictwo PiS odpuściło wystawiając Przemysława Czarnka na kandydata na premiera.

Czarnek jednak przez półtora miesiąca od nominacji cudu nie zdziałał. Choć widać w sondażach koniec spadków poparcia dla PiS. W ostatnich tygodniach poparcie dla PiS ustabilizowało się na poziomie około 25 proc. Według serwisu ewybory.eu agregującego sondaże od lutego do teraz średnie poparcie dla PiS wzrosło o ok. 1 punkt procentowy.

Sondaże – nie ma rewolucji

W tym samym czasie ok. 0,5 punktu procentowego straciła Korona, a Konfederacja legitymuje się niemal takim samym poparciem (średnio 13,7 proc.). Koalicja Obywatelska wzmocniła się do poziomów 34 proc. Zarazem pierwszy raz od dłuższego czasu jeden z sondaży opinii publicznej wskazywał na większość parlamentarną dla KO i Lewicy. A przecież powoli do góry pnie się jeszcze Polskie Stronnictwo Ludowe.

Oczywiście obecne sondaże nie oddają konfiguracji, w jakiej pójdą do wyborów formacje liberalno-lewicowe. Niemniej jednak mimo delikatnych zmian w ostatnim czasie trudno mówić o rewolucji.

Z pewnością za to za Przemysławem Czarnkiem jeszcze długo ciągnąć się będzie „oze-sroze” (na czele z deklaracją zdjęcia fotowoltaiki z dachu jego domu) czy jego deklaracje w sprawie regulowania migracji potrzebami przedsiębiorców, co niekoniecznie podoba się prawicowemu elektoratowi.

Na dokładkę wybory przegrał najbliższy sojusznik PiS w Europie, czyli Viktor Orbán. Nie bez powodu w tych raczej rozczarowujących okolicznościach Mateusz Morawiecki (który jednak Orbana także popierał) od dawna prowadzi swoją agendę i grę na swój rachunek.

40 szabel Morawieckiego

Po opadnięciu powyborczego kurzu na Węgrzech Morawiecki przedstawił nazwę swojego stowarzyszenia, a także – co kluczowe – dowiedzieliśmy się o osobach wchodzących w jego skład. Jak podali Michał Wróblewski z WP oraz Marcin Fijołek z Interii w stowarzyszeniu ma działać niemal 40 polityków Prawa i Sprawiedliwości.  

Na listach znajdziemy najbardziej znanych stronników Morawieckiego jak np. europosłów Waldemara Budę, Piotra Mullera i Michała Dworczyka czy posłów Janusza Cieszyńskiego, Łukasza Schreibera czy Krzysztofa Szczuckiego. Ten ostatni został przez Nowogrodzką zawieszony w prawach członka PiS.

Szczucki wraz z Pawłem Jabłońskim wstrzymał się od głosu w sprawie odrzucenia prezydenckiego weta w kwestii nowelizacji Kodeksu postępowania karnego. Decyzję Nowogrodzkiej odczytano zarazem jako próbę zdyscyplinowania Morawieckiego, który w tym samym czasie debatował z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem w Jasionce.

Na listach upublicznionych przez dziennikarzy są jednak nazwiska mniej spodziewane. Z pewnością należy do nich Ryszard Terlecki. Były szef klubu PiS należał do Porozumienia Centrum i był jednym z najbardziej zaufanych ludzi prezesa Jarosława Kaczyńskiego.

Według medialnych doniesień tak długa lista członków stowarzyszenia miała tylko podsycić irytację kierownictwa partii. Co ciekawe, sami członkowie stowarzyszenia otwarcie chwalili się przynależnością do nowego bytu.

Jak informuje Kamil Dziubka z Onetu, część posłów chciała się wycofać, gdy okazało się, że Jarosław Kaczyński miał zagrozić posłom Morawieckiego brakiem miejsc na listach PiS w 2027 roku. Nie ma pewności, że takie słowa padły, ale rzecznik PiS Rafał Bochenek (w PAP) jasno wyraził stanowisko kierownictwa w sprawie stowarzyszenia.

Nowogrodzka: zaniepokojenie założeniem stowarzyszenia

– Przebieg spotkania prezydium Komitetu Politycznego wykazał, że zdecydowana większość władz partii wyraziła swoje zaniepokojenie inicjatywą stowarzyszenia, zwłaszcza teraz, kiedy jedność jest szczególnie potrzebna – mówił rzecznik PiS.

W środowy wieczór 15 kwietnia wydawało się, że przesilenie w partii jest bliskie. Jednak czwartkowe popołudnie przyniosło nuty deeskalacyjne. Mateusz Morawiecki we wpisie na platformie X zapewnił, że celem jest poszerzenie obozu PiS, a nie jego opuszczenie.

