Kategoria artykułu: Biznes

Synektik nie zatrzyma się na 3 mld zł. Niesie go fala robotyzacji w medycynie

Dostawca m.in. chirurgicznych robotów dziesięciokrotnie zwiększył wartość w ponad trzy lata. Twórcy Marvipolu już zwróciło się ponad 600 mln zł, a to nie koniec. Synektik coraz więcej sprzedaje poza Polską i jest gotów do dużych przejęć oraz inwestycji rzędu 200 mln zł.

Dariusz Korecki, wiceprezes Synektika
Giełdowa kapitalizacja Synektika wzrosła od 2023 r. z ok. 300 mln zł do ponad 3 mld zł. Dariusz Korecki, wiceprezes spółki, jest przekonany, że to nie wyczerpuje potencjału. Fot. materiały prasowe/Synektik

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak duży sukces finansowy na akcjach Synektika osiągnął Mariusz Książek i jak do tego doszło.
  2. Jak giełdowa spółka postrzega dalsze możliwości wzrostu sprzedaży, zysku i wartości.
  3. Jak postrzega tempo rozwoju chirurgii robotycznej w Polsce na tle bardziej zaawansowanych rynków.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Takich spektakularnych sukcesów polska giełda potrzebuje więcej. Mariusz Książek, prezes, założyciel i główny Akcjonariusz Marvipol Development kupił w grudniu 2017 r. ponad 26 proc. akcji Synektika, dziś m.in. wyłącznego dystrybutora robotów chirurgicznych da Vinci. Zapłacił prawie 40 mln zł. Osiągnął już kilkunastokrotny zwrot, a to nie koniec.

Jak zamienić 40 mln zł w ponad 700 mln zł

Założyciel Marvipolu wycofał się z akcjonariatu Synektika w czerwcu 2026 r. Za wszystkie akcje (część sprzedał rok wcześniej) dostał ok. 605 mln zł. Kilkadziesiąt milionów złotych otrzymał z dywidend. A został mu jeszcze wart ok. 100 mln zł pakiet walorów wydzielonej i wprowadzonej na GPW spółki biotechnologicznej Syn2Bio.

Mariusz Książek wykupił inwestorów finansowych po cenie ok. 18 zł. Miesiąc temu to instytucje wykupiły go, płacąc po 300 zł. Od tego czasu kurs Synektika wzrósł do ok. 370 zł, co oznacza wycenę bliską 3,2 mld zł. To efekt m.in. pierwszej w krajach bałtyckich (konkretnie do szpitala w litewskim Kownie) umowy na dostawę robota da Vinci.

– Historia niezwykle udanej inwestycji Mariusza Książka w nasze akcje jest fragmentem szerszej opowieści o spektakularnym biznesowym sukcesie firmy w ostatnich latach. Jestem przekonany, że najlepsze wciąż przed nami. Przy obecnej wycenie jej wzrost mierzony w tysiącach procent będzie zapewne już niemożliwy, ale potencjał rozwoju mamy niewątpliwie duży – mówi Dariusz Korecki, wiceprezes Synektika.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Sukces Mariusza Książka potwierdza potencjał Synektika

W roku obrotowym 2017 (trwającym wyjątkowo do września 2018 r.) spółka miała 105 mln zł przychodów, 20 mln zł zysku EBITDA i 13 mln zł wyniku netto. Siedem lat później – w trwającym już normalnie 12 miesięcy roku obrotowym 2024/2025 – było to już odpowiednio 682, 178 i 103 mln zł. Wycena poszła więc w górę w ślad za wynikami.

– Biorąc pod uwagę drzemiący w nas potencjał rozwoju, zwiększenia udziału w obecnych rynkach, ekspansji zagranicznej i dywersyfikacji produktowej, pozostajemy bardzo atrakcyjnym podmiotem również w dłuższym terminie. Uważamy, że wzrost sprzedaży ok. 20-30 proc. rocznie pozostaje w najbliższych latach w naszym zasięgu. Tempo możemy utrzymywać przy zbliżonym poziomie rentowności z uwagi na rosnącą efektywność operacyjną i rozszerzanie oferty o coraz bardziej zaawansowane technologicznie rozwiązania – zapewnia Dariusz Korecki.

