Trump w „WSJ”: Cła przywróciły Ameryce potęgę
Prezydent USA przekonuje na łamach „Wall Street Journal”, że jego polityka celna przyniosła gospodarczy cud. Twierdzi, że dzięki cłom Ameryka weszła w okres rekordowego wzrostu, a eksperci, którzy zapowiadali katastrofę, mylili się całkowicie.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak Donald Trump uzasadnia skuteczność swojej polityki celnej.
- Co nazywa „amerykańskim cudem gospodarczym”.
- Jakie dane i przykłady przytacza, aby dowieść, że cła nie zaszkodziły gospodarce USA.
Donald Trump w artykule opublikowanym w piątek w „Wall Street Journal” opisał własną wizję przyczyn amerykańskiego ożywienia gospodarczego. Argumentuje, że wbrew przewidywaniom ekonomistów jego decyzja o nałożeniu historycznych ceł niemal na wszystkie kraje świata przyniosła pozytywne skutki.
Jak twierdzi, działania te stworzyły „amerykański cud gospodarczy”. Zamiast recesji i inflacji Stany Zjednoczone – według Trumpa – budują „największą gospodarkę w historii świata”.
Prezydent przytoczył dane o rekordowych wynikach giełdowych. Od czasu jego ponownego wyboru w 2024 r. indeksy miały bić kolejne rekordy przy „praktycznie zerowej inflacji”. Trump podkreśla, że żadne wcześniejsze prognozy nie przewidywały takiej sytuacji.
Jednocześnie ostro krytykuje poprzednią administrację Joego Bidena. Jak napisał, „radykalna agenda i bezmyślne wydatki” jego poprzednika doprowadziły do stagflacji, czyli połączenia wysokich cen i niskiego wzrostu.
Gospodarka w rekordowej formie
W swoim artykule Trump wskazuje, że po roku od rozpoczęcia drugiej kadencji dane gospodarcze wyglądają jego zdaniem imponująco. W trzecim kwartale 2025 r. PKB wzrósł o 4,4 proc., a w czwartym ma – według prognoz Fed – przekroczyć 5 proc.
Inflacja bazowa w ostatnim kwartale 2025 roku spadła do 1,4 proc. – ten wynik prezydent określa jako dowód, że szybki wzrost gospodarczy nie musi wywoływać presji cenowej.
Wskazuje również na realny wzrost dochodów Amerykanów. Według Trumpa, przeciętne wynagrodzenia wzrosły w 2025 roku o nawet 2 tys. dolarów, a ceny nie nadążały za płacami. W efekcie „prawdziwe dochody” miały wyraźnie się poprawić.
W podobnym tonie opisuje sukcesy na giełdzie: dowodzi, że indeks Dow Jones może wkrótce przekroczyć poziom 50 tysięcy punktów – co jego zdaniem byłoby „niemożliwe do pomyślenia” jeszcze rok wcześniej.
Deficyt, handel i cła
Trump przypisuje cłom kluczową rolę w redukowaniu deficytu budżetowego i handlowego USA. Twierdzi, że dzięki nim deficyt federalny spadł o 27 proc. w ciągu roku, a handlowy nawet o 77 proc.
W artykule podaje, że eksport amerykański wzrósł o 150 mld dolarów, a krajowa produkcja stali – o ponad 300 tys. ton miesięcznie. Wzrosła też liczba nowych fabryk, a inwestycje przemysłowe zwiększyły się o 42 proc. w porównaniu z 2022 rokiem.
Trump podkreśla, że udział Chin w imporcie Stanów Zjednoczonych jest obecnie najniższy od 2001 roku, kiedy Pekin wstąpił do WTO. Dodaje, że kapitał z całego świata „napływa do USA jak nigdy dotąd”.
Według niego, cła nie obciążyły amerykańskich konsumentów, jak przewidywało wielu ekonomistów. Przywołuje badanie Harvard Business School, z którego ma wynikać, że to zagraniczni producenci i pośrednicy płacą 80 proc. kosztów ceł.
Rekordowe inwestycje i umowy międzynarodowe
Prezydent pisze, że dzięki polityce celnej do USA napłynęły bezprecedensowe inwestycje. Wskazuje, że w czasie kadencji Bidena do kraju trafił nieco ponad bilion dolarów nowych nakładów, podczas gdy w ciągu jednego roku jego polityka miała przyciągnąć zobowiązania inwestycyjne o wartości 18 bilionów dolarów.
Wymienia konkretne przykłady: wielkie koncerny motoryzacyjne zapowiedziały inwestycje na 70 mld dolarów, firmy półprzewodnikowe – takie jak TSMC, Micron, Nvidia i Apple – setki miliardów na budowę fabryk chipów, a koncerny farmaceutyczne – 500 mld na przeniesienie produkcji leków do USA.
„Może czas, by założyli jedną z moich czerwonych czapek z napisem ‘Trump miał rację we wszystkim’”
Trump powiązał te osiągnięcia z negocjacjami handlowymi z krajami Azji i Europy. Jak twierdzi, nowe umowy handlowe z Chinami, Unią Europejską, Japonią czy Wielką Brytanią otwierają amerykańskim firmom rynki odpowiadające większości światowego handlu.
