Kategoria artykułu: Lifestyle
Współpraca z partnerem

Upadł na lotnisku, trafił do chińskiego szpitala. Wakacje życia zamieniły się w dramat

Niekiedy za leczenie za granicą trzeba zapłacić z własnej kieszeni więcej niż wynosi cena mieszkania. Dlatego warto pomyśleć o odpowiednim ubezpieczeniu.  - Musimy się przyzwyczaić, że ochrona na poważne ryzyko to nie luksusowy dodatek do podróży, lecz podstawa – przekonuje Katarzyna Szepczyńska z TU Europa.

Wakacje Polaków
Musimy się przyzwyczaić, że ochrona na poważne ryzyko to nie luksusowy dodatek do podróży, lecz podstawa. Fot poglądowe, Getty Images.

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego koszty leczenia i transportu medycznego za granicą mogą sięgać setek tysięcy złotych.
  2. Na co zwrócić uwagę przy wyborze ubezpieczenia turystycznego, by uniknąć kosztownych niespodzianek.
  3. Dlaczego bezpieczeństwo i wsparcie assistance stają się dla podróżnych równie ważne jak kierunek i cena wyjazdu.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Dla pana Krzysztofa* to miały być wakacje życia. Wycieczka objazdowa po Chinach obejmowała Szanghaj, miejsce narodzin Konfucjusza w Qufu, a nawet buddyjskie klasztory na skraju Tybetu. Niezapomniane 15 dni w świetnym towarzystwie. W pewnym momencie zobaczył, że ma obrzęk nogi, ale specjalnie się tym nie przejął. Już na lotnisku - tuż przed nadaniem bagażu i przejściem przez bramkę bezpieczeństwa - poczuł się jednak źle i zemdlał. Trafił do chińskiego szpitala. Lekarze stwierdzili zakrzepicę. To choroba, która atakuje podstępnie, często chory nie wie, że ją ma. Skutkiem może być udar niedokrwienny mózgu, a nawet śmierć.

Ponieważ pan Krzysztof stracił przytomność, w Chinach musiała z nim zostać osoba towarzysząca w podróży. To ona na bieżąco podejmowała decyzje związane z jego hospitalizacją.

Rachunek za leczenie był przerażający. Sam koszt ambulansu z lotniska to – w przeliczeniu na złotówki – 7 tys., pobyt w szpitalu prawie 80 tys. Koszty związane z pobytem w Chinach osoby towarzyszącej wyniosły 16 tys. zł, a lot do Polski z asystą medyczną – ponad 40 tys. zł. Razem – prawie 145 tys. zł.

Pani Krystyna* od lat marzyła o urlopie w słonecznej Hiszpanii. I gdy wszystko wskazywało na to, że te marzenia właśnie się spełniają, poślizgnęła się i upadła ze schodów. Złamała biodro, lekarze stwierdzili, że niezbędna jest operacja na miejscu. Koszt leczenia plus transport do Polski wyniósł ponad 440 tys. zł. Okazało się, że popularny EKUZ (Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego) nie obejmuje ratownictwa ani transportu medycznego.  

Pan Robert* był okazem zdrowia, więc o ubezpieczeniu specjalnie nie myślał. Do Egiptu wyjechał uprawiać kitesurfing. Chwila nieuwagi i doznał poważnego urazu głowy. Stracił przytomność, przeszedł operację ratowania życia. Następnie transportem medycznym (tzw. air ambulance) musiał być przetransportowany do Polski. Koszt? W sumie ponad 400 tys. zł. 

Gdy Katarzyna Szepczyńska, dyrektorka Departamentu Sprzedaży Ubezpieczeń Turystycznych w Towarzystwie Ubezpieczeń Europa SA opowiada mi te historie, czuję zimny pot. Zwłaszcza że za oknem upał i właśnie myślę o urlopie. Moja rozmówczyni zapewnia mnie, że nie są to bynajmniej najbardziej drastyczne przypadki. Pamięta historię polskiego turysty w Meksyku, który dostał udaru, a jego koszt leczenia i transportu do kraju przekroczył 700 tys. zł.

