Zełenski zdradził tajemnicę Seulu. Ukraina może na tym stracić
Korea Południowa uznaje „za niewystarczające” przeprosiny ukraińskiego MSZ po ujawnieniu przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego informacji o przekazaniu Seulowi dwóch północnokoreańskich więźniów. Prezydent Lee Jae-myung zapowiada „dalsze kroki”, a spór może skomplikować relacje Ukrainy z sojusznikami.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego ujawnienie przez Wołodymyra Zełenskiego losu dwóch jeńców wywołało otwarty spór Seulu z Kijowem.
- Jakie korzyści mógł kalkulować ukraiński prezydent, jak Kijów starał się wpłynąć na politykę zagraniczną azjatyckich sojuszników i dlaczego okazało się to nieskuteczne.
- Jakie narzędzia nacisku ma Korea Południowa i czym ryzykuje Ukraina.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Kryzys dyplomatyczny na linii Seul-Kijów staje się coraz poważniejszy. Po tym, jak prezydent Wołodymyr Zełenski publicznie ujawnił, że Ukraina wysłała do Korei Południowej dwóch północnokoreańskich jeńców, Seul wytoczył najcięższe dyplomatyczne działa.
Z perspektywy Korei Południowej ukraiński przywódca nadużył ich zaufania, bo sprawa miała pozostać tajna. Dziś przeprosin od prezydenta Zełenskiego domaga się jego południowokoreański odpowiednik, grożąc konsekwencjami. Kijów wydaje się iść w zaparte.
Jeńcy, o których miało być cicho
23 września z trybuny 81. Zgromadzenia Ogólnego ONZ Zełenski ujawnił, że Kijów niedawno wysłał dwóch północnokoreańskich jeńców do Korei Południowej. Niespodziewana wypowiedź ukraińskiego polityka wywołała najpierw zaskoczenie, a później oburzenie w Seulu.
Obaj mężczyźni mieli się dostać do ukraińskiej niewoli na początku stycznia 2025 r. w rosyjskim obwodzie kurskim. Należeli do kontyngentu, który Pjongjang wysłał na pomoc Kremlowi. Szacunki południowokoreańskiego wywiadu (NIS) z ubiegłego roku mówiły o ok. 15 tys. żołnierzy totalitarnego państwa walczących wspólnie z Rosjanami, z których ok. 2 tys. zginęło. Jeszcze będąc na terenie Ukrainy, dwaj schwytani żołnierze z Północy mówili mediom, że chcieliby zamieszkać na Południu. Według BBC ostatecznie obaj przybyli do Korei Południowej przez państwo trzecie we wrześniu.
Formalnie Seul traktuje wszystkich Koreańczyków z Północy jak własnych obywateli. Od zakończenia wojny koreańskiej (1950-1953) na Południe uciekło ponad 34 tys. osób. Dezercje żołnierzy zdarzają się jednak rzadko. W tym wypadku Seul chciał zachować fakt przekazania więźniów w tajemnicy.
Poufność miała chronić zarówno delikatne relacje obu państw koreańskich, jak i rodziny obu mężczyzn. Reżim Kimów jest znany ze stosowania odpowiedzialności zbiorowej. Teraz – jak oceniają analitycy – bliskim dezerterów może grozić nawet kara śmierci.
Cytowany przez agencję AP doradca południowokoreańskiego prezydenta Seong Ghi-hong wskazał też, że ujawnienie sprawy może narazić na krytykę rząd w Kijowie. Spodziewane są zarzuty, że nie wymienił on jeńców na Ukraińców przetrzymywanych w Rosji.
Spór o to, co ustalono
Seul twierdzi, że Kijów złamał poufne ustalenia w sprawie przekazania północnokoreańskich żołnierzy i przedstawia szczegółową relację. Wysoki urzędnik MSZ powiedział gazecie „Korea Times”, że rozmowy z Ukraińcami o przekazaniu jeńców trwały od czasów poprzedniego rządu, a niejawność była warunkiem wstępnym. Ukraina zawiadomiła wprawdzie Seul o przemówieniu w ONZ, ale nie podała jego treści. Azjatyccy dyplomaci mieli odpisać, że oczekują dotrzymania ustaleń. Dziś twierdzą, że mają pisemne zapisy rozmów. Nie mogą ich upublicznić, bo dokumenty dyplomatyczne co do zasady są niejawne.
