Volkswagen szykuje wielkie cięcia. Polskie fabryki mogą zyskać produkcję, ale nie podwyżki
Volkswagen szuka oszczędności. Niemiecki koncern rozważa zamknięcie części fabryk i zamrożenie wynagrodzeń do 2030 r. Plany te mogą dotknąć także pracowników polskich zakładów. Jednocześnie część produkcji z Niemiec może trafić do Europy Środkowej. Słowacja ryzykuje jednak utratę produkcji niektórych modeli Audi na rzecz USA.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego Volkswagen odnotował miliardową stratę i obniżył prognozy finansowe na 2026 r.
- Jak planowane oszczędności mogą wpłynąć na pracowników fabryk koncernu w Europie Środkowej.
- Dlaczego Słowacja może stracić część produkcji Audi, podczas gdy polskie zakłady mogą przejąć nowe zadania.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Opublikowane właśnie wyniki Volkswagena za trzeci kwartał 2026 r. pokazują, że niemiecki koncern nadal zmaga się z poważnymi problemami finansowymi. Jego przychody spadły o 6,3 proc. rok do roku, do 75,3 mld euro.
Strata operacyjna sięgnęła 5,86 mld euro, wobec 1,3 mld euro rok wcześniej. Była więc około 4,5 razy większa niż w analogicznym okresie 2025 r.
Porsche ciąży Volkswagenowi
Za pogorszenie wyników odpowiada kilka czynników. Największe znaczenie miały jednorazowe obciążenia finansowe, które w trzecim kwartale wyniosły łącznie 7,8 mld euro. Najważniejszym z nich był odpis aktualizujący wartość firmy przypisaną do segmentu Porsche, sięgający 6,4 mld euro.
Na wyniki koncernu wpłynęły również trudna sytuacja na chińskim rynku motoryzacyjnym, amerykańskie cła oraz rosnąca konkurencja cenowa. Znaczenie miał też większy udział samochodów elektrycznych w sprzedaży. Volkswagen osiąga na nich niższe marże niż na pojazdach spalinowych.
Przypomnijmy, że zarząd koncernu już w połowie września obniżył prognozę rentowności operacyjnej na 2026 r. Początkowo zakładał, że zysk operacyjny wyniesie od 4 do 5,5 proc. przychodów. Byłby to wynik wyraźnie lepszy niż w 2025 r., gdy rentowność operacyjna sięgnęła 2,8 proc. Obecnie kierownictwo VW spodziewa się jednak rentowności nieprzekraczającej 1 proc.
Nawet kilka lat bez podwyżek
Koncern obniżył także prognozę tegorocznych przychodów. Obecnie przewiduje, że wyniosą około 315 mld euro, wobec 321,9 mld euro w 2025 r. Wcześniejsze założenia dopuszczały wzrost przychodów, ale pogarszające się warunki rynkowe zmusiły firmę do ich rewizji.
Przy rentowności operacyjnej na poziomie 1 proc. roczny zysk operacyjny wyniósłby około 3,15 mld euro. Dla porównania w 2025 r. Volkswagen zarobił na działalności operacyjnej 8,9 mld euro, a rok wcześniej – 19,1 mld euro.
Jednym ze sposobów ograniczenia kosztów ma być zamrożenie wynagrodzeń do 2030 r. O takich planach poinformował dziennik „Süddeutsche Zeitung”, powołując się na wewnętrzne dokumenty koncernu. Doniesienia potwierdzili następnie przedstawiciele niemieckiego związku zawodowego IG Metall oraz europejskiej i światowej rady zakładowej Volkswagena.
Według związkowców zarząd polecił osobom odpowiedzialnym za politykę kadrową w całej grupie wstrzymanie podwyżek. Wytyczne miały wejść w życie już na początku października.
Plan dotyczyłby około 660 tys. pracowników koncernu na całym świecie. Wynagrodzenia miałyby pozostać na poziomie z 2026 r., bez podwyżek rekompensujących inflację. Oznaczałoby to stopniowy spadek ich realnej wartości.
Zamierzenia władz VW mogą więc dotknąć również pracowników zakładów w Europie Środkowej, w tym w Polsce. Nie oznacza to jednak, że zamrożenie płac we wszystkich fabrykach jest przesądzone. W poszczególnych krajach obowiązują odmienne układy zbiorowe i zasady negocjowania wynagrodzeń. Związkowcy zapowiadają zdecydowany sprzeciw wobec planów koncernu.
Volkswagen nie komentuje planów płacowych
„Nie komentujemy takich spekulacji” – odpowiedział agencji DPA rzecznik Volkswagena. Podobne stanowisko zajął Martin Vejdělek, rzecznik należącej do koncernu Škody Auto, pytany przez czeski serwis Seznam.cz o możliwość zamrożenia wynagrodzeń.
Europa Środkowa odgrywa istotną rolę w strukturze produkcyjnej Volkswagena. Według danych koncernu na koniec 2025 r. w Czechach zatrudniał on około 36,8 tys. osób, w Polsce 20,1 tys., na Węgrzech 12,3 tys., a na Słowacji blisko 12 tys.
