Średnio 2,87 zł za sprzedaną książkę. Pisarze walczą o więcej. Chcą ustawowe 10 proc.
Unia Literacka domaga się ustawowego zagwarantowania autorom co najmniej 10 proc. ceny okładkowej sprzedanej książki. Jak przekonuje, dziś od egzemplarza kosztującego 50 zł do pisarza często trafia mniej niż 5 zł, co nie pozwala twórcom godziwie zarabiać.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Przykładowo, książka kosztuje 50 zł. Dlaczego jej autor dostaje z tego tylko kilka złotych.
- Kto decyduje, ile zarabia pisarz – i dlaczego twórcy chcą zmienić te zasady.
- Co zmieniłoby ustawowe zagwarantowanie autorom 10 proc. ceny okładkowej każdej sprzedanej książki.
Autorzy książek chcą ustawowego zagwarantowania minimalnego wynagrodzenia za swoją pracę. Unia Literacka rozpoczęła kampanię społeczną „10 procent”. Przekonuje, że obecny podział przychodów na rynku wydawniczym jest niekorzystny dla twórców. Stowarzyszenie postuluje, aby pisarz otrzymywał co najmniej 10 proc. ceny okładkowej każdego sprzedanego egzemplarza.
Według organizacji średnie wynagrodzenie autora w Polsce wynosi obecnie 2,87 zł za sprzedaną książkę (podane za raportem „Jeszcze książka nie zginęła” opracowanym w 2025 r. przez Polską Sieć Ekonomii na zlecenie Instytutu Książki). Oznacza to, że od egzemplarza kosztującego 50 zł do pisarza często trafia mniej niż 5 zł.
– Nasze powieści są fikcją literacką, ale nie chcemy, żeby nasze zarobki też nią były – mówią Beata i Eugeniusz Dębscy, jedni z uczestników kampanii, cytowani w komunikacie.

Pisarze chcą ustawowego minimum
Postulat Unii Literackiej wykracza poza apel o podwyższenie honorariów. Organizacja domaga się wpisania minimalnej stawki do przepisów regulujących rynek książki. W praktyce oznaczałoby to, że autor nie mógłby otrzymać mniej niż 10 proc. ceny okładkowej sprzedanego egzemplarza.
Zdaniem stowarzyszenia takie rozwiązanie nie byłoby wyjątkiem na tle Europy. Jak wskazują jego przedstawiciele, honoraria na podobnym poziomie funkcjonują w wielu krajach. Polscy wydawcy stosują je również wobec zagranicznych autorów, których książki tłumaczą i wydają nad Wisłą.
„Nie zabiegamy o publiczne pieniądze, a o pomoc państwa w ochronie przed rynkowym walcem, na który jesteśmy od lat wystawieni jako najbardziej wrażliwe ogniwo rynku wydawniczego” – argumentuje Unia Literacka.
Organizacja podkreśla, że nie oczekuje dopłat ani nowych programów wsparcia finansowego. Jej zdaniem problemem są zasady podziału przychodów ze sprzedaży książek. Sprawiają, że autorzy – mimo że tworzą produkt będący podstawą działalności wydawnictw – otrzymują relatywnie niewielką część wpływów.
Debiutanci w najtrudniejszej sytuacji
Według Unii Literackiej honorarium na poziomie 10 proc. i powyżej ceny okładkowej jest dziś dostępne przede wszystkim dla najbardziej rozpoznawalnych pisarzy. Debiutanci oraz autorzy z krótszym dorobkiem zwykle podpisują umowy na mniej korzystnych warunkach.
Kolejnym problemem, na który zwraca uwagę organizacja, jest brak przejrzystości rynku. W Polsce nie są prowadzone kompleksowe statystyki dotyczące wynagrodzeń autorów. Ponadto, wiele umów wydawniczych zawiera klauzule poufności uniemożliwiające ujawnianie wysokości honorariów. Zdaniem stowarzyszenia utrudnia to publiczną debatę o realnych zarobkach twórców.
Miniwywiad
„10 proc. ceny okładkowej to nie chciwość, to uczciwość”. Dlaczego autorzy domagają się zmian?
Na jakim etapie są prace nad projektem ustawy o ochronie rynku książki i czego oczekuje od niej Unia Literacka?
Joanna Gierak-Onoszko, prezeska Unii Literackiej: Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego ogłosiło założenia do ustawy już w listopadzie ubiegłego roku. Powstały one na podstawie rekomendacji Zespołu ds. pola literackiego przy MKiDN, którego powołanie było jednym z postulatów Unii Literackiej. W skład zespołu weszli przedstawiciele wielu środowisk: pisarzy, tłumaczy, bibliotekarzy czy wydawców.