27 września Błękitny Dom – biuro prezydenta Korei Południowej – wyraziło ubolewanie z powodu działań Ukrainy. Prezydencki doradca zażądał przeprosin, a 28 września MSZ złożyło notę protestacyjną na ręce wiceambasadora Andrija Wieszkina. Biuro Zełenskiego zaprzeczyło tymczasem istnieniu jakiejkolwiek umowy o niejawności, na co w piątek zareagował sam prezydent Lee Jae-myung. Napisał na platformie X, że Ukraina „zrobiła z głowy państwa kłamcę”. „Jest to kwestia dotycząca godności narodu i społeczeństwa Korei Południowej i nie można jej pominąć” – dodał we wpisie.
Song Young-gil, bliski współpracownik prezydenta Lee, w wywiadzie radiowym nazwał działania Ukrainy „dyplomatycznym faux pas” nie kryjąc gniewu swojego zwierzchnika.
Przeciąganie liny
Dziennik „Chosun Ilbo” ocenił we wtorek, że sytuacja pogorszyła się, gdy 28 września szef Biura Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow napisał w mediach społecznościowych, że sytuacja na Półwyspie Koreańskim się pogarsza i „jest tylko kwestią czasu, zanim dojdzie do incydentów mogących doprowadzić do niekontrolowanych konsekwencji”. Odnosił się do wybuchu miny w oddzielającej obie Koree strefie zdemilitaryzowanej. Budanow ocenił też w wywiadzie, że Korea Północna uczy się na wojnie w Europie Wschodniej i zbroi się, aby przygotować działania w swoim regionie. Koreańczycy odebrali to jako próbę eskalowania przez Ukrainę sytuacji u swoich granic.
W piątek 2 października prezydent Lee zagroził, że jego kraj podejmie „dodatkowe kroki”, jeśli Ukraina nadal będzie odmawiać uznania faktów i publicznych przeprosin. Wyraził też „głębokie ubolewanie” z powodu ukraińskich słów o rzekomo nieuchronnym starciu dwóch Korei. Określił je jako dążenie do sprowokowania wojny. Według „Chosun Ilbo” i telewizji SBS Seul rozważa wycofanie z Kijowa swojego ambasadora.
Minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha od czwartku stara się załagodzić sytuację. „Powiedzmy, że to dyplomatyczne nieporozumienie” – powiedział, cytowany przez ukraińskie media i agencję Reutersa. Podkreślił przy okazji, że Korea Południowa jest dla Ukrainy ważnym krajem. Szef południowokoreańskiego MSZ Cho Hyun oświadczył we wtorek, cytowany przez agencję Yonhap, że otrzymał od Sybihy przeprosiny. Dodał jednak, że jest „różnica w stosunku do poziomu, którego oczekujemy”. To sugestia, że autorem przeprosin powinien być sam Zełenski. Dlatego Koreańczycy nadal planują podjęcie „zdecydowanych kroków”.
Według „Korea Times” obaj ministrowie pozostają w kontakcie i wspólnie starają się ustalić treść ewentualnego oświadczenia Kijowa.
Warto wiedzieć
Jak Zełenski chciał wpłynąć na Koreańczyków
Kijów nie wyjaśnił dlaczego zdecydował się ujawnić transfer północnokoreańskich mundurowych. Wywiad Korei Południowej zasugerował w dokumencie przeznaczonym dla parlamentarzystów, że Zełenski mógł chcieć zwiększyć poparcie społeczne zwykłych Koreańczyków dla przekazania swojemu krajowi pomocy zbrojeniowej. Sugerowanie, że totalitarna Korea Północna używa doświadczeń bojowych w Europie Wschodniej do przygotowań do eskalacji z sąsiadem, mogło być częścią taktyki zastraszania Seulu.
