Kategoria artykułu: Świat

Szwedzcy Demokraci chcą mapy skazanych przestępców seksualnych. Rodzice mieliby sprawdzać sąsiadów

Szwedzcy parlamentarzyści proponują interaktywną mapę z nazwiskami skazanych pedofilów, ale krytycy ostrzegają przed naruszeniem prywatności i ryzykiem samosądów.

Organizacja Dumpen, która publicznie demaskuje pedofilów, ma na koncie blisko 800 ujawnionych osób. Te doniesienia wywołały oburzenie i zwiększyły presję na polityków, aby podjęli konkretne działania. Fot. Gettyimages

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego Szwedzcy Demokraci chcą wprowadzić Rejestr Sprawców Przestępstw Seksualnych?
  2. Co o tym pomyśle myślą eksperci?
  3. Jak to wygląda w Polsce?
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Szwedzcy Demokraci, druga siła w szwedzkim parlamencie, zaproponowali utworzenie interaktywnej mapy, na której rodzice mogliby sprawdzić, czy w okolicy mieszkają osoby skazane za przestępstwa seksualne wobec dzieci. Lider partii Jimmie Åkesson przedstawił ten pomysł podczas konwencji partyjnej w Almedalen, argumentując, że rodzice mają prawo wiedzieć, czy w ich sąsiedztwie mieszkają skazani pedofile.

– Potrzebujemy mapy, dzięki której jako rodzic będzie można sprawdzić, czy w okolicy, w której się mieszka lub do której planuje się przeprowadzić, mieszkają pedofile – powiedział Åkesson w wywiadzie dla SVT.

Dodał również, że aby uniknąć samosądów, mapa nie musi ujawniać dokładnego adresu.

– Być może nie trzeba podawać dokładnie, na której klatce schodowej lub w którym mieszkaniu dana osoba mieszka – zaznaczył Åkesson.

Dożywocie dla sprawców najcięższych przestępstw seksualnych wobec dzieci

Według Åkessona mapa mogłaby przyjąć formę aplikacji mobilnej lub filtra nakładanego na istniejące usługi mapowe. Dokładne zasady działania i to, jak długo po odbyciu kary skazany miałby być na niej widoczny, miałyby zostać doprecyzowane w dalszych pracach.

Partia podkreśla, że to element szerszego pakietu działań wymierzonych w przestępstwa seksualne wobec dzieci. Szwedzcy Demokraci postulują między innymi powołanie krajowego koordynatora do walki z tego typu przestępczością, utworzenie specjalnej jednostki policyjnej, kryminalizację usiłowania groomingu oraz dożywotnie pozbawienie wolności dla sprawców najcięższych przestępstw seksualnych wobec dzieci.

Wiceprzewodniczący partii Henrik Vinge w wywiadzie dla Sveriges Radio wyjaśnił stanowisko ugrupowania w sprawie kar dla pedofilów.

– Problem polega na tym, że wyroki więzienia były zdecydowanie zbyt krótkie i dlatego skazani przebywają na wolności. W przyszłości celem jest pozbawianie ich wolności na czas nieokreślony. Dopóki jest ryzyko powrotu do przestępstwa, powinni pozostawać w zamknięciu. Rejestr, który pozbawia anonimowości tych, którzy już są na wolności, sprawi, że rodzice dowiedzą się, gdzie mieszkają, a te osoby będą miały znacznie trudniej zbliżyć się do miejsc, w których przebywają dzieci – stwierdził Vinge.

Dlaczego akurat teraz? Polityczne tło propozycji

Temat ochrony dzieci przed przestępcami seksualnymi nie pojawił się w kampanii przypadkowo. Jak wyjaśnia prof. Jonas Hinnfors, politolog z Uniwersytetu w Göteborgu, Szwedzcy Demokraci od lat konsekwentnie budują swój wizerunek jako partii prawa i porządku. W obliczu wyborów sięgają po tematy wywołujące najsilniejsze emocje, a ochrona dzieci przed pedofilami to jeden z nich. To klasyczny zabieg populistyczny: partia stawia siebie w roli obrońców rodzin, a przeciwników politycznych przedstawia jako tych, którzy bronią praw przestępców.

Propozycja Åkessona nie pojawiła się jednak w próżni. Szwedzkie media już wcześniej ujawniały przypadki, gdy osoby skazane za przestępstwa seksualne odbywały karę w placówkach, w których miały kontakt z dziećmi. Organizacja Dumpen, która publicznie demaskuje pedofilów, ma na koncie blisko 800 ujawnionych osób. Te doniesienia wywołały oburzenie i zwiększyły presję na polityków, aby podjęli konkretne działania. Szwedzcy Demokraci chcą teraz wykorzystać te nastroje, proponując rozwiązanie, które ich zdaniem zapewni rodzicom narzędzie do ochrony dzieci.

Inicjatywa pojawia się w momencie, gdy według najnowszego sondażu Szwedzkiego Centralnego Biura Statystycznego (SCB) z maja 2026 roku opozycyjny blok lewicowo-centrowy, na który składają się Socjaldemokraci, Partia Lewicy, Zieloni i Partia Centrum, może liczyć łącznie na 55,2 proc. poparcia.