Niezależnie od tych prac zgłosiliśmy postulat zagwarantowania autorom minimalnego wynagrodzenia w wysokości 10 proc. ceny okładkowej książki. Nie mamy jednak pewności, czy rozwiązanie to znalazło się w projekcie ustawy, ponieważ jego pełny tekst wciąż nie został opublikowany. Wzmianka na ten temat pojawia się w opinii do projektu ustawy przygotowanej przez UOKiK, która wyciekła do prasy w ostatnich dniach.
To projekt, na który całe środowisko książki czeka od blisko 30 lat, bo dziś polski rynek jest zupełnie nieuregulowany i nieprzejrzysty.
Dlaczego autorzy domagają się liczenia honorariów od ceny okładkowej?
Jedną z patologii rynku jest to, że wielu autorów otrzymuje wynagrodzenie liczone od faktycznej ceny zbytu, a nie od ceny wydrukowanej na okładce. Problem polega na tym, że autor nie wie, jaka to jest kwota. Jeśli książka jest sprzedawana w promocji, z rabatem czy w akcji „2+1”, podstawa naliczenia honorarium jest znacznie niższa od ceny okładkowej. Nie ma też dostępnych mechanizmów weryfikacji sprzedaży.
Postulujemy prostą zasadę – wynagrodzenie powinno być liczone od ceny widniejącej na okładce. To byłoby bardziej przejrzyste zarówno dla autorów, jak i wydawców oraz dystrybutorów. Ponadto, domagamy się wprowadzenia progu 10 proc. jako minimalnego honorarium dla autora książki. Dziś, zgodnie z raportem „Jeszcze książka nie zginęła” Polskiej Sieci Ekonomii z 2025 r., średnie wynagrodzenie dla pisarza to zaledwie 2,87 zł. Czytelnicy nie zdają sobie sprawy, że tylko niewielka część kwoty, jaką płacą w kasie, trafia do autora. Przygotowaliśmy kampanię, która pokazuje, że gdyby ta proporcja wynosiła tylko 10 proc. ceny okładkowej, i tak trzeba sprzedać kilkadziesiąt książek, żeby kupić bilet miesięczny, kilkanaście, by kupić leki i kilka, by móc kupić filiżankę kawy. A przecież 10 proc. to nie chciwość, to uczciwość.
Czy autorzy mogą zweryfikować, czy otrzymali prawidłowe wynagrodzenie?
W praktyce nie. Raz lub dwa razy w roku dostają od wydawcy informację o liczbie sprzedanych egzemplarzy i należnym honorarium, ale nie mają narzędzi, by to sprawdzić. Jedyną możliwością jest kosztowny audyt. Były już głośne przypadki, kiedy po przeprowadzeniu audytu okazywało się, że błędy w rozliczeniach działały na niekorzyść autorów. Dlatego zależy nam na większej transparentności – zarówno w sposobie naliczania honorariów, jak i w informacji o liczbie sprzedanych egzemplarzy. Taka transparentność jest korzystna nie tylko dla pisarzy, ale także dla wydawców oraz dla czytelników.
Dlaczego tak trudno określić, ilu autorów rzeczywiście otrzymuje 10 proc. ceny okładkowej?
Większość umów wydawniczych zawiera klauzule poufności, które uniemożliwiają autorom wymienianie się informacjami o wysokości honorariów. Nie ma też pełnych danych o sprzedaży książek.
Jednak Unia Literacka opublikowała w 2022 r. raport Katarzyny Boni „Analiza zarobków pisarskich w latach 2017-2021”. Pokazuje on prekarne warunki finansowe. Wynika z niego, że co trzecia ankietowana osoba nie osiąga progu 10 proc. ceny okładkowej. Mówimy o autorach uznanych, nagradzanych, czołowych polskich twórcach literatury. Do tego, zaledwie 16 proc. umów opiera się na cenie okładkowej, która jest najbardziej przejrzysta dla wszystkich stron rynku książki.
Projekt ustawy może to zmienić i odtajnić dane o nakładach oraz sprzedaży. To ważne nie tylko dla autorów, ale także dla czytelników, którzy będą mogli zweryfikować, czy określenie „bestseller” rzeczywiście znajduje potwierdzenie w liczbie sprzedanych egzemplarzy czy jest jedynie marketingowym chwytem. Ta ustawa, która jest ustawą matką dla rynku książki, jest też ponadbranżową i ponadśrodowiskową próbą ratowania rynku literackiego w Polsce.
