SmartLunch chce sprzedawać milion posiłków dziennie. „Nie każdy ćwiczy, natomiast każdy je”
Firma chce 10-krotnie zwiększyć skalę. Wierzy, że potencjał do rozwoju rynku benefitów żywieniowych jest spory, skoro 2 mln Polaków ma karty sportowe. Za 10 lat spółka chce być jak produkująca chemię budowlaną Selena i generować większość przychodów za granicą.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jaka jest wartość i jakie są perspektywy rozwoju rynku benefitów pracowniczych.
- Jaki jest model biznesowy i jakie są plany rozwoju firmy SmartLunch.
- Jaką rolę w organizacji żywienia pracowników odgrywa technologia.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Rynek benefitów pracowniczych przechodzi zmianę. Jeszcze niedawno firmy konkurowały przede wszystkim liczbą oferowanych bonusów. Dziś coraz większe znaczenie ma ich realna wartość dla pracowników. Z raportu Benefit Systems wynika, że cały rynek pozapłacowych świadczeń pracowniczych w Polsce jest wart blisko 16 mld zł.
Zdaniem przedstawicieli SmartLunch firmy zaczynają postrzegać benefity jako element szerszej strategii HR, który wpływa na dobrostan i zaangażowanie pracowników.
– Na rynku benefitów jest kilku głównych graczy i kilka najmocniejszych kategorii: karty sportowe, opieka medyczna, ubezpieczenia oraz jedzenie, które jest podstawową potrzebą człowieka – podkreśla Tomasz Popów, prezes spółki.
Milion posiłków dziennie
SmartLunch rozwija platformę pośredniczącą między pracodawcami, pracownikami i restauracjami. Firma nie produkuje posiłków, nie prowadzi własnych restauracji i nie buduje własnej logistyki. Koncentruje się na technologii i organizacji procesu. Obecnie z platformy SmartLunch korzysta blisko 120 tys. aktywnych użytkowników w Polsce. Firma obsługuje ok. 900 klientów biznesowych i współpracuje z ponad 740 restauratorami, a za pośrednictwem platformy składanych jest około 90 tys. zamówień dziennie.
Jedzenie jest potrzebą bardziej podstawową i powtarzalną niż aktywność fizyczna. Nie każdy ćwiczy, natomiast każdy je. W tym upatrujemy naszej szansy i potencjału do wzrostu. Docelowo chcemy sprzedawać milion posiłków dziennie.
– W Polsce aktywnych jest ponad dwa miliony kart sportowych. To pokazuje nam potencjał rynku benefitów żywieniowych. Wiemy też, że jedzenie jest potrzebą bardziej podstawową i powtarzalną niż aktywność fizyczna. Nie każdy ćwiczy, natomiast każdy je. W tym upatrujemy naszej szansy i potencjału do wzrostu. Docelowo chcemy sprzedawać milion posiłków dziennie. To oznacza, że musimy stać się firmą kilka razy większą, niż jesteśmy dzisiaj. W ciągu ostatnich kilku lat niemal podwoiliśmy bazę klientów, co potwierdza wysoką skalowalność naszego modelu biznesowego – mówi Mateusz Tałpasz, założyciel SmartLunch.
Dotąd SmartLunch, który działa na rynku od 2014 r., sprzedał około 70 mln posiłków. Jak duży może być ten rynek?
– Segment przechodzi cyfrową transformację. Tradycyjne rozwiązania zastępują platformy technologiczne, które ułatwiają zarządzanie świadczeniami. Myślę, że dojdziemy do momentu, w którym organizowanie posiłków w firmach nie będzie postrzegane jako benefit, lecz jako standard – dodaje Tomasz Popów.
Rynek z potencjałem
Według raportu Research and Markets „Europe Meal Voucher Market Size, Share & Trends Analysis Report By Product Type (Digital Card, and Book Card), By Country and Growth Forecast, 2023-2030” europejski rynek benefitów żywieniowych ma rosnąć średnio o 5,6 proc. rocznie w latach 2023-2030.
Zdaniem eksperta
Rynek benefitów pracowniczych wart 16 mld zł
Z naszego badania wynikało również, że czterech na pięciu pracodawców zatrudniających co najmniej dziewięć osób dostrzegało pozytywny wpływ benefitów na satysfakcję zespołów, a w konsekwencji także na mniejszą rotację i większe zaangażowanie pracowników. 72 proc. firm ma również świadomość, że jednym z ważnych zadań świadczeń pozapłacowych jest wspieranie zdrowego stylu życia i aktywności fizycznej.
Tę świadomość i rosnące znaczenie profilaktyki widać w świadczeniach oferowanych dziś przez polskie firmy. Według Raportu Płacowego Hays Poland 2026 karta sportowa jest najczęściej oferowanym świadczeniem pozapłacowym – zapewnia ją 71 proc. spośród blisko 1100 badanych organizacji. Wyprzedza m.in. ubezpieczenie na życie i prywatną opiekę medyczną. Odpowiada to także na oczekiwania pracowników. Jednocześnie 45 proc. organizacji wskazuje zdrowie psychiczne jako jeden z priorytetowych obszarów polityki benefitowej.
