Kategoria artykułu: Biznes

Rynek kryptoaktywów przegrywa z polityką. „Nie znam firmy, która nie stara się o zagraniczną licencję”

– Nie myślimy już, jak chcielibyśmy, by wyglądał nasz kraj, rynek i innowacje. Na tym etapie, walczymy o zatrzymanie resztek branży kryptoaktywów w Polsce – mówi ekonomista Krzysztof Piech, autor projektu o kryptoaktywach, który poparła Konfederacja. Polityków czeka wyścig z czasem, a na stole leżą co najmniej dwie propozycje ustaw wdrażających rozporządzenie MiCA.

Prezydent Karol Nawrocki (z prawej) i premier Donald Tusk podczas posiedzenia Rady Gabinetowej w Pałacu Prezydenckim w Warszawie.
Rządzący mają coraz mniej czasu na kompromis z prezydentem w kwestii kryptoaktywów. Fot. PAP/Albert Zawada

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego parlamentarzyści utknęli w martwym punkcie przy wdrażaniu rozporządzenia MiCA.
  2. Jakie konsekwencje dla branży przyniesie dalsza zwłoka polityków w kwestii implementacji unijnych przepisów.
  3. Które propozycje polityków czekają na rozpatrzenie.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Rozporządzenie MiCA (Markets in Crypto-Assets Regulation) dotyczące rynku kryptoaktywów obowiązuje w Unii Europejskiej od 30 grudnia 2024 r. Na mocy unijnych przepisów kraje członkowskie powinny ustanowić dla tego sektora organ nadzoru, który wyda firmom z branży niezbędne licencje. Okres przejściowy, by uzyskać takie zezwolenie, mija 1 lipca br. Politycy mają zatem zaledwie cztery miesiące, by uchwalić przepisy i umożliwić przedsiębiorcom składanie wniosków. Tymczasem firmy, nie ryzykując swojego biznesu, składają wnioski tam, gdzie rozporządzenie MiCA zostało wdrożone na mocy krajowych przepisów. Polska jest bowiem na szarym końcu, jeśli chodzi o dostosowanie przepisów, przez co nasze rodzime firmy już obecnie świadczą usługi pod cypryjskim czy luksemburskim nadzorem.

Dlaczego do tej pory rządzący nie zapewnili branży ram prawnych do dalszego, legalnego działania? Zacznijmy od początku.

Jedna ustawa, dwa weta

Rządowy projekt ustawy o rynku kryptoaktywów już pod koniec 2025 r. był spóźniony. Dlaczego? Problem sprowadza się do możliwości uzyskania licencji przez firmy z branży. Do 30 grudnia 2024 r. nowe podmioty rejestrowane były w bazie VASP (Virtual Asset Service Provider). Rejestr ten ma być zastąpiony zezwoleniem CASP (Crypto-Asset Service Provider). Aby przedsiębiorcy mogli ubiegać się o taką licencję, niezbędne jest wyznaczenie organu nadzoru, a to dotąd nie nastąpiło. I tu rozpoczyna się walka z czasem. Nawet jeśli rządowa ustawa byłaby przyjęta, przedsiębiorcy mieliby niewiele czasu na uzyskanie zezwolenia, na które zwykle czeka się kilka miesięcy.

Ustawa, za którą stał resort finansów, została zawetowana przez prezydenta Karola Nawrockiego w grudniu 2025 r. Rząd postanowił spróbować jeszcze raz z niemal identyczną ustawą, jednak ta skończyła podobnie: trafiła na prezydenckie weto w lutym br.

Tak jak rząd dwukrotnie forsował niemalże identyczny projekt, tak i Karol Nawrocki ponowił swoje stanowisko, uzasadniając weto. Zastrzeżenia? Nieproporcjonalnie wysokie opłaty za nadzór, szerokie kompetencje KNF dotyczące blokowania domen i rozmiar regulacji (pierwotna ustawa miała ponad tysiąc stron wraz z załącznikami). Padł wówczas także zarzut o gold-plating, czyli „pozłacanie” unijnego prawa. W ustawie nie zabrakło „wrzutek” np. o kantorach internetowych.

