Zmiany w KGHM. Były wiceminister wyprzedził spółkę z informacją
O piątkowych zmianach w zarządzie KGHM-u jako pierwsza nie poinformowała spółka. Zrobił to polityk partii rządzącej, były wiceminister aktywów państwowych Robert Kropiwnicki. Choć Komisja Nadzoru Finansowego początkowo tłumaczyła, że informacja nie została zakwalifikowana przez spółkę jako poufna, to jednak podejmie interwencję. Zachowanie polityka budzi spore wątpliwości. – Powinien być świadom, że dopóki taka informacja nie jest podana publicznie, jest informacją poufną i może mieć wpływ na kurs akcji spółki, co jest bardzo ważne – nie kryje zdziwienia Michał Masłowski, wiceprezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Do jakich zmian doszło w KGHM-ie.
- Jak zachował się poseł Robert Kropiwnicki.
- Jakie są konsekwencje jego zachowania.
Informację o odwołaniu prezesa Andrzeja Szydło oraz wiceprezesa Piotra Stryczka jako pierwszy podał Robert Kropiwnicki. To poseł Koalicji Obywatelskiej z Dolnego Śląska. Do listopada 2025 r. Kropiwnicki był wiceszefem Ministerstwa Aktywów Państwowych. Polityk o zmianach w spółce napisał na platformie X o godz. 9:47. Skrytykował decyzję rady nadzorczej. Stwierdził, że Andrzej Szydło „wyciągnął firmę z dołka” dodając m.in., że rozpoczął on budowę trzech nowych szybów, a za jego rządów spółka została rekordowo wyceniona na ok. 70 mld zł.
Oficjalny komunikat o zmianach w zarządzie KGHM Polska Miedź S.A. pojawił się o 12:11, niemal 2,5 godziny po podaniu tej informacji przez byłego wiceministra. Rada nadzorcza delegowała do czasowego pełnienia obowiązków prezesa spółki Remigiusza Paszkiewicza, członka rady nadzorczej.
Zmiany w radzie nadzorczej KGHM
Nasze źródła w miedziowym koncernie wskazują, że w ostatnim czasie nie doszło do konfliktu między radą nadzorczą i zarządem. Zmiany w zarządzie odbierane są w spółce jako efekt politycznych przetasowań w MAP i w radzie nadzorczej spółki.
Prezes Andrzej Szydło uznawany był za człowieka byłego wiceministra aktywów państwowych Roberta Kropiwnickiego. Po zmianach w kierownictwie Ministerstwa Aktywów Państwowych ruszyła miotła w zarządach niektórych spółek Skarbu Państwa. Najpierw, 20 stycznia, nadzwyczajne walne zgromadzenie KGHM odwołało czterech członków rady nadzorczej. W ich miejsce powołało cztery nowe osoby wskazane przez Skarb Państwa. Wśród nowych członków rady znalazł się m.in. Remigiusz Paszkiewicz.
W firmie spodziewano się zmian w zarządzie
Jak wynika z naszych informacji, od tego czasu zarząd spółki spodziewał się dalszych zmian. I tak się stało – już 30 stycznia nowa rada nadzorcza odwołała prezesa Andrzeja Szydłę i wiceprezesa Piotra Stryczka.
– Bez niespodzianki. Nie widzę merytorycznych powodów odwołania prezesa, ale takiego właśnie scenariusza spodziewaliśmy się od tygodnia – mówi jedno z naszych źródeł w KGHM.
Andrzej Szydło związany był z KGHM od początku swojej kariery zawodowej. Z miedziowym koncernem rozstał się w 2017 r., by powrócił do niej jako prezes w 2024 r. W międzyczasie m.in. zasiadał w zarządzie Hyundai Engineering Poland. Jego prezesura była dobrze oceniana przez giełdowych analityków.
Z naszych informacji wynika, że oddelegowany do tymczasowego kierowania spółką Remigiusz Paszkiewicz może zostać prezesem miedziowego giganta.
Informacja poufna?
Wątpliwości budzi zachowanie posła Roberta Kropiwnickiego. Dopóki informacja o zmianach w spółce nie znalazła się w Elektronicznego Systemu Przekazywania Informacji (ESPI) była to informacja poufna. Spółka giełdowa, jaką jest KGHM, musi natychmiast upublicznić informację o zmianach w zarządzie poprzez ESPI zarządzany przez Komisję Nadzoru Finansowego (KNF). Za ujawnienie informacji poufnej mogą grozić konsekwencje administracyjne oraz karne.
Ministerstwo Aktywów Państwowych nie komentuje trybu ujawniania tej informacji przez swojego byłego wiceministra. Resort odsyła do KNF-u.
KNF jednak podejmie czynności
Zapytaliśmy KNF o reakcję na ruch posła KO. Jeszcze w piątek Urząd nie widział podstaw do podejmowania działań wobec polityka.
Jacek Barszczewski, dyrektor Departamentu Komunikacji Społecznej KNF, tłumaczył, że spółka jako podstawę prawną publikacji bieżącego raportu wskazała art. 56 ust. 1 pkt 2 ustawy o ofercie publicznej (informacje bieżące i okresowe). Jako szczegółową podstawę prawną wskazała paragraf 5 pkt 5 i 6 rozporządzenia ministra finansów z dnia 6 czerwca 2025 r. w sprawie informacji bieżących i okresowych, dotyczących odwołania i powołania członków zarządu emitenta.
