Kategorie artykułu: Biznes Kampus XYZ Społeczeństwo

Studia szyte na miarę z mentorem zamiast egzaminatora. Koniec ery studiów, jakie znamy?

12 polskich uczelni testuje nowy model studiowania. Program „Uczelnie przyszłości” jest nastawiony na spersonalizowane kształcenie studenta. Właśnie kończą się nabory do nowej edycji dla uczniów, a NCBR szykuje nową odsłonę dla kolejnej grupy wyższych szkół. Czy pilotażowy projekt stanie się wkrótce powszechnym remedium na spadek liczby studentów, którego spodziewają się wszystkie uczelnie?

Student i mentorka przy pracy nad projektem Fot. AI Generated
Fot. AI Generated

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Na czym polega nowy pomysł studiowania w Polsce, który już testuje 12 uczelni.
  2. Kto i na jakich zasadach może wziąć udział w pilotażowym programie spersonalizowanych studiów.
  3. Kiedy nowy model studiów może trafić do wszystkich szkół i dlaczego potrzebne jest do tego zaangażowanie biznesu.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Własny projekt i własny mentor – to dwa najważniejsze elementy pilotażowego programu „Uczelnie przyszłości”. To pomysł Ministerstwa Nauki na odświeżenie systemu studiów wyższych w Polsce. Zmiana opiera się na bardzo indywidualistycznym, spersonalizowanym traktowaniu studenta. Do tego dochodzi jeszcze 20 tys. zł jednorazowego stypendium dla uczestnika programu.

W poszukiwaniu straconego studenta

Demografia jest bezwzględna – dla żadnej uczelni w Polsce nie jest już tajemnicą, że liczba studentów za kilka lat zacznie gwałtownie spadać.

Prognozy GUS z 2023 r. do 2060 r. mówią, że od 2028 r. zacznie się spadek. Później trend lekko odbije, ale od 2034 r. liczba maturzystów będzie się już tylko zmniejszała.

To gwałtownie zaostrzy konkurencję o studenta. Zwłaszcza że drugim bardzo problematycznym zjawiskiem – już dziś – jest dla szkół wyższych tzw. drop-out, czyli porzucanie studiów w trakcie. Na niektórych uczelniach średnio odchodzi nawet 40 proc. przyjętych, jak np. na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Powody drop-outów są różne, ale uczelnie martwi głównie jeden z nich: studenci kończą licencjat i nie kontynuują studiów magisterskich. Na przykład dlatego, że wciąga ich rynek pracy. Bez „magisterki” nie będzie zaś nauki, nie będzie badaczy, badań i odkryć.

Gdy nałoży się na siebie te dwa procesy nieodległy problem staje się palący już teraz. Z jednej strony uczelnie rozmawiają o łączeniu. Z drugiej – Ministerstwo Nauki testuje nowe podejście do studenta i do całego procesu jego edukowania.

To model edukacji spersonalizowanej. Ma być nastawiony na bardziej osobiste traktowanie studenta i jego możliwości oraz na kreatywne działania. Edukacja nie przez zakuwanie teorii, ale przez pracę nad konkretnymi rozwiązaniami. To ma zachęcić młodych ludzi do studiowania w modelu o tyle interesującym, co dającym szansę na efekty dla nauki i dla gospodarki.

Program wystartował kilka miesięcy temu, ale teraz właśnie wchodzi w fazę rozruchu i kolejne nabory. Jak to działa?

Uczelnie przyszłości - studia szyte na miarę

Po wielu miesiącach przygotowań i kilkumiesięcznym opóźnieniu 12 polskich uczelni rozpoczęło w zeszłym r. pilotażowy program „Uczelnie przyszłości”. Wybrano je w konkursie Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBR) – chętnych szkół było znacznie więcej. Są to szkoły zróżnicowane tematycznie – resort chce się dowiedzieć, jak testowany model sprawdza się zarówno na uczelniach humanistycznych, jak i specjalistycznych, takich jak politechniki czy uniwersytety medyczne.

