UOKiK nałożył kary na Temu i Zalando. „Manipulacyjne podawanie cen musi się skończyć”
Klienci Zalando i Temu nie byli prawidłowo informowani o promocjach – uznał Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Prezes urzędu nałożył na platformy kary w łącznej wysokości blisko 37 mln zł. Regulator prowadzi też sześć innych postępowań dotyczących nieprawidłowego informowania o cenach. „Przedstawianie podwyżek jako okazji i wybiórcze, manipulacyjne podawanie cen zrabatowanych musi się skończyć. Odstępstwa od zasad będą karane” – mówi prezes urzędu Tomasz Chróstny.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie nieprawidłowe praktyki na platformach Temu i Zalando wykrył UOKiK.
- Dlaczego prawo UE reguluje obowiązek rzetelnego informowania o promocyjnych cenach.
- Jakie są inne postępowania prowadzone przez UOKiK w zakresie naruszenia dyrektywy Omnibus.
Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) nałożył kary na Zalando i Temu za nieprawidłowe informowanie o promocjach. Regulator uznał m.in., że platformy nieprawidłowo informowały o ostatnich cenach z 30 dni przed obniżką. Tymczasem zgodnie z unijnym prawem internetowi sprzedawcy mają w tym zakresie jasno wytyczone obowiązki.
Zgodnie z decyzjami UOKiK Zalando SE z siedzibą w Berlinie ma zapłacić karę blisko 31 mln zł, a Whaleco Technology Limited z siedzibą w Dublinie – firma, która odpowiada za interfejs serwisu Temu oraz jego funkcjonalności prezentujące obniżki cen – ponad 5,9 mln zł. Zalando dodatkowo będzie musiało się wytłumaczyć z nieudzielenia informacji żądanych przez UOKiK. Za to naruszenie Zalando grozi kara, która w maksymalnym wariancie wynosi 3 proc. obrotu przedsiębiorcy.
Jak wskazuje UOKiK, Whaleco w trakcie prowadzonego postępowania zaprzestał zakwestionowanych przez urząd praktyk. Obecnie spółka prezentuje jednolite informacje o promocjach w serwisie Temu. Inaczej sprawa wygląda z Zalando. „Przedsiębiorca w trakcie prowadzonego postępowania, pomimo wielokrotnego zwrócenia mu uwagi na nieprawidłowości, nie zmienił kwestionowanych działań” – podaje UOKiK.
Obydwie decyzje są nieprawomocne, a Temu i Zalando mogą się odwołać do sądu. Taki właśnie plan ma druga spółka. „Zalando analizuje decyzję prezesa UOKiK. Spółka zamierza bronić swojego stanowiska, odwołując się od decyzji do sądu” – przekazało biuro prasowe Zalando w komentarzu przesłanym XYZ.
Od samego początku i przez cały czas trwania sprawy byliśmy w stałym dialogu z UOKiK, odpowiadając na wszystkie pytania i informując o naszych działaniach związanych z implementacją lokalnych regulacji.
„Po uchwaleniu dyrektywy Omnibus na poziomie europejskim podjęliśmy niezbędne kroki, by spełniać jej wymogi w jednolity sposób dla konsumentów w całej UE. Przepisy polskiego prawa, które zostały uchwalone w późniejszym okresie, różniły się od europejskich. UOKiK zdecydował się wszcząć postępowanie w sprawie naszych postępów związanych z ich wdrożeniem. Od samego początku i przez cały czas trwania sprawy byliśmy w stałym dialogu z UOKiK, odpowiadając na wszystkie pytania i informując o naszych działaniach związanych z implementacją lokalnych regulacji. Niezwłocznie wdrożyliśmy wszystkie wymagania przedstawione nam przez UOKiK, zgodnie z wytycznymi organu, na podstawie obowiązujących w Polsce przepisów” – twierdzi Zalando.
Temu z kolei deklaruje współpracę z regulatorem. „W pełni współpracowaliśmy z UOKiK, uwzględniliśmy przekazane uwagi i wprowadziliśmy niezbędne zmiany. Będziemy nadal konstruktywnie współpracować z UOKiK, aby zapewniać jak najlepszą jakość usług naszym użytkownikom w Polsce” – przekazał nam rzecznik Temu.
Nieprawidłowości w Zalando. Klienci przez długi czas nie mogli sprawdzić, jak duże są promocje
Klienci polskiej wersji serwisu Zalando nawet kilka miesięcy po wprowadzeniu dyrektywy Omnibus nie mogli sprawdzić, jak duże są w rzeczywistości promocje w serwisie – stwierdził UOKiK. Informacji o najniższej cenie z 30 dni przed obniżką brakowało na samej platformie na różnych etapach prezentowania produktów. Nie było ich też w reklamach Zalando na zewnętrznych stronach internetowych.
