Kategorie artykułu: Społeczeństwo Świat

Saszetki nikotynowe pomogły ograniczyć palenie w Szwecji. WHO i Bruksela chcą je mocniej regulować

Szwecja osiągnęła najniższy odsetek palaczy w UE dzięki produktom bezdymnym, w tym snusowi i saszetkom nikotynowym. WHO i Komisja Europejska zaostrzają jednak kurs wobec tych produktów. Były toksykolog FDA ostrzega, że zbyt daleko idące zakazy mogą wzmocnić szarą strefę i zaszkodzić zdrowiu publicznemu.

palenie papierosów Szwecja
Prohibicja saszetek nikotynowych może nie ograniczyć popytu na nikotynę, lecz przenieść go do szarej strefy. Zwolennicy redukcji szkód wskazują na Szwecję, gdzie dostęp do alternatyw dla papierosów pomógł radykalnie obniżyć liczbę palaczy. Fot. Nora Lorek/ Bloomberg via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego Szwecja osiągnęła najniższy odsetek palaczy w UE i jaką rolę odegrały w tym produkty bezdymne.
  2. Czym różni się amerykańskie podejście regulacyjne FDA od polityki WHO i Komisji Europejskiej.
  3. Jakie negatywne skutki dla zdrowia publicznego może przynieść daleko idące ograniczenie dostępu do saszetek nikotynowych.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

25 maja szwedzkie Stowarzyszenie na rzecz Edukacji na temat Alkoholu i Papierosów (CAN) poinformowało, że w 2025 r. liczba palaczy w Szwecji spadła poniżej 5 proc. Nie dokonał tego żaden inny kraj w UE. Kilka dni wcześniej WHO wezwała do restrykcyjnych regulacji dotyczących saszetek nikotynowych. Pomysł WHO trafił na podatny grunt w Brukseli. Komisja Europejska rozpoczęła właśnie konsultacje nad rewizją unijnej dyrektywy dotyczącej produktów tytoniowych (Tobacco Products Directive, TPD). Jednym z rozważanych rozwiązań jest zrównanie statusu prawnego saszetek nikotynowych z papierosami.

Nad regulacjami zmierzającymi do istotnego ograniczenia sprzedaży saszetek nikotynowych pracuje też Polska. Ministerstwo Zdrowia proponuje między innymi likwidację wszystkich wariantów smakowych poza jednym: smakiem tytoniowym. Rzecz w tym, że saszetki nikotynowe nie zawierają tytoniu, a tych o smaku tytoniowym już teraz próżno szukać w sprzedaży.

Szwedzki trop

Brian Erkilla, były toksykolog amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków (FDA), a obecnie główny specjalista ds. regulacji w szwedzkiej firmie Swedish Match, jednym z największych globalnych producentów saszetek nikotynowych i snusu, ocenia, że takie zakazy mogą przynieść więcej szkód niż pożytku. Rozkwit nielegalnego rynku, powrót palaczy do papierosów czy brak kontroli nad sprzedażą nieletnim – to tylko niektóre ze skutków, które wymienił.

Na wywiad z Brianem Erkillą pojechaliśmy po konferencji naukowej w Sztokholmie. W rozmowie z XYZ ekspert zwracał uwagę, że w raporcie WHO dotyczącym saszetek nikotynowych pominięto kwestię ich znacznie niższej toksyczności w porównaniu z papierosami. W ocenie byłego toksykologa FDA, WHO demonizuje saszetki nikotynowe, prezentując tylko jedną stronę medalu. Światowa Organizacja Zdrowia koncentruje się wyłącznie na potencjalnych zagrożeniach.

– Autorzy raportu całkowicie pominęli aspekt ograniczenia negatywnych skutków zdrowotnych, jakie wywołuje palenie. Moim zdaniem ten raport pomija także dowody naukowe, które kilka instytucji publicznych, takich jak amerykańska FDA, oceniło i wzięło pod uwagę w swoich działaniach – mówi Brian Erkilla.

Z badań wynika, że palacze, którzy z papierosów przeszli na produkty bezdymne, w tym saszetki nikotynowe, istotnie ograniczyli kontakt ze szkodliwymi substancjami. Występują one w tych produktach w znacznie niższych stężeniach niż w dymie papierosowym. Kluczowa różnica wynika z procesu spalania tytoniu. To podczas spalania powstaje większość rakotwórczych i szkodliwych substancji obecnych w dymie papierosowym. Nikotyna, jak podaje sama WHO, nie jest rakotwórcza, choć uzależnia.

– W produktach bezdymnych nie ma czegoś takiego jak proces spalania. To kluczowy fakt, który powinny znać osoby podejmujące decyzje regulacyjne w poszczególnych krajach. Te informacje powinny też trafić do dorosłych palaczy papierosów – dodaje Brian Erkilla.

