Kategorie artykułu: Biznes Kampus XYZ Newsy

Studenci z Wrocławia uruchamiają fundusz i inwestują na giełdzie. Pierwszy taki projekt w Polsce

W Stanach Zjednoczonych studenckie fundusze inwestycyjne zarządzają setkami milionów dolarów. W Wielkiej Brytanii działa ich około trzydziestu. W Polsce przez lata nie było ani jednego takiego projektu. Teraz to się zmienia – studenci z Wrocławia, po pokonaniu prawnych barier i zebraniu kilkudziesięciu tysięcy złotych, zaczynają inwestować na prawdziwym rynku.

Członkowie Funduszu Hossa ProCapital
Studenci Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu stworzyli pierwszą w Polsce inicjatywę naśladującą znane z USA studenckie fundusze inwestycyjne. Fot. materiały Hossa ProCapital

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Czym są studenckie fundusze inwestycyjne oraz jak wygląda ich działalność w Stanach Zjednoczonych i Europie.
  2. Czym jest Fundusz Hossa ProCapital, jak działa i czemu nie jest funduszem inwestycyjnym.
  3. Skąd studenci pozyskali pieniądze, co planują z nimi zrobić i jakie mają plany na przyszłość.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Idea nie jest nowa. Pierwszy Student Managed Investment Fund (SMIF), czyli fundusz inwestycyjny zarządzany przez studentów, powstał w 1946 r. na Lafayette College w Pensylwanii. Przygodę z inwestowaniem amerykańscy studenci zaczynali od trzech tysięcy dolarów. Dziś w Stanach Zjednoczonych znajdziemy już ponad sześćset funduszów typu SMIF, a dwadzieścia pięć największych zarządza aktywami o łącznej wartości ponad 460 mln dolarów. Rekordzistami są studenci z Uniwersytetu w Dayton, którzy na koniec 2024 r. obracali 75,5 mln dolarów.

W Europie działanie studenckich funduszy inwestycyjnych jest znacznie mniej rozpowszechnione. Najwięcej – około trzydziestu – jest ich w Wielkiej Brytanii. Pojedyncze SMIF-y działają także w Irlandii, Hiszpanii, Belgii, Danii, Szwecji oraz we Włoszech, ale też na Litwie czy Łotwie.

Ilość pieniędzy zarządzanych przez SMIF-y, ich struktura czy strategie są bardzo zróżnicowane, ale łączy je wspólny cel – przygotowanie studentów do zawodu. Taka sama idea przyświecała studentom z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, gdy postanowili założyć własny fundusz inwestycyjny.

Nikt nie wierzył, że to się uda"

Wszystko zaczęło się na początku 2024 r. To wtedy członkowie Koła Naukowego Rynków Kapitałowych Hossa ProCapital zetknęli się z pomysłem studenckiego funduszu inwestycyjnego. Słysząc, że taka organizacja działa na Uniwersytecie Notre Dame, stwierdzili, że pojadą do Paryża, by zapoznać się z działalnością kolegów z Francji. Szybko okazało się jednak, że wbrew francusko brzmiącej nazwie uczelnia znajduje się nie w Paryżu, tylko… w stanie Indiana w USA. Pomysł wyjazdu szybko upadł, ale to ich nie zniechęciło.

Wtedy jeszcze nikt nie wierzył, że się uda. Byli członkowie koła mówili nam, że już o tym myśleli i to niemożliwe, bo trzeba zbudować zespół, przygotować statuty, wypracować politykę inwestycyjną… – wspomina Bartosz Kocjan, pomysłodawca i współzałożyciel funduszu.

Mimo wątpliwości starszych kolegów jesienią 2024 r. ruszyła budowa funduszu, który otrzymał nazwę od koła naukowego – Hossa ProCapital. Po zebraniu grupy chętnych i zorganizowaniu serii szkoleń w styczniu 2025 r. studenci zaczęli inwestować wirtualne pieniądze. Zarówno przy ustalaniu polityki inwestycyjnej, jak i podczas tworzenia wycen mieli stałe merytoryczne wsparcie profesorów uczelni. Tworzą oni Komisję Rewizyjną i Radę Naukową, są opiekunami koła naukowego i doradzają podopiecznym w trudnych decyzjach.

Członkom funduszu udało się też nawiązać stały kontakt z podobnymi tworami z Wilna i Tallina. Tym razem plany wyjazdu się udały. Jak mówią, dużo nauczyli się od kolegów z Litwy i Łotwy, ale i sami przekazali im cenne wskazówki.