Jeszcze w sierpniu Kijów poprosił Seul o systemy obrony powietrznej, ale Korea – choć jest jednym z największych eksporterów uzbrojenia – nie zgodziła się na ich przekazanie. To spójne z jej polityką zagraniczną, która zakłada niedostarczanie broni państwom prowadzącym wojnę.
– Obecna ekipa rządząca w Seulu uważa, że Ukraina próbuje wciągnąć ją w wojnę. Kijów sugeruje, że Półwysep Koreański jest o krok od zbrojnego konfliktu. Ale grożenie rozlaniem się konfliktu, które może być skuteczne w Polsce czy Unii Europejskiej, w przypadku Korei Południowej nie działa. Ukraińcom ewidentnie brakuje ekspertów od Korei Południowej rozumiejących, jak z nią rozmawiać.
Już teraz członkowie seulskich kręgów decyzyjnych i doradczych są negatywnie nastawieni do Ukrainy i jej prezydenta. Nie brakuje też nastrojów prorosyjskich. Teraz czują, że są manipulowani przez Kijów, który komplikuje im relacje z sąsiadami z Północy, a ostatnie dni pogłębiają te negatywne uczucia – ocenia w rozmowie z XYZ prof. Marcin Jacoby, kierownik Katedry Studiów Azjatyckich na Uniwersytecie SWPS w Warszawie.
Politycy rządzący w Seulu chcieliby normalizacji relacji ze swoim północnym sąsiadem, który niedawno zmienił politykę i przestał uważać Seul za partnera godnego rozmów. Z tego powodu mieszanie się Ukrainy w relacje na Półwyspie Koreańskim budzą ich irytację.
Błędna kalkulacja
Dr Oskar Pietrewicz, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM), mówi XYZ, że Korei Południowej trudno na tym etapie wycofać się z żądania przeprosin.
– Mając na uwadze zaangażowanie Lee Jae-myunga w sprawę, jedynym akceptowalnym rozwiązaniem z punktu widzenia Seulu byłyby teraz osobiste przeprosiny ze strony prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Próby polubownego rozstrzygnięcia na poziomie MSZ obu państw, do czego zdaje się dążyć Ukraina, najpewniej nie spotkają się ze zrozumieniem Koreańczyków. Nierozwiązany spór może sprawić, że rząd w Seulu będzie mniej skłonny wspierać Ukrainę np. humanitarnie. Zadeklarowana pomoc może być realizowana, ale z małą szansą na kolejne transze – wyjaśnia Oskar Pietrewicz, ekspert ds. bezpieczeństwa w Azji Wschodniej.
Agnieszka Smiatacz, dyrektorka ds. komunikacji międzykulturowej we wrocławskiej firmie doradczej TIAS, podkreśla, że Koreańczycy traktują całą sytuację jako złamanie zaufania.
– Korea Południowa traktuje tego typu współpracę śmiertelnie poważnie, a niedotrzymanie nawet nieformalnych ustaleń to automatyczna utrata zaufania. Prezydent Zełenski dokonał ogromnie błędnej kalkulacji. Nieprzemyślaną wypowiedzią przekonał kraj, będący producentem zaawansowanej technologicznie broni, że nie można mu ufać w najmniejszych sprawach. Być może Zełenski liczył, że wypowiedź wywoła aplauz i większą pomoc w wojnie przeciwko Rosji. Tymczasem efekt jest dokładnie odwrotny. Biorąc pod uwagę komentarze prasy, dla Ukrainy to także porażka wizerunkowa – ocenia ekspertka.
Czym ryzykuje Ukraina
Ukraina ryzykuje, że Seul podejmie przeciwko niej kroki gospodarcze i ograniczy wsparcie dyplomatyczne. Według Cho Han-buma z Koreańskiego Instytutu ds. Zjednoczenia Narodowego, cytowanego przez Reutersa, może to dotyczyć pomocy, którą Koreańczycy dostarczają Ukrainie: humanitarnej, finansowej i w dziedzinie odbudowy.