Szwedzki model: mniej palenia, mniej chorób i mniej zgonów

Szwecja od lat prowadzi politykę nikotynową odmienną od kluczowych rekomendacji WHO i Komisji Europejskiej. Pomimo wielokrotnych nacisków ze strony Brukseli Szwedzi nie zdecydowali się na wprowadzenie zakazu sprzedaży tradycyjnego, bezdymnego wyrobu nikotynowego, jakim jest snus. To wilgotny tytoń porcjowany w woreczki celulozowe, które umieszcza się między dziąsłem a wargą. Nikotyna uwalnia się z niego do krwiobiegu w wyniku kontaktu ze śluzówką i śliną. W 2014 r. sprzedaż snusu została zakazana w całej Unii Europejskiej – poza Szwecją.

– Przypadek Szwecji pokazuje, że prowadzenie zbalansowanej polityki regulacyjnej, opartej na badaniach naukowych i wynikającej z rzeczywistych zachowań konsumentów, może doprowadzić do pozytywnych zmian w zakresie zdrowia publicznego. Rynek w naturalny sposób przesunął się tutaj w kierunku doustnych wyrobów nikotynowych, takich jak snus, a potem saszetki nikotynowe – wyjaśnia Brian Erkilla.

Jeszcze w 2000 r. papierosy paliło prawie 20 proc. Szwedów. W ostatnich latach, między innymi dzięki konsekwentnej polityce regulacyjnej, odmiennej od zaleceń WHO, odsetek palaczy spadł radykalnie i w 2025 r. wynosił mniej niż 5 proc. Jednocześnie około 19 proc. Szwedów używa dziś snusu i saszetek nikotynowych.

Zmiany w sposobie konsumpcji nikotyny w Szwecji przełożyły się w ostatnich 20 latach na poprawę wskaźników zdrowia publicznego. Według ostatniego raportu OECD Szwecja ma jeden z najlepszych wyników demograficznych w UE. Przewidywana długość życia w 2024 r. ma wynieść 81,4 roku. To najwyższy wynik w UE i o ponad dwa lata więcej niż średnia unijna.

Szwedzki rząd, oprócz dopuszczenia do sprzedaży snusu i saszetek nikotynowych, wprowadził także ograniczenia w ich sprzedaży. Nałożył podatki na wyroby nikotynowe powiązane ze stopniem ryzyka przypisywanego poszczególnym kategoriom produktów. Przykładowo, w ostatnim czasie Szwedzi podnieśli o 9 proc. podatek akcyzowy na papierosy. Jednocześnie obniżyli akcyzę na snus o 20 proc.

FDA kontra WHO. Spór między pragmatyzmem a idealizmem

Podobne podejście do Szwedów przyjęli Amerykanie. W 2009 r. kluczową rolę w regulowaniu wyrobów tytoniowych i nikotynowych powierzono amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków (FDA).

FDA stosuje model oparty na dowodach naukowych. Producent, aby wprowadzić nowy produkt tytoniowy lub nikotynowy na rynek, musi dostarczyć obszerne analizy chemiczne i toksykologiczne, które agencja weryfikuje. Następnie FDA ocenia, czy wprowadzenie takiego wyrobu na rynek może przynieść korzyść dla zdrowia publicznego. Jeśli tak, produkt może zostać sprzedany. Jeśli nie, nie trafia na rynek.

FDA umieszcza przy tym poszczególne kategorie produktów na skali ryzyka dla zdrowia. Największe ryzyko amerykański regulator przypisuje papierosom. Niższe – produktom bezdymnym, takim jak saszetki nikotynowe i snus. Jeszcze niżej notowana jest terapia zastępcza nikotyną.

WHO i Komisja Europejska wybrały inną ścieżkę. W podejściu WHO większy nacisk kładzie się na ograniczanie używania nikotyny jako takiej, a mniejszy na różnicowanie ryzyka między poszczególnymi kategoriami produktów.

– Amerykańskie podejście jest wyjątkowe. Wszystkie produkty tytoniowe i nikotynowe podlegają ścisłym regulacjom FDA. To podejście zapewnia tworzenie niezależnych i opartych na badaniach naukowych przepisów, za którymi stoi szanowana instytucja państwowa – wyjaśnia Brian Erkilla, który wcześniej sam pracował jako toksykolog w FDA.

Taka sama szkodliwość?

Mocne stanowisko w sprawie saszetek nikotynowych zajął Olivér Várhelyi, unijny komisarz ds. zdrowia i dobrostanu zwierząt. W wywiadzie dla portalu Euractiv stwierdził, że jest „w stu procentach przekonany”, iż nowe produkty nikotynowe, w tym saszetki, są tak samo szkodliwe jak tradycyjne papierosy.

– E-papierosy i saszetki nikotynowe generują substancje znane z wywoływania nowotworów. Narażają użytkowników na działanie czynników rakotwórczych – argumentował Várhelyi w odpowiedzi na interpelację poselską.