Fundusz inwestujący, a nie inwestycyjny

Jeszcze w kwietniu 2025 r. członkowie funduszu założyli Stowarzyszenie Hossa ProCapital, z myślą o tym, by w przyszłości móc pracować na prawdziwych pieniądzach. Zanim jednak udało im się spełnić ten cel, pojawiła się istotna przeszkoda.

– Używaliśmy nazwy „Fundusz Inwestycyjny”, nie wiedząc, że jest to określenie sankcjonowane prawnie. No i odezwał się do nas KNF z miłym upomnieniem, że kibicują naszej inicjatywie, ale nie możemy się tak nazywać – tłumaczy współzałożyciel funduszu.

By uniknąć konsekwencji prawnych, studenci zmienili nazwę na „Fundusz Hossa ProCapital”, a na swoją stronę wrzucili zastrzeżenia, że zgodnie z polskim prawem nie są funduszem inwestycyjnym, tylko studenckim funduszem inwestującym na rynkach kapitałowych. Jak dumnie dodają – pierwszym w Polsce.

Zdaniem eksperta

Kto może używać nazwy „fundusz inwestycyjny”?

Fundusz inwestycyjny to podmiot utworzony na podstawie ustawy z dnia 27 maja 2004 r. o funduszach inwestycyjnych i zarządzaniu alternatywnymi funduszami inwestycyjnymi oraz działający zgodnie z jej przepisami.

Zgodnie z ustawą fundusz inwestycyjny może być utworzony wyłącznie przez towarzystwo funduszy inwestycyjnych, które nim zarządza i go reprezentuje. Jego utworzenie wymaga podjęcia wielu czynności szczegółowo określonych w ustawie. Ich zakres jest różny w zależności od rodzaju tworzonego funduszu inwestycyjnego. Natomiast w każdym przypadku utworzenie funduszu inwestycyjnego wymaga wpisania go do rejestru prowadzonego przez Sąd Okręgowy w Warszawie.

Określenie „fundusz inwestycyjny”, jego skrót a także skróty: „FIO” (fundusz inwestycyjny otwarty), „SFIO” (specjalistyczny fundusz inwestycyjny otwarty) oraz „FIZ” (fundusz inwestycyjny zamknięty) mogą być używane tylko przez fundusze inwestycyjne utworzone zgodnie z ustawą.

Połowiczny sukces

– Naszą ideą jest szukanie niedowartościowanych spółek notowanych na polskiej giełdzie. Inwestujemy wartościowo, chcemy mieć w portfelu spółki, których obecna wartość wewnętrzna zdecydowanie przewyższa wartość rynkową – tłumaczy Kacper Bok, członek komitetu inwestycyjnego i od ponad roku makler.

Przez cały 2025 r. studenci ćwiczyli inwestowanie na wirtualnym portfelu o wartości 100 tys. zł. Skupili się na spółkach z mWIG40 i sWIG80 – pod koniec 2025 r. mieli akcje m.in. Benefit Systems (+24 proc.), Answear (+28,5 proc.), ale też Text (–32 proc.) czy Wittchena (–21 proc.). Podejmując decyzje, opierali się na własnych wycenach. W całym 2025 r. opublikowali dziesięć. Proces stworzenia jednej to trzy miesiące pracy kilkuosobowego zespołu.

Naszą ideą jest szukanie niedowartościowanych spółek notowanych na polskiej giełdzie. Inwestujemy wartościowo, chcemy mieć w portfelu spółki, których obecna wartość wewnętrzna zdecydowanie przewyższa wartość rynkową.

Efekty pozostawiają jednak pole do poprawy. Po obiecującym starcie stopa zwrotu szybko zaczęła oddalać się od benchmarku. Na koniec roku spadła do –0,89 proc. przy 30-procentowym punkcie odniesienia. Dlaczego?

Prosta odpowiedź brzmi: kilka słabych spółek. Ale tak naprawdę chodziło o politykę zarządzania ryzykiem, która pozwalała nam być tak daleko od benchmarku. Teraz, inwestując na realnych pieniądzach, zbudujemy bezpieczniejszy portfel – przekonuje Bartosz Kocjan.

