Kategoria artykułu: Sport

Skaczesz, ale nie wiesz, gdzie wylądujesz. Julia Orzoł o życiu siatkarki

Julia Orzoł otrzymała ofertę stypendium od amerykańskiej uczelni już po pierwszej klasie liceum. Siatkówka nie kojarzyła się jej więc z niestabilnością. Parę lat po powrocie z USA mówi jednak: „Niełatwo w tym sporcie myśleć o normalnym życiu rodzinnym”.

Julia Orzoł, polska siatkarka drużyny Lotto Chemik Police
Julia Orzoł w lipcu 2026 r. zadebiutowała w reprezentacji Polski. Na pytanie: „Jak było?”, odpowiedziała: „Adrenalinowo”. Fot. Lotto Chemik Police

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Co szczególnie utkwiło w pamięci Julii Orzoł z czasów jej gry w Stanach Zjednoczonych.
  2. Dlaczego nie kontynuowała nauki w USA.
  3. Jakie problemy trapiły drużynę Chemika Police.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Mistrzostwa Europy w siatkówce Julia Orzoł ogląda w telewizji. Jeszcze nie przebiła się do wąskiego grona najlepszych polskich siatkarek, chociaż bywa już na zgrupowaniach drużyny narodowej. Grała niedawno w memoriale Agaty Mróz-Olszewskiej.

Konkurencja jest mocna – a najlepszy tego dowód dostaliśmy w czwartek, gdy Polki awansowały do półfinału mistrzostw, pokonując Holenderki 3:1.

– Oglądam każdy mecz, czuję się już częścią reprezentacji. Lekki smutek z powodu faktu, że mnie tam nie ma, oczywiście się pojawił, ale nie mogę mówić o goryczy. Realnie oceniałam swoje szanse, mój debiut nastąpił przecież zaledwie kilka tygodni temu. Najważniejsze dla mnie jest to, że jestem coraz bliżej – mówi Julia Orzoł.

Jak Julia Orzoł trafiła do USA

W październiku Julia Orzoł skończy 24 lata. Od 2024 r. jest siatkarką Lotto Chemika Police, siódmej drużyny ubiegłego sezonu w polskiej lidze. Wcześniej przez trzy sezony występowała w Stanach Zjednoczonych, grając w drużynie Uniwersytetu Wisconsin. Skauci dostrzegli ją, gdy jako 16-latka grała w juniorskiej reprezentacji Polski. Poczekali na koniec liceum i zaprosili do siebie. Julia Orzoł studiowała w USA finanse i rachunkowość. Za darmo, rzecz jasna – wszystko dzięki sportowemu stypendium.

– Uzyskałam tzw. tytuł bachelora Możemy powiedzieć: zrobiłam licencjat. Nauki nie kontynuowałam z prostego powodu – w drużynie uniwersyteckiej można grać maksymalnie przez cztery sezony. Ja już grałam przez trzy, a do naukowego tytułu „magistra” potrzebowałam jeszcze dwóch lat na uczelni. Czekałby mnie więc rok przerwy od siatkówki – wyjaśnia Julia Orzoł.

Julia Orzoł, polska siatkarka
Julia Orzoł (z piłką) w barwach drużyny akademickiej Uniwersytetu Wisconsin. Wyjechała tam po ukończeniu liceum w Polsce.
Fot. Jamie Schwaberow/NCAA Photos via Getty Images

Naukę kontynuuje na Uniwersytecie Szczecińskim (Police znajdują się bardzo blisko tego miasta).

– Finanse i rachunkowość zmieniłam na zarządzanie. Bardzo się cieszę, że mogę się uczyć, ale oczywiście siatkówkę stawiam na pierwszym miejscu. Chociaż przyznaję, że po powrocie z USA dopadły mnie wątpliwości, czy na pewno chcę być profesjonalną siatkarką – przyznaje zawodniczka Lotto Chemika Police.

Niepewność siatkarki

Zapytana o źródła tych wątpliwości, nie mówi tylko o pieniądzach, choć te bywają czasem w naszej lidze marne, ale o ogólnej niestabilności siatkarskiego życia. Sam klub Chemik Police poważnie się chwiał w 2024 r., gdy nagle ze współpracy zrezygnowała Grupa Azoty Police. Sytuacja była bardzo poważna, klub został uratowany przez Lotto.

– Jeśli chodzi o funkcjonowanie naszej organizacji, to wszystko wygląda bardzo profesjonalnie. Ale gdy mówię o niepewności i niestabilności, to niekoniecznie na podstawie własnych doświadczeń, lecz oglądu sytuacji. Chociaż jako młoda gimnazjalistka sama też się przeprowadzałam ze względu na siatkówkę – z rodzinnego Olsztyna do Legionowa. Jako siatkarki możemy grać w jednym sezonie na północy Polski, a w drugim już na południu. Albo też za granicą. Czasem chcemy się rozwijać, a czasem zmieniamy klub z mniej przyjemnych powodów. Trudno o stabilizację w życiu prywatnym czy rodzinnym. A ja jestem bardzo rodzinna – mówi Julia Orzoł.

W słowach siatkarki pobrzmiewa kwestia, którą postawiła ostatnio w polskim sporcie Anna Lewandowska. Wyraziła publicznie niezadowolenie z tego, że nagle – ze względu na transfer męża – musi wraz z dziećmi zamienić Barcelonę na Chicago.

„Mogłabym wrzucić zdjęcie z uśmiechem, napisać, że »jedziemy po nowe« i udawać, że wszystko jest idealnie. Ale nie jest (…) Myśl o tym, że znowu muszę się spakować, zostawić to, co zbudowałam, i zacząć trochę od nowa, po prostu mnie przeraża. Jako mama czuję ogromny stres. Martwię się o dziewczynki i ich emocje, o nową szkołę, o to, jak odnajdą się w zupełnie nowym świecie” – pisała Anna Lewandowska.