Warto wiedzieć

Uczelnie, które są partnerami projektu:

  • Politechnika Poznańska
  • Politechnika Gdańska
  • UAM
  • Politechnika Śląska
  • Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu
  • Uniwersytet Śląski
  • UMCS
  • Uniwersytet Rolniczy w Krakowie
  • Politechnika Łódzka
  • Politechnika Warszawska
  • Uniwersytet Warszawski
  • Warszawski Uniwersytet Medyczny
gov.pl

– To jest przełomowy projekt. Jego celem jest wypracowanie standardów, które mogą zmienić system kształcenia wyższego w Polsce – mówi Michał Misztal, prezes Startup Academy, organizacji, która jest operatorem procesu mentoringowego w programie „Uczelnie przyszłości”.

To Startup Academy jest odpowiedzialna za wypracowanie standardów modelu edukacji spersonalizowanej.

Warto wiedzieć

„Uczelnie przyszłości” w pigułce:

Na cały program „Uczelnie przyszłości” Ministerstwo Nauki przeznacza 65 mln zł. Środki za pośrednictwem NCBR trafiają do 12 uczelni, a dalej do łącznie 360 studentów I lub II r. studiów I stopnia (licencjat) oraz I, II i III r. jednolitych studiów magisterskich. Każdy uczestnik otrzymuje 20 tys. zł stypendium. Uczestnikowi przysługuje również 150 h mentoringu. W tej chwili działa już 105 zespołów studenckich. W programie zaplanowane są trzy nabory studentów. Każda edycja trwa trzy semestry. W tym czasie uczestnik danej edycji musi zrealizować swój projekt zatwierdzony na początku programu.

Po zakończeniu pilotażu w 2028 r. NCBR, z udziałem uczelni, przygotuje wnioski i rekomendacje dla Ministerstwa Nauki. 12 uczelni ma obowiązek utrzymać ten model nauki co najmniej jeszcze przez rok.

Zainteresowany udziałem w programie student musi przedstawić swój projekt badawczy, który chce zrealizować w ramach programu (przez trzy semestry). Student dostaje 20 tys. zł stypendium na swój rozwój. Może je wykorzystać na realizację projektu, ale nie ma takiego obowiązku.

Nie każdy może studiować w ten sposób. Do programu trzeba się zakwalifikować. Chętna osoba musi obronić swój pomysł przed zróżnicowanym gremium. Gdy się zakwalifikuje, otrzymuje stypendium finansowe i możliwość zaliczenia do 24 punktów ECTS [patrz ramka – red.] na podstawie realizacji swojego projektu. To może być projekt społeczny, biznesowy czy kulturalny, związany z podstawowym obszarem studiów. Nie trzeba przygotować projektu R&D, choć niektóre zgłoszone pomysły mają taki charakter – opowiada Michał Misztal.

Warto wiedzieć

Punkty ECTS

European Credit Transfer and Accumulation System to europejski system określania nakładu pracy wykonanej przez studenta, wymaganego do zaliczenia przedmiotów z programu studiów. Rocznie student uzyskuje 60 punktów (30/semestr), 1 punkt odpowiada 25-30 godzinom pracy. Punkty są kluczowe dla transferu osiągnięć (np. w programie Erasmus) oraz dokumentowania postępów. Umożliwiają przenoszenie ocen i zaliczeń między uczelniami w Polsce i za granicą. Punkty są przyznawane po zaliczeniu przedmiotu, niezależnie od uzyskanej oceny.

Indywidualne traktowanie kluczem do sukcesu studenta i uczelni

Realizacja własnego projektu, poza klasycznym systemem studiowania i pod okiem wyselekcjonowanych mentorów ze świata nauki i biznesu, jest trzonem testowanego modelu edukacji. Nowe podejście jest bowiem nastawione na zindywidualizowane kształcenie każdego studenta z osobna. Wiedzę – i teoretyczną, i praktyczną – zdobywa się w procesie realizacji projektu.

