Kategoria artykułu: Polityka

Trybunał Konstytucyjny w impasie. Spór trwa, ale polityczne zyski maleją

Utrzymujący się konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego coraz mniej przypomina spór o prawo, a coraz bardziej – o narrację. Choć ponad połowa Polaków opowiada się za zaprzysiężeniem sędziów, żadna ze stron nie zbliża się do przełomu.

Protest przed Trybunałem Konstytucyjnym
Zamieszanie wokół wyboru nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego doprowadziło do manifestacji zwolenników zarówno rządu jak i opozycji. Fot. PAP/Radek Pietruszka

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Na jakim etapie jest spór o Trybunał Konstytucyjny.
  2. Dlaczego sprawa ma obecnie ograniczone znaczenie dla wyborców.
  3. Jak długotrwały kryzys wpływa na autorytet instytucji.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Trybunał Konstytucyjny ponownie znalazł się w centrum debaty publicznej, jednak powrót ten ma w dużej mierze charakter medialno-polityczny. Temat dominuje w wypowiedziach polityków i komentarzach, ale nie przekłada się na realne przesunięcia społeczne. Przeciwnie – kolejne decyzje i reakcje stron sporu utrwalają jego impas.

Trybunał Konstytucyjny – polityczny stan gry

Na początku kwietnia „Rzeczpospolita” opublikowała sondaż IBRiS dotyczący ślubowania nowych sędziów. 57 proc. badanych uznało, że prezydent powinien jak najszybciej przyjąć ślubowanie, 28 proc. było przeciwnego zdania, a 15 proc. nie miało opinii. Co istotne, nawet wśród wyborców opozycji 27 proc. popierało szybkie zaprzysiężenie. W dniu publikacji wyników prezydent przyjął ślubowanie od dwojga sędziów.

Obecny stan pozostaje niejednoznaczny – zaprzysiężono tylko część wybranych, a pozostali funkcjonują w zawieszeniu. Złożyli oni ślubowanie w Sejmie, zaznaczając, że czynią to „wobec prezydenta”, co w interpretacji Pałacu Prezydenckiego oznacza rezygnację z objęcia funkcji.

Rząd odpowiedział na działania prezydenta. Prokurator generalny Waldemar Żurek polecił wszczęcie postępowania wobec osób doradzających głowie państwa w sprawie Trybunału. Spór przeniósł się więc z poziomu konstytucyjnego na poziom potencjalnych konsekwencji prawnych.

Od wyboru nowych sędziów przez Sejm 13 marca minął już miesiąc, a Trybunał nadal nie funkcjonuje w pełnym składzie. Instytucja pozostaje sparaliżowana, a scenariusz szybkiego rozwiązania konfliktu wydaje się mało prawdopodobny.

Chwilowa emocja

Europejski Kolektyw Analityczny Res Futura w swoim czwartkowym raporcie wskazał na przewagę koalicji nad obozem opozycyjno-prezydenckim w internetowym sentymencie. Tego dnia w Sejmie odbyło się ślubowanie czworga sędziów – bez udziału prezydenta.

Jak podkreślono w analizie, był to „pierwszy dzień od dwóch lat, kiedy koalicja ma do pokazania własnym odbiorcom fakt instytucjonalny, a nie obietnicę”. Na komunikacyjną przewagę wpłynęło także powiązanie przez premiera Donalda Tuska w jednym przekazie spraw Trybunału Konstytucyjnego, kryptowalut i prezydenta. Tego dnia Karol Nawrocki pozostawał komunikacyjnie nieobecny, co dodatkowo wzmocniło efekt. W krótkim horyzoncie informacyjnym wygrała więc Koalicja Obywatelska.

Do „resetu konstytucyjnego” nawołują zarówno Konfederacja, jak i Razem, jednak ich przekaz nie przebija się przez dominujące narracje dwóch największych obozów.

Temat nie do wygrania?

Opisane zjawisko ma jednak charakter krótkotrwały i wynika z konkretnego wydarzenia. Łukasz Pawłowski, prezes Ogólnopolskiej Grupy Badawczej, wskazuje, że Trybunał Konstytucyjny przestał być tematem mobilizującym wyborców.

– Już w 2023 r. kwestia Trybunału i sądów była poza czołówką najważniejszych tematów. W wyborach prezydenckich praktycznie nie pojawiała się w debatach. Dziś jest na tyle złożona, że nawet osoby zainteresowane tematyką sądownictwa się w niej gubią – mówi Łukasz Pawłowski.

Co w tej sytuacji próbują osiągnąć główni gracze polityczni?

– Prezydent Nawrocki stara się zaznaczać obecność we wszystkich obszarach debaty. Kancelaria Prezydenta pełni dziś rolę głównego ośrodka opozycyjnego. Nie wydaje się jednak, by była to strategia skoncentrowana na Trybunale. To raczej próba obecności w każdej możliwej sprawie. Ten temat ma przy tym najmniejszy potencjał polityczny – niewiele osób go rozumie. Działania koalicji wpisują się natomiast w logikę polaryzacji relacji z prezydentem, na czym korzysta Donald Tusk. Od momentu objęcia urzędu przez Karola Nawrockiego różnice w ocenach prezydenta i premiera zaczęły się wyrównywać. Tego sporu nie da się jednak trwale wygrać politycznie – ocenia prezes Ogólnopolskiej Grupy Badawczej.

