Kategorie artykułu: Lifestyle Społeczeństwo
Harmonia Sezon 1 Odc. 48

Jak przeżyć święta po swojemu, bez napięcia

- Żyjemy w napięciu pomiędzy tęsknotą za magią świąt, którą tak bardzo pokochaliśmy, że rozciągamy ją na wiele tygodni, a rzeczywistością, która często tej magii nie dorównuje. To trochę jak z Nowym Rokiem wierzymy, że samo przewrócenie kartki w kalendarzu coś zmieni, że te święta będą wreszcie inne, spokojniejsze. A najczęściej nie są. Nie dlatego, że się nie staramy, lecz dlatego, że funkcjonujemy w systemach: rodzinnych, zawodowych, społecznych - mówi w najnowszej Harmonii Joanna Chmura, psycholożka, autorka książek, twórczyni platformy rozwojowej On My Way.

Joanna Chmura, psycholożka

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak czas świąt przeżyć tak, jak potrzebujemy, bez spełniania oczekiwań innych, wbrew sobie.
  2. Czy istnieje jeden uniwersalny wzór na udane święta.
  3. Czy warto robić postanowienia noworoczne. Jak stworzyć taką listę.

Gdy włączamy radio, telewizję, internet czy media społecznościowe, z każdej strony dociera do nas przekaz, że to magiczny czas. Ta magia zaczyna się już w listopadzie i, przynajmniej według świata wirtualnego, wszyscy powinniśmy być natchnieni, wzruszeni, piękni, w wysprzątanych domach, z pierniczkami w piekarniku i spokojem w sercu.

Obejrzyj lub posłuchaj
Wideocast
Powiększ video
Wideocast
Powiększ audio
00:00

Święta po swojemu

Tymczasem, gdy rozglądamy się dookoła, widać ludzi bardzo zabieganych i skrajnie zmęczonych końcówką roku. Wielu z nas nie zaczęło jeszcze nawet myśleć o świętach, bo jesteśmy na ostatniej prostej codziennych obowiązków. I właśnie dlatego pojawia się pytanie: jak nie zwariować przed świętami? A przede wszystkim jak spróbować przeżyć je w tym roku po swojemu, być może po raz pierwszy.

– Żyjemy w napięciu pomiędzy tęsknotą za magią świąt, którą tak bardzo pokochaliśmy, że rozciągamy ją na wiele tygodni, a rzeczywistością, która często tej magii nie dorównuje. To trochę jak z Nowym Rokiem wierzymy, że samo przewrócenie kartki w kalendarzu coś zmieni, że te święta będą wreszcie inne, spokojniejsze. A najczęściej nie są. Nie dlatego, że się nie staramy, lecz dlatego, że funkcjonujemy w systemach: rodzinnych, zawodowych, społecznych. Każda osoba wnosi do nich coś swojego i musiałoby się zdarzyć coś niezwykłego, aby wszyscy jednocześnie byli w spokoju i rozluźnieniu. Możemy więc zbliżać się do tego ideału, ale prawdopodobnie nigdy nie osiągniemy obrazu znanego z reklam i billboardów, uśmiechniętych, zrelaksowanych ludzi, otoczonych kochającą rodziną. To są projekcje, do których dążymy, choć życie rzadko daje nam gotowe, idealne kadry – mówi Joanna Chmura.

Wielu z nas dodatkowo obciąża się porównaniami. Widok świątecznych obrazków w mediach społecznościowych potrafi dołować i wzmacniać poczucie, że „znowu się nie udało”. Praca, obowiązki, tempo codzienności sprawiają, że trudno sprostać tym nierealnym widokówkom.

Czuła lista potrzeb na święta

Jak przestać wymagać od siebie zbyt wiele i zacząć przeżywać święta w zgodzie ze sobą?