Na czas trwania projektu student może się wyłączyć z wielu zajęć z tradycyjnego planu studiów, jeśli wiedzę, którą miałby na nich pozyskać, zdobywa w ramach realizacji swojego projektu.

– Ponieważ po zrealizowaniu projektu student otrzymuje punkty ECTS, może zrezygnować z niektórych przedmiotów na rzecz pracy z mentorem. Każdy student może mieć kilku mentorów naukowych i biznesowych – wyjaśnia Michał Misztal.

Czy studia szyte na miarę, z mentorem zamiast egzaminatora, to koniec ery studiów, jakie znamy? Martyna Kozłowska-Żukowska, kierownik programu „Uczelnie przyszłości” w NCBR, uważa, że czas zacząć patrzeć na programy studiów poprzez pryzmat efektów uczenia się.

– A efekty są przecież osiągane w różny sposób. To nie jest tak, że tylko jeden przedmiot na danym kierunku gwarantuje pewną wiedzę. Oczywiście są pewne kluczowe przedmioty, których nie eliminujemy z planu zajęć – mówi Martyna Kozłowska-Żukowska.

Podkreśla, że na tym właśnie polega innowacyjność tego programu.

– „Uczelnie przyszłości” koncentrują się na tym, żeby kompetencje, które wykształcą studenci, a także sam cel kształcenia, były ukierunkowane na realne rozwiązywanie problemów i potrzeb. Studentom od samego początku należy pokazywać, że dzięki wiedzy, którą posiadają i posiądą w toku kształcenia, mogą realnie rozwiązywać problemy, które widzą wokół siebie – mówi Martyna Kozłowska-Żukowska.

W zdobywaniu wiedzy ma służyć właśnie indywidualna praca z mentorami. Ci mają zapewnić wiedzę i sposobność do rozwoju pod kątem naukowym, ale też biznesowym. Jeśli student do realizacji swojego projektu potrzebuje zaś jeszcze dodatkowych rozwiązań czy specjalistycznej wiedzy, która nie jest elementem studiów i mentoringu, uczelnia oferuje mu mikrokursy, które odpowiadają na te potrzeby. Wszystko po to, by mógł jak najlepiej rozwinąć swój potencjał.

Najpierw trening, potem projekt

Student, który bierze udział w tym programie, przechodzi najpierw cykl szkoleniowy. Pierwszy semestr jest okresem warsztatów i selekcji. Dopiero wtedy młodzi badacze trafiają pod skrzydła mentorów.

– Mentorzy z biznesu pomagają w sprawach okołogospodarczych, ale czasami pracują po prostu nad rozwojem osobistym i kompetencjami miękkimi studentów. W ten sposób osiągamy pewien balans pomiędzy tym, co naukowe i teoretyczne, a tym, co praktyczne i użytkowe – mówi Michał Misztal.

Startup Academy, jako operator procesu mentoringowego, zatrudniła już do pracy przy tym projekcie około 170 naukowców i ludzi ze świata biznesu. Prezes Startup Academy sam także jest mentorem – opiekuje się czterema projektami.

– W sumie w czasie całego programu zrealizujemy nawet 54 tys. godzin mentoringu indywidualnego – wylicza Michał Misztal.

Czym się różni model spersonalizowany od toku indywidualnego?

Indywidualny program studiów nie jest na polskich uczelniach niczym nowym. Chętnie korzystają z niego studenci, którzy łączą różne kierunki. System zbierania punktów (ECTS) od 2007 r. jest w Polsce obowiązkowy.

O różnych, bardziej spersonalizowanych formach kształcenia również toczą się debaty na poszczególnych uczelniach.

– Rynek usług edukacyjnych będzie ewoluował od oferty studiów pełnowymiarowych w stronę wielu znacznie krótszych form nauki. Zmierzamy ku końcowi ery kształcenia ogólnego, szerokiego, i idziemy w stronę kształcenia ściśle zawodowego, nastawionego na szlifowanie konkretnych kompetencji branżowych – mówiła w wywiadzie dla XYZ prof. Marta Kosior-Kazberuk, rektor Politechniki Białostockiej.