Można dodać: sytuacje odwrotne – czyli te, w których to partner musi się dostosowywać – są zapewne jeszcze trudniejsze.

Julia Orzoł, polska siatkarka
Julia Orzoł, grając w Lotto Chemiku Police, studiuje jednocześnie zarządzanie na Uniwersytecie Szczecińskim. Pracę magisterską zamierza obronić za rok.
Fot. Marcin Bielecki/PAP

Czego uczy Uniwersytet Wisconsin

W przypadku Julii Orzoł niechęć do zmian wynika nie tylko z faktu, że jest ona osobą ceniącą stabilizację, ale też z tego, jak mocno angażuje się w życie drużyny.

– Zawsze taka byłam, ale lata w USA wszystko jeszcze wyostrzyły. Nasz trener bardzo dużą wagę przykładał do zespołowości i tego, jak mamy traktować się nawzajem, jakimi liderkami mamy być. Obowiązywała atmosfera niemal nieustannego rozmawiania ze sobą. Byłyśmy zachęcane do zadawania pytań, do rozgryzania spraw. A jednocześnie obowiązywała dyscyplina dotycząca innych kwestii. Regulamin liczył chyba 60 stron – wspomina z uśmiechem polska siatkarka.

W Lotto Chemiku Police Julia Orzoł nie jest kapitanką. Często czuje jednak „wewnętrzny impuls”, by zabrać głos czy zaproponować koleżance z drużyny pomoc w rozwiązaniu problemu. Czy takie zachowanie nie bywa odbierane negatywnie?

– Oczywiście zawsze staram się postępować tak, by wszystko przebiegało bezkonfliktowo. Z drugiej strony wiem też, że nie zawsze konflikt jest zły, więc może za bardzo dbam o delikatność. Jesteśmy drużyną, możemy rozmawiać otwarcie. Aktywna postawa jest lepsza od pasywnej. Chociaż trudno później spać po meczach, gdy jest się tak zaangażowanym – kończy z uśmiechem Julia Orzoł.

Są też radośniejsze strony takiego zaangażowania. Gdy patrzymy na zdjęcia drużyny Lotto Chemika Police po wygranych akcjach, to widzimy, że Julia Orzoł odczuwa radość przez duże „R”.

Julia Orzoł, polska siatkarka
Julia Orzoł (w środku) świętuje zwycięską akcję swojej drużyny – Lotto Chemika Police.
Fot. Lotto Chemik Police

Komentarz partnera cyklu

Czego nie widać...

Historia Julii Orzoł pokazuje mniej znaną stronę zawodowego sportu, której często nie widać z perspektywy trybun. Za wynikami i sportowymi emocjami stoją nie tylko ciężka praca i determinacja, ale także przeprowadzki, decyzje dotyczące edukacji, kariery oraz niepewność związana z tym, co przyniesie kolejny sezon. Szczególnie cenne jest więc to, że Julia potrafi łączyć ambicje sportowe z rozwojem poza boiskiem, a doświadczenia zdobyte w Polsce i Stanach Zjednoczonych wykorzystuje dziś również w budowaniu swojej pozycji w zespole.

Dla Totalizatora Sportowego to ważna perspektywa. Wspieranie sportu nie powinno ograniczać się wyłącznie do największych wydarzeń i momentów triumfu. Równie istotne jest tworzenie stabilnych warunków, w których zawodniczki i zawodnicy mają szansę rozwijać swoje talenty, a kluby budować swoją przyszłość. Poprzez takie podejście możemy nie tylko opowiadać o sukcesach sportowych, ale przede wszystkim wzmacniać sportowców oraz całą dyscyplinę, budować ich autorytet wśród młodszych oraz inspirować do bycia odważnym w sięganiu po marzenia. Dlatego marka LOTTO zaangażowała się w działalność Chemika Police w szczególnie ważnym dla klubu momencie. Partnerstwo tytularne z klubem, rozpoczęte w sezonie 2024/2025, będzie kontynuowane również w nadchodzących rozgrywkach.

W misji Totalizatora Sportowego sport od zawsze zajmuje szczególne miejsce. Dlatego chcemy być blisko ludzi, którzy go tworzą – zawodniczek i zawodników, trenerów oraz partnerów. Wierzymy, że odpowiedzialne partnerstwo polega nie tylko na dzieleniu radości z sukcesów, ale również na konsekwentnym wspieraniu warunków, w których te sukcesy mogą się rodzić.

Główne wnioski

  1. Julia Orzoł to niespełna 24-letnia siatkarka, który po kilku latach w USA wróciła do Polski i występuje w Lotto Chemiku Police. Mówi, że po powrocie zastanawiała się, czy na pewno chce być profesjonalną siatkarką. Jej obawy dotyczyły niestabilności sportowego życia, m.in. tego, że należy liczyć się z częstymi zmianami miejsca zamieszkania.
  2. Julia Orzoł trafiła do Stanów Zjednoczonych, bo jako 16-latka została wypatrzona przez skautów. Występowała wtedy w juniorskiej kadrze Polski. Otrzymała ofertę darmowych studiów, wybrała kierunek finanse i rachunkowość.
  3. Wspominając grę w akademickiej drużynie Uniwersytetu Wisconsin, opowiada o tym, jak duży nacisk tamtejszy trener kładł na rozwijanie poczucia odpowiedzialności za cały zespół. Zawodniczki były zachęcane do aktywnej postawy i do wspólnego rozwiązywania problemów. Dziś Julia Orzoł, choć nie jest kapitanką Lotto Chemika Police, często sama wychodzi do koleżanek, oferując pomoc.