W kolejnych latach o przewadze pracodawców będzie decydować nie liczba oferowanych benefitów, lecz ich realna wartość, kompleksowość i dopasowanie do zmieniających się potrzeb pracowników.
SmartLunch – z czym to się je?
Założyciele SmartLunch sami mówią, że działają w outsourcingu organizacji żywienia pracowników.
– Kiedy rozwijaliśmy SmartLunch, zauważyliśmy, że część firm nie dofinansowywała posiłków ani nie miała zorganizowanego systemu ich zapewniania pracownikom. Potrzeba była, brakowało natomiast odpowiedniego rozwiązania. Jedną z możliwości było wybudowanie kantyny, co wiąże się z dużymi kosztami. Mniejsze firmy, nawet jeśli chciały zapewniać pracownikom posiłki, często nie wiedziały, jak to zrobić. Dostrzegliśmy więc konkretny problem: jak sprawnie zorganizować posiłki dla dużej grupy osób w miejscu pracy. Technologia pozwoliła nam go rozwiązać – opowiada Mateusz Tałpasz.
Aż 90 proc. obecnych klientów SmartLunch wcześniej nie korzystało z żadnej formy dofinansowania posiłków.
– Z nami wprowadzili takie rozwiązanie. Naszą odpowiedzialnością jest sprzedaż i edukacja rynku. Pokazujemy firmom, że można zaoferować pracownikom dofinansowanie do posiłków i że jest to wartościowy benefit, odpowiadający na podstawową potrzebę człowieka. Przeprowadzamy wdrożenie, znajdujemy restauracje, podłączamy je do systemu i pomagamy w przygotowaniu menu. Chcemy, żeby restaurator mógł skoncentrować się na przygotowywaniu dobrych posiłków i ich dostarczaniu, a dzięki współpracy z nami miał stałe, powtarzalne zamówienia. Są restauratorzy, którzy za pośrednictwem naszej platformy sprzedają miesięcznie posiłki za ponad milion złotych – dodaje Tomasz Popów.
Zdaniem eksperta
Technologia pozwala skalować operacyjny biznes
Podobny trend obserwuję chociażby w projekcie Massloop z naszego portfela, który łączy sprzęt i oprogramowanie w obsłudze systemu kaucyjnego. Przy takiej skali przedsięwzięć bez technologii bardzo trudno byłoby zbudować efektywną logistykę, docierać do klientów, zarządzać produktem i jednocześnie dobrze ich obsługiwać. To właśnie technologia pozwala dziś przekształcić biznes wymagający dużego zaangażowania operacyjnego w taki, który można skutecznie skalować.
Model biznesowy SmartLunch
Model biznesowy SmartLunch opiera się na prostej zasadzie: do jednego punktu dostarczanych jest wiele posiłków.
– Jednym z najważniejszych elementów naszej działalności jest efektywność dostaw na danym obszarze. Czasem do jednego miejsca dostarczamy 100, 150, a nawet 300 dań. Dzięki temu koszt dostawy przypadający na jeden posiłek jest bardzo niski i liczony w groszach. Pracodawca dopłaca do posiłku pracownika 10, 15, czasami 20 zł. Pracownik może więc zapłacić za obiad, po uwzględnieniu dopłaty, 5, 8 czy 10 zł. My zarabiamy na prowizji od posiłku. Im więcej ich sprzedamy, tym więcej zyskuje zarówno restaurator, jak i my. Zadowolony jest również pracodawca, ponieważ wydaje środki na benefit, z którego pracownicy faktycznie korzystają – podkreśla Mateusz Tałpasz.
I zapewnia, że dzięki temu interesy wszystkich stron pozostają zbieżne.
– Jeśli jednak mamy być firmą oferującą powszechną usługę i chcemy sprzedawać milion posiłków dziennie, musimy być obecni również w mniejszych firmach. Dlatego planujemy inwestycje w automatyzację, zwiększenie efektywności logistycznej, ale także działania marketingowe, żeby docierać do coraz mniejszych przedsiębiorstw. Dzisiaj firma zatrudniająca 100, 200 czy 300 osób jest dla nas idealnym klientem, choć obsługujemy również większe przedsiębiorstwa. Firmy zatrudniające 20-30 osób były dotąd mniej atrakcyjne. Jednak im większa będzie gęstość naszej sieci, tym mniejszych klientów będziemy mogli obsługiwać. I właśnie tutaj widzimy przestrzeń do dalszego wzrostu – mówi Tomasz Popów.
Jak się zmieniał rynek
Kiedy powstawał SmartLunch, najbardziej atrakcyjne na rynku były usługi dostaw jedzenia do klientów indywidualnych.