Mariusz Książek był wciąż zaangażowanym członkiem rady nadzorczej, wspierającym długoterminową strategię. Jego wyjście nie wpłynie na obrany kierunek ani bieżącą działalność. Jest jednak istotne z kilku powodów.

W czerwcowej transakcji wartej ok. 413 mln zł inwestorzy zapłacili za akcje o kilka procent poniżej bieżących notowań. Potwierdza to wartość biznesu, bo zazwyczaj „premia” jest wyższa. Wycenie sprzyja też większa liczba akcji w wolnym obrocie, zwiększająca udział spółki w indeksach giełdowych. Ponadto część walorów trafiła do zagranicznych, długoterminowych inwestorów.

– Systematycznie rozwijamy działalność za granicą, jesteśmy partnerem szeregu globalnych graczy z branży ochrony zdrowia. Większe zaangażowanie zagranicznych inwestorów z pewnością wpłynie pozytywnie na postrzeganie nas i naszą rozpoznawalność na świecie – wyjaśnia Dariusz Korecki.

Spółka podkreśla, że sukces oferty Mariusza Książka potwierdza zainteresowanie inwestorów zwiększeniem udziału w akcjonariacie. Nie planuje jednak wykorzystać tego w celu zdobycia kapitału z emisji akcji.

– Po wypłacie rekordowej dywidendy [10,75 zł na akcję, czyli 91,7 mln zł – red.] i przekazaniu Syn2bio pieniędzy na dalszy rozwój, mamy nadal pokaźne nadwyżki finansowe i minimalne zadłużenie. Ponadto nasz model biznesowy zapewnia atrakcyjny poziom przepływów pieniężnych z działalności operacyjnej. Mamy możliwość finansowania transakcji rzędu 200 mln zł, czyli na poziomie rocznego zysku EBITDA – mówi Dariusz Korecki.

Potencjał jeszcze nie przesądza o dużych akwizycjach. Niemniej spółka ma już doświadczenie w M&A (fuzjach i przejęciach) i zamierza dalej uzupełniać biznes grupy w ten sposób. Interesują ją dojrzałe podmioty – nie startupy – działające w bliskich jej obszarach: onkologii, kardiologii i neurochirurgii.

Zdaniem eksperta

Synektik błyszczy na tle sektora

Pod względem wyników i wyceny Synektik notuje najwyższą dynamikę wzrostu wśród notowanych na GPW spółek z szeroko rozumianego sektora ochrony zdrowia. To konsekwencja m.in. bardzo skutecznego wywiązywania się z obranej strategii rozwoju.

Osiem lat temu spółka weszła w dystrybucję sprzętu medycznego. Nikt nie wierzył, że osiągnie sukces. Dziś widać, jak bardzo rynek jej nie docenił. A Synektik wciąż pozytywnie zaskakuje poprawą marży, nowymi kierunkami ekspansji czy kolejnymi technologiami w dystrybucji. Widać, że potencjał poszerzania oferty pozostaje duży.

Na tle innych spółek medtechowych i biotechnologicznych Synektik jest nadal atrakcyjnie wyceniany pod względem finansowych wskaźników. Sądzę, że bieżący biznes jest już w dużym stopniu ujęty w aktualnej kapitalizacji. O jej dalszym wzroście zdecyduje przede wszystkim to, czy spółka będzie w stanie pozytywnie zaskoczyć nowymi inicjatywami. W ostatnich tygodniach widać, że się nie zatrzymuje.

Możliwe przejęcia w radiofarmaceutykach

Synektik zadebiutował na NewConnect w 2011 r., a trzy lata później przeszedł na główny parkiet GPW. Na giełdę wszedł w celu sfinansowania rozwoju nowego wówczas obszaru biznesu, czyli produkcji radiofarmaceutyków. To substancje wykorzystywane do diagnostyki i leczenia m.in. w onkologii.