W jego opisie świat nie tylko nie odpowiedział „odwetowymi cłami”, ale masowo zawiera z USA nowe porozumienia. Trump ocenia, że jego polityka „połączyła gospodarkę i bezpieczeństwo” w relacjach z sojusznikami.
„Cła to siła Ameryki”
W części poświęconej współpracy międzynarodowej Trump chwali efekt tzw. „Dnia Wyzwolenia” – momentu wprowadzenia ceł w 2025 roku. Wspomina m.in. inwestycję Korei Południowej w amerykański przemysł stoczniowy wartą 150 mld dolarów i plan japońsko-amerykańskiego gazociągu w Alasce.
Według jego relacji Europa zobowiązała się do zakupu energii z USA o wartości 750 mld dolarów, a wiele krajów nabywa amerykańskie samoloty i silniki lotnicze, tworząc tysiące miejsc pracy.
Trump pisze, że umowy obejmują również rolnictwo, sektor sztucznej inteligencji i sprzedaż uzbrojenia. Jego zdaniem wszystko to wzmacnia pozycję Stanów Zjednoczonych jako „światowego supermocarstwa technologicznego i militarnego”.
W zakończeniu artykułu prezydent twierdzi, że mocna pozycja gospodarcza przełożyła się na politykę zagraniczną. Jak podkreśla, w ciągu dziewięciu miesięcy udało się „zakończyć osiem wojen i konfliktów”, m.in. między Indiami a Pakistanem, a cła miały w tym odegrać kluczową rolę.
Trump kończy tekst stwierdzeniem, że historia zatoczyła koło: tak jak dawniej, cła znów uczyniły Amerykę „silną, bezpieczną i bogatą”. Artykuł zamyka zdaniem skierowanym do krytyków: „Może czas, by założyli jedną z moich czerwonych czapek z napisem << Trump miał rację we wszystkim>>”.
Sondaże widzą to inaczej
Mimo triumfalnego tonu w artykule opublikowanym w „Wall Street Journal”, odbiór polityki Donalda Trumpa w kraju pozostaje podzielony. Z najnowszego badania Pew Research Center wynika, że połowa Amerykanów ocenia pierwszy rok jego drugiej kadencji gorzej, niż się spodziewała. Jedynie 21 proc. ankietowanych uznało działania administracji za lepsze od oczekiwań, a poparcie dla samego prezydenta spadło do 37 proc. w porównaniu z 40 proc. jesienią ubiegłego roku.
Sondaż pokazuje również utrzymującą się, choć lekko słabnącą lojalność wśród republikanów – 73 proc. zadeklarowało poparcie dla Trumpa. Największe poparcie prezydent wciąż otrzymuje wśród starszych wyborców, białych Amerykanów i osób bez wyższego wykształcenia.
27 proc. Amerykanów odpowiedziało, że popiera całą albo prawie całą politykę prowadzoną przez Trumpa oraz jego plany. Po objęciu przez niego urzędu odsetek ten wynosił 35 proc. – przekazuje PAP.
Według badaczy z Pew Research Center coraz większa część społeczeństwa popiera jedynie wybrane aspekty polityki Trumpa, co może świadczyć o pogłębiającym się zmęczeniu stylem jego rządzenia mimo dobrych danych gospodarczych.
Główne wnioski
- Cła jako fundament nowej strategii gospodarczej USA. Trump przedstawia własną politykę handlową nie jako środek protekcjonistyczny, lecz jako motor wzrostu gospodarczego. W jego narracji cła stają się narzędziem przywracania równowagi handlowej, pobudzania produkcji krajowej i przyciągania inwestycji. Opinia Trumpa wpisuje się w długofalową strategię redefinicji liberalnego modelu handlu, w której Stany Zjednoczone mają ponownie odgrywać rolę gospodarczej potęgi opartej na samowystarczalności.
- Rewizja ekonomicznych dogmatów i spór z ekspertami. W całym tekście Trump konsekwentnie podważa opinie ekonomistów, którzy od lat ostrzegają przed negatywnymi skutkami taryf celnych. Stawia się w roli polityka, który dowiódł, że wzrost gospodarczy może współistnieć z niską inflacją i ograniczonym deficytem budżetowym. Jest to swoisty manifest polityczny wymierzony w ekonomiczny establishment i mediów głównego nurtu, którego „eksperci” – jak pisze – „pomyli się we wszystkim”.
- Połączenie gospodarki z polityką globalną i bezpieczeństwem. Ostatnie fragmenty artykułu pokazują, że Trump traktuje cła nie tylko jako instrument ekonomiczny, lecz także element strategii międzynarodowej. Według niego presja celna doprowadziła do nowych umów handlowych, rewitalizacji przemysłu w USA i zacieśnienia więzi z sojusznikami. Prezydent łączy sukcesy ekonomiczne z osiągnięciami dyplomatycznymi, przypisując polityce celnej zasługę w zakończeniu kilku konfliktów międzynarodowych. Ten sposób myślenia wzmacnia obraz Ameryki jako globalnego mocarstwa, które buduje swoją siłę poprzez przewagę gospodarczą, a nie kosztowne interwencje zbrojne.