Niedługo po wpisie Morawieckiego odbyła się konferencja prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. A właściwie miała to być konferencja, bowiem skończyło się jedynie na oświadczeniu. Wyraźnie pobrzmiewały apele o wpłacanie na Prawo i Sprawiedliwość, które musi prowadzić polityczną agendę bez państwowej dotacji z PKW.

– Mamy bardzo dużo wydatków i stąd moja bardzo serdeczna prośba do zwolenników Prawa i Sprawiedliwości i szerzej do zwolenników prawicy, do całego obozu patriotycznego, do tych wszystkich, którzy chcą, by Polska wróciła na właściwe tory, żeby pozostała państwem suwerennym, o wpłaty na konto naszej partii – apelował Jarosław Kaczyński.

Głos zabrał także szef klubu Mariusz Błaszczak oraz skarbnik Henryk Kowalczyk, którzy ponowili apele prezesa. Tematu stowarzyszenia nie było. Co istotne, na sali był także obecny sam Morawiecki, a także członkowie stowarzyszenia, m.in. Monika Pawłowska.

Malowanie trawy na zielono

Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że prezes PiS pokazuje dobrą minę do złej gry. W czasach świetności PiS i jego bezwarunkowego prymatu na prawicy Kaczyński dyktował warunki wszystkim posłom, którzy wykazywali odchylenia od obowiązującej linii partii. Prezes nie bał się zawieszać, czy wyrzucać z partii całych grup posłów. Jednak czterdziestoosobowa grupa to byłaby potężna wyrwa w klubie PiS. Po pierwsze, PiS symbolicznie straciłby największy klub w sejmie, a potencjalna formacja Morawieckiego z miejsca miałaby trzecią największą liczbę szabel.

Zapewnienia o jedności w partii stały się rytuałem prezesa i rzecznika partii. Podobne tony słyszeliśmy na początku marca, kiedy ważyły się losy partyjnej nominacji na premiera. Sam Przemysław Czarnek w Krakowie także zapowiadał nowy rozdział jedności w PiS, który miałby doprowadzić partię do zwycięstwa za rok.

Nie minęły jednak nawet dwa miesiące, a widać kolejne pęknięcia. Można zatem śmiało założyć, że deklaracje o jedności można odłożyć na półkę z fikcją. Nie wiadomo jednak jeszcze, jakie kolejne kroki podejmie Morawiecki. Być może na chwilę sytuacja ponownie się uspokoi, aby eskalować przy nadarzającej się okazji.

Jak wspominaliśmy w jednym z poprzednich tekstów, Mateusz Morawiecki musi mieć świadomość ryzyka gry, którą prowadzi. Szczególnie w kwestii podziału prawicy na cztery bloki, którego największym beneficjentem byłaby obecna koalicja rządząca.

Jeszcze nigdy w historii partii Jarosław Kaczyński nie miał tak niepewnej pozycji i nie był głównym rozgrywającym w grze na prawicy. Z kolei Mateusz Morawiecki jeszcze nigdy nie był tak bliski niezależności.

Przeciąganie liny trwa, ale wciąż nie wiadomo kto pierwszy upadnie na ziemię.

Główne wnioski

  1. Inicjatywa Mateusza Morawieckiego o nazwie „Rozwój plus” przyciągnęła około 40 polityków Prawa i Sprawiedliwości. Wśród nich znaleźli się zarówno zaufani współpracownicy byłego premiera, jak i wieloletni stronnicy Jarosława Kaczyńskiego. Morawiecki, choć zaprzecza, wyraźnie podejmuje próbę budowy własnego zaplecza politycznego.
  2. Decyzja o powołaniu nowej organizacji zbiega się z okresem stagnacji poparcia dla Prawa i Sprawiedliwości. Nominacja Przemysława Czarnka nie przyniosła oczekiwanych wzrostów w sondażach, a notowania partii zatrzymały się na poziomie około 25 proc. Równocześnie obóz rządowy stabilizuje poparcie, a nawet nieco zwiększa, co stawia PiS w stagnacji.
  3. Reakcja kierownictwa partii uwypukla słabość obecnej pozycji Jarosława Kaczyńskiego. Prezes ugrupowania unika drastycznych kar wobec członków nowego stowarzyszenia i ogranicza się do publicznych apeli o jedność oraz wsparcie finansowe. Taka zachowawcza postawa pozwala zaryzykować tezę o utracie pełnej kontroli nad klubem parlamentarnym i nie przecina dalszych spekulacji o jedności w PiS.