Kategorie artykułu: Newsy Świat

Polska walczy o fabrykę rakiet Patriot, a decyzja USA jest coraz bliżej. Jakie mamy szanse?

Deficyt rakiet przechwytujących na Ukrainie rośnie, a moce produkcyjne w USA są coraz bardziej obciążone. Polska chce produkować pociski do systemów Patriot na swoim terytorium. Decyzja Waszyngtonu może zapaść w ciągu 1–2 miesięcy.

bateria Patriot
Głównym skutecznym środkiem obrony przed rosyjskimi rakietami balistycznymi są amerykańskie zestawy Patriot, wykorzystujące pociski przechwytujące PAC-3 MSE oraz starsze PAC-2 GEM-T (te drugie mają niższą skuteczność przeciwko najnowszym rosyjskim rakietom). Fot. Sean Gallup/Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego nadchodząca jesień i zima mogą być jednym z najtrudniejszych okresów tej wojny dla ukraińskiej obrony powietrznej.
  2. Jakie są szanse Polski w rywalizacji z Niemcami o europejską produkcję systemów obrony przeciwrakietowej.
  3. Co globalny deficyt rakiet przechwytujących oznacza dla Ukrainy i wiarygodności odstraszania NATO.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Od początku pełnoskalowej inwazji w 2022 r. Rosja wykorzystywała mieszany arsenał: drony Shahed-131/136 (Gerań-2), pociski manewrujące Ch-101 odpalane z bombowców Tu-95 i Tu-160 oraz rakiety balistyczne.

W miarę jak Ukraina rozwijała skuteczne metody obrony – w tym walkę radioelektroniczną, drony przechwytujące oraz wykorzystanie myśliwców MiG-29 i F-16 – skuteczność części ataków dronowych i rakietowych spadła. Jednocześnie rosyjskie lotnictwo strategiczne zaczęło mieć coraz większe problemy z utrzymaniem sprawności floty Tu-95.

W odpowiedzi Moskwa zwiększyła wykorzystanie pocisków balistycznych, przede wszystkim Iskander-M o zasięgu do 500 km oraz północnokoreańskich KN-23/24, których zasięg sięga około 700 km. Są one trudniejsze do przechwycenia. Jak wskazuje ekspert portalu Militarnyj, od początku 2026 r. Rosjanie coraz częściej używają przeciwko Ukrainie właśnie rakiet balistycznych. W styczniu mieli wystrzelić około 80 takich pocisków, co przy ograniczonych możliwościach ukraińskiej obrony przeciwbalistycznej staje się coraz poważniejszym problemem. W tym tygodniu o niedoborach ukraińskiej obrony przeciwlotniczej obszernie pisała także CNN.

Ukraiński problem z rakietami

– Problem nie wynika wyłącznie z niedoboru rakiet, który jest bezpośrednią konsekwencją wojny amerykańsko-irańskiej i bezprecedensowego tempa zużycia zapasów pocisków przechwytujących – komentuje dla XYZ Leon Pińczak, analityk ds. bezpieczeństwa i spraw wschodnich w Polityka Insight.

Jego zdaniem głównym problemem dla Kijowa jest rosnąca dysproporcja między skalą rosyjskich ataków a dostępnymi ukraińskimi zdolnościami obrony przeciwrakietowej.

– Szczególnie trudne do zwalczania są pociski balistyczne, przeciwko którym skuteczne są przede wszystkim najdroższe i najbardziej zaawansowane środki. Czyli takie jak pociski PAC-3 dla systemów Patriot – mówi ekspert.

Leon Pińczak dodaje, że sytuację komplikuje zróżnicowanie rosyjskiego arsenału i sposobów jego użycia. Rosja może odpalać pociski z wyrzutni naziemnych, samolotów i okrętów, a mobilne nosiciele są trudne do wykrycia i zniszczenia.

– Ukraina musiałaby utrzymywać bardzo sprawny tzw. „kill chain” – od wykrycia nosiciela, przez jego identyfikację i przekazanie danych, po rażenie celu. Wszystko to często na dużej głębokości rosyjskiego terytorium i przy bardzo krótkim oknie czasowym, które w praktyce nie przekracza 15 minut. Dane o przygotowaniach do ataków balistycznych z lądu Kijów – przynajmniej według ukraińskiego Ministerstwa Obrony – otrzymuje wyłącznie od zachodnich partnerów – zauważa nasz rozmówca.