Straciły część udziału w łącznych obrotach na rzecz innych segmentów działalności – w 2025 r. przychody wzrosły z 45,1 do 50,5 mln zł. Pozostają jednak ważne z uwagi na powtarzalny charakter sprzedaży, potencjał jej zwiększania przy minimalnych inwestycjach oraz wysoką rentowność EBITDA rzędu 30 proc. Przejęcie w 2018 r. konkurenta – Montrol Poland – za 14,7 mln zł może nie być ostatnim słowem.

– Jesteśmy zainteresowani nie tylko kolejnymi producentami radiofarmaceutyków działającymi na terenie Europy. Zależy nam też na poszerzaniu portfela produktów – mówi Dariusz Korecki.

Synektik uruchomił w 2012 r. pierwszy w Polsce tzw. cyklotron do produkcji radiofarmaceutyków. Dziś ma ich 3 z łącznie 9 w całym kraju (4 są w podmiotach publicznych).

Konsolidacji informatyki w medycynie ciąg dalszy

Drugim ciekawym dla spółki kierunkiem pod kątem kolejnych przejęć jest informatyka. Uznaje ją za ważny element systemu opieki zdrowotnej, spinający różne obszary medycyny. W styczniu 2025 r. kupiła za 4,15 mln zł firmę IT4kan.

– Równolegle szukamy komplementarnych technologii medycznych, które moglibyśmy włączyć do naszej oferty. Potencjalne akwizycje oraz dalsza dywersyfikacja oferty powinny wpłynąć zdecydowanie pozytywnie na powtarzalne przychody grupy. Jeszcze pięć lat temu ich udział w całkowitych przychodach wynosił poniżej 10 proc., a obecnie jest to około 50 proc. – mówi Dariusz Korecki.

W ciągu trzech lat ten wskaźnik może sięgnąć 60-65 proc. To nie tylko wzmocni stabilność wyników, ale też poprawi rentowność.

Kraje bałtyckie i Ukraina napędzą zagraniczne przychody

Zależny w istotnym stopniu od dofinansowania inwestycji szpitali w sprzęt medyczny jest natomiast – w zakresie samej dostawy – robotyczny biznes grupy. Dlatego tak istotna jest kontynuacja geograficznej ekspansji.

W 2018 r. Synektik został wyłącznym dystrybutorem da Vinci w Polsce. Po ośmiu latach ma ten status także w Czechach, Słowacji, Litwie, Łotwie, Estonii i Ukrainie. Zagranica odpowiada za ok. 25 proc. przychodów, ale do 2030 r. ma znacznie zwiększyć udział.

– Wciąż mamy przestrzeń do wzrostu w Czechach i Słowacji, a kraje bałtyckie mogą „dołożyć” nam ok. 5-10 proc. biznesu. Rynek ukraiński, na którym pierwszych instalacji spodziewamy się w roku finansowym 2026/2027, jest na początku rozwoju. Trudno dziś kreślić możliwe scenariusze. Jednak choćby ze względu na wielkość populacji i skalę potrzeb w dłuższym terminie, Ukraina może stać się jednym z ważniejszych dla nas krajów – mówi Dariusz Korecki.

Roboty w polskich szpitalach coraz częstsze

Rodzimy rynek jest daleki od nasycenia. Udział zabiegów chirurgii ogólnej wykonywanych przy asyście robotów chirurgicznych w Polsce to zaledwie 2 proc. wobec 15 proc. w USA – wskazuje Synektik w raporcie „Przyszłość automatyzacji ochrony zdrowia w Europie Środkowo-Wschodniej 2030”.

W latach 2017-2025 liczba zabiegów robotowych w naszym kraju wzrosła ze 124 do… 24,6 tys. – wynika z raportu Modern Healthcare Institute „Chirurgia robotowa 2026”. Liczba szpitali zwiększyła się w tym okresie z zaledwie 3 do 93 (15 ma co najmniej dwa roboty). W 2022 r. lider wykonał 378 tego typu procedur, a w 2025 r. już 1187.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

– Wchodząc w robotykę w 2018 r., nie zakładaliśmy jej tak dynamicznego rozwoju. To efekt wielu czynników, w tym wzrostu świadomości decydentów, środowiska medycznego oraz samych pacjentów na temat skali jakościowej rewolucji, jaką niesie ze sobą chirurgia robotyczna. Pozwala m.in. znacząco przyspieszyć powrót pacjentów do normalnego życia i zwiększyć komfort pracy lekarzy. Jestem przekonany, że dziś żaden chirurg operujący z wykorzystaniem robota nie wyobraża sobie powrotu do wcześniejszych metod – mówi wiceprezes Synektika.