W toku postępowania spółka Zalando zaczęła podawać najniższą cenę z 30 dni przed obniżką, ale robiła to nierzetelnie – uznał urząd. „Odnotowujemy powtarzające się przypadki modyfikacji najniższej ceny z 30 dni przed obniżką, choć cena sprzedaży produktów nie uległa zmianie. Dzień po dniu oferta wydaje się atrakcyjniejsza, ponieważ przedsiębiorca manipuluje wysokością najniższej ceny z 30 dni przed obniżką. Podnosząc ją, zwiększa wysokość rabatu i choć produkt kosztował tyle samo co wcześniej, powstaje wrażenie większej korzyści” – wskazuje regulator. Jak podaje UOKiK, na nieuczciwe praktyki wskazywały również skargi konsumentów.
Warto wiedzieć
Dyrektywa Omnibus nakłada na przedsiębiorców obowiązki w zakresie podawania promocyjnych cen
Jak przypomina UOKiK, obowiązek podawania najniższej ceny z 30 dni przed obniżką został wprowadzony przez implementację unijnej dyrektywy Omnibus w 2023 r. To właśnie ta cena ma być podstawą do obliczania wysokości rabatu.
Dyrektywa miała na celu zwiększenie ochrony konsumentów przed nieuczciwymi praktykami przedsiębiorców, w szczególności przed fałszywymi promocjami, polegającymi na krótkotrwałym podniesieniu ceny danego produktu, by potem można było ogłosić jego promocję po przywróceniu pierwotnej ceny albo informowaniu o promocji bez zmiany ceny w stosunku do ceny pierwotnej.
Obowiązki informacyjne związane z obniżką cen muszą realizować zarówno przedsiębiorcy działający w środowisku tradycyjnym, jak i przedsiębiorcy prowadzący biznes online, przedsiębiorcy prowadzący telesprzedaż czy sprzedaż katalogową.
Zalando nie traktowało też najniższej ceny z 30 dni przed obniżką jako podstawowego punktu odniesienia do obliczania promocji. Zamiast tego prezentowało wartość obniżki względem ceny „początkowej” lub „regularnej”, przez co oferowany rabat wydawał się większy niż w rzeczywistości. Spółka udostępniała też konsumentom filtr „okazja”. Ten jednak w toku postępowania został przeniesiony w inne miejsce, jednak bez zmiany sposobu jego działania – twierdzi urząd.
W przypadku Temu UOKiK wykazał trzy typy nieprawidłowości
W przypadku Temu – jednej z największych platform z chińskim kapitałem – urząd wykrył trzy typy nieprawidłowości w prezentowaniu cen promocyjnych. Po pierwsze, w części przypadków zmieniała się cena sprzedaży, ale najniższą cenę z 30 dni podawano błędnie. W innych przypadkach zmieniały się obie ceny, a mimo to najniższą nadal prezentowano nieprawidłowo. Czasami cena sprzedaży się nie zmieniała, a wysokość najniższej ceny z 30 dni była korygowana dzień po dniu.
Do tego zdarzało się, że w różnych częściach serwisu (np. w liście produktów, na karcie konkretnego produktu czy w koszyku zakupowym) i wersjach platformy (komputerowej i mobilnej) oznaczenia nie były spójne. Przykładowo, czasami informacja o najniższej cenie podana była tylko przy produkcie w jednym rozmiarze lub kolorze, mimo że obniżką objęte były wszystkie – podaje urząd.
– Promocje kuszą ceną. Nie mogą przy tym wprowadzać w błąd i udawać, że okazja jest większa niż w rzeczywistości. Zwłaszcza gdy nie ma jej wcale, a cena względem poprzedniego dnia rośnie. Najniższa cena z 30 dni przed obniżką to ważny punkt odniesienia dla konsumentów. Badania pokazują, że konsumenci ufają przedsiębiorcom. Wierzą, że kupując dany produkt z konkretnym rabatem, rzeczywiście ten rabat otrzymują – mówi prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką to obowiązkowy element informacji o obniżce i punkt odniesienia do obliczania wysokości rabatu. Wprowadzono ją przez implementację dyrektywy Omnibus w 2023 r. Od tego czasu Prezes UOKiK monitoruje rynek i eliminuje nieprawidłowości w tym zakresie. Najnowsze decyzje dotyczą popularnych platform sprzedażowych Zalando i Temu. Łączne kary za naruszenie zbiorowych interesów konsumentów to blisko 37 mln zł.
Cena i promocja decydują o zakupie. „Manipulacyjne podawanie cen musi się skończyć”
Jak wskazuje prezes UOKiK, cena i promocja to kluczowe czynniki wpływające na decyzje o zakupie.