Dla Ukrainy oznacza to podwójny problem: brakuje jej pocisków przechwytujących, a jednocześnie ma ograniczone możliwości niszczenia samych nosicieli rakiet.

Przy rosnącej skali rosyjskich ataków presja na ukraińską OPL będzie się zwiększać.

– W nadchodzącym okresie jesienno-zimowym może to oznaczać więcej strat i większą presję społeczną na władze, by symetrycznie odpowiadać na rosyjskie uderzenia. Summa summarum, przed Ukrainą i Rosją rysuje się jeden z najtrudniejszych okresów tej wojny – podsumowuje ekspert.

Deficyt pocisków PAC-3 i brak zamienników

Podstawowym środkiem obrony przed rosyjskimi rakietami balistycznymi pozostają amerykańskie zestawy Patriot, wykorzystujące pociski przechwytujące PAC-3 MSE oraz starsze PAC-2 GEM-T. Te drugie mają mniejsze możliwości zwalczania najnowszych rosyjskich rakiet balistycznych.

Po 2022 r. Ukraina otrzymała prawdopodobnie siedem lub osiem baterii Patriot. Posiada także zmodernizowane sowieckie S-300W – dwie lub trzy baterie – ale zapas pocisków do tych systemów został niemal całkowicie wyczerpany. Niejasne pozostają możliwości francusko-włoskich systemów SAMP/T w zwalczaniu rakiet balistycznych. Ukraina dysponuje co najmniej dwoma takimi zestawami i zabiega o kolejne.

– Nie ma dziś systemu, który w krótkim terminie mógłby zastąpić Patriota pod względem skuteczności przeciwko pociskom balistycznym – mówi Leon Pińczak.

– Najpoważniejszą europejską alternatywą jest rozwijany przez MBDA Aster 30 B1NT dla systemu SAMP/T. Potencjalnym uzupełnieniem mogłyby być izraelskie technologie, przede wszystkim Arrow, ale trudno dziś liczyć na Izrael jako głównego dostawcę. Własne rozwiązania rozwijają także Korea Południowa i Turcja, a USA szukają tańszych następców lub uzupełnień do PAC-3. Żadna z tych technologii nie jest jednak gotowa do szybkiego wdrożenia na dużą skalę – wylicza analityk.

Interesujący jest również ukraiński FP-7.x Freja firmy Fire Point. Ma on być nawet trzykrotnie tańszy od PAC-3, ale jego rozwój wymaga rozwiązania podstawowego problemu: systemu naprowadzania i radaru. W praktyce potrzebna będzie architektura wielowarstwowa. Patriot pozostanie w niej jednym z filarów, a europejskie i krajowe systemy będą go uzupełniać.

– Pełnowartościowej alternatywy można oczekiwać najwcześniej pod koniec dekady – kończy Leon Pińczak.

Problem polega na tym, że pociski PAC-3 są produkowane wyłącznie w USA. Tymczasem popyt znacznie przekracza obecne moce produkcyjne amerykańskich zakładów. Poza USA pociski rodziny Patriot produkuje również Japonia. Jednak jej możliwości są niewielkie – rocznie powstaje tam około 30-60 pocisków PAC-2. Taka skala nie może istotnie zmienić sytuacji Ukrainy.

Inicjatywy takie jak uruchomienie niemieckiej produkcji PAC-2 GEM-T, polsko-ukraińska współpraca czy alternatywne projekty, w tym program Freja z udziałem około dziesięciu krajów europejskich, nie przyniosą szybkiego rozwiązania. Wdrożenie na większą skalę wymaga co najmniej roku lub dwóch lat.

Globalny popyt i pustki w magazynach

Duże zapotrzebowanie na pociski przechwytujące wynika nie tylko z wojny rosyjsko-ukraińskiej, lecz także z konfliktu w Zatoce Perskiej między USA a Iranem. Wysoka intensywność irańskich ataków rakietowych w marcu i kwietniu 2026 r. doprowadziła do znacznego uszczuplenia amerykańskich zapasów, ograniczając możliwości dostaw także dla Ukrainy.