Kolejna ustawa rządu? Czy może prezydenta?

W połowie lutego podczas konferencji dotyczącej programu SAFE padło także pytanie o to, na czym w Polsce stanęła implementacja rozporządzenia MiCA. Rzecznik rządu Adam Szłapka zasugerował wówczas, że rząd przygotuje kolejny projekt, który trafi do sejmu.

– Obowiązkiem polskich władz zawsze jest działanie w interesie bezpieczeństwa państwa i w interesie całego społeczeństwa, a nie w interesie konkretnych grup interesów. I o tym była ta ustawa, która została zawetowana. (...) Oczywiście Ministerstwo Finansów i rząd będzie przygotowywał takie rozwiązania, które zabezpieczą interes Polaków – powiedział Adam Szłapka podczas konferencji.

Od 24 lutego czekamy na odpowiedź resortu finansów w sprawie ewentualnych, nowych rozwiązań. Do dnia publikacji artykułu, nie otrzymaliśmy jej. Warte odnotowania są także zapowiedzi medialne Kancelarii Prezydenta. Zbigniew Bogucki z KPRP już w grudniu zapowiadał, że to właśnie tam zrodzi się kolejny projekt. Później deklarował, że głowa państwa jest gotowa na współpracę przy takim projekcie.

Wicepremier Radosław Sikorski zauważył jednak, że podwójne weto prezydenta nie zaowocowało nowym projektem. Na czym zatem stanęło? Na stole są dwa inne projekty: Konfederacji i Polski 2050.

Ustawa wniesiona przez Konfederację. (Za) krótka?

Zacznijmy od projektu popieranego przez Konfederację autorstwa prof. Krzysztofa Piecha. To ona, zdaniem branży, ma szansę zyskać przychylność głowy państwa. O projekcie rozmawiamy z Lechem Wilczyńskim, przewodniczącym rady nadzorczej w BTCS S.A.  

– Mamy do czynienia z sytuacją, kiedy rząd przedstawił dwa projekty. Druga wersja praktycznie nie różniła się od pierwszej. Prezydent zawetował obydwie ustawy. Projekt autorstwa Krzysztofa Piecha, który został zgłoszony przez Konfederację, jest napisany w duchu rozporządzenia MiCA, bez zbędnych „dodatków”. Nie ma nadmiarowych przepisów. Szkoda, że tak późno politycy zabierają się do prac. Gdybyśmy przyjęli przepisy szybciej, wówczas nie byłoby takiego chaosu. Firmy miałyby czas na uzyskanie licencji. Mamy nadzieję, że ta ustawa uzyska poparcie – mówi przedsiębiorca.

Szkoda, że tak późno politycy zabierają się do prac. Gdybyśmy przyjęli przepisy szybciej, wówczas nie byłoby takiego chaosu. Firmy miałyby czas na uzyskanie licencji.

Lech Wilczyński wyraził nadzieję, że tzw. ustawa Piecha zyska poparcie prezydenta. Wyjaśnił, że proponowane rozwiązanie, podobnie jak w wersji rządowej, zakłada nadzór Komisji Nadzoru Finansowego nad branżą, jednak w ograniczonym zakresie. Zdaniem przedsiębiorcy to jedyna ustawa, która może uratować branżę.

– Jeśli ustawy nie będzie lub w życie weszłaby poprzednia, restrykcyjna wersja rządu, to paradoksalnie otworzyłoby to furtkę do nadużyć. Na rynku zostaliby oszuści, nigdzie niezarejestrowani. Konsumenci też nie mieliby alternatyw, inwestowaliby poza Polską – zaznacza Lech Wilczyński.

„Firmy już się pakują”

O wyprowadzce polskiego biznesu w sektorze kryptowalut mówi także twórca omawianej ustawy ekonomista prof. Krzysztof Piech.