Wśród członków funduszu panuje przekonanie, że 2025 r. był owocny, ucząc ich pokory i pozwalając zdobyć cenne doświadczenie. Według nowego modelu zarządzania ryzykiem studenci 30 proc. środków ulokują w obligacjach. Inwestować w akcje będą „tylko” pozostałe 70 proc. środków.

Połowicznym sukcesem okazała się także zbiórka pieniędzy, którą fundusz uruchomił latem. Celem było dobicie do 100 tys. zł, by w 2026 r. móc rozpocząć inwestowanie na prawdziwych pieniądzach. Po ponad sześciu miesiącach udało im się zebrać niecałe 45 tys. zł. Wsparli ich indywidualni darczyńcy oraz Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych, który stał się pierwszym partnerem funduszu. Wkrótce jednak zebrana kwota ma znacząco wzrosnąć.

Na giełdę z pieniędzmi od GPW, Beta ETF, BNY i Trade Republic

Pod koniec 2025 r. fundusz podpisał umowę o darowiznę z Fundacją GPW. W styczniu kolejnym darczyńcą został, Beta ETF, a w lutym – Trade Republic, który stał się partnerem koła naukowego, oraz BNY. Dotacja od Trade Republic jest największa i sięga kilkunastu tysięcy złotych. Łącznie wszystkie cztery darowizny pozwolą studentom przekroczyć próg 80 tys. zł. Część pieniędzy jest jeszcze w drodze.

– To dla nas duża motywacja, bo to nie tylko wsparcie finansowe, ale też merytoryczne. Daje nam to poczucie, że to, co robimy, ma sens – mówi Bartosz Kocjan.

W środę 4 marca Stowarzyszenie Hossa ProCapital otrzymało od domu maklerskiego informację, że przesłana dokumentacja została zatwierdzona, a ich rachunek jest już otwarty. Dzięki temu w poniedziałek 9 marca wrocławscy studenci mogą zacząć inwestować zebrane pieniądze. Jak podkreślają, dom maklerski jest dla nich jedynie platformą inwestycyjną, a wszystkie decyzje wciąż będą podejmować zgodnie z własnymi wycenami.

Kolejne cele: konsolidacja, 100 tys. zł i współprace

– Naszym krótkoterminowym celem jest zebranie 100 tys. zł, a długofalowym – szkolenie przyszłych analityków – mówi Kacper Bok o tym, co dalej.

Obecnie w funduszu regularnie działa około 50 studentów, z czego 15 to analitycy, a kolejnych 15 – młodsi analitycy. Ich wyszkolenie ma być podstawą dla konsolidacji i zapewnienia ciągłości projektu.

W planach studentów na nadchodzące miesiące jest też nawiązanie kontaktu z funduszami z Madrytu, Kopenhagi i Sztokholmu. Pomóc w tym może Game Forum – marcowa konferencja w Stanach Zjednoczonych, na którą zjeżdżają się zaangażowani w inwestowanie studenci z całego świata.

W planach funduszu są także kolejne współprace, które pomogą rozwijać działalność.

– Szukamy partnera, domu maklerskiego bądź towarzystwa funduszy inwestycyjnych, które objęłoby nas mecenatem i wsparło nie tylko finansowo, ale też w rozwoju naszych karier, dając możliwość odbycia staży i potencjalnie pracy w przyszłości dla naszych analityków. Widzimy to jako współpracę win-win i prowadzimy już takie rozmowy – zapowiada Bartosz Kocjan.

Główne wnioski

  1. Fundusz Hossa Pro Capital nie jest funduszem inwestycyjnym. Studenci z Wrocławia inwestują poprzez stowarzyszenie, wzorując się jednak na działaniu popularnych w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii Student Managed Investment Funds, które łącznie zarządzają setkami milionów dolarów.
  2. W 2025 r. studenci ćwicząc inwestowanie na wirtualnych pieniądzach uzyskali ujemną stopę zwrotu przy 30-procentowym benchmarku. Równocześnie udało im się zebrać niecałe 45 tys. zł z planowanych 100 tys. zł. Na początku 2026 r. dobili jednak do 80 tys. zł dzięki darowiznom od GPW, Beta ETF, BNY i Trade Republic.
  3. Na początku marca 2026 r. studenci dokończyli formalności pozwalające im inwestować prawdziwe pieniądze na giełdzie. Teraz ich celem jest wypracowanie przyzwoitej stopy zwrotu, konsolidacja projektu i nawiązanie kolejnych współprac.