Kategoria artykułu: Biznes

„Tak dużą spółką steruje się jak tankowcem". Polimex Mostostal powalczy o gazowe i atomowe kontrakty (WYWIAD)

Inwestycje w energetyce będą głównym motorem napędzającym przychody Polimeksu Mostostalu w najbliższych latach. Prezes budowlanej grupy Jakub Stypuła i wiceszef rady nadzorczej tej spółki Konrad Kąkol opowiadają nam o tym, na jakie zlecenia liczą na polskim rynku i jak chcą wygrywać z konkurencją. Zapowiadają też, gdzie grupa będzie szukać szans rozwojowych w kolejnej dekadzie.

Jakub Stypuła, prezes Polimeksu Mostostal i Konrad Kąkol, wiceprzewodniczący rady nadzorczej Polimeksu Mostostal.
Od lewej: prezes Polimeksu Mostostal Jakub Stypuła i wiceszef rady nadzorczej tej spółki Konrad Kąkol. Fot. materiały prasowe

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie plany ma Polimex Mostostal na najbliższe lata.
  2. W jakich sektorach spółka widzi największe szanse na kontrakty.
  3. Jak spółka chce wygrywać z zagraniczną konkurencją.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Barbara Oksińska, XYZ: Nowa strategia Polimeksu Mostostal zakłada osiągniecie 10 mld zł przychodów operacyjnych w perspektywie lat 2026-2028. Co będzie motorem napędzającym obroty?

Jakub Stypuła, prezes Polimeksu Mostostal: Nasze cele strategiczne są wymagające w realizacji, ale przez to ambitne. Stawiamy na te obszary, w których mamy największe kompetencje, czyli: energetykę, segment nafty i chemii oraz gazownictwo. Planowane są tam duże inwestycje warte miliardy złotych. Chcemy na tym skorzystać i umocnić pozycję lidera w tych branżach. Duży nacisk kładziemy na energetykę, ale wiemy, jak ważna jest dywersyfikacja działalności. Dlatego przyglądamy się także np. projektom związanym z infrastrukturą obronną czy lotniskową. Strategia przewiduje ponadto rozwój działalności produkcyjnej i aktywny udział w odbudowie Ukrainy. Co więcej, planujemy selektywną ekspansję zagraniczną, koncentrując się na rynkach o wysokim potencjale wzrostu.

Konrad Kąkol, wiceprzewodniczący rady nadzorczej Polimeksu Mostostal: Strategia grupy jest ściśle powiązana z aktywnością kluczowych z naszej perspektywy gałęzi gospodarki. Zwracamy szczególną uwagę na plany największych krajowych grup energetycznych i paliwowych, operatorów systemów przesyłowych i dystrybucyjnych oraz instytucji finansujących transformację energetyczną. Nie stawiamy przed grupą celów rozwoju w oderwaniu od otoczenia, lecz w bezpośrednim odniesieniu do realnych programów inwestycyjnych tych podmiotów. Uważnie śledzimy megatrendy w sektorze energetycznym i analizujemy to, jak możemy je wykorzystać z korzyścią dla grupy. Wśród nich warto wymienić m.in. przyspieszoną dekarbonizację energetyki w Unii Europejskiej, rozwój OZE i magazynów energii, powrót do rozwoju dużych jednostek gazowych czy energetyki jądrowej. Monitorujemy również publiczne programy oraz oddolne inicjatywy z obszaru reindustrializacji Europy i związany z tym popyt na nowoczesną infrastrukturę przemysłową, a także zwrot w zakresie inwestycji w rozwój infrastruktury krytycznej, w tym obronnej.

Jak chcecie wygrywać z konkurencją?

Jakub Stypuła: Przede wszystkim doświadczeniem. Wejście na rynek wykonawców inwestycji energetycznych bardzo dużo nas kosztowało. Przez 80 lat działalności zrealizowaliśmy wiele bardzo trudnych projektów. Dziś mamy bagaż doświadczeń, a w nim sprawdzone praktyki i wnioski wyciągnięte z inwestycji, które były dla nas wyzwaniem. Inne firmy nie mają tak bogatej historii.