– Nie znam firmy z branży kryptoaktywów, która nie jest w trakcie wyprowadzki za granicę. Jeśli już dana firma ponosi koszty związane z uzyskaniem licencji poza granicami Polski, to trudno oczekiwać, by zechciała później rejestrować się w Polsce po wdrożeniu przepisów. Teraz nie ma już czasu na dyskusję o detalach. Walczymy, by jakakolwiek polska firma została w kraju. Pomyślmy przy tym o klientach, którzy w przypadku inwestowania przez firmy zarejestrowane poza granicami Polski, w razie sporu musieliby dochodzić sprawiedliwości przed obcą jurysdykcją – wyjaśnia Krzysztof Piech.

Teraz nie ma już czasu na dyskusję o detalach. Walczymy, by jakakolwiek polska firma została w kraju.

Twórca ustawy mówi także o wielomilionowych stratach związanych ze zwłoką przy wdrażaniu rozporządzenia. Te są pokłosiem podatków, które firmy mogłyby płacić w Polsce, a także kapitału, który zasilałby polską gospodarkę.

KNF? Tak, ale z głosem branży

Licząca zaledwie 12 stron ustawa Konfederacji zakłada, że nadzór nad branżą spoczywał będzie na KNF. Uprawnienia tej instytucji były przedmiotem krytyki przy poprzednich wersjach ustawy.

Trudno o inny organ nadzoru niż KNF. Co istotne, w ustawie zmniejszono opłaty za nadzór, teraz są porównywalne z zagranicznymi rynkami. Prawo nie będzie też traktowało firm z branży na równi z bankami czy domami maklerskimi. Poprzednie ustawy nakładały na podmioty działające w branży obowiązki i sankcje administracyjne zbliżone do tych, które obowiązują największe korporacje finansowe. Zabrakło proporcjonalności – komentuje Lech Wilczyński.

Krzysztof Piech nie ukrywa, że KNF jest jednym z najgorszych nadzorów w Europie.

– Zgodnie bowiem z wynikami badań europejskiego nadzoru ESMA, KNF wydaje najwięcej kar i są one największe, a przecież polscy biznesmeni nie są największymi oszustami w Europie – dodaje ekonomista.

Wyjaśnia jednak, że w projekcie zaproponował kompromisowe, aczkolwiek ryzykowne politycznie rozwiązanie.

– Owszem, były pomysły, żeby powołać od zera nową instytucję. Stanęło jednak na tym, by w myśl art. 25 projektu, w Komisji zasiadła osoba, której nie są obce problemy branży. Niewykluczone, że przepis ten na dalszych etapach legislacji stanie się kością niezgody – wyjaśnia Krzysztof Piech.

W myśl projektu to premier ma wyznaczyć jednego z zastępców przewodniczącego Komisji. Osoba ta „powinna posiadać udokumentowaną wiedzę oraz praktykę w zakresie rynku kryptoaktywów i technologii blockchain, w szczególności praktykę zawodową, naukową lub regulacyjną związaną z funkcjonowaniem rynku kryptoaktywów”.

Ochrona tymczasowa, czyli jak ustawą wydłużyć okres przejściowy

Art. 33 opisywanego projektu zakłada wydłużenie okresu przejściowego, który zgodnie z rozporządzeniem MiCA mija 1 lipca. Jak czytamy, usługodawca, który prowadził biznes przed 30 grudnia 2024 r., może kontynuować tę działalność bez zezwolenia do 1 lipca 2026 r. Kluczowy jest kolejny punkt, w którym czytamy, że jeśli przedsiębiorca przed 30 czerwca złoży kompletny wniosek to „może kontynuować działalność do dnia doręczenia ostatecznej decyzji wydanej w sprawie tego wniosku”.

– Licencji w Polsce nie da się szybko zdobyć. Niewykluczone, że na pozwolenie trzeba będzie poczekać nawet pół roku. Okres przejściowy i gwarancja prowadzenia działalności po złożeniu wniosku o licencję CASP w terminie może pomóc przedsiębiorcom – wyjaśnia Lech Wilczyński.

