Kategoria artykułu: Polityka

Sądny dzień dla ministry zdrowia. Premier chce rekomendacji czy wymówki?

Nad resortem zdrowia zebrały się czarne chmury. Najbliższe godziny zdecydują o dalszej przyszłości Jolanty Sobierańskiej-Grendy na stanowisku szefowej ministerstwa.

Premier Donald Tusk i ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda podczas rekonstrukcji rządu
W środę premier Donald Tusk ma podjąć decyzję ws. dalszych losów ministry zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy w rządzie. Fot. PAP/Leszek Szymański

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. W jakiej sytuacji jest ministra zdrowia.
  2. Jakie są obecne priorytety jej resortu.
  3. Co jeszcze próbuje robić rząd.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Wtorek może być sądnym dniem dla ministry zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Po ujawnionych przez media nieprawidłowościach w publicznej ochronie zdrowia nad jej resortem zebrały się czarne chmury.

„Dla Narodowego Funduszu Zdrowia i Ministerstwa Zdrowia zadanie jest proste. To zjawisko musi zniknąć zgodnie z prawem, z konstytucją i z przyzwoitością. Dostęp do usług medycznych w publicznej ochronie zdrowia powinien być równy i zależeć od tego, kto kiedy zapisał się do kolejki, a nie od znajomości. To musi się skończyć. Jeśli do wtorku nie otrzymam satysfakcjonujących, precyzyjnych rekomendacji, to w środę podejmę odpowiednie decyzje, także personalne” – powiedział w piątek premier Donald Tusk.

Ultimatum premiera

Premier wskazał trzy problemy, których rozwiązania powinny dotyczyć rekomendacje ministry zdrowia i szefa NFZ. Chodzi o saloniki dla VIP-ów, omijanie kolejek do świadczeń medycznych oraz bardzo wysokie zarobki niektórych lekarzy. O tych zjawiskach w ostatnich tygodniach szeroko pisały media.

Dyskusję rozpoczęła publikacja portalu Zero o młodym radnym KO z Warszawy, który jako lekarz bez specjalizacji był koordynatorem SOR. Według portalu miał zarabiać na tym stanowisku ponad 1,6 mln zł rocznie oraz obsługiwać kolegów partyjnych poza kolejką.

Jolanta Sobierańska-Grenda dołączyła do rządu pod koniec lipca ubiegłego roku. W resorcie zdrowia zastąpiła Izabelę Leszczynę, wiceprzewodniczącą Koalicji Obywatelskiej. Do rządu przyszła spoza polityki. Wcześniej zarządzała placówkami medycznymi na Pomorzu. Przez osiem lat kierowała Szpitalami Pomorskimi – spółką zarządzającą szpitalami należącymi do samorządu województwa. Na jego czele od lat stoi marszałek Mieczysław Struk, szef KO na Pomorzu.

Dymisja przesądzona?

Politycy koalicji mniej lub bardziej wprost przyznają, że dymisja jest możliwa. Anna Maria Żukowska, szefowa klubu parlamentarnego Lewicy, napisała na platformie X, że tak krótki czas na przygotowanie rekomendacji może oznaczać, iż premier podjął już decyzję.

Wiceprzewodnicząca sejmowej komisji zdrowia, Wioleta Tomczak z Polski 2050, uważa, że obecny kryzys, może być okazją do zmian na lepsze.

– Tak odbieram ostatnie słowa premiera, który wskazuje na ministrę zdrowia i prezesa NFZ, być może oczekując, że teraz cała klasa polityczna przychyli się do opinii ekspertów w sprawie podejmowania niepopularnych politycznie decyzji. Za czasów dawnego rządu Donalda Tuska i rządów PiS system opieki zdrowotnej był prowadzony tak, by jakoś działał, ale nie po to, by go rozwijać. Doczekaliśmy się bardzo silnego rozwoju chorób cywilizacyjnych, które ciągną nas na dno. Gdyby pewne reformy, zwłaszcza w zakresie profilaktyki i odważnych decyzji politycznych dotyczących stylu życia Polek i Polaków, przyjęto wcześniej, być może to, co proponujemy w systemie, także pod względem finansowym, byłoby wystarczające – mówi Wioleta Tomczak.

Wymówka dla premiera?

Posłanka Polski 2050 zwraca uwagę, że jeszcze za rządów PiS dokonano zmian, na które nie zabezpieczono pieniędzy w budżecie. To choćby decyzja o podwyżkach wynagrodzeń w opiece zdrowotnej bez wskazania źródeł finansowania na kolejne lata.

Polityczka ma nadzieję, że Jolanta Sobierańska-Grenda przedstawi niezbędne rekomendacje dla systemu. Jej zdaniem ministra od dawna ma na to pomysł. Taka opinia często pojawia się też w nieoficjalnych rozmowach z osobami, które mają doświadczenie w zarządzaniu zdrowiem publicznym.