Wysyp inwestycji w bloki gazowe

Niemal 40 proc. w przychodach grupy mają stanowić kontrakty w energetyce. Na jakie zlecenia liczycie?

Jakub Stypuła: Chcemy być kluczowym wykonawcą elektrowni i elektrociepłowni na gaz. Tego typu inwestycji będzie w najbliższym czasie w naszym kraju bardzo dużo. Już teraz budujemy bloki gazowe w Rybniku i Gdańsku. A to dopiero początek.

Plany spółek energetycznych w zakresie budowy elektrowni gazowych są gigantyczne. Uda się je wszystkie zrealizować? Już teraz niektórzy inwestorzy mają problemy z wyłonieniem wykonawców bloków gazowych, bo do przetargów nikt się nie zgłasza.

Jakub Stypuła: Z pewnością będziemy mieli do czynienia z kumulacją inwestycji. Z drugiej strony realizacja gazowych projektów jest uzależniona od tego, czy inwestorom uda się uzyskać wsparcie z rynku mocy. Nie wszystkie projekty muszą się więc udać. Natomiast jesteśmy gotowi podjąć to wyzwanie. Polimex Mostostal ma silną pozycję na rynku i przyciąga pracowników. To nasza kolejna przewaga nad konkurencją. To, czy firmy są chętne do udziału w przetargu, zależy jednak w ogromnej mierze od samego inwestora i warunków projektu, które przygotowuje. To są bardzo skomplikowane inwestycje – poza budynkami i budowlami jest tam mnóstwo instalacji i technologii, które muszą dobrze współpracować ze sobą. Przygotowanie oferty to dla nas około sześciu miesięcy ciężkiej pracy i koszty liczone w milionach złotych. Przy tak dużych inwestycjach liczba podwykonawców jest jeszcze większa niż w budownictwie infrastrukturalnym czy kubaturowym – czasami pracuje z nami przy jednym projekcie nawet kilkaset firm.

Relacje z inwestorami

Jak usprawnić relacje inwestorów z wykonawcami w energetyce?

Jakub Stypuła: O sukcesie inwestycji decyduje odpowiedni rozkład ryzyk pomiędzy zamawiającym a wykonawcą oraz zapisy dotyczące realizacji kontraktu. Obserwując kolejne przetargi w energetyce, widzę progres. Wielu inwestorów jest otwartych na uwagi wykonawców, choć zdarzają się też tacy, z którymi rozmawia się trudniej. Pojawiają się różne pomysły, np. aby rozdzielać umowy na dostawy turbiny gazowej od umów na budowę obiektu. To rodzi wiele problemów związanych z odpowiedzialnością za pracę bloku, bo przecież wszystkie te elementy muszą ze sobą dobrze współpracować. Według mnie najbardziej zrównoważonym rozwiązaniem jest budowa elektrowni przez konsorcjum, w którym wykonawca i dostawca technologii współpracują i solidarnie odpowiadają za projekt.

Konrad Kąkol: Jeśli chcemy trwale usprawnić relacje, potrzebne jest jeszcze jedno – zmiana podejścia do współpracy z wykonawcą z modelu, w którym jedna strona musi wygrać kosztem drugiej, na model współpracy partnerskiej. Projekty energetyczne to wieloletnie, wielomiliardowe przedsięwzięcia o znaczeniu strategicznym dla państwa. Ani inwestor, ani wykonawca nie są w stanie samodzielnie udźwignąć całego pakietu ryzyk. Dlatego kluczowe są: wczesne zaangażowanie wykonawców na etapie przygotowawczym, transparentna komunikacja, mechanizmy wspólnego reagowania na nieprzewidziane okoliczności oraz rynkowa, przewidywalna waloryzacja kontraktu. W takim modelu wszyscy grają do jednej bramki – i to jest w interesie całego rynku oraz bezpieczeństwa kraju.