Nasz rozmówca dodał, że KNF będzie miała i tak do czynienia ze „sprawdzonymi” firmami. Te już widnieją w rejestrze VASP, są kontrolowane przez Generalnego Inspektora Informacji Finansowej i podlegają przepisom ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu.

– Obowiązujące prawo już teraz w dużym stopniu chroni konsumentów. To wynika z profesjonalizacji branży, a nie tylko z odgórnie narzuconych regulacji – podsumowuje przedsiębiorca.

Polska 2050 ma swój projekt. „Ustawa Konfederacji jest nie do przyjęcia”

Na etapie opiniowania jest także propozycja Polski 2050. Ten model wdrożenia rozporządzenia MiCA nieco bardziej przypomina wersję rządową, choć z uwzględnieniem części rynkowych postulatów. O projekcie, a w zasadzie projektach, które czekają na rozpatrzenie w sejmie, rozmawiamy z posłem Polski 2050 Adamem Gomołą.

– Termin 1 lipca wynika z rozporządzenia unijnego. Nie da się go wydłużyć ustawą. Wszystkie kraje członkowskie wywiązały się z tego terminu, tylko nie my. Ustawa Konfederacji jest nie do przyjęcia, godzi w hierarchię prawa. Nawet jeśli jakimś cudem zostanie przyjęta, to nie będzie miała mocy wiążącej. Licencję wyrabia się w danym kraju członkowskim, ale ona daje „paszportowanie” w całej UE. Nikt nie zgodzi się na wyjątki, bo punktem odniesienia jest cały rynek europejski – ocenia nasz rozmówca.

Adam Gomoła wskazał na trzy kluczowe zmiany, które odróżniają ustawę Polski 2050 od projektu rządowego. Mowa o obniżeniu opłat za nadzór, wykreśleniu „wrzutki” dotyczącej kantorów internetowych i zmianie dotyczącej procedury blokowania przez KNF domen internetowych przedsiębiorców, którzy dopuścili się oszustwa. O ile w przypadku dwóch pierwszych postulatów inicjatorzy zmian, bez względu na opcję polityczną, są zgodni, o tyle wciąż dzieli ich kwestia uprawnień KNF.

Różne podejście do kwestii blokowania domen

W myśl pierwotnej ustawy rządowej KNF miałaby być uprawniona do dokonywania wpisów nierzetelnych podmiotów do rejestru nieuczciwych domen. Co więcej, w grę wchodzić miała także blokada podejrzanych domen. W przypadku branży kryptoaktywów, zamknięcie domeny www w praktyce oznacza zamknięcie biznesu.

W projekcie Konfederacji takiego rozwiązania nie ma. Jak uzasadnia Krzysztof Piech, blokada jest jedynie opcją, którą umożliwia rozporządzenia MiCA. Jak dodał, „jeśli chce się komuś zamknąć biznes, to wcześniej powinien rozstrzygnąć o tym sąd”.

Z kolei projekt Polski 2050 zakłada możliwość blokady domen, ale po wcześniejszym wyczerpaniu przez KNF wszelkich innych środków.

– KNF będzie ustawowo zobowiązana do wyczerpania wszelkich innych środków, które miałyby zapobiec łamaniu prawa, zanim zdecyduje się na ostateczny ruch w postaci zablokowania domeny www. To obecnie jest traktowane na równi z zamknięciem biznesu, my chcemy temu zapobiec – wyjaśnia Adam Gomoła.

Warto wiedzieć

Próby wdrożenia rozporządzenia MiCA. Kalendarium

·       30 grudnia 2024 r. – przepisy regulujące funkcjonowanie dostawców usług w zakresie kryptoaktywów oraz emitentów innych kryptoaktywów wchodzą w życie na mocy rozporządzenia MiCA. Rozpoczyna się okres przejściowy.

·       26 września 2025 r. – sejm przyjął projekt ustawy o rynku kryptoaktywów.