Czym się zatem różni program „Uczelnie przyszłości” od kształcenia indywidualnego, które już funkcjonuje na uczelniach?

– Przede wszystkim tym, że „Uczelnie przyszłości” to nie jest kształcenie uczelniane. Dostawcami wiedzy są mentorzy zewnętrzni, spoza danej uczelni. Student wybiera mentorów, którzy nie pracują na jego uniwersytecie. Przez procesy mentoringowe nie rozumiemy prowadzenia seminariów, takich jak magisterskie, lecz proces znacznie szerszy i niezwiązany z tradycyjnym systemem kształcenia, jaki znamy – tłumaczy Michał Misztal.

Nie każdy pracownik naukowy może zostać mentorem. Startup Academy wybiera tylko naukowców, którzy mogą pomóc w zrealizowaniu celów edukacyjnych. Mentor naukowy musi mieć doświadczenie w prowadzeniu procesów mentoringowych.

Trzeba podkreślić, że wszystkie prowadzone działania muszą być zgodne również z Ustawą o szkolnictwie wyższym, tak aby studenci – na podstawie kompetencji zdobywanych w tym projekcie – mogli uzyskać odpowiednie tytuły i uprawnienia.

Pisklęta rozwijają skrzydła w różnym tempie

Pierwsi studenci, którzy zakwalifikowali się do pilotażu „Uczelnie przyszłości” w zeszłym roku akademickim, po jednym semestrze przygotowań teoretycznych właśnie wchodzą w tryb realizacji własnych projektów. Równolegle uczelnie kończą zaś nabory do drugiej edycji programu.

Uczelnie biorące udział w pilotażu mają bardzo zróżnicowany profil. NCBR chce sprawdzić, jak zmiany w procesie kształcenia wyższego zadziałają na uniwersytety medyczne, rolnicze i techniczne. Są kierunki, które są dziś tak wymagające i absorbujące, że żaden student nie zdecydował się na udział w pilotażu.

– Na niektórych wydziałach obciążenie jest tak duże, że utrzymanie się na studiach jest priorytetem. Początkujący studenci nie czują, że mają przestrzeń na alternatywne działania. Myślę, że z takich właśnie powodów w pierwszym naborze nie mieliśmy chętnych np. z wydziału weterynarii – mówi dr inż. Marta Czekaj, koordynatorka modelu edukacji spersonalizowanej w projekcie „Uczelnie przyszłości” na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie.

W pierwszej edycji na tej uczelni do realizacji zakwalifikowało się tylko siedem projektów studenckich. Świeżo upieczeni żacy nie odnaleźli się jeszcze w nowych realiach na tyle, by zaproponować dobre projekty. Ale dr Czekaj mówi, że w eliminacjach, które właśnie się kończą, widać już większe zainteresowanie wśród studentów.

– Widzę pewną prawidłowość – w drugim naborze pojawiły się osoby z tych wydziałów, z których stypendia dostali studenci w pierwszej edycji. Oni już realizują swoje zgłoszone projekty. To pokazuje, że uczestnicy chwalą sobie program i dzielą się informacją o udziale w nim, co zachęca ich kolegów do aplikowania – mówi koordynatorka z Uniwersytetu Rolniczego.

Kierunki medyczne trudno personalizować

Jako jedyna uczelnia medyczna w programie uczestniczy Warszawski Uniwersytet Medyczny (WUM). I jest w odwrotnej sytuacji niż krakowska szkoła rolnicza – w drugim naborze chętnych jest mniej niż w pierwszym. WUM uruchomił pilotaż tylko na dwóch kierunkach nieregulowanych: Zdrowie publiczne i Dietetyka. Z uwagi na profil uczelni i fakt, że program może być realizowany tylko na tych dwóch wybranych kierunkach wcale nie łatwo jest zebrać 10 uczestników.