Kampania wzorowana na Francji
Elementem akcji są fotografie z udziałem dwudziestu pisarek i pisarzy zrzeszonych w Unii Literackiej. Na zdjęciach zestawiono kwotę odpowiadającą postulowanym 10 proc. ceny książki z cenami zwykłych, codziennych produktów i usług. Celem jest pokazanie czytelnikom, jak niewielkie kwoty trafiają do autorów z każdej sprzedanej publikacji.
Polska kampania została przygotowana na podstawie licencji uzyskanej od francuskiego stowarzyszenia La Charte des Auteurs et Illustrateurs Jeunesse. Tamtejsze Stowarzyszenie Autorów i Ilustratorów Książek dla Dzieci podobną akcję przeprowadziło w 2016 r.

Liczą na zmiany w prawie
Unia Literacka wiąże swoje postulaty z pracami nad ustawą o ochronie rynku książki (projekt przygotowuje Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego). Organizacja przekonuje, że bez ustawowego minimum sytuacja ekonomiczna wielu autorów nie ulegnie poprawie.
„Czas najwyższy, aby wynagrodzenie dla pisarzy przestało być fikcją” – podsumowują Beata i Eugeniusz Dębscy.
Akcja ma przede wszystkim zwrócić uwagę opinii publicznej na ekonomiczną stronę rynku wydawniczego. Jej autorzy liczą, że dyskusja o wysokości honorariów przełoży się na konkretne rozwiązania legislacyjne i zmieni sposób wynagradzania twórców w Polsce.
Zdaniem eksperta
Nie ma silnych autorów bez silnego rynku książki
Jednym z najpoważniejszych wyzwań jest znikanie księgarń, szczególnie kameralnych, które nie są w stanie konkurować z dużymi graczami internetowymi i sieciami. Wynika to m.in. z wojen cenowych oraz różnic w możliwościach negocjowania warunków. Księgarnie stacjonarne pełnią jednak nie tylko funkcję handlową – są miejscami spotkań, rekomendacji, wydarzeń i działań promujących czytelnictwo. Dlatego potrzebne są rozwiązania, które pozwolą im przetrwać, w tym wsparcie ze strony państwa i samorządów.
Wydawcy również mierzą się z trudną sytuacją, m.in. ze względu na funkcjonujące na rynku pełne prawo zwrotu. Oznacza ono, że sprzedawca może przyjąć książki w „komis” i rozliczyć się z wydawcą dopiero za sprzedane egzemplarze, a niesprzedane tytuły zwrócić po kilku miesiącach, a czasem nawet po roku. W praktyce wydawca przez ten czas finansuje sprzedaż i ponosi ryzyko związane z niesprzedanym nakładem.
W tym systemie znajdują się także autorzy. Sposób rozliczania twórców zależy od modelu współpracy z wydawcą – część wydawców nalicza honoraria od ceny okładkowej, część od ceny sprzedaży, która zależy m.in. od polityki rabatowej i warunków ustalanych ze sprzedawcami. W efekcie autorzy nie zawsze mają pełną wiedzę, jaka kwota ostatecznie trafi do nich ze sprzedaży książki. Problemy całego rynku – od presji cenowej, przez sytuację księgarń, po trudności wydawców – wpływają również na możliwości wynagradzania twórców.
Główne wnioski
- Autorzy domagają się nie dodatkowego wsparcia, ale zmiany zasad podziału przychodów na rynku książki. Unia Literacka argumentuje, że problemem nie jest brak programów pomocowych, lecz obecny sposób naliczania i wypłacania honorariów. Postulat 10 proc. ceny okładkowej ma wprowadzić minimalny poziom wynagrodzenia autora za sprzedany egzemplarz oraz większą przejrzystość rozliczeń.
- Brak przejrzystych danych i zasad utrudnia ocenę rzeczywistej sytuacji twórców.
Autorzy często nie mają możliwości zweryfikowania liczby sprzedanych egzemplarzy ani sposobu wyliczenia należnego honorarium. Unia Literacka wskazuje, że klauzule poufności w umowach oraz brak pełnych danych o wynagrodzeniach utrudniają debatę o warunkach pracy pisarzy. - Spór o wynagrodzenia autorów jest częścią szerszej dyskusji o przyszłości rynku książki w Polsce.
Postulat 10 proc. został zgłoszony w kontekście prac nad ustawą o ochronie rynku książki, która ma uregulować funkcjonowanie branży. Zdaniem Unii Literackiej zmiany powinny objąć nie tylko sytuację twórców, ale także przejrzystość i zasady działania całego rynku wydawniczego.