Jego zdaniem nie ma bezpiecznego poziomu konsumpcji tytoniu ani nikotyny – także w produktach bezdymnych. Stanowisko to spotkało się z ostrą krytyką środowisk naukowych, które zarzucają komisarzowi ignorowanie badań wskazujących na fundamentalną różnicę między produktami spalanymi a bezdymnymi.

Z perspektywy naukowej różnica między papierosami a saszetkami nikotynowymi jest prosta i zasadnicza. Papierosy uwalniają nikotynę w procesie spalania tytoniu, podczas gdy saszetek nikotynowych nie da się zapalić. Uwalniają one nikotynę w kontakcie ze śluzówką jamy ustnej. Co to oznacza z perspektywy toksykologa?

– Woreczki nikotynowe uwalniają średnio o 99 proc. mniej szkodliwych lub potencjalnie szkodliwych substancji chemicznych w porównaniu z paleniem papierosów. Z punktu widzenia toksykologa wybór jest oczywisty – mówi Brian Erkilla.

Czym jest MRTP?

FDA, zezwalając na wprowadzenie na rynek produktów alternatywnych, wydaje tzw. autoryzacje MRTP (Modified Risk Tobacco Products). Potwierdzają one pozytywną weryfikację badań naukowych dotyczących tych produktów. W sprawie saszetek nikotynowych FDA stwierdziła, że mogą one odgrywać pozytywną rolę w ochronie zdrowia publicznego, pomagając ludziom odstawić palenie papierosów. Potwierdziła też, że wiążą się one ze znacznie niższym ryzykiem onkologicznym niż palenie papierosów.

Jednocześnie FDA odnotowała, że takie produkty praktycznie nie są używane przez osoby, które wcześniej nie używały nikotyny, ani przez młodych ludzi. Agencja zatwierdziła je do sprzedaży na rynku amerykańskim, wskazując je jako wyroby o niskim profilu ryzyka w kategorii produktów nikotynowych i tytoniowych. Podejście WHO i Komisji Europejskiej jest odmienne.

– To filozofia, którą można sprowadzić do stwierdzenia: „To wydaje się niewłaściwe, więc powinno być zakazane”. Bez zagłębiania się w analizy naukowe – podsumowuje ekspert.

Dlatego zarówno WHO, jak i Komisja Europejska zapowiadają ostrzejszy kurs wobec saszetek nikotynowych – od daleko idących ograniczeń po zakazy wybranych kategorii produktów.

Prohibicja wzmacnia szarą strefę

Doświadczenia państw, które wprowadziły prohibicyjną politykę antynikotynową, pokazują, że produkt zakazany nie znika z rynku całkowicie. Dotyczy to na przykład Holandii i Francji, które zakazały saszetek nikotynowych. Zmienia się tylko kanał sprzedaży: z legalnego, nadzorowanego przez państwo, na nielegalny. Profity z niego mogą czerpać zorganizowane grupy przestępcze.

– Prohibicja prowadzi do rozwoju nielegalnego rynku. W szarej strefie czy na czarnym rynku nie ma żadnego nadzoru regulacyjnego, więc konsument nie wie nawet, jaki jest skład i jakość kupowanego produktu – ostrzega ekspert.

Na nielegalnym rynku nie istnieją też mechanizmy chroniące osoby niepełnoletnie przed dostępem do takich wyrobów. Podmioty działające poza prawem nie są zainteresowane przestrzeganiem przepisów dotyczących legalnego wieku sprzedaży. Celem jest maksymalizacja zysku i uniknięcie organów ścigania.

– Uważam, że zakazy mogą przynieść szereg negatywnych skutków ubocznych dla zdrowia publicznego. Tego typu działania mogą także zaszkodzić dorosłym palaczom papierosów, ponieważ pozbawiają ich dostępu do lepszej alternatywy dla dalszego palenia – dodaje Erkilla.

Główne wnioski

  1. Szwecja pokazała, że konsekwentna polityka regulacyjna oparta na redukcji szkód, a nie na samych zakazach, może sprzyjać radykalnemu spadkowi liczby palaczy i poprawie wskaźników zdrowia publicznego.
  2. Podejście FDA, które opiera się na dowodach naukowych i różnicowaniu produktów według skali ryzyka, wyraźnie różni się od podejścia WHO i Komisji Europejskiej, w którym większy nacisk kładzie się na ograniczanie używania nikotyny jako takiej niż na rozróżnianie poziomów ryzyka poszczególnych produktów.
  3. Prohibicja saszetek nikotynowych może nie wyeliminować popytu, lecz przenieść go do szarej strefy, gdzie słabnie kontrola nad jakością produktów i skuteczna ochrona nieletnich, a jednocześnie dorośli palacze mogą zostać pozbawieni dostępu do mniej szkodliwej alternatywy dla papierosów.