W efekcie Kijów pozostał z bardzo ograniczonymi możliwościami obrony przed rakietami balistycznymi. Podczas ataków na przełomie lipca i sierpnia przechwytywano jedynie pojedyncze pociski. W tym czasie pozostałe powodowały znaczne zniszczenia i straty, także wśród ludności cywilnej. Sytuacja może mieć szczególnie poważne konsekwencje przed nadchodzącą jesienią i zimą.

– Państwem dysponującym obecnie największymi zapasami pocisków do systemów Patriot są Stany Zjednoczone, dlatego możliwe dostawy amerykańskie mają największy potencjał – precyzuje dla XYZ ppłk rez. dr inż. Karol Sobczak, prezes Związku Pracodawców Przemysłu Obronnego Konfederacji Lewiatan.

Karol Sobczak wskazuje, że pociski znajdują się na wyposażeniu wielu państw. Tyle że wielkość ich zapasów nie jest publicznie znana, co utrudnia wiarygodną ocenę możliwości i skali potencjalnych transferów.

– Najszybszym rozwiązaniem pozostają dostawy z istniejących magazynów w USA i państwach europejskich. Ewentualne przekazanie części pocisków z polskich zapasów, choć mogłoby mieć krytyczne znaczenie dla bieżących potrzeb Ukrainy, nie rozwiąże w dłuższej perspektywie problemu ich ograniczonej dostępności na świecie. Trwałym rozwiązaniem jest szybkie zwiększenie produkcji w Stanach Zjednoczonych oraz skoordynowane uzupełnianie zapasów w państwach sojuszniczych – mówi prezes Sobczak.

Najprawdopodobniej, podobnie jak w poprzednich latach, celem rosyjskich ataków będą obiekty infrastruktury energetycznej. Ich zniszczenie może znacząco pogorszyć warunki życia ludności w okresie jesienno-zimowym. Jak wskazuje analiza portalu Militarnyj, najbardziej realnym rozwiązaniem w krótkim terminie pozostaje transfer pocisków z magazynów państw partnerskich.

Polska propozycja: bezpieczna fabryka w UE

Wobec braku szybkich alternatyw dostawy zewnętrzne będą miały ogromne znaczenie dla ukraińskiej obrony antybalistycznej jesienią i zimą 2026/2027. Największe możliwości wsparcia mają Stany Zjednoczone – jedyny producent pocisków PAC-3 MSE. Jeśli konflikt z Iranem będzie stopniowo wygaszany, może to zwiększyć przestrzeń do wznowienia większych dostaw dla Ukrainy.

Wsparcia mogą udzielić również europejscy użytkownicy systemu Patriot, przede wszystkim Niemcy, dysponujące największą liczbą baterii w Europie, a także Holandia, Rumunia i Polska.

Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział, że z USA i Kwatery Głównej NATO cyklicznie płyną wnioski o przekazywanie Ukrainie kolejnych pocisków do Patriotów, choć dotychczas nie zapadły żadne decyzje. Jak dotąd Polska miała przekazać Ukrainie niewielką liczbę pocisków PAC-3 – prawdopodobnie 5 sztuk – a inne kraje europejskie łącznie około 30 sztuk. Przy tak niewielkich liczbach każda dostawa może mieć znaczenie operacyjne, ale nie rozwiązuje problemu chronicznego niedoboru amunicji.

Decyzja USA w ciągu 1–2 miesięcy

W tym kontekście kluczowa jest polska inicjatywa produkcyjna. Wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka poinformowała, że będzie rozmawiała ze stroną amerykańską w sprawie produkcji w Polsce pocisków do wyrzutni Patriot. Sama decyzja USA w tej sprawie może być „kwestią miesiąca, dwóch”.

Warto wiedzieć

Jakie są szanse na uruchomienie produkcji pocisków Patriot w Polsce?

Rozmowy dotyczące uruchomienia w Polsce produkcji pocisków Patriot lub zwiększenia udziału krajowego przemysłu w ich wytwarzaniu trwają od dłuższego czasu. Zdaniem Związku Pracodawców Przemysłu Obronnego w Konfederacji Lewiatan, obecna sytuacja geopolityczna uwypukliła niedobory tego rodzaju zaawansowanego uzbrojenia oraz ograniczoną wydajność istniejących linii produkcyjnych. Uruchomienie pełnej produkcji w Polsce należy traktować jako jedno z najważniejszych wyzwań dla bezpieczeństwa państwa, element polskiej racji stanu oraz krok w kierunku większej niezależności technologicznej. W przypadku rozszerzenia konfliktu na kilka państw niedobór pocisków przechwytujących mógłby stać się problemem o znaczeniu krytycznym.

