Kategoria artykułu: Sport
Sport to pieniądz Sezon 2 Odc. 23

Sezon siatkarski nie ma przerwy: Zawiercie buduje Dream Team, Polska rusza po Ligę Narodów

Ledwo zakończył się sezon klubowy, a już ruszył reprezentacyjny. Przed polskimi siatkarzami intensywny czas i walka o medal dużych imprez. W tym czasie spore zmiany szykują się w Pluslidze. Od nowego sezonu rozgrywki mają mieć nowego sponsora tytularnego. Do rozgrywek dołączy też kilka nowych gwiazd światowej siatkówki.

Jakub Bednaruk

Z tego odcinka dowiesz się…

  1. Kto może być nowym sponsorem tytularnym Polskiej Ligi Siatkówki.
  2. Jacy siatkarze dołączą do polskich klubów w kolejnym sezonie.
  3. Jak organizatorzy Final Four Ligi Mistrzów tłumaczyli słabą frekwencję na tym turnieju.
Obejrzyj lub posłuchaj
Wideocast
Powiększ video
Wideocast
Powiększ audio
00:00

Reprezentację Polski w siatkówce czeka intensywne lato i nie mniej intensywna jesień. Zawodnicy Nikoli Grbicia najpierw będą rywalizować w Lidze Narodów, a we wrześniu zagrają na mistrzostwach Europy. W obu tych rozgrywkach są faworytami do medali.

– To, że wszyscy stawiają cię na pierwszym miejscu i mówią, że jesteś głównym faworytem do zwycięstwa, to nie jest presja. To jest coś cudownego, na co pracujesz ileś tam lat. Jeżeli do aktora powiesz, że jest głównym faworytem do Oscara, to znaczy, że doceniasz jego pracę – mówi w nowym odcinku podcastu „Sport to pieniądz” Jakub Bednaruk, były siatkarz, a obecnie komentator i ekspert Polsatu Sport.

Koniec Plusligi?

Choć sezon ligowy dopiero się skończył, kluby już szykują się na kolejny. Podobnie jak cała liga, która po 18 latach prawdopodobnie oficjalnie przestanie być Plusligą. Wśród faworytów do wejścia w buty sponsora tytularnego rozgrywek wymienia się PGE. Na drodze mogą jednak stanąć kwestie formalne, bo PGE jest sponsorem grających w lidze Projektu Warszawa i Skry Bełchatów.

Duże pieniądze na polską siatkówkę wydają także inne spółki Skarbu Państwa: Orlen, Energa czy należąca do Enei Bogdanka. Według Jakuba Bednaruka bez publicznych pieniędzy polska siatkówka nie notowałaby tak dużych sukcesów.

– Nie byłoby tej siły siatkówki, gdyby nie spółki Skarbu Państwa. Nie bylibyśmy teraz niedawno dwukrotnymi mistrzami świata, nie bylibyśmy medalistami igrzysk, nie mielibyśmy medali na każdej imprezie. Prawdopodobnie nie mielibyśmy Siatkarskich Ośrodków Szkolnych i nie mielibyśmy Szkół Mistrzostwa Sportowego, czyli nie byłoby tej piramidy, której wszyscy chcą – uważa Jakub Bednaruk.

Zakończony sezon pokazał jednak, że pełne uzależnienie od publicznych pieniędzy może mieć fatalne skutki. Po wycofaniu się ze sponsorowania klubu spółki Jastrzębskiej Spółki Węglowej, czterokrotni mistrzowie Polski z Jastrzębia-Zdroju ogłosili upadłość.

– To też duży ból dla nas, ludzi siatkówki. To nie jest klub, który wpadł na sezon czy dwa i nagle zniknął. Na nim wychowały się pokolenia. To trudna sytuacja, bo spółka finansowała cały budżet, ale nie dopuszczała na koszulce ani w nazwie innego sponsora. Chociaż z jednej strony co, jeżeli przychodzę do ciebie, daję ci np. 20 mln złotych, ale mówię, że nie chcę mieć innego sponsora. A inny sponsor powie, że da dodatkowe 5 mln, ale chce być w nazwie albo na koszulce – mówi Jakub Bednaruk.

Polskie parkiety pełne gwiazd

Po roku spędzonym w Turcji do Polski wraca Tomasz Fornal. Dołączy do mistrzów Polski z Zawiercia. Podobnie jak Jakub Kochanowski i reprezentujący Włoch Kamil Rychlicki.

– To, co zrobiło Zawiercie, jeżeli chodzi o rynek transferowy, to jest kosmos. Zrobili Dream Team. Już na dzisiaj mają presję, że jeden mecz przegrany i eksperci będą mieć używanie – mówi Jakub Bednaruk.

Na polskich parkietach grać będą także dołączający do LUK-u Lublin Japończyk Ran Takahashi i Włoch Yuri Romano, który zasili PGE Projekt Warszawa.

– Martwiliśmy się, że Fornal czy Kurek w zeszłym roku opuszczają ligę i że będzie słabsza, bo tracimy te największe nazwiska. A tymczasem Japonia, która buduje swoją siatkówkę, walczy, żeby to zrównać z ligą polską, z ligą włoską, nie będzie mieć u siebie jednego z najlepszych siatkarzy świata, bo on idzie do Polski – zauważa Jakub Bednaruk.

Targi książki ciekawsze od Ligi Mistrzów?

Duże nazwiska pozwalają mieć nadzieję na dalszy rozwój polskiej ligi. W wywiadzie z XYZ Michał Kubiak mówił niedawno, że oprócz inwestowania w poziom sportowy, liga powinna postawić także na uczynienie z meczów większego show.

– Siatkówka wychodzi poza bańkę siatkarską i taki Fornal jest rozpoznawalny nie tylko przez kibiców siatkówki. Wcześniej taki Winiarski czy Zagumny to jednak byli zawodnicy rozpoznawalni w pewnej bańce – mówi Jakub Bednaruk.

Ale i poza Polską siatkówka ma swoje problemy. Na rozgrywanym w Turynie Final Four Ligi Mistrzów frekwencja była zawstydzająco słaba. W transmisji telewizyjnej trybuny były wyciemnione, aby nie epatować pustymi krzeełkami.

- Byłem załamany. Byłem załamany także tłumaczeniami organizatorów, że po sąsiedzku były targi książki, a za płotem Torino świętowało 50-lecie zdobycia piłkarskiego mistrzostwa Włoch. Włosi bardzo dużo wymyślili powodów, dla których mieli puste hale. Nie podobało mi się to. Boję się, że dużo jest do zmiany, jeżeli chodzi o całą mentalność i pomysł federacji europejskiej na rozgrywki europejskie. Nie ma pomysłu na to, żeby to były rozgrywki, na które przyjedzie 12 tys. Ludzi, jak przyjeżdża na Puchar Niemiec czy Puchar Belgii – mówi Jakub Bednaruk.

Jednocześnie nie zgadza się z Michałem Kubiakiem, że siatkarski krajobraz zmieni amerykanizacja dyscypliny i stworzenie dobrze opakowanych rozgrywek w USA.

– Nie wierzę absolutnie w męskie rozgrywki. Od 20 lat się o nich mówi. Uważam, że tam nie ma miejsca, nie ma się gdzie wcisnąć. Koszykówka, futbol, baseball, hokej. Jest tego bardzo dużo. Amerykanie mogliby postawić na siatkówkę plażową, bo w tym rzeczywiście są bardzo mocni – twierdzi Jakub Bednaruk.