Z kolei rządzący blok prawicowy, tworzony przez Umiarkowanych, Chrześcijańskich Demokratów, Liberałów i Szwedzkich Demokratów, notuje 42,6 proc. Szwedzcy Demokraci, którzy w wyborach w 2022 roku uzyskali 20,5 proc. głosów, w sondażu z maja 2026 roku notują 18,3 procent.

Oznacza to, że obecny premier Ulf Kristersson z Umiarkowanej Partii Koalicyjnej najprawdopodobniej straci władzę. Szwedzcy Demokraci, widząc spadające poparcie, sięgają po radykalne propozycje, aby zmobilizować swój elektorat i przejąć inicjatywę w debacie publicznej, zmuszając inne partie do zajęcia stanowiska w tej sprawie. Wybory parlamentarne w Szwecji odbędą się 13 września 2026 roku.

Mapa pedofilów czy zachęta do samosądów? Krytycy wskazują na ryzyko

Propozycja Szwedzkich Demokratów spotkała się z ostrą krytyką ze strony organizacji broniących praw człowieka, prawników oraz przedstawicieli innych ugrupowań politycznych. Adwokat Hanna Larsson Rampe w debacie na łamach „Expressen” wskazała na poważne naruszenie prywatności osób, które odbyły już karę i wróciły do społeczeństwa.

– Pytanie brzmi, czy to policja i prokuratorzy mają prowadzić śledztwa, a sądy wydawać wyroki, czy też każdy może zajmować się prywatnym wymierzaniem kar według własnych, posklejanych na kolanie praw – stwierdziła Larsson Rampe.

Jeszcze poważniejsze obawy budzi ryzyko samosądów. Linda Jerneck, zastępczyni redaktora naczelnego „Expressen”, w swojej analizie ostrzegła przed niebezpieczeństwami związanymi z publicznym ujawnianiem danych skazanych, wskazując, że propozycja Szwedzkich Demokratów przemawia do najgorszych instynktów.

Służba Więzienna (Kriminalvården) również wyraziła poważne wątpliwości. Hanna Harnesk, psycholog i szefowa ds. rozwoju w obszarze przestępstw seksualnych, wskazała, że jawny rejestr może przynieść skutek odwrotny od zamierzonego.

– Gdyby w Szwecji wprowadzono publiczny rejestr, który pozbawia skazanych anonimowości, działałoby to przeciwko wysiłkom Służby Więziennej na rzecz zapobiegania recydywie – powiedziała Harnesk.

Podkreśliła również, że nie wszyscy skazani stanowią jednakowe zagrożenie. Według niej sprawcy przestępstw wobec dzieci mają różne motywacje lub kombinacje motywów i nie należy ich traktować w sposób, w którym wszystkich można interpretować jako jednakowo niebezpiecznych. Zauważyła również, że większość przestępstw seksualnych wobec dzieci popełniają osoby, które nie były wcześniej karane. Ofiarami padają najczęściej dzieci krzywdzone przez członków rodziny lub najbliższe otoczenie, a nie przez nieznajomych widniejących w rejestrach.

Jak inne kraje radzą sobie z tym problemem? Przykład Polski

W Polsce od 2017 roku funkcjonuje Rejestr Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym, prowadzony przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Składa się on z trzech części. Rejestr publiczny zawiera dane osobowe, takie jak imię, nazwisko i zdjęcie, oraz informację o popełnionym przestępstwie wobec najgroźniejszych sprawców.

Według stanu na 2018 rok znajdowało się w nim około 768 nazwisk i jest on ogólnodostępny w internecie. Rejestr z dostępem ograniczonym przeznaczony jest dla służb, sądów i instytucji, które mogą mieć kontakt z dziećmi, na przykład szkół i przedszkoli. Z kolei rejestr niejawny zawiera pełne dane o wszystkich skazanych.

Polski rejestr w założeniu ma uniemożliwić pedofilom ponowne popełnienie przestępstwa po opuszczeniu zakładu karnego, a także służyć jako narzędzie dla rodziców i instytucji do weryfikacji osób mających kontakt z dziećmi. Jednocześnie w Polsce, podobnie jak w Szwecji, pojawiają się głosy krytyczne.

Eksperci wskazują na ryzyko stygmatyzacji i piętnowania osób, które odbyły już karę, a Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał uwagę na potencjalne naruszenia praw człowieka. Dyskusja toczy się również wokół tego, czy do rejestru trafiają nieletni za czyny, które nie powinny być tam umieszczane.

Doświadczenia Polski pokazują, że nawet przy istnieniu publicznego rejestru kluczowe pozostaje pytanie o równowagę między ochroną dzieci a prawami osób, które odbyły karę, oraz o to, czy publiczne piętnowanie faktycznie zwiększa bezpieczeństwo, czy raczej tworzy nowe problemy społeczne.

Główne wnioski

  1. Szwedzcy Demokraci proponują utworzenie państwowej interaktywnej mapy, na której rodzice mogliby sprawdzać, w których rejonach mieszkają skazani za przestępstwa seksualne wobec dzieci.
  2. Krytycy sprzeciwiają się tej inicjatywie, wskazując na naruszenie prywatności osób, które odbyły już karę, oraz na ryzyko samosądów.
  3. Doświadczenia innych krajów, w tym Polski, gdzie od 2017 roku funkcjonuje publiczny rejestr sprawców przestępstw na tle seksualnym, pokazują, że tego typu rozwiązania budzą podobne kontrowersje.