WUM szuka teraz możliwości implementacji programu „Uczelnie przyszłości” także na kierunkach regulowanych.

– W kolejnym naborze spróbowaliśmy włączyć dwa kierunki regulowane - Fizjoterapia i Analityka Medyczna. Kierunki te realizowane są w formie jednolitych studiów magisterskich, co pozwoliło nam zaadresować ofertę do studentów III roku. Dopiero wtedy na tych kierunkach pojawia się przestrzeń na realizację własnych projektów. Wchodzą przedmioty fakultatywne, które można zamienić na studia w modelu testowanym w ramach „Uczelni przyszłości”. Podstawowych przedmiotów z I i II roku nie da się w prosty sposób zastąpić spersonalizowanym modelem – mówi dr hab. Filip Raciborski, opiekun programu na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym.

Uwolnić potencjał!

Jakie korzyści może wynieść wysoce specjalistyczna uczelnia medyczna z zamiany modelu edukacji na bardziej spersonalizowaną formę projektową?

– Tak ukierunkowana ewolucja systemu kształcenia studentów w Polsce podnosi poziom atrakcyjności studiów. Umożliwia bowiem studentowi realizację programu w sposób ciekawszy, bardziej dostosowany do jego preferencji, potrzeb i możliwości. Daje mu możliwość szybszego i lepszego rozwoju. W naszym przypadku nie chodzi wyłącznie o to, żeby przyciągnąć nowych studentów. Raczej o to, by studia w jak największym stopniu uwalniały potencjał studentów – mówi przedstawiciel WUM.

Pilotaż „Uczelni przyszłości” będzie trwał trzy lata. W 2028 r. NCBR, z udziałem uczelni, przygotuje wnioski i rekomendacje dla Ministerstwa Nauki. Na razie jest dość elitarny i wąsko zakrojony – w sumie weźmie w nim udział 360 studentów na około 450 tys. przyjętych tylko w tym roku przez uczelnie w całym kraju.

Czy model edukacji z „Uczelni przyszłości” stanie się kiedyś powszechnie obowiązujący? Jak miałby się zaadaptować w całym szkolnictwie wyższym i czy jest to rzeczywiście do zrobienia bez publicznych grantów dla uczelni oraz stypendiów dla studentów?

– Chcemy wypracować i przetestować ten nowy model kształcenia na różnego typu uczelniach. Ale już na tym etapie pilotażu wiemy, że dokładnie takiego modelu nie da się wprowadzić na kierunkach regulowanych, takich jak medycyna albo weterynaria – czyli tam, gdzie kwalifikacje są regulowane. To są pewne ograniczenia, których nie da się przekroczyć – tłumaczy kierowniczka programu z NCBR.

Nowy nabór dla uczelni, ale bez dofinansowania

Żeby zwiększyć spektrum uczelni, które testują nowatorski projekt, NCBR jeszcze przed wakacjami ogłosi nabór dla kolejnych uczelni w programie „Buddy”. Nie dostaną one jednak dofinansowania. Zamiast pieniędzy otrzymają know-how – praktyczną wiedzę o tym, jak przygotować i prowadzić edukację w nowym modelu, od zaprzyjaźnionych uczelni, które same przetestowały wszystko na własnej skórze.

Jak mówi Kozłowska-Żukowska, NCBR chce już w trakcie realizacji projektu zobaczyć, jak model zadziała bez finansowania ze środków publicznych.

– Te nowe uczelnie będą nawet o krok dalej niż uczelnie z programu, bo nie tylko dostaną wszystkie materiały, ale też wcześniej niż tych 12 pierwszych szkół wyższych zaczną wypracowywać mechanizmy, jak finansować ten model bez grantów publicznych. Po 2028 r. te „nowe” uczelnie być może będą już mieć wdrożone własne sposoby finansowania, co może sprawić, że u nich model ten na trwałe wejdzie do praktyki – mówi przedstawicielka NCBR.

Jak wdrożyć program stypendiów bez dofinansowania państwa? Z udziałem biznesu.