Prezydent Nawrocki stara się zaznaczać obecność we wszystkich obszarach debaty. (...) Ten temat ma przy tym najmniejszy potencjał polityczny – niewiele osób go rozumie. Działania koalicji wpisują się natomiast w logikę polaryzacji relacji z prezydentem, na czym korzysta Donald Tusk.

Geneza kryzysu i zmiana roli instytucji

Kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego rozpoczął się w 2015 r. Pod koniec swoich rządów koalicja PO-PSL wybrała sędziów „na zapas” – także na miejsca, które miały się zwolnić dopiero po wyborach parlamentarnych.

Po zmianie władzy Zjednoczona Prawica dokonała wyboru pięciorga nowych sędziów, również na stanowiska, które – zgodnie z wcześniejszym wyborem – zostały już obsadzone. Ówczesny prezydent Andrzej Duda przyjął ślubowanie od sędziów wskazanych przez nową większość. W kolejnych latach Prawo i Sprawiedliwość uzyskało dominujący wpływ na funkcjonowanie Trybunału Konstytucyjnego.

Rola Trybunału

Instytucja przestała pełnić wyłącznie funkcję kontrolną i stała się elementem szerszej architektury politycznej. Jak wskazuje dr Mateusz Zaremba, politolog z Uniwersytetu SWPS w Warszawie, Trybunał został włączony do mechanizmu dystrybucji wpływów.

– Zblokowanie wyboru sędziów to ten sam błąd, który ponad dekadę temu popełniła koalicja PO-PSL, chcąc zabezpieczyć określony kierunek światopoglądowy. W Stanach Zjednoczonych nominacje sędziowskie interpretuje się w kategoriach konserwatywnych i liberalnych. W Polsce podział nie jest aż tak jednoznaczny, ale logika pozostaje podobna – mówi Mateusz Zaremba.

Politolog zwraca uwagę na drugi, mniej widoczny wymiar obecnego kryzysu – zaburzenie mechanizmu rotacji sędziów w Trybunale.

– W założeniu co roku powinna następować wymiana części składu, co zapewnia równowagę i dystans wobec bieżącej władzy. W sensie politycznym chodzi o to, by Trybunał nie kontrolował wyłącznie rządzących, lecz również tych, którzy dopiero obejmą władzę. Sędzia, który wydaje wyroki, funkcjonuje w przestrzeni publicznej i jest oceniany także przez pryzmat preferencji wyborczych społeczeństwa – podkreśla wykładowca Uniwersytetu SWPS.

W sensie politycznym chodzi o to, by Trybunał nie kontrolował wyłącznie rządzących, lecz również tych, którzy dopiero obejmą władzę.

Autorytet mniej istotny?

Ekspert zwraca uwagę na dodatkowy wymiar kryzysu. W debacie o Trybunale Konstytucyjnym i jego składzie coraz mniej miejsca zajmuje ocena kompetencji kandydatów na sędziów.

– Mam wrażenie, że dziś kandydaci do Trybunału są coraz częściej wskazywani ze względu na zasługi dla środowiska politycznego. Ten trend zapoczątkowało Prawo i Sprawiedliwość. Można zrozumieć sytuację, w której wybitny konstytucjonalista z krótkim epizodem politycznym trafia do Trybunału, ale z czasem coraz częściej były to osoby dobierane według klucza politycznego. To obniża autorytet instytucji i może wpływać na jakość orzecznictwa – ocenia Mateusz Zaremba.

Jako przykład wskazywana jest ścieżka prof. Leona Kieresa. Były prezes Instytutu Pamięci Narodowej pełnił wcześniej mandat senatora – najpierw z poparciem Unii Wolności, a później Platformy Obywatelskiej – a do Trybunału trafił dopiero po zakończeniu działalności parlamentarnej.

Jego miejsce z czasem zajął obecny prezes Trybunału, Bogdan Święczkowski, wcześniej związany z Prawem i Sprawiedliwością i bliski współpracownik Zbigniewa Ziobry. Nie jest to odosobniony przypadek – w obecnym składzie Trybunału znajduje się więcej osób o wyraźnych powiązaniach politycznych.

Jednocześnie część nowych sędziów, powołanych w okresie rządów PiS, wcześniej publicznie sprzeciwiała się polityce Zbigniewa Ziobry. Ten kontekst pozostaje istotny także dziś – Karol Nawrocki nie przyjął od nich ślubowania, co dodatkowo komplikuje sytuację instytucjonalną.

Główne wnioski

  1. Utrzymujący się impas wokół Trybunału Konstytucyjnego ma zarówno wymiar prawny, jak i polityczny. Prowadzi do równoległych interpretacji działań instytucjonalnych, a aktywność obu stron wskazuje raczej na dalszą eskalację niż na próbę rozwiązania konfliktu. W jednym z ostatnich sondaży ponad połowa badanych opowiedziała się za zaprzysiężeniem sędziów, jednak perspektywa konsensusu pozostaje odległa.
  2. Znaczenie polityczne sporu jest ograniczone. Krótkoterminowe przewagi komunikacyjne wynikają z bieżących wydarzeń, ale – jak wskazują eksperci – żadna ze stron nie ma wyraźnych szans na trwałe polityczne zyski. Działania głównych aktorów wpisują się raczej w logikę polaryzacji niż w realne rozwiązywanie konfliktu.
  3. Długotrwały kryzys oraz polityczny klucz doboru sędziów systematycznie osłabiają autorytet Trybunału. Instytucja w dużej mierze utraciła swoją pierwotną funkcję kontrolną i stała się elementem bieżącej walki politycznej.