Jak ocenia podpułkownik Karol Sobczak, prezes związku, Polska ma duże szanse na dalszy rozwój produkcji komponentów i zdolności serwisowych. Niektóre elementy systemu Patriot już dziś powstają w Polsce i są wytwarzane nie tylko przez Polską Grupę Zbrojeniową. Montaż kompletnych pocisków to jednak zupełnie inna skala przedsięwzięcia. Wymagałby zgody władz amerykańskich, w tym przejścia procedur kontroli kongresowej związanych z transferem chronionych technologii.

To proces złożony i czasochłonny, a sama decyzja ma przede wszystkim charakter polityczny. Dlatego uruchomienie w Polsce pełnej produkcji pocisków Patriot należy – jeśli w ogóle do niego dojdzie – rozpatrywać w długoterminowej perspektywie.

Jak podkreśliła w TOK FM, negocjacje trwają od kilku tygodni, a Polska jest już „daleko po rozmowach rozpoznawczych”. Magdalena Sobkowiak-Czarnecka dodała, że w sprawie możliwej produkcji rakiet do systemów Patriot Polska rywalizuje przede wszystkim z Niemcami.

Temat ewentualnej fabryki pocisków do Patriotów na Ukrainie „całkowicie już upadł”. Prezydent USA Donald Trump mówił niegdyś o możliwości udzielenia Ukrainie licencji na produkcję. Jednak zmienił stanowisko. Polska zaproponowała więc ulokowanie produkcji na swoim terytorium, wskazując na większe bezpieczeństwo takiego rozwiązania. Według Sobkowiak-Czarneckiej przedstawiciele amerykańskiego przemysłu „z ulgą usłyszeli” tę propozycję.

Wysłaliśmy w tej sprawie pytania do Ministerstwa Obrony Narodowej. Chcieliśmy ustalić, ile trwałaby budowa fabryki od podstaw. Zapytaliśmy też, czy konieczność jej stworzenia zmniejsza szanse Polski na ulokowanie produkcji w kraju. Interesowało nas również, czy zapadły już wstępne decyzje dotyczące lokalizacji i zaangażowanych podmiotów. Zapytaliśmy również, na czym miałaby polegać współpraca z Ukrainą.

W odpowiedzi MON przekazało oświadczenie:

„Uprzejmie informujemy, że obecnie prowadzone są negocjacje z partnerami z USA (rządowymi i przemysłowymi), których celem jest uzgodnienie kwestii dotyczących ustanowienia w Polsce zdolności produkcyjnych oraz obsługowo-remontowych rakiet przeznaczonych do systemu PATRIOT.

Mając na uwadze trwający proces negocjacyjny, na obecnym etapie nie udzielamy szczegółowych informacji w tym zakresie, do czasu podjęcia wiążących decyzji przez wszystkie zaangażowane strony”.

Zdaniem eksperta

Czy Polska ma w tej rozgrywce karty?

Polska ma w rywalizacji z Niemcami kilka mocnych atutów, ale Berlin dysponuje przewagą, której nie można lekceważyć: jest już częścią istniejącego europejskiego łańcucha produkcji systemu Patriot. Niemiecka MBDA, wspólnie z Raytheonem, od ponad 30 lat działa w tym obszarze poprzez spółkę COMLOG. Niemcy mają zakłady w Schrobenhausen, infrastrukturę testową oraz doświadczenie w obsłudze i modernizacji pocisków. COMLOG jest joint venture Raytheona i MBDA Deutschland. Niemcy więc nie zaczynają od zera.

Aby przebić niemiecką konkurencję, Polska musi zaoferować coś więcej niż tylko serwisowanie systemu Patriot. Musi zabiegać o rzeczywisty udział w produkcji. Z polskiej perspektywy negocjacyjnej ta różnica wydaje się najważniejsza.