– Wówczas wiedzieliśmy, że z kapitałem, którym dysponujemy, nie jesteśmy w stanie konkurować z popularnymi wtedy graczami. Dlatego ustawiliśmy się na zupełnie innym polu szachownicy. Inne podmioty rywalizowały na rynku konsumenckim, a my weszliśmy w praktycznie niezagospodarowany segment B2B, obejmujący fabryki, zakłady przemysłowe i magazyny. Świadomie stworzyliśmy nową kategorię i ominęliśmy bezpośrednią konkurencję – dodaje Mateusz Tałpasz.
SmartLunch dość szeroko definiuje jednak swoich konkurentów.
– Ostatecznie rywalizujemy z firmami dostarczającymi jedzenie oraz z całym modelem potocznie nazywanym „panem kanapką” o portfel klienta i o to, gdzie zje on posiłek. Anegdotycznie dodam, że dziś np. biuro jednej z dużych firm zajmujących się m.in. dowozem posiłków, zatrudniające kilkuset pracowników, korzysta z usług SmartLunch, a nie z własnej platformy B2B. Wynika to z lepszego dopasowania naszego rozwiązania do potrzeb dużych zespołów – przyznaje Tomasz Popów.
Kierunek ekspansja
SmartLunch docelowo chce być międzynarodową firmą.
– Za dekadę chcemy móc powiedzieć to samo, co dziś Krzysztof Domarecki, założyciel Seleny, globalnego producenta i dystrybutora chemii budowlanej: że Polska stanowi mniejszą część naszego biznesu – mówi Tomasz Popów.
Pierwszym rynkiem poza Polską, na który wszedł SmartLunch, były Czechy.
Nie będziemy wybierać kierunków ekspansji na podstawie odległości od Polski, lecz na podstawie potencjału poszczególnych rynków.
– Po 1,5 roku współpracujemy tam z 33 firmami i obsługujemy ponad 1570 aktywnych użytkowników. Liczba zamówień przekroczyła 380 tys., a ich łączna wartość wyniosła blisko 4,7 mln zł. Można by pomyśleć, że po Czechach powinniśmy wejść na Węgry, Słowację, do Rumunii czy Bułgarii, czyli na kolejne rynki Europy Środkowo-Wschodniej. Nie będziemy jednak wybierać kierunków ekspansji na podstawie odległości od Polski, lecz na podstawie potencjału poszczególnych rynków – mówi Mateusz Tałpasz.
SmartLunch w liczbach
SmartLunch zakończył 2025 r. z 276 mln zł przychodów i ponad 9 mln zł straty.
– Ta strata była zaplanowana i wynikała z inwestowania środków pozyskanych od inwestorów dwa lata wcześniej. Otrzymaliśmy 32 mln zł finansowania od Grupy Kapitałowej Benefit Systems i przejęliśmy Lunching, naszego mniejszego konkurenta. Rozpoczęliśmy 24-miesięczny cykl inwestycji w rozwój technologii, marketing i zwiększanie skali działalności. Ten etap kończy się pod koniec tego roku. Inwestycja Benefit Systems była strategicznie idealna, bo oni są w biznesie „od spalania kalorii”, a my „od produkcji kalorii” – przyznaje Mateusz Tałpasz.
Obecnie SmartLunch analizuje kierunki dalszego rozwoju
– Widzimy atrakcyjne obszary i segmenty rynku, w które chcielibyśmy wejść. Od momentu, gdy Benefit Systems w nas zainwestował, urośliśmy o ponad 100 proc. – podkreśla Tomasz Popów.
Warto wiedzieć
Akcjonariat SmartLunch:
Firma SmartLunch powstała w 2014 r. Dzisiaj zatrudnia 160 osób. Przez pierwszą dekadę działalności spółka koncentrowała się na budowie własnej technologii, rozwoju sprzedaży oraz sieci partnerów gastronomicznych.
Akcjonariat SmartLunch:
- LF Akcelerator, polska spółka inwestycyjna 38,63 proc.
- Benefit Systems 19,15 proc.
- Mateusz Tałpasz 16,76 proc.
- Pozostali akcjonariusze 25,46 proc.
Główne wnioski
- Rynek benefitów pozapłacowych jest wart ok. 16 mld zł. Według Raportu Płacowego Hays Poland karta sportowa jest dziś najczęściej oferowanym benefitem. Wyprzedza m.in. ubezpieczenie na życie i prywatną opiekę medyczną.
- W Polsce aktywnych jest ponad 2 mln kart sportowych. Zdaniem przedstawicieli SmartLunch, pokazuje to duży potencjał rynku benefitów żywieniowych. Zwłaszcza że jedzenie jest bardziej podstawową i powtarzalną potrzebą niż aktywność fizyczna. Nie każdy ćwiczy, natomiast każdy je. Docelowo SmartLunch chce sprzedawać milion posiłków dziennie.
- SmartLunch chce z czasem stać się firmą międzynarodową. Pierwszym rynkiem poza Polską, na który weszła firma, były Czechy. Kolejne kierunki ekspansji mają być wybierane nie ze względu na bliskość geograficzną, lecz ze względu na potencjał poszczególnych rynków. Za dekadę założyciele SmartLunch chcą móc powiedzieć, że Polska stanowi mniejszą część ich biznesu.

