Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego wizyta szefa CIA w Moskwie ma znaczenie dla całego świata.
- Jakie sygnały mogły zostać przekazane rosyjskim służbom.
- Jakie tematy mogły zostać poruszone oprócz wojny w Ukrainie.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Dyrektor CIA John Ratcliffe przybył we wtorek do Moskwy i odbył rozmowy z przedstawicielami rosyjskich służb. Informację jako pierwsza podała CBS News, powołując się na anonimowe źródła. Początkowo USA i Rosja nie potwierdzały wizyty.
Ratcliffe przyleciał do Moskwy wojskowym C-17 Globemaster. Samolot wcześniej lądował w Rydze, a po pobycie w Rosji wrócił w kierunku Łotwy.
– Międzylądowanie w Rydze to wyraźny sygnał strony amerykańskiej, bo technicznie nie było powodu, aby taki przystanek zrobić – mówi XYZ dr Jacek Raubo, analityk zajmujący się problematyką bezpieczeństwa i obronności, związany z grupą Defence24. W ostatnich miesiącach to właśnie państwa nadbałtyckie były rozpatrywane jako potencjalny cel rosyjskiej aktywności oscylującej wokół przekroczenia progu wojny. Przystanek na Łotwie to amerykańskie potwierdzenie, że trzy państwa nadbałtyckie są cały czas w bezpośredniej strefie amerykańskiego zainteresowania.
Według danych z otwartych źródeł pobyt w Moskwie trwał kilka godzin, choć „Washington Post” podawał około 8,5 godziny między lądowaniem a odlotem.
Wizyta nie pozostała całkowicie tajna. W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie kolumny samochodów z czerwonymi tablicami dyplomatycznymi. Według „Washington Post” kolumnę zauważono w pobliżu rosyjskiego ministerstwa obrony.
– I właśnie taki był zapewne cel wyboru wojskowego środka transportu. C-17 rzuca się w oczy, zwłaszcza w Rosji. Było więcej niż pewne, że obrazy wyciekną – przekonuje dr Jacek Raubo. Dodaje, że było to podyktowane także względami bezpieczeństwa i wywiadowczymi.
Ostatecznie podróż potwierdził Donald Trump, określając ją jako „w pewnym sensie półrutynową” i dodając, że „coś może z niej wyniknąć”. Prezydent zaprzeczył, aby celem było ostrzeżenie Rosji przed atakiem na NATO lub rozmowy dotyczące Iranu. Podkreślił natomiast wysiłki administracji na rzecz zakończenia wojny w Ukrainie.
Kanał między służbami
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział „Washington Post”, że rozmowy dotyczyły kontaktów między służbami bezpieczeństwa. Nie podał, kto uczestniczył w spotkaniu ani jakie kwestie omawiano. Nie wiadomo również, czy Ratcliffe spotkał się z Władimirem Putinem. Według „Wall Street Journal” do takiego spotkania nie doszło.
– Służby specjalne utrzymują kontakty między wrogimi państwami. Nawet osobiste, zwłaszcza w krytycznych momentach. Z tego punktu widzenia wizyta szefa CIA w Moskwie nie jest czymś wyjątkowym – komentuje dr Jacek Raubo.
Wskazuje natomiast na jeden aspekt wizyty, który może świadczyć o jej znaczeniu.
– To druga wizyta dyrektora CIA w Moskwie od 2021 r. a w trakcie poprzedniej Amerykanie dawali Rosjanom znać, że wiedzą o ich planach. Zamysł tamtej wizyty był uprzedzający – mówi dr Jacek Raubo. Trzy miesiące później Rosja rozpoczęła pełnoskalową wojnę.
Kontakty między amerykańskimi i rosyjskimi służbami nie zostały zerwane nawet w najtrudniejszym okresie po rosyjskiej inwazji w 2022 r. Wizyta Ratcliffe’a nie oznacza więc automatycznie normalizacji relacji ani przełomu dyplomatycznego. Moskwa może jednak wykorzystać ją propagandowo jako dowód, że pozostaje państwem, z którym Waszyngton musi rozmawiać.
– Służby specjalne USA mają najlepsze doświadczenie w prowadzeniu poufnych rozmów Rosją, chociażby dotyczących wymiany więźniów. Jeśli więc swoją wiedzę o sytuacji w Rosji i jej planach zdobyły ze źródeł na terenie Rosji, to wiedzą, jak rozmawiać, aby ich nie spalić – zauważa ekspert.
Ostrzeżenie dla Kremla?
Jedna z najpoważniejszych hipotez zakłada, że Ratcliffe przekazał Moskwie ostrzeżenie przed eskalacją wobec NATO i państw sojuszu. „Wall Street Journal” informował, że Waszyngton może obawiać się rosyjskich prób testowania reakcji Sojuszu i administracji Trumpa.