W osiem lat firma zainstalowała w kraju ponad 100 robotów. Uwzględniając urządzenia innych dostawców, działa ich łącznie 110-120. System da Vinci od Intuitive dominuje.

– W perspektywie trzech lat liczba może się podwoić. Nawet w takim scenariuszu Polska nadal pozostawałaby jednak wyraźnie poniżej poziomu rozwoju chirurgii robotycznej osiągniętego dziś w wielu krajach Europy Zachodniej – mówi Dariusz Korecki.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Co hamuje robotykę chirurgiczną w Polsce?

Menedżer przekonuje, że w Polsce roboty chirurgiczne są dziś wykorzystywane jedynie w kilkunastu procentach potencjalnych zabiegów onkologicznych. Na bardziej rozwiniętych rynkach odsetek jest kilkakrotnie wyższy.

– A zastosowanie robotów będzie stopniowo wykraczać poza onkologię, obejmując coraz więcej innych dziedzin chirurgii. Docelowo nawet stosunkowo proste zabiegi, takie jak operacje przepukliny czy wycięcie wyrostka robaczkowego, będą wykonywane z wykorzystaniem systemów robotycznych. W USA już dziś więcej zabiegów przeprowadza się w ten sposób poza onkologią – mówi Dariusz Korecki.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Za barierę dla rozwoju robotyki chirurgicznej w Polsce nie uważa już ani sceptycyzmu środowiska medycznego, ani dostępności finansowania. Jako kluczowe wyzwanie wskazuje zakres i sposób refundacji świadczeń.

– Większa efektywność lekarzy i szybszy powrót pacjentów do zdrowia to realne odciążenie systemu ochrony zdrowia oraz jego głównego płatnika, czyli NFZ [Narodowego Funduszu Zdrowia – red.]. W Polsce wciąż brakuje kompleksowego modelu refundacji obejmującego wszystkie możliwe świadczenia oraz powiązania wysokości finansowania z potwierdzonymi efektami klinicznymi. Takie rozwiązanie z powodzeniem funkcjonuje m.in. w Czechach – wyjaśnia Dariusz Korecki.

Z tego powodu pozytywnie ocenia powołanie przez Ministerstwo Zdrowia nowego zespołu. Jego zadaniem jest ocena potencjału robotyki chirurgicznej w Polsce oraz opracowanie strategii rozwoju.

Co może zatrzymać Synektika?

Synektik nie uznaje za istotne ryzyko biznesowe utraty wyłączności na rzecz innego dystrybutora. Za równie mało prawdopodobne uznaje też przejęcie bezpośredniej sprzedaży lokalnie przez producenta. Zdarza się to rzadko, a Intuitive dopiero co przystał na przedłużenie obowiązującej do 2029 r. umowy o kolejne dwa lata – w związku z rozszerzeniem współpracy o Ukrainę.

– Jesteśmy największym i jednym z najwyżej ocenianych spośród ponad 20 partnerów firmy na świecie. Ponadto z perspektywy sprzedaży bezpośredniej najatrakcyjniejsze są rynki Europy Zachodniej. W naszej części kontynentu przeważa współpraca z lokalnymi dystrybutorami. Dla porównania: w Polsce najczęściej dostarczamy pojedynczy system do jednego szpitala, podczas gdy partner Intuitive w Wielkiej Brytanii realizuje kontrakty obejmujące jednorazowo nawet kilkanaście robotów dla całych sieci placówek – mówi Dariusz Korecki.