Dodatkowym powodem niepokoju pracowników są plany reorganizacji produkcji. We wrześniu niemiecki tygodnik ekonomiczny „WirtschaftsWoche”, powołując się na wewnętrzny dokument VW, poinformował, że w latach 2031–2034 produkcja może zakończyć się w czterech niemieckich zakładach: Emden, Zwickau, Hanowerze i Neckarsulm.
Koncern potwierdził później, że przy obecnych założeniach nie jest w stanie zapewnić tym zakładom konkurencyjnej produkcji kolejnych modeli. Analizuje jednak także inne możliwości wykorzystania fabryk.
Część produkcji może zostać przeniesiona do zakładów w Europie Środkowej. Według „WirtschaftsWoche” następca Volkswagena ID.4 miałby trafiać na rynek z fabryki Škody w Mladej Boleslav, a następca Audi Q4 e-tron – z Bratysławy. Z kolei produkcja nowego elektrycznego samochodu dostawczego, planowana dotychczas w Hanowerze, mogłaby zostać przeniesiona do Poznania.
Dla polskich i czeskich zakładów oznaczałoby to możliwość przejęcia części zadań realizowanych obecnie w Niemczech. Ostateczny podział produkcji nie został jednak zatwierdzony.
Słowacja może stracić część produkcji Audi
Sytuacja Słowacji jest bardziej skomplikowana. Choć fabryka Volkswagena w Bratysławie może przejąć produkcję następcy Audi Q4 e-tron, jednocześnie pojawiło się ryzyko utraty części produkcji większych SUV-ów tej marki.
Audi zapowiedziało bowiem budowę pierwszej własnej fabryki w Stanach Zjednoczonych, w stanie Georgia. Inwestycja ma kosztować około 4 mld dolarów i stworzyć 4,5 tys. miejsc pracy. Zakład o docelowych zdolnościach produkcyjnych sięgających 200 tys. samochodów rocznie ma wytwarzać luksusowe SUV-y przeznaczone przede wszystkim na rynek amerykański.
Budowa miałaby rozpocząć się w 2027 r., a produkcja ruszyć na początku lat 30. Ostateczne zatwierdzenie inwestycji wymaga jeszcze zgody odpowiednich organów koncernu.
Jak informują słowackie media, nowy zakład może przejąć część produkcji modeli Audi Q7 i Q8, powstających obecnie w Bratysławie. W grę wchodzi również produkcja nowego Audi Q9. Dla słowackiej fabryki oznaczałoby to ryzyko utraty istotnej części zamówień, zwłaszcza na samochody kierowane na rynek amerykański.
Nie wiadomo jednak, jaka część produkcji rzeczywiście zostałaby przeniesiona. Możliwe, że amerykańska fabryka będzie obsługiwać przede wszystkim lokalnych klientów, podczas gdy Bratysława nadal będzie wytwarzać samochody przeznaczone na pozostałe rynki.
Słowacja nie ma ostatnio dobrej passy w przyciąganiu zagranicznych inwestycji. O problemach naszego południowego sąsiada pisaliśmy przed kilkoma dniami. Najnowsze plany Audi pokazują, że konkurencja o inwestycje motoryzacyjne toczy się nie tylko między państwami Europy Środkowej, ale również między Europą a Stanami Zjednoczonymi.
Główne wnioski
- Volkswagen zmaga się z gwałtownym pogorszeniem wyników finansowych. W III kwartale 2026 r. koncern odnotował 5,86 mld euro straty operacyjnej. Największe znaczenie miały jednorazowe odpisy, przede wszystkim związane z Porsche. Na wyniki negatywnie wpływają też trudna sytuacja w Chinach, amerykańskie cła i presja konkurencyjna. Volkswagen obniżył prognozę tegorocznych przychodów do około 315 mld euro, a rentowności operacyjnej – do najwyżej 1 proc.
- Plan zamrożenia wynagrodzeń może objąć także pracowników polskich zakładów VW. Według IG Metall zarząd koncernu chce wstrzymać podwyżki dla około 660 tys. pracowników na całym świecie do 2030 r. Realizacja tych zamierzeń zależy jednak m.in. od lokalnych porozumień płacowych i negocjacji ze związkami zawodowymi. Jednocześnie Volkswagen rozważa ograniczenie produkcji w Niemczech i przeniesienie części zadań do fabryk w Europie Środkowej.
- Polska i Czechy mogą zyskać na reorganizacji produkcji, ale przyszłość słowackich zakładów pozostaje niepewna. Według doniesień medialnych fabryki w Poznaniu i Mladej Boleslav mogą przejąć część produkcji z Niemiec. Tymczasem Audi planuje uruchomienie zakładu w USA, do którego mogłaby trafić część produkcji SUV-ów wytwarzanych obecnie w Bratysławie. Skala ewentualnego przeniesienia produkcji nie została jeszcze przesądzona.