Musimy się przyzwyczaić, że ochrona na poważne ryzyko to nie luksusowy dodatek do podróży, lecz podstawa

Tymczasem wielu z nas w ogóle się nie ubezpiecza. Ci, co jeżdżą z biurami podróży, najczęściej mają ubezpieczenie w pakiecie, jednak standardowa polisa na wakacje to często 60–200 tys. zł. A przecież samo przyjęcie w szpitalu w USA czy Kanadzie może kosztować więcej niż cena mieszkania w Polsce.

– Musimy się przyzwyczaić, że ochrona w razie poważnych komplikacji to nie luksusowy dodatek do podróży, lecz podstawa – mówi moja rozmówczyni.

Bezpieczeństwo staje się ważne

Czy Polacy o tym pamiętają? Jeszcze do niedawna odpowiedź byłaby negatywna. Ostatnio na szczęście sytuacja trochę się zmienia. To efekt ostatnich konfliktów zbrojnych, napięć geopolitycznych, ekstremalnych zjawisk pogodowych, a także rosnących kosztów leczenia za granicą. Coraz częściej pamiętamy, że każda podróż to nie tylko przyjemność, ale i ryzyko.

Katarzyna Szepczyńska podkreśla, że nie chodzi o to, by się bać. Zresztą Polacy się nie boją - z badania, jakie TU Europa przeprowadziła we współpracy z ARC Rynek i Opinia, wynika, że w tym roku aż 45 proc. Polaków planuje urlop za granicą.

Pomimo niestabilnej sytuacji geopolitycznej Polacy nie rezygnują z zagranicznych wyjazdów. Jednak kwestie związane z bezpieczeństwem stały się bardzo ważnym kryterium wyboru

– Pomimo niestabilnej sytuacji geopolitycznej Polacy nie rezygnują z zagranicznych wyjazdów. Jednak kwestie związane z bezpieczeństwem stały się bardzo ważnym kryterium wyboru. Na popularności zyskała Europa oraz kierunki uznawane za stabilne i oddalone od rejonów konfliktu bliskowschodniego. Nie boimy się podróżować, ale chcemy podróżować rozsądniej. Nasze bezpieczeństwo jest równie istotne jak wymarzony kierunek urlopu czy cena wyjazdu. Można powiedzieć, że bezpieczna podróż to dziś taka, w której turysta może liczyć na pomoc, jeśli coś pójdzie niezgodnie z planem – tłumaczy dyrektorka Departamentu Sprzedaży Ubezpieczeń Turystycznych w TU Europa.

Zyskać zaufanie klientów

Bezpieczeństwo to ważny powód, dla którego coraz chętniej patrzymy w kierunku biur podróży. W obecnej sytuacji wiele osób czuje się po prostu pewniej, gdy wyjazd jest zorganizowany przez profesjonalnego organizatora. We wspomnianym już badaniu TU Europa i ARC Rynek i Opinia, aż 55 proc. Polaków zadeklarowało chęć wyjazdu z biurem podróży. Dla 42 proc. to właśnie bezpieczeństwo jest najważniejszym czynnikiem decydującym o wyborze konkretnej oferty turystycznej.

Doświadczenia z okresu pandemii, konflikt na Bliskim Wschodzie czy ekstremalne zjawiska pogodowe, które występują coraz częściej w różnych zakątkach świata, budują świadomość klientów i potrzebę wsparcia przez organizatora wyjazdu na różnych etapach podróży. Mówiąc najprościej – coraz częściej chcemy mieć pewność, że w przypadku nagłych zmian w sytuacji międzynarodowej, problemów zdrowotnych czy innych zakłóceń w podróży nie będziemy pozostawieni sami sobie.

Gdy korzystamy z oferty legalnie działającego organizatora turystyki, naszym sojusznikiem są przepisy prawa

Gdy korzystamy z oferty legalnie działającego organizatora turystyki, naszym sojusznikiem są przepisy prawa. Ustawa o imprezach turystycznych reguluje bowiem zasady realizacji świadczeń objętych umową o udział w imprezie turystycznej również w sytuacjach ekstremalnych, takich jak zamknięcie lotniska, pożar w regionie turystycznym, konflikt zbrojny czy wybuch wulkanu. Dla klienta wartością dodaną jest też dobra koordynacja działań w sytuacjach kryzysowych. Przykład? Perturbacje związane z wydłużeniem pobytu podróżnych za granicą w trakcie ostatniego kryzysu bliskowschodniego. TU Europa bezpłatnie przedłużyła wtedy ochronę ubezpieczeniową dla klientów w dotkniętych konfliktem regionach. To dobry przykład szerszego trendu. Coraz częściej współpraca organizatora turystyki z doświadczonym ubezpieczycielem staje się bowiem strategicznym elementem budowania zaufania klientów.