Węgiel to już historia

Wcześniej Polimex Mostostal specjalizował się w budowie bloków węglowych. Wasza ostatnia inwestycja – budowa bloku dla Grupy Azoty Puławy – przeciągała się i zakończyła batalią sądową Polimeksu z inwestorem. Na jakim etapie jest ten spór?

Jakub Stypuła: Budowa bloku węglowego w Puławach została fizycznie zakończona. Obiekt był w fazie rozruchów i optymalizacji, gdy odstąpiliśmy od umowy z inwestorem. Aktualnie jesteśmy na bardzo wstępnym etapie sporu. Na razie trwa wymiana pism – to dopiero początek całej procedury sądowej, która z pewnością trochę potrwa.

Rozumiem, że nie jesteście już zainteresowani inwestycjami węglowymi na zagranicznych rynkach?

Jakub Stypuła: Trzeba sobie powiedzieć jasno – znaczenie węgla w Europie maleje. Wiem, że kraje azjatyckie wciąż zasilają tym surowcem swoją energetykę. Natomiast dla nas węgiel przechodzi już do historii.

Po węglu gaz, a co dalej?

Gaz też ma swój kres, bo ma być tylko paliwem przejściowym w polskiej energetyce. Co to dla was oznacza? Gdzie będziecie szukać kontraktów za 10 lat?

Konrad Kąkol: Transformacja polskiej energetyki zmierza w kierunku budowy bloków jądrowych. Faktycznie w takim scenariuszu gaz będzie pełnił rolę przejściową. Nie wiemy jednak, co będzie za 10-20 lat. Być może gaz pozostanie z nami na dłużej. Niewątpliwie za dekadę nasza strategia będzie wyglądała zupełnie inaczej. Ponieważ sytuacja w energetyce wyróżnia się dużą zmiennością, zarząd Polimeksu Mostostal we współpracy z radą nadzorczą będzie dokonywał przeglądu strategii rozwoju biznesu co dwa lata.

Jakub Stypuła: Tak dużą spółką steruje się jak tankowcem – decyzje podejmowane dzisiaj dają rezultaty za kilka miesięcy albo nawet lat. Musimy cały czas dostosowywać się do rynku. Być może za 10 lat nasze kontrakty będą koncentrować się wokół zielonego wodoru. Tu również możemy zyskać dużą przewagę nad konkurencją dzięki doświadczeniu w sektorze naftowym. Może będziemy zaangażowani w małe reaktory jądrowe, zielone cementownie, zeroemisyjne budownictwo przemysłowe. Będziemy odpowiadać na potrzeby rynku, a teraz skupiamy się na bieżących inwestycjach, których jest wysyp – a są to przede wszystkim elektrownie gazowe.

Groźna turecka konkurencja

Jedną z takich elektrowni w Polsce buduje turecka firma. Turcy zdobyli też kontrakt na budowę pływającego terminala LNG w Zatoce Gdańskiej. Obawiacie się zagranicznej konkurencji?

Jakub Stypuła: Zagraniczna konkurencja zawsze była obecna na polskim rynku, choć faktycznie firmy tureckie są nowością. Wygrywają one przede wszystkim ceną, bo zależy im, aby wejść na nasz rynek i dlatego są w stanie zaakceptować wyższe ryzyko. Myślę jednak, że jako kraj coraz mocniej stawiamy na rodzime firmy. Z zadowoleniem obserwujemy prace Ministerstwa Aktywów Państwowych nad zwiększeniem krajowego komponentu przy strategicznych projektach.