– Czy premier Tusk będzie na tyle odważny, by pójść ścieżką zaproponowaną przez praktyczkę zarządzania systemem opieki zdrowotnej? Nie jestem tego pewna. Być może słowa premiera Tuska, wypowiedziane z tak krótkim terminem na reakcję, miały stworzyć możliwość ewentualnego „zerwania kontraktu”, na jaki umówił się z panią ministrą Sobierańską-Grendą. Premier Tusk nie jest moim liderem politycznym, więc nie zdążyłam osobiście poznać go na tyle, by wiedzieć, co ma na myśli. Albo podejmie odważne decyzje polityczne, albo będzie chciał mieć wymówkę, by zmienić przedstawiciela rządu w resorcie – zastanawia się Wioleta Tomczak.

Być może słowa premiera Tuska, wypowiedziane z tak krótkim terminem na reakcję, miały stworzyć możliwość ewentualnego „zerwania kontraktu”, na jaki umówił się z panią ministrą Sobierańską-Grendą.

Trzy cele dla resortu zdrowia

Po ubiegłorocznej rekonstrukcji rządu Maciej Berek, minister nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu, ogłosił zadania, które każdy z resortów ma zrealizować do końca 2026 r. Resortu zdrowia dotyczyły trzy cele. Jeden z nich to zadanie wspólne z Ministerstwem Cyfryzacji. Chodzi o reformy w systemie e-zdrowia, a przede wszystkim o wprowadzenie e-rejestracji. Premier Tusk oznajmił w piątek, że polecił maksymalnie skrócić prace.

Pozostałe dwa cele resortu zdrowia to poprawa leczenia kardiologicznego i neurologicznego oraz systemowa reforma zarządzania podmiotami leczniczymi. Choć jest już połowa roku, wciąż jest sporo do zrobienia. Świadczy o tym także piątkowe wystąpienie premiera.

Najwięcej optymizmu słychać w sprawie systemu e-rejestracji. Ustawa o tym systemie weszła w życie z początkiem tego roku, a w sierpniu obejmie on kolejne poradnie. Joanna Wicha, wiceprzewodnicząca sejmowej komisji zdrowia z Lewicy, a w przeszłości pielęgniarka, ma nadzieję, że rozwój systemu zakończy sztuczne wydłużanie kolejek. W 2024 r. liczba nieodwołanych wizyt przekroczyła 1,3 mln.

– Pamiętam z własnego doświadczenia zawodowego, że gdy kolejki nie były koordynowane, pacjenci zapisywali się w kilku miejscach. Nie odwoływali wizyt, a inni pacjenci czekali miesiącami – mówi Joanna Wicha.

Nadmiary i niedobory

W sprawie opieki neurologicznej i kardiologicznej nasze rozmówczynie są mniej optymistyczne. Joanna Wicha widzi przede wszystkim niedobór specjalistów w neurologii. Jej zdaniem młodzi lekarze wolą wybierać mniej wymagające specjalizacje. Posłanka Lewicy uważa, że powinien istnieć nadzór nad specjalizacjami wybieranymi przez absolwentów publicznych uczelni medycznych.

– Nie mówię o nakazie specjalizacji, bo te czasy mamy słusznie za sobą. Potrzebne jest jednak systemowe rozwiązanie problemu nadmiaru lekarzy w niektórych specjalizacjach i niedoboru w innych – twierdzi Joanna Wicha.

Zdaniem Wiolety Tomczak brakuje również mechanizmów rejestracji i powiadamiania pacjentów, choćby w aplikacji Internetowego Konta Pacjenta. Dotyczy to nie tylko kardiologii i neurologii. Posłanka Polski 2050 wskazuje na takie świadczenia jak mammografia i cytologia, w których e-rejestracja już obowiązuje, a wolnych terminów jest sporo. Podobnie jest w przypadku refundowanych szczepień, np. przeciwko HPV dla dzieci.

– Znam przypadki, w których rodzice przypominali sobie o tym po roku i słyszeli, że teraz mogą to zrobić za 500 zł. Obawiam się, że ludzie zniechęcą się do tego systemu. Oczekujemy, że pacjenci będą sami odpowiedzialni za swoje zdrowie. Uważam jednak, że system opieki zdrowotnej również powinien wykazywać inicjatywę wobec pacjenta. Warto, żeby ludzie się badali, szczepili i dbali o zdrowie – mówi posłanka Polski 2050.

Zmiana systemu zarządzania

Po ostatnich głośnych publikacjach medialnych – których bohaterami byli politycy KO – Marta Golbik, szefowa sejmowej komisji zdrowia z KO, wskazuje na dwa priorytety w zakresie ochrony zdrowia. Pierwszym jest systemowa reforma zarządzania szpitalami. Drugim – ewidencjonowanie czasu pracy lekarzy.

Reforma zarządzania placówkami dotyczy m.in. racjonalizacji działania sieci szpitali. Jednym z głównych założeń jest konsolidacja szpitali i oddziałów przez samorządy. Nasze rozmówczynie uważają, że publiczna ochrona zdrowia powinna być koordynowana na szczeblu wojewódzkim.