– Przedsiębiorcy nie bez przyczyny wielokrotnie informują konsumentów w swoich serwisach o możliwości zakupu produktów w obniżonej cenie. Informacja o promocji to ich własna strategia sprzedażowa. Wiąże się z nią jednak obowiązek w postaci informacji o najniższej cenie z 30 dni przed obniżką. A tym samym – rzetelnej prezentacji rabatu – wskazuje Tomasz Chróstny.
Konsumenci chcą z kolei, żeby informowano ich o tym, jakie są naprawdę warunki promocji. Blisko 70 proc. respondentów badania UOKiK „Wpływ promocji na zachowania zakupowe” wskazało na potrzebę uwzględniania na etykiecie produktu najniższej ceny z 30 dni przed obniżką. Dotyczy to sytuacji, gdy ogłaszane są procentowe promocje. Rzetelna realizacja tego obowiązku jest ważna, bo nie wszyscy klienci są w stanie sami wykryć próbę ich naciągnięcia.
Jak wskazuje urząd, w badaniach można było zauważyć efekt zakotwiczenia w podawanej w procentach wielkości obniżki.
„Respondenci często podchodzą do niej bezkrytycznie, a podana wartość – nawet jeśli nie dotyczy przeceny, lecz bliżej nieokreślonej ceny rekomendowanej lub zniżki, ale tylko na drugi produkt – przyjmowana jest jako wartość obniżki” – wskazuje UOKiK.
Podobne wnioski płyną z badań Komisji Europejskiej, w których uczestniczył polski regulator, uwzględniających również polskich konsumentów. W badaniu zdecydowana większość uczestników uważała, że wyświetlane im procentowe rabaty są prawdziwe. Nawet w przypadku wyraźnego zakwestionowania uczestnicy nie byli w stanie dostrzec wprowadzającej w błąd praktyki. Działo się tak mimo przedstawienia im strony informacyjnej produktu zawierającej wszystkie niezbędne informacje – wskazuje urząd.
– Przedsiębiorcy są odpowiedzialni za prawidłowe informowanie konsumentów o obniżkach i promocjach. Przedstawianie podwyżek jako okazji i wybiórcze, manipulacyjne podawanie cen zrabatowanych musi się skończyć. Rzetelne informowanie o najniższej cenie z 30 dni przed ogłoszeniem obniżki jest prawnym obowiązkiem przedsiębiorcy. Niezależnie od miejsca i sposobu prezentowania promocji. Odstępstwa od tych zasad będą karane – wskazuje prezes UOKiK.
Temu i Zalando nie są jedyne. UOKiK prowadzi też inne postępowania
Od początku obowiązywania dyrektywy Omnibus polski regulator przygląda się praktykom działających w Polsce przedsiębiorców w zakresie podawania cen. W ponad 70 przypadkach skończyło się na tzw. wystąpieniach miękkich. Takie interwencje ze strony urzędu mają umożliwić firmom zmianę praktyki i uniknięcie postępowania. Poza Temu i Zalando prezes UOKiK zdecydował się na wszczęcie sześciu postępowań. Zarzuty otrzymały spółki: AzaGroup (podmiot odpowiedzialny za sklepy Renee i Born2Be), Glovo, Jeronimo Martins Polska, Media Markt, Sephora i Shell Polska.
Platformom e-commerce urząd przygląda się także w innych obszarach niż informowanie o cenach. W październiku 2024 r. regulator prowadził już postępowanie wobec Temu, również dotyczące dyrektywy Omnibus. Urząd uznał, że platforma może nie spełniać obowiązków informacyjnych, jeśli chodzi o zasady zakupu, zwrotu i reklamacji. W czerwcu 2025 r. urząd wszczął postępowanie wobec Allegro dotyczące zasad konkurencji w zakresie zmiany formy dostawy na inną, niż wybrał klient. UOKiK reprezentuje także Polskę w śledztwie prowadzonym w ramach unijnej sieci CPC dotyczącym Shein. W maju 2025 r. Komisja Europejska wezwała tę chińską platformę sprzedażową do zaprzestania nieuczciwych praktyk wobec konsumentów. W marcu 2024 r. karę w wysokości 31 mln zł od urzędu dostał zaś Amazon za wprowadzanie w błąd klientów co do dostępności produktów i terminów dostaw.
Główne wnioski
- UOKiK uznał, że klienci Zalando i Temu nie byli prawidłowo informowani o promocjach. Prezes urzędu nałożył na platformy kary w łącznej wysokości blisko 37 mln zł. Decyzje nie są prawomocne.
- Zdaniem UOKiK obie platformy naruszyły unijną dyrektywę Omnibus, która reguluje obowiązki przedsiębiorców wobec konsumentów, m.in. jeśli chodzi o informowanie o cenach.
- Polski regulator prowadzi sześć innych postępowań w tym zakresie wobec spółek AzaGroup, Glovo, Jeronimo Martins Polska, Media Markt, Sephora i Shell Polska. Zajmuje się także innymi naruszeniami ze strony platform e-commerce.