Konrad Kąkol:Trwa dyskusja o tym, jaką firmę można uznać za krajową. Moim zdaniem należy brać pod uwagę to, jaki rzeczywisty wkład wykonawca wnosi do polskiej gospodarki. W ten sposób można łatwo wykluczyć te podmioty, które tylko fasadowo są europejskie – tworzą spółki zależne np. w Holandii czy Szwajcarii, a następnie przystępują do postępowań zakupowych. W rzeczywistości podmioty tego rodzaju nie mają realnego doświadczenia na europejskim rynku, który znacząco różni się pod względem procedur i wymagań od rynku azjatyckiego czy amerykańskiego. Z jednej strony potrzebujemy regulacji chroniących europejski i polski rynek, a z drugiej – zmiany praktyki polegającej na odejściu od wyłącznego kryterium ceny w procesie przygotowywania przetargu.

Atomowa szansa

Wasza spółka produkcyjna Mostostal Siedlce przygotowuje się do walki o kontrakty przy budowie elektrowni jądrowej. Jak ważny może to być rynek dla grupy?

Jakub Stypuła: Mostostal Siedlce przechodzi właśnie certyfikację, która umożliwi jej dostawy konstrukcji stalowych do elektrowni jądrowej – zarówno do wyspy jądrowej, gdzie zlokalizowany będzie reaktor, jak i części konwencjonalnej, czyli wszystkich budynków i instalacji znajdujących się wokół wyspy. Tam będą potrzebne miliony ton stali, dlatego upatrujemy w tej inwestycji istotnej szansy dla naszej spółki. Liczymy też na kontrakty dotyczące budowy infrastruktury towarzyszącej. Już teraz nasza spółka Polimex Infrastruktura realizuje pierwszy odcinek nowej drogi krajowej prowadzącej do elektrowni jądrowe. To odcinek od miejscowości Lubiatowo do drogi wojewódzkiej nr 213 o długości około 11 km.

Mocno angażujemy się w sektor jądrowy, szkolimy ludzi, uczestniczymy w spotkaniach i konferencjach branżowych. Zdajemy sobie sprawę, że amerykańskie konsorcjum, które jest generalnym wykonawcą inwestycji jądrowej na Pomorzu, ma swoich sprawdzonych podwykonawców na całym świecie. Te firmy już mają kompetencje i doświadczenie oraz są gotowe do działania. Krajowe firmy muszą podjąć wysiłek, aby uzyskać referencje przy polskim projekcie, a następnie walczyć o atomowe kontrakty w całej Europie. Obserwujemy właśnie renesans energetyki jądrowej, więc podobnych inwestycji na świecie na pewno nie zabraknie. A do tego dochodzą jeszcze projekty budowy małych reaktorów jądrowych. To naprawdę bardzo rozwojowy rynek.

A co z projektami OZE? Będziecie wciąż aktywni na tym polu?

Jakub Stypuła: Tak, jesteśmy aktywni w energetyce odnawialnej. Są to jednak mniejsze, kilkudziesięciomilionowe projekty. Budujemy farmy fotowoltaiczne, wiatraki na lądzie, a także wyprowadzenie mocy dla farm wiatrowych na Bałtyku. Nie rezygnujemy z tego segmentu rynku, choć tutaj uzyskanie przewag konkurencyjnych jest trudniejsze. Podobnie jest w segmencie sieci energetycznych, gdzie najczęściej zlecenia są zbyt małe dla tak dużych grup jak nasza. Natomiast widzimy dla siebie miejsce przy większych kontraktach dotyczących budowy linii najwyższych napięć. Koncerny energetyczne mają też w planach budowę wodnych elektrowni szczytowo-pompowych, które stanowią rodzaj magazynu energii. Tym też jesteśmy zainteresowani.

Zagraniczna ekspansja

A jakich kontraktów szukacie za granicą?