Przedstawiciel KNF dodaje, że art. 10 rozporządzenia MAR (Market Abuse Regulation) odnosi się do bezprawnego ujawnienia informacji poufnych, a nie do informacji bieżących. Jak wskazał, spółka nie zakwalifikowała przekazanych informacji jako informacji poufnej.
W sobotę Urząd uzupełnił jednak informację. Jacek Barszczewski przekazał, że Urząd przyjrzy się sprawie.
– Urząd KNF podejmuje działania mające na celu ocenę prawidłowości wykonania obowiązków informacyjnych ws. zmian w zarządzie KGHM S.A., w tym czy nie doszło do naruszeń związanych z nieuprawnionym, wcześniejszym ujawnieniem informacji w tej sprawie – poinformował Jacek Barszczewski.
„Ujawnianie informacji poufnej jest nieporozumieniem”
Zachowanie posła KO budzi jednak obawy i wątpliwości obserwatorów. Zdziwienia nie kryje Michał Masłowski, wiceprezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. Jego zdaniem sytuacja, w której były wiceminister aktywów jako pierwszy informuje o zmianach w spółce, jest kuriozalna.
– Rozumiem, że politycy mogą wiedzieć więcej, jeżeli chodzi o zmiany w spółkach, jednak ujawnianie informacji poufnej jest nieporozumieniem. Po stronie posła widać kompletne niezrozumienie mechanizmów, którymi rządzi się spółka publiczna. Powinien być świadom, że dopóki taka informacja nie jest podana publicznie, jest informacją poufną i może mieć wpływ na kurs akcji spółki, co jest bardzo ważne. Mam dobre zdanie o dziale relacji inwestorskich spółki. Wątpię, aby stamtąd wyciekła informacja. Choć oczywiście 2,5 godziny to bardzo długi czas na sporządzanie raportu bieżącego. Nie zwalnia to jednak posła Kropiwnickiego z odpowiedzialności – komentuje Michał Masłowski.
Powinien być świadom, że dopóki taka informacja nie jest podana publicznie, jest informacją poufną i może mieć wpływ na kurs akcji spółki, co jest bardzo ważne.
Wiceprezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych nie sądzi, by ujawnienie tej informacji przez posła kilka godzin przed komunikatem ze spółki odbiło się na niej negatywnie. Szkody mogą być jednak inne.
– Rynek jest przyzwyczajony, że kurs KGHM-u zachowuje się jak kurs miedzi w dłuższym terminie. Bierze też poprawkę na fakt, że KGHM jest spółką, na którą wpływ jest polityczny. Odbyła się wielka szkoda dla corporate governance (z ang. ład korporacyjny). Dużo mówi się o potrzebie przestrzegania ładu korporacyjnego w spółkach. Mówi się o słabościach polskiego rynku kapitałowego i wpływie polityków na ten rynek. Wskazują na to inwestorzy. Ucierpi ich zaufanie do rynku kapitałowego. To rola nie tylko ministra aktywów państwowych, ale też innych polityków, którzy najwyraźniej nie znają mechanizmów rynkowych – mówi Michał Masłowski.
Poseł Robert Kropiwnicki nie odpowiedział na kilkukrotne próby kontaktu. Jeżeli odniesie się do sprawy, zamieścimy jego stanowisko.
Nie pierwszy raz
To nie pierwsza sytuacja, w której polityk informuje publicznie o zmianach we władzach spółki przed oficjalnym komunikatem.
Premier Donald Tusk za swoich poprzednich rządów w 2013 r. ujawnił w ten sposób decyzję o odwołaniu Grażyny Piotrowskiej-Oliwy ze stanowiska prezeski PGNiG. Premierowi groziła kara dwóch lat więzienia oraz 3 mln zł grzywny. Postępowanie w tej sprawie prowadziła KNF.
Premier jednak nie poniósł konsekwencji. KNF uznała wtedy, że większą winę poniosła PGNiG zwlekając z podaniem informacji o dymisji szefowej.
Główne wnioski
- W piątek w KGHM doszło do zmian w zarządzie. Odwołano prezesa Andrzeja Szydło oraz wiceprezesa Piotra Stryczka. Do zarządzania spółką oddelegowano z rady nadzorczej Remigiusza Paszkiewicza.
- Były wiceminister aktywów państwowych i poseł KO Rober Kropiwnicki ujawnił informację o zmianach w zarządzie KGHM prawie 2,5 godziny przed oficjalnym komunikatem spółki. Do zmian odniósł się krytycznie. Odwołany prezes uchodził za człowieka ze środowiska posła Kropiwnickiego.
- KNF w pierwszym komunikacie zwracała uwagę, że spółka nie uznała ujawnionej przez polityka informacji za poufną. Już po publikacji Urząd poinformował, że jednak przyjrzy się zachowaniu posła Kropiwnickiego. Zagrożenie widzą eksperci. Michał Masłowski, wiceprezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych, uważa, że zachowanie posła KO zagraża ładowi korporacyjnemu i jest nieodpowiedzialne.