Poważnie pod uwagę spółka bierze natomiast pojawianie się nowych technologii. Nie zamierza jednak biernie czekać na rozwój wydarzeń.

– Innowacyjność od początku stanowi fundament naszej strategii i chcemy pozostać liderem w tym obszarze. Rozpoczęliśmy produkcję radiofarmaceutyków w czasie, gdy w Polsce praktycznie nikt jeszcze o tym nie myślał. Wprowadziliśmy do naszego kraju robotykę chirurgiczną, następnie rozszerzyliśmy ofertę o robotykę mikrochirurgiczną, a później także o technologie bezinwazyjne. Nie zamierzamy poprzestać na obecnym portfolio produktów – zapowiada wiceprezes Synektika.

Miniwywiad

Robotyka chirurgiczna częścią publicznego systemu leczenia

XYZ: Na jakim etapie jesteśmy w Polsce w zakresie wykorzystania robotów w medycynie?

Joanna Szyman, prezeska grupy Neo Hospital oraz członkini Rady Naczelnej Polskiej Federacji Szpitali: Robotyka chirurgiczna przestała być w Polsce technologiczną ciekawostką. Jest jednym z najszybciej rozwijających się obszarów nowoczesnej medycyny i weszła w etap dojrzałego wzrostu.

Jeszcze w 2018 r. mówiliśmy o blisko dwudziestoletnim dystansie do najbardziej rozwiniętych rynków. Z uwagi na wzrost w tempie kilkudziesięciu procent polski rynek należy do najszybciej rozwijających się w Europie Środkowej i Wschodniej.

Gdzie widać najbardziej spektakularną zmianę?

W urologii onkologicznej. Radykalna prostatektomia w asyście robota stanowi już ponad 80 proc. wszystkich zabiegów usunięcia gruczołu krokowego w Polsce. To nie jest wyłącznie sukces technologii. To przede wszystkim wymierna korzyść dla pacjentów, w tym mniejsze ryzyko powikłań, krótsza hospitalizacja i szybszy powrót do codziennej aktywności. A także większa szansa na zachowanie funkcji układu moczowego i seksualnego, przy jednoczesnym utrzymaniu wysokiej skuteczności leczenia onkologicznego. Jesteśmy jednak dopiero na początku drugiego etapu rozwoju tego rynku.

To znaczy?

Do tej pory sukces mierzono przede wszystkim liczbą zainstalowanych robotów. W kolejnych latach kluczowym wskaźnikiem będzie stopień ich wykorzystania. Obecnie ok. 95 proc. wszystkich operacji robotowych w Polsce dotyczy leczenia nowotworów, a dominującą specjalnością pozostaje urologia. Natomiast największy potencjał wzrostu widzę dziś w chirurgii ogólnej, ginekologii, torakochirurgii oraz chirurgii kolorektalnej.

Równolegle obserwujemy światowy trend dynamicznego rozszerzania wskazań do zabiegów nieonkologicznych. Coraz częściej systemy robotyczne wykorzystywane są w leczeniu endometriozy, operacjach przepuklin, chirurgii bariatrycznej czy rekonstrukcyjnej. W USA ponad połowa operacji wykonywanych z wykorzystaniem systemu da Vinci to już procedury nieonkologiczne. To pokazuje kierunek, w którym będzie podążał również polski rynek.

Czego to wymaga?

Konieczne będzie dalsze inwestowanie w szkolenie zespołów medycznych i budowanie doświadczenia operatorów. To kompetencje personelu w największym stopniu przekładają się na efektywność wykorzystania technologii.

Jaki inny silny trend pani dostrzega?

Rosnącą konkurencję technologiczną. Jeszcze kilka lat temu rynek praktycznie utożsamiany był z jedną platformą. Światowi producenci wprowadzają już jednak kolejne rozwiązania. To obniża barierę wejścia dla szpitali i przyspiesza tempo innowacji.

Z perspektywy placówek medycznych oznacza to większą dostępność technologii, możliwość efektywniejszego wykorzystania bloków operacyjnych, większą atrakcyjność dla wysoko wykwalifikowanych chirurgów oraz rozwój wysokospecjalistycznych programów leczenia.