– Często problemem nie jest brak świadomości własnych potrzeb, lecz ich nadmiar. Lista rzeczy, o które chcemy zadbać, jest bardzo długa i są na niej zarówno nasze potrzeby, jak i potrzeby innych. Każda z osobna wydaje się możliwa do spełnienia, ale wszystkie razem już nie. Dokładamy do tego oczekiwania osób z naszego otoczenia i napięcie narasta. Warto też odczarować przekonanie, że świąteczne spotkania muszą być polem bitwy. Owszem, pojawią się zderzenia, czasem bolesne, ale rzadko wynikają one ze złej woli. Najczęściej stoją za nimi różne, nieprzystające do siebie potrzeby. Jedni chcą spędzić Wigilię wcześniej, inni później; jedni potrzebują ciszy, inni rozmowy. I często te potrzeby po prostu się nie przecinają. Dlatego pomocnym krokiem może być nie tylko spisanie swojej listy, ale przede wszystkim wybranie z niej trzech najważniejszych potrzeb, o które naprawdę chcemy zadbać w te święta, wobec siebie i wobec osób, z którymi je spędzamy. Zbyt długie listy obowiązków, postanowień i oczekiwań są bowiem tym, co najczęściej odbiera nam spokój – zapewnia Joanna Chmura.

Dobre święta czyli jakie

Zdaniem ekspertki pułapką bywa też społeczny pomysł na to, jak święta „powinny” wyglądać. Nie ma jednego uniwersalnego wzoru na udane święta.

– Czasem dominuje retoryka, że święta pod palmami to nie są prawdziwe święta, że jeśli nie wszyscy się zjadą w jedno miejsce, to nie są święta. Często myślimy o nich w sposób zero-jedynkowy i próbujemy dopasować się do ram pielęgnowanych przez lata. Same w sobie te ramy nie są złe, jednak pod warunkiem, że nie wykluczają wszystkiego innego. Szczególnie trudne bywa to dla starszych osób, które przez 50, 60 czy więcej lat doświadczały świąt w bardzo określony sposób. Dla nich naprawdę niezrozumiałe może być to, że nie wszyscy są razem. I znowu, to nie wynika ze złej woli, tylko z głęboko zakorzenionych przekonań – dodaje Joanna Chmura.

My, młodsi, albo ci, którzy co roku trochę inaczej myślą o świętach, możemy czasem spróbować nie realizować swojej potrzeby w stu procentach.

– Może da się ją odroczyć, na przykład wyjechać pod palmy kilka dni później, a Wigilię spędzić razem. Mam wrażenie, że w psychologii i poradnikach świątecznych bardzo rozkochaliśmy się w pilnowaniu swoich granic i byciu wyłącznie „przy swoich potrzebach”, czasem w sposób zbyt radykalny. A magia świąt często bierze się z kompromisu: trochę mojego, trochę twojego. Trochę ustąpię, ale też coś dla siebie wezmę. Zrobię to kosztem czegoś, ale świadomie, wiedząc, po co ten koszt ponoszę. To trudna perspektywa, bo znacznie łatwiej jest być w trybie „zero” albo „jeden” niż gdzieś pośrodku – dodaje psycholożka.

Czy warto robić podsumowania i postanowienia noworoczne?

Podsumowania mają sens pod warunkiem, że nie patrzymy na nie przez pryzmat perfekcjonizmu i rygorystycznych ocen.

– Ważna jest miękkość i ciekawość wobec siebie. Zamiast pytać wyłącznie o to, co się udało, warto zapytać również: czego się nauczyłam? Czego się nie nauczyłam i czego mnie to uczy? W jakich obszarach nie nastąpiła zmiana, na którą liczyłam, i co to o mnie mówi? Przez wiele lat, także w świecie biznesu, dominowała narracja oparta na ciągłym dociskaniu, osiąganiu i „piłowaniu” wyników. Są w życiu momenty, które rzeczywiście wymagają sprintu: zamknięcie kwartału, matura, ukończenie MBA. Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś funkcjonuje w stanie permanentnego sprintu, maratonu złożonego z samych zrywów. W podobny sposób często traktujemy siebie, tworząc listy podsumowań czy postanowień: skoro udały się tylko trzy rzeczy na dziesięć, to znaczy, że „jestem nikim” i „nic nie znaczą” – dodaje Joanna Chmura.

Warto też ograniczyć liczbę postanowień. Zamiast trzydziestu – może trzy.

– Proponuję zrobić listę np. trzech rzeczy, których na pewno nie zrobimy w 2026 roku – podpowiada Joanna Chmura.