Nie musi chodzić o przygotowania do pełnoskalowej wojny. Bardziej prawdopodobne byłyby działania poniżej jej progu: cyberataki, sabotaż, dezinformacja, ataki na infrastrukturę krytyczną czy ograniczone incydenty wojskowe.
Beth Sanner, była wysokiej rangi urzędniczka amerykańskiego wywiadu, stwierdziła, że Ratcliffe mógł przekazać Rosjanom prosty komunikat: wiemy, o czym myślicie i lepiej tego nie róbcie.
Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz ocenił, że tego rodzaju kontakty odbywają się w ważnych momentach, gdy prezydent USA podejmuje decyzje dotyczące kluczowych spraw. Zapewnił, że Polska pozostaje w ścisłym kontakcie z USA, a wymiana informacji między polskimi i amerykańskimi służbami odbywa się na najwyższym poziomie.
Na Litwie wizytę także interpretowano przez pryzmat bezpieczeństwa regionu. Prezydent Gitanas Nausėda poinformował, że Wilno zostało uprzedzone o podróży Ratcliffe’a, a sojusznicy mają otrzymać informacje o jej celach i przebiegu.
Iran zamiast Ukrainy?
Drugą istotną hipotezą jest Iran. Wizyta Ratcliffe’a przypadła na moment, gdy administracja Trumpa ostrzegała państwa współpracujące z Teheranem przed sankcjami. Rosja utrzymuje bliskie relacje z Iranem i według ekspertów dostarcza mu część sprzętu zwiększającego jego możliwości obronne.
Andrew Turner, były szef brytyjskiego planowania wojskowego, stwierdził w „Daily Telegraph”, że Ratcliffe mógł próbować skłonić Rosję do ograniczenia współpracy z Iranem. Jego zdaniem Moskwa jest jednym z czynników utrudniających realizację strategii Trumpa wobec Teheranu.
Podobnie uważa Jakub Benedyczak z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Jego zdaniem wizyty nie należy sprowadzać wyłącznie do Ukrainy ani rosyjskich prowokacji wobec NATO. Dla administracji Trumpa coraz większe znaczenie mają Bliski Wschód, Iran oraz rosyjskie wsparcie dla Teheranu.
Jakub Benedyczak przypuszcza, że rozmowy mogły objąć wiele powiązanych problemów: Ukrainę, Iran, Chiny, kontrolę zbrojeń nuklearnych oraz rosyjskie działania hybrydowe w Europie. Nie ma podstaw, by zakładać, że tylko jeden temat zdominował spotkanie.
A może jednak Ukraina pozostaje w grze?
Nie można wykluczyć, że jednym z tematów była wojna w Ukrainie. Wizyta przypadła na okres intensywnych ukraińskich ataków dalekiego zasięgu na cele w Rosji oraz nasilających się rosyjskich ataków rakietowych i dronowych na Ukrainę.
Trump sugerował, że podróż Ratcliffe’a była związana z jego wysiłkami na rzecz zakończenia wojny, ale nie przedstawił szczegółów pozwalających zweryfikować tę wersję.
Dr Jacek Raubo wskazuje dodatkowo na możliwość rozmów o kontroli zbrojeń, broni masowego rażenia, wymianie więźniów i kwestiach wywiadowczych. W grę mogły wchodzić także sytuacja na Bliskim Wschodzie, program jądrowy Iranu czy globalna aktywność rosyjskich sił zbrojnych.
Sygnał, nie przełom
Najpoważniejsze scenariusze zakładają ostrzeżenie Rosji przed eskalacją wobec NATO, próbę ograniczenia jej współpracy z Iranem oraz rozmowy dotyczące Ukrainy. Nie muszą się wzajemnie wykluczać. Ratcliffe mógł przekazać kilka komunikatów dotyczących różnych obszarów konfliktu między Rosją a Zachodem.
Robert Pszczel z Ośrodka Studiów Wschodnich wskazuje, że jeżeli tematem był Iran, Moskwa mogła próbować wykorzystać swoją współpracę z Teheranem jako kartę przetargową w innych kwestiach, w tym ws. Ukrainy.
Wojskowy samolot, krótki pobyt, kontakt z rosyjskimi służbami i brak oficjalnych szczegółów sprawiają, że forma wizyty sama stała się komunikatem.
Główne wnioski
- Wizyta Ratcliffe’a w Moskwie była przede wszystkim sygnałem. Jej forma, wojskowy transport i kontakt ze służbami wskazują na znaczenie poufnego kanału komunikacji między Waszyngtonem a Moskwą.
- Jednym z celów mogło być ostrzeżenie Rosji przed eskalacją wobec NATO. Nie chodzi o przygotowania do wojny, ale o działania hybrydowe i testowanie reakcji Zachodu.
- Rozmowy mogły dotyczyć znacznie szerszej agendy. Oprócz Ukrainy i bezpieczeństwa Europy w grę mogły wchodzić Iran, Bliski Wschód, kontrola zbrojeń oraz inne kwestie wywiadowcze.