– Marszałek lub wojewoda – oba rozwiązania mają plusy i minusy – powinien mieć zmapowane potrzeby regionu, a następnie, w porozumieniu ze starostami i wójtami, uzgadniać, gdzie i jakie oddziały powinny działać, by wszystkie choroby były odpowiednio zabezpieczone – mówi Joanna Wicha.

– Obecnie starosta nie chce rezygnować z oddziału, który przynosi straty, ponieważ jest to źle postrzegane przez mieszkańców. To powoduje rywalizację o lekarzy, których w wąskich specjalizacjach jest stosunkowo niewielu. Jako Polska 2050 uważamy, że tych specjalizacji jest zbyt wiele. Usługi medyczne nie są też racjonalnie wycenione. Procedury kardiologiczne są wycenione powyżej racjonalnych stawek. W internie i pediatrii jest deficyt i to te oddziały powodują m.in. zadłużenie szpitali – dodaje Wioleta Tomczak.

Nowa sytuacja. Pacjenci poprą pomysły rządu?

Marta Golbik z KO z kolei spodziewa się, że w niektórych sprawach rząd będzie mógł liczyć na duże poparcie ze strony pacjentów. Chodzi na przykład o jawność zarobków lekarzy pracujących w szpitalach publicznych. Doniesienia o lekarzach milionerach oburzyły opinię publiczną. Przeciwko ustawie rządowej o jawności protestuje Naczelna Izba Lekarska.

– Zmiany są oczekiwane przez pacjentów, nawet jeśli będą trudne. Gdybyśmy bez ostatnich wydarzeń zapowiedzieli korygowanie wynagrodzeń lekarzy, sympatia pacjentów byłaby po stronie lekarzy, a nie rządu. Po ostatnich historiach medialnych jesteśmy w sytuacji, w której możemy wprowadzać zmiany. Musimy jednak jasno komunikować opinii publicznej, jak wygląda sytuacja i do jakich patologii dochodzi. Dziś czytałam o przypadku lekarza, który zarabiał 26 tys. zł na godzinę. To nieprawdopodobne. Przy takich informacjach każdy zrozumie, że rząd musi interweniować. Trzeba czasem podejmować decyzje niepopularne, ale konieczne, by ten system funkcjonował – mówi Marta Golbik.

Gdybyśmy bez ostatnich wydarzeń zapowiedzieli korygowanie wynagrodzeń lekarzy, sympatia pacjentów byłaby po stronie lekarzy, a nie rządu.

Szefowa komisji zdrowia nie wyklucza zmian w budżecie na przyszły rok, które sprawiłyby, że wydatki na wynagrodzenia lekarzy byłyby niższe niż obecnie.

– Zaczęłabym od zmiany ustawy podwyżkowej, wprowadzonej przez poprzedni rząd, która nałożyła na dyrektorów szpitali obowiązek podwyższania wynagrodzeń niezależnie od jakości wykonywanej pracy. W tym roku kosztuje to 70 mld zł. Można wydać te pieniądze lepiej – mówi Marta Golbik.

Sądny dzień

Anna Choszcz-Sendrowska, rzeczniczka prasowa resortu zdrowia, w rozmowie z Polską Agencją Prasową potwierdziła, że premier otrzyma we wtorek rekomendacje. Mają one dotyczyć trzech sfer: e-rejestracji, kominów płacowych oraz czasu pracy lekarzy.

Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej lekarskich związkowców Sebastian Goncerz, szef Porozumienia Rezydentów, stwierdził, że dymisje w resorcie zdrowia są niezbędne. Zastrzegł jednak, że same decyzje personalne nie rozwiążą tej sytuacji.

Dymisji Jolanty Sobierańskiej-Grendy domaga się Prawo i Sprawiedliwość. Zdaniem polityków PiS ministra nie ma realnego wpływu na resort, a za jej obszar de facto odpowiada premier.

Informując o ultimatum dla Jolanty Sobierańskiej-Grendy, premier przypomniał, że nominacja osoby spoza polityki była nazywana „eksperymentem”. Mówiono także, że brak politycznego zaplecza ma być źródłem słabości. W piątek Donald Tusk przyznał, że kompetencje Sobierańskiej-Grendy są niepodważalne.

Natomiast czy starczy jej siły, determinacji, takiej przebojowości, to najbliższe dni pokażą – dodał szef rządu.

Główne wnioski

  1. Ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda jest pod presją polityczną. Premier zażądał od niej i od szefa NFZ rekomendacji w sprawie problemów z dostępem do świadczeń, omijaniem kolejek oraz wysokich wynagrodzeń części lekarzy. Od oceny tych propozycji zależą jej dalsze losy w rządzie.
  2. W koalicji słychać, że priorytetem w ochronie zdrowia jest poprawa organizacji systemu i zarządzania placówkami. Mowa również o niedoborach specjalistów w takich dziedzinach jak neurologia oraz o braku koordynacji świadczeń.
  3. Trwają prace nad ustawą o jawności wynagrodzeń lekarzy w placówkach publicznych. Rozważane jest ograniczenie wydatków na wynagrodzenia w budżecie NFZ. Środowisko lekarskie sprzeciwia się jawności zarobków.