·       7 listopada 2025 r. – sejm ponownie uchwala ustawę po poprawkach senatu.

·       1 grudnia 2025 r. – pierwsze weto prezydenta.

·       8 grudnia 2025 r. – Polska 2050 wnosi własny projekt ustawy.

·       18 grudnia 2025 r. – sejm ponownie przyjmuje ustawę rządową.

·       12 lutego 2026 r. – prezydent po raz drugi odmawia jej podpisania.

·       27 lutego 2026 r. – Konfederacja wnosi ustawę autorstwa K. Piecha.

·       1 lipca 2026 r. – mija okres przejściowy, firmy legalnie działające na rynku muszą mieć licencję CASP.

XYZ

Wspólny cel w cieniu politycznego sporu

Nasi rozmówcy są zgodni w jednym punkcie. Priorytet wdrożenia w Polsce rozporządzenia MiCA przepadł w cieniu politycznego sporu, któremu daleko do merytorycznej dyskusji o losach branży.

Branża potrzebuje nadzoru na miarę XXI w. Nowoczesnego, z zaufaniem do tego sektora gospodarki. Tymczasem KNF ma podejście zakorzenione w latach 90., na czym tracą polskie firmy. Firmy zmuszane są do emigracji. Nie myślimy już o tym, jak chcielibyśmy, by wyglądał nasz kraj, nasz rynek i innowacje. Na tym etapie, walczymy o zatrzymanie resztek branży kryptoaktywów w Polsce – podsumowuje Krzysztof Piech.

Tego samego zdania jest Adam Gomoła, który dodaje, że to impas polityczny doprowadził do emigracji polskich firm.

Niestety impas polityczny doprowadził do tego, że firmy, widząc, co się dzieje w polskim bagienku, zdecydowały się na licencję zagraniczną. Dziś gasimy pożary, nie zastanawiamy się nad detalami.

– Temat jest pilny. Musimy robić wszystko, by ratować branżę, konsumentów i inwestycje w Polsce. Niestety impas polityczny doprowadził do tego, że firmy, widząc, co się dzieje w polskim bagienku, zdecydowały się na licencję zagraniczną. Dziś gasimy pożary, nie zastanawiamy się nad detalami. Musimy dać firmom możliwość składania wniosków o licencję CASP. Jeśli okaże się, że opłaty są w złej wysokości, że KNF nieskutecznie walczy o bezpieczeństwo lub nadużywa prawa, wówczas możemy myśleć o nowelizacji. Każdy kolejny dzień zwłoki to miliony straconych inwestycji, podatków i kapitału. To cena jałowego sporu politycznego – dodaje przedstawiciel Polski 2050.

Główne wnioski

  1. Przedłużający się konflikt polityczny między rządem a prezydentem spowodował opóźnienie w przyjęciu przepisów wdrażających unijne rozporządzenie MiCA (Markets in Crypto-Assets Regulation). Dwukrotne weto Karola Nawrockiego wobec rządowej ustawy oraz brak kompromisu sprawiły, że Polska pozostaje jednym z ostatnich państw UE bez pełnych regulacji dla rynku kryptoaktywów.
  2. Brak krajowych przepisów i możliwości uzyskania licencji CASP powoduje, że polskie firmy z sektora kryptowalut przenoszą działalność do innych państw Unii Europejskiej, gdzie przepisy zostały już wdrożone. W konsekwencji Polska traci inwestycje i wpływy podatkowe.
  3. Aby umożliwić firmom dalsze legalne działanie po zakończeniu okresu przejściowego 1 lipca 2026 r., konieczne jest szybkie uchwalenie ustawy wdrażającej MiCA oraz wyznaczenie organu nadzoru. Branża i politycy są zgodni, że powinna być to Komisja Nadzoru Finansowego. Brak takiej regulacji może doprowadzić do dalszego odpływu przedsiębiorstw z Polski oraz utrudnić ochronę inwestorów i konsumentów.