Ważne pytania przed wyjazdem

O czym najczęściej zapominamy, jadąc na wakacje? Katarzyna Szepczyńska odpowiada, że najczęstszy błąd to nieprzemyślany zakup polisy turystycznej. Często popełniamy go, gdy naszym podstawowym kryterium staje się najniższa cena.

– Tymczasem zakres ochrony powinien być przemyślany i dopasowany do kierunku podróży oraz planowanej aktywności – wyjaśnia dyrektorka Departamentu Sprzedaży Ubezpieczeń Turystycznych w TU Europa.

Niestety, często podróżni powtarzają sobie: „generalnie jestem zdrowy i podczas podróży nigdy nie zachorowałem”. I wybierają najtańsze opcje, w ramach których suma ubezpieczenia wynosi od 100-150 tys. zł.

– Nie zdają sobie sprawy, że zbyt niski limit na koszty leczenia może prowadzić do sytuacji, w której, w przypadku poważnej choroby czy wypadku, całość kosztów leczenia nie zostanie pokryta. W krajach takich jak Stany Zjednoczone, Kanada czy nawet w niektórych krajach europejskich koszty hospitalizacji, transportu medycznego czy leczenia specjalistycznego mogą sięgać setek tysięcy złotych – mówi.

Jak zatem uniknąć błędów?

– Najprościej przed zakupem zadać sobie kilka pytań: dokąd jadę, jakie aktywności przewiduję podczas wyjazdu, czy mam problemy zdrowotne, czy podróżuję z dziećmi, czy zabieram ze sobą wartościowy sprzęt? – radzi Katarzyna Szepczyńska.

Zakup polisy powinien być przemyślany i dopasowany do indywidualnych potrzeb i kierunku

Bo zakup polisy powinien być przemyślany i dopasowany do indywidualnych potrzeb i kierunku. W końcu innej ochrony potrzebuje rodzina lecąca na spokojny wypoczynek w Europie, innej osoba zamierzająca nurkować, a jeszcze innej ktoś, kto cierpi na przewlekłą chorobę albo zabiera ze sobą turystyczny sprzęt specjalistyczny.

Podstawą jest oczywiście ubezpieczenie kosztów leczenia za granicą wraz z assistance. Obejmuje ono m.in. wizyty lekarskie, hospitalizację czy transport medyczny. Ważne jest również ubezpieczenie NNW, które dotyczy wypłaty świadczenia w związku z trwałym uszczerbkiem na zdrowiu na skutek nieszczęśliwego wypadku.  

– Krótko mówiąc: dobre ubezpieczenie daje nie tylko ochronę finansową, ale również realną pomoc w nagłych sytuacjach – tłumaczy moja rozmówczyni.

Zdaniem partnera cyklu:

Trzy elementy, które należy brać pod uwagę przy zakupie polisy

Im dalej od domu i bardziej egzotycznie – tym wyższa suma ubezpieczenia. Trzeba sprawdzić, czy polisa obejmuje następstwa chorób przewlekłych, a także czy planowane aktywności sportowe podlegają ochronie czy też wymagają opłacenia dodatkowej zwyżki składki.
Coraz więcej osób wybiera aktywne formy wypoczynku, takie jak kitesurfing, narciarstwo, wspinaczka czy nurkowanie. W takich przypadkach, poza wysoką limitu na koszty leczenia, na znaczeniu zyskuje również odpowiednia suma ubezpieczenia OC.
Przy zakupie imprezy turystycznej czy pojedynczych usług turystycznych warto zakupić polisę od kosztów rezygnacji, która umożliwia zwrot poniesionych kosztów w sytuacjach nagłych i losowych uniemożliwiających wyjazd.

Bez improwizacji

Nie każdy turysta wie, że w przypadku profesjonalnego ubezpieczenia, organizacją pomocy za granicą zajmują się wyspecjalizowane firmy asystorskie. Ich działania określają ścisłe procedury i duże doświadczenie. Katarzyna Szepczyńska zapewnia, że gdy w grę wchodzi ratowanie zdrowia i życia poszkodowanych, nie ma mowy o improwizacji.