Polska obecnie rozwija ogromny program Wisła. W kraju powstają już elementy systemu Patriot – m.in. Huta Stalowa Wola podpisała w tym miesiącu umowę na produkcję 48 wyrzutni M903, a polskie przedsiębiorstwa dostarczają również inne komponenty. W ramach programu Wisła Polska ma docelowo osiem baterii Patriot. Jeszcze w czerwcu MON informował także o pozyskaniu kolejnych kilkuset pocisków PAC-2 GEM-T.

W ubiegłym miesiącu USA, Niemcy, Polska, Holandia i Szwecja podpisały porozumienie dotyczące utworzenia europejskiego centrum obsługi systemu PAC-3. Lokalizacja nie została jeszcze rozstrzygnięta. Co istotne, Amerykanie nie wykluczają produkcji PAC-3 poza USA, ponieważ poszukują sposobów na zwiększenie globalnych zdolności produkcyjnych.

W praktyce rywalizacja z Niemcami sprowadza się więc do tego, czy Polska przedstawi swoją ofertę jako bardziej atrakcyjną dla USA niż zwykłe „dajcie nam licencję na montaż rakiet”. Warszawa musi pokazać, że może stać się trwałym elementem europejskiego łańcucha produkcji i obsługi Patriotów.

Scenariusz: kolejne kompetencje, zamiast fabryki od razu

W tych warunkach najbardziej prawdopodobny jest scenariusz stopniowego wchodzenia Polski po „drabinie kompetencji”: najpierw europejskie centrum serwisowe PAC-3, którego lokalizacja nie została jeszcze rozstrzygnięta, następnie szersza produkcja komponentów, a w dalszej perspektywie – montaż wybranych sekcji pocisków lub operacje końcowe w formule trójstronnej.

Warto wiedzieć

Niewielkie pole manewru?

Zdaniem Leona Pińczaka, analityka ds. bezpieczeństwa i spraw wschodnich Polityka Insight, Polska ma większe szanse na udział w produkcji Patriotów niż Ukraina, ponieważ już dziś jest włączona w wytwarzanie komponentów systemu. Nie oznacza to jednak szybkiego uruchomienia produkcji całych pocisków PAC-3. Taki proces, zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie, wymagałby zgody USA, transferu technologii i kilku lat przygotowań.

W krótkim terminie żadna z tych inicjatyw nie rozwiąże więc problemu niedoboru rakiet przechwytujących. Dla Ukrainy oznacza to dalszą presję na obronę powietrzną, dla USA i Europy konieczność odbudowy zapasów, a dla Rosji – możliwość wykorzystania słabości systemów obronnych NATO oraz testowania wiarygodności odstraszania sojuszniczego.

Główne wnioski

  1. Ukraina wchodzi w okres jesienno-zimowy z poważnym deficytem środków obrony przed rakietami balistycznymi. Rosja coraz częściej wykorzystuje pociski Iskander-M i północnokoreańskie KN-23/24, trudniejsze do przechwycenia niż rakiety manewrujące i drony. Jednocześnie amerykańskie zapasy PAC-3 są uszczuplone przez konflikt z Iranem, co ogranicza możliwości dostaw dla Kijowa. Ukraina musi więc coraz ostrożniej gospodarować pociskami przechwytującymi.
  2. Polska ma realne szanse na zwiększenie udziału w europejskiej produkcji Patriotów, ale Niemcy mają przewagę w doświadczeniu i infrastrukturze. Najbardziej prawdopodobny scenariusz to stopniowe rozszerzanie kompetencji: od centrum serwisowego PAC-3, przez produkcję komponentów, po ewentualny montaż wybranych sekcji pocisków. Decydujące będą rozmowy z USA oraz zdolność do przedstawienia polskiej oferty jako uzupełnienia istniejącego europejskiego łańcucha produkcji.
  3. Deficyt rakiet przechwytujących jest problemem nie tylko Ukrainy, lecz także całego NATO. Niedobory amunicji mogą ograniczać zarówno wsparcie dla Kijowa, jak i zdolności obronne państw sojuszu. Dla Rosji oznacza to potencjalne okno możliwości, dlatego zwiększenie europejskich mocy produkcyjnych Patriotów ma znaczenie także dla wiarygodności odstraszania NATO.