Co jeszcze warto podkreślić?

Ok. 98 proc. operacji robotowych w Polsce finansuje Narodowy Fundusz Zdrowia. Robotyka przestała być rozwiązaniem dostępnym wyłącznie dla nielicznych i stała się elementem publicznego systemu leczenia. Istotną rolę odegrały również inwestycje realizowane dzięki pieniądzom z Krajowego Planu Odbudowy. Znacząco przyspieszyły modernizację infrastruktury wielu szpitali.

Co będzie największym wyzwaniem w kolejnych latach?

Już nie dostęp do technologii, lecz rozwój kompetencji. Na najbardziej dojrzałych rynkach przewagę konkurencyjną budują dziś nie ośrodki z największą liczbą robotów. Robią to te wykonujące najwięcej zabiegów, prowadzące programy szkoleniowe i rozwijające teleproktoring oraz telementoring. Polska również zaczyna wchodzić w ten etap rozwoju.

Jak do rozwoju rynku ma się ekspansja Synektika?

Dobrze odzwierciedla transformację rynku. Jako wyłączny dystrybutor systemu da Vinci w Polsce spółka od lat współtworzy proces robotyzacji polskiej chirurgii. Zarówno tempo rozwoju rynku, jak i wzrost wartości spółki okazały się większe, niż zakładało wielu obserwatorów na początku tej drogi.

A dopiero zaczynamy kolejny etap. Globalny rynek robotyki chirurgicznej będzie rósł – według większości analiz – w tempie ok. 20 proc. rocznie przez najbliższą dekadę. Liczba wykonywanych zabiegów będzie zwiększać się szybciej niż instalowanych systemów.

To oznacza, że największą wartość w kolejnych latach będzie tworzyć nie sama sprzedaż technologii, lecz jej coraz szersze i bardziej efektywne wykorzystanie w codziennej praktyce klinicznej. Polska ma wszystkie przesłanki do uczestnictwa w tym wzroście.

Główne wnioski

  1. Inwestycyjny sukces jakich mało. Mariusz Książek, założyciel Marvipolu, akcje Synektika kupione za prawie 40 mln zł sprzedał za ok. 605 mln zł. Pozostał mu jeszcze wart ok. 100 mln zł pakiet akcji wydzielonej spółki Syn2Bio, a kilkadziesiąt milionów złotych zapewniły dywidendy. Walory Synektika kupił w grudniu 2018 r. za ok. 18 zł, a bieżący kurs to ok. 370 zł – oznacza to wycenę bliską 3,2 mld zł. – Jestem przekonany, że najlepsze wciąż przed nami – mówi Dariusz Korecki, wiceprezes Synektika.
  2. Zwielokrotnienie wyników to dopiero początek. W ciągu ośmiu lat Synektik zwiększył przychody ze 105 do 682 mln zł, zysk EBITDA z 20 do 178 mln zł, a wynik netto z 13 do 103 mln zł. To efekt konsekwentnego rozwoju sprzedaży m.in. radiofarmaceutyków i informatycznych systemów w medycynie oraz rozwinięcia dystrybucji sprzętu medycznego. – Uważamy, że wzrost sprzedaży ok. 20-30 proc. rocznie pozostaje w najbliższych latach w naszym zasięgu. Tempo możemy utrzymywać przy zbliżonym poziomie rentowności – podkreśla Dariusz Korecki.
  3. Robotyczna rewolucja w polskiej medycynie. Liczba zabiegów robotowych w Polsce wzrosła w latach 2017-2025 ze 124 do 24,6 tys., a wykonujących je szpitali z 3 do 93. Synektik będący wyłącznym dystrybutorem systemu da Vinci zainstalował ponad 100 ze 110-120 aktywnych robotów chirurgicznych łącznie. – W perspektywie trzech lat liczba może się podwoić. Nawet w takim scenariuszu Polska nadal pozostawałaby jednak wyraźnie poniżej poziomu rozwoju chirurgii robotycznej osiągniętego dziś w wielu krajach Europy Zachodniej – przekonuje wiceprezes Synektika.