– Są to sytuacje, w których mamy do czynienia z silnym stresem i emocjami poszkodowanych i ich bliskich. Rozumiemy to. Naszym priorytetem jest ratowanie zdrowia i życia, dlatego zawsze o konkretnych zaleceniach i postępowaniu decydują lekarze. Usługa „assistance” realizowana przez profesjonalistów jest kluczowym elementem skuteczności. Skomplikowane zdarzenia wymagają koordynacji pracy lokalnych służb medycznych, logistyki, komunikacji z poszkodowanym i osobami bliskimi – opowiada.

Przy drobnych zdarzeniach, takich jak oparzenia słoneczne, odwodnienie, infekcje wirusowe czy drobne urazy, ważne są sprawna i szybka organizacja porady medycznej, wskazanie najbliższej placówki medycznej czy organizacja transportu do szpitala.

– Dlatego nasze Centrum Pomocy pracuje całodobowo. Wspiera ubezpieczonych także wtedy, gdy pojawia się problem bariery językowej – wyjaśnia.

Ubezpieczenie w telefonie

Proces likwidacji szkód czy szybki i bezkosztowy kontakt z Centrum Pomocy w coraz większym stopniu wspiera najnowsza technologia. Ubezpieczenia turystyczne stają się coraz bardziej dostępne w różnych kanałach sprzedaży, a więc w biurach podróży, w aplikacjach mobilnych czy porównywarkach.

Ubezpieczenia turystyczne stają się coraz bardziej dostępne w różnych kanałach sprzedaży, a więc w biurach podróży, w aplikacjach mobilnych czy porównywarkach

– To bezpośrednia odpowiedź na rynkowe oczekiwania współczesnych klientów – wyjaśnia Katarzyna Szepczyńska.

Dodaje, że podróżni poszukują natychmiastowej ochrony, wygody i kompleksowości. Chcą załatwić wszystkie formalności w biegu, bez konieczności odwiedzania placówek czy drukowania dokumentów.

Taki proces sprzedaży ubezpieczenia turystycznego jest zaplanowany w kilku prostych krokach, ale - co ważne - z uwzględnieniem wszystkich niezbędnych pytań: o zakres terytorialny, sposób wypoczynku, aktywności sportowe, możliwość wystąpienia chorób przewlekłych i wiek ubezpieczonego. Dzięki temu niebezpieczeństwo, że „wakacje życia” zamienią się w koszmar, można zredukować do minimum.

Pan Krzysztof, u którego w Chinach zdiagnozowano zakrzepicę, pani Krystyna, która złamała biodro w Hiszpanii, a także Robert, który doznał urazu głowy, uprawiając kitesurfing w Egipcie, na szczęście mieli odpowiednie ubezpieczenie i ich wakacyjne przygody skończyły się dobrze. Katarzyna Szepczyńska mówi, że mogłaby mi opowiedzieć historie osób, które za leczenie za granicą musiały płacić z własnej kieszeni lub organizować zbiórki w internecie. To najlepszy dowód na to, że przed podróżą warto myśleć nie tylko o atrakcjach i pogodzie, ale także o swoim bezpieczeństwie.

* Imiona bohaterów zostały zmienione.

Artykuł powstał na zlecenie TU Europa.

Główne wnioski

  1. Oszczędzanie na ubezpieczeniu turystycznym może okazać się bardzo kosztowne. Koszty leczenia, hospitalizacji, transportu medycznego czy powrotu do kraju z asystą lekarską często sięgają setek tysięcy złotych i wielokrotnie przekraczają sumy gwarancyjne najtańszych polis.
  2. Dobra polisa powinna być dopasowana do kierunku wyjazdu i sposobu spędzania urlopu. Innej ochrony potrzebuje osoba wypoczywająca na plaży, innej turysta uprawiający sporty, a jeszcze innej podróżny z chorobą przewlekłą. Kluczowe znaczenie mają odpowiednio wysokie limity kosztów leczenia oraz zakres assistance.
  3. Bezpieczeństwo staje się jednym z najważniejszych kryteriów planowania podróży. Coraz więcej Polek i Polaków zwraca uwagę nie tylko na cenę i kierunek wyjazdu, ale także na możliwość uzyskania szybkiej pomocy w razie choroby, wypadku czy nieprzewidzianych wydarzeń za granicą.]