Jak podaje agencja Yonhap, w 2024 r. Seul deklarował plany przekazania do 2027 r. pomocy o wartości ok. 2,3 mld dolarów. Miało chodzić głównie o preferencyjne pożyczki z funduszu EDCF. Ukraiński parlament ratyfikował umowę na 2,1 mld dolarów kredytów na lata 2024-2029. Dotąd Korea Południowa przekazywała Ukrainie pomoc humanitarną, energetyczną i środki zabezpieczenia żołnierzy. Seul popierał też najważniejsze rezolucje Zgromadzenia Ogólnego ONZ, które żądają wycofania wojsk rosyjskich z terytorium Ukrainy.
Oskar Pietrewicz z PISM zaznacza, że azjatyccy sojusznicy nie będą jednak zupełnie zmieniali frontu. W ich interesie nadal jest ewentualny udział w projektach infrastrukturalnych w powojennej odbudowie Ukrainy.
Prof. Marcin Jacoby, znawca Azji Wschodniej z Uniwersytetu SWPS podkreśla jednak, że choć Koreańczycy rzeczywiście mają interesy gospodarcze w Ukrainie, to jeszcze więcej mają ich w Moskwie i na Zachodzie, z którym wiąże ich też geopolityka.
– Chęć wspierania Ukrainy przez pomoc humanitarną i finansową w większym stopniu wynika z potrzeby integracji i współpracy z Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi, niż relacji z samym Kijowem. Korei Południowej nadal zależy na dobrych relacjach gospodarczych z Rosją. Nie wznawia ich tylko dlatego, że Zachód źle by to przyjął – ocenia polski ekspert.
Zdaniem Jacoby’ego Seul może teraz ograniczyć wsparcie finansowe dla Kijowa, ale prawdopodobnie nie wykorzysta wszystkich środków nacisku, które posiada. Niezależnie od tego to zła wiadomość dla prezydenta Zełenskiego.
– Prezydent Ukrainy ciężko pracuje, aby jak najwięcej państw wspierało go w wojnie z Rosją. Jeśli takie państwa jak Polska czy Korea Południowa zaczną się wykruszać, godzi to w interes ukraiński – mówi prof. Marcin Jacoby.
Główne wnioski
- Korea Południowa oskarżyła prezydenta Ukrainy o złamanie umowy o poufności przekazania jej południowokoreańskich jeńców. Szef dyplomacji w Kijowie mówi o „nieporozumieniu”, ale prezydent Lee Jae-myung domaga się przeprosin od Wołodymyra Zełenskiego. Kryzys dyplomatyczny może uderzyć w relacje Kijowa z Seulem i wiarygodność Ukrainy wśród jej partnerów.
- Analitycy sugerują, że otoczenie Wołodymyra Zełenskiego mogło kalkulować, że przypomnienie kwestii północnokoreańskich żołnierzy walczących po stronie Rosji i pokazanie, że reżim w Pjongjangu używa ich doświadczeń do przygotowań do eskalacji z sąsiadami, wzmocni poparcie dla pomocy Ukrainie. Dotyczyłoby to także dostarczania broni, przed czym Koreańczycy się wzbraniają. Wszystko wskazuje jednak, że skutek jest odwrotny. Azjatyccy partnerzy widzą to jako mieszanie się w ich delikatne relacje z totalitarnym sąsiadem. Bezpośrednią stawką ujawnienia przekazania więźniów z Północy Seulowi jest bezpieczeństwo rodzin jeńców i zaufanie między partnerami. Ukraina poniosła porażkę wizerunkową i ryzykuje ograniczeniem południowokoreańskiej pomocy.
- Korzystnym zakończeniem sporu byłoby kompromisowe oświadczenie sformułowane tak, aby obie strony zachowały twarz. Nie jest to jednak pewne. Z doniesień południowokoreańskich mediów wynika, że Seul rozważa wycofanie z Ukrainy swojego ambasadora.