Konrad Kąkol: Jeżeli spojrzymy na Europę z perspektywy makro, widać wyraźnie, że transformacja energetyczna stała się ogromnym programem inwestycyjnym. Polityka klimatyczna i energetyczna UE – obejmująca cele redukcji emisji CO2, rozwój OZE, odchodzenie od węgla oraz wzmacnianie bezpieczeństwa dostaw – generuje potrzebę budowy nowych mocy wytwórczych, modernizacji sieci przesyłowych, magazynów energii, jednostek bilansujących sieć oraz infrastruktury gazowej. Do tego dochodzą projekty związane z energetyką jądrową, reindustrializacją, a w przyszłości – także projekty z zakresu odbudowy Ukrainy, co będzie zarówno ogromnym wyzwaniem, jak i szansą dla europejskiego przemysłu.

Biorąc pod uwagę wszystkie te czynniki, fakt, że grupa Polimex Mostostal – jako doświadczony wykonawca i producent – uważnie przygląda się możliwościom udziału w projektach na rynkach zagranicznych, jest absolutnie naturalny. Szczególnie interesują nas te kraje, które są blisko nas geograficznie i regulacyjnie, takie jak Niemcy i inne państwa członkowskie UE. Ambicje międzynarodowe nie przysłaniają nam jednak podstawowego faktu. Dziś to Polska jest jednym z najdynamiczniejszych rynków w Europie, jeśli chodzi o inwestycje energetyczne i infrastrukturalne. Dlatego musimy mądrze gospodarować zasobami oraz zarządzać priorytetami, aby jak najlepiej wykorzystać ten potencjał dla grupy.

Jakub Stypuła: W Polsce mamy obecnie boom inwestycyjny, jest duża podaż projektów. Dlatego główną uwagę skupiamy na rodzimym rynku, aby zbudować solidny fundament dla dalszego rozwoju grupy. Wtedy będziemy mogli mocniej wyjść na rynki zagraniczne i naturalnym kierunkiem wydaje się dla nas rynek niemiecki. Byliśmy tam już obecni w sektorze naftowym i mamy partnerów technologicznych. Dużą szansą dla nas będzie wysyp inwestycji w budowę bloków gazowych, w których się specjalizujemy. W Niemczech ofertowaliśmy już projekty energetyczne i nawiązaliśmy bardzo dobre relacje z zamawiającymi. Mamy nadzieję, że to w końcu przełoży się na kontrakty. Natomiast poprzez Mostostal Siedlce, który produkuje konstrukcje stalowe, jesteśmy obecni niemal na całym świecie. W przyszłości pojawia się też duża przestrzeń do pozyskania zleceń przy odbudowie Ukrainy. Już tworzymy tam sieć kontaktów, aby być gotowym do działania, gdy tylko w Ukrainie zapanuje pokój.

Główne wnioski

  1. Polimex Mostostal w nowej strategii kładzie nacisk na pozyskiwanie kontraktów w sektorze energetycznym. W tej branży liczy na zlecenia przy budowie bloków gazowych, a poprzez zależną spółkę Mostostal Siedlce chce być dostawcą konstrukcji stalowych do elektrowni jądrowych. Poza tym grupa przygląda się projektom związanym z infrastrukturą obronną i lotniskową.
  2. Konkurencja wśród wykonawców inwestycji energetycznych jest duża, a nowymi graczami na polskim rynku są firmy z Turcji. Polimex Mostostal chce wygrywać z konkurencją doświadczeniem, ale też liczy na działania państwa promujące udział polskich firm w projektach strategicznych dla kraju.
  3. Polimex Mostostal skupia się na rodzimym rynku, ale nie rezygnuje z ekspansji zagranicznej. Szuka kontraktów przede wszystkim w Niemczech, gdzie realizował już zlecenia w sektorze naftowym i ma partnerów technologicznych. – W Niemczech ofertowaliśmy już projekty energetyczne i nawiązaliśmy bardzo dobre relacje z zamawiającymi. Mamy nadzieję, że to w końcu przełoży się na kontrakty – zapowiada Jakub Stypuła, prezes Polimeksu Mostostal.