– To biznes miałby być fundatorem stypendiów. To przecież dla biznesu element przygotowania wysokiej klasy partnerów, także do własnych potrzeb. Chodzi o to, żeby studenci nauczyli się dzięki tym projektom na studiach tworzyć rozwiązania lub prowadzić badania naukowe, które odpowiadają na realne problemy biznesu – mówi przedstawicielka NCBR.

Jej zdaniem modelowa współpraca nauki i biznesu w „Uczelniach przyszłości” powinna zaczynać się nie na etapie dofinansowania wspólnego projektu, inicjatywy gospodarczej czy wynalazku, lecz znacznie wcześniej.

– Jako fundator stypendiów biznes może być bardzo dobrym partnerem w kształceniu studentów – uważa Martyna Kozłowska-Żukowska.

360 projektów – jeszcze nie startup, już nie kółko zainteresowań

A co dalej z 360 projektami wdrożeniowymi, zrealizowanymi w trzech latach trwania programu? Może nie będą to jeszcze klasyczne wynalazki na poziomie startupów czy uniwersyteckich spółek spin-off, ale projekty przygotowane już z dużo większym udziałem specjalistów niż typowe prace z zajęć pozaprogramowych. Tematyka projektów jest szeroka. Wśród tych, których realizacja się rozpoczęła, są m.in. takie pomysły jak innowacyjna metoda warzenia piwa, tworzenie miejskiej gry terenowej, interaktywny spektakl taneczny jako narzędzie nauczania ekonomii, projekt drona o dalekim zasięgu czy wypracowanie metodyki nauczania i narzędzi wspierających przedmiot „edukacja zdrowotna”. Jest też gra edukacyjna promująca profilaktykę zdrowotną i program budowy relacji międzypokoleniowych, który ma łączyć szkoły i domy seniora.

Sam program "Uczelnie przyszłości" nie gwarantuje dalszego wykorzystania pracy studentów. Nasi rozmówcy liczą jednak, że efekty nie znikną w niebycie.

– Studenci będą mogli je wdrażać, będą wokół nich mogli tworzyć swoje biznesy, będą mogli dalej pozyskiwać dofinansowanie na rozwój tych pomysłów. Są partnerzy, tacy jak Startup Academy, czy mentorzy, którzy – liczymy – będą wyłapywać atrakcyjne projekty i dalej je wspierać. A my chcemy pokazać młodym ludziom, że ich historia i ścieżka zaczyna się, ale nie kończy na tym projekcie – podkreśla Martyna Kozłowska-Żukowska.

Główne wnioski

  1. Program „Uczelnie przyszłości” – inicjatywa Ministerstwa Nauki testowana na 12 polskich uczelniach, promująca spersonalizowaną edukację. Studenci realizują własne projekty pod okiem mentorów, zdobywając punkty ECTS i stypendia – po 20 tys. zł dla studenta. Program to jeden z pomysłów na zwiększenie atrakcyjności studiowania w nadchodzącym okresie spadku liczby studentów.
  2. Mechanizm działania – 360 uczestnikom przysługuje 150 godzin mentoringu (z udziałem wykładowców spoza danej uczelni oraz ludzi biznesu), a także mikrokursy organizowane przez uczelnię. Nowe formy kształcenia, w których podstawą jest realizacja konkretnych projektów, mogą zastępować tradycyjne zajęcia z wykładami i egzaminami. Każda edycja trwa trzy semestry. Jednorazowo w edycji na jednej uczelni udział bierze 10 studentów.
  3. Przyszłość i wyzwania – pilotaż zakończy się w 2028 r. rekomendacjami NCBR dla Ministerstwa Nauki. NCBR przygotowuje nowy nabór dla uczelni, ale tym razem bez dofinansowania. Uczelnie otrzymają natomiast know-how nowego modelu. Ich zadaniem będzie pozyskanie finansowania stypendiów dla studentów z biznesu; wyzwaniem pozostaje też przyszłe wykorzystanie zrealizowanych projektów – ma ich być 360.