Kategorie artykułu: Polityka Świat

Europa i Indie zawarły umowę o wolnym handlu. Jedną z największych na świecie

Po prawie 20 latach negocjacji Unia Europejska i Indie podpisały dziś historyczne porozumienie handlowe. Umowa połączy gospodarki liczące blisko 2 mld ludzi i wytwarzające prawie jedną czwartą światowego PKB.

Grupa osób idąca po schodach, w tym UIrsula von der Leyen, Antonio Costa, Droupadi Murmu i Narendra Modi
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i szef Rady Europejskiej Antonio Costa byli gośćmi honorowymi podczas tegorocznych obchodów indyjskiego Dnia Republiki. Fot. Prakash Singh/Bloomberg/Getty Images.

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego negocjacje ułatwiające handel Indii z Europą trwały prawie dwie dekady i co sprawiło, że właśnie teraz zostały sfinalizowane.
  2. Które sektory w Indiach oraz UE najbardziej skorzystają na umowie.
  3. Jaki wpływ na przyspieszenie negocjacji miała amerykańska polityka celna i co gospodarcze zbliżenie Delhi i Brukseli oznacza dla Rosji, Stanów Zjednoczonych oraz Chin.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Szczegóły europejsko-indyjskiego układu o wolnym handlu do ostatniej chwili były trzymane w tajemnicy. Trudno się dziwić, skoro mowa tu o matce wszystkich umów. Takim mianem traktat określili indyjski minister handlu Piyush Goyal i szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.

W miniony weekend von der Leyen wraz z szefem Rady Europejskiej Antonio Costą przybyli nad Ganges, aby wziąć udział w obchodach Dnia Republiki – jednego z największych świąt państwowych. Zaproszenie było gestem, który pokazuje, jak bardzo Indiom zależy na zacieśnieniu partnerstwa z Europejczykami.

Celem zawartego we wtorek traktatu jest radykalna transformacja relacji handlowych. Chodzi o zakończenie protekcjonizmu i postawienie w zamian na komplementarność obu gospodarek. W czasie szczytu strony podpisały też umowę o partnerstwie w dziedzinie bezpieczeństwa i obronności. Europa widzi w Indiach potencjalnego dostawcę sprzętu wojskowego i partnera w zabezpieczaniu krytycznych łańcuchów dostaw dla sektora obronnego.

Wszystko wskazuje na to, że porozumienia mogą być przełomowe, a na świecie powstanie kolejna strefa wolnego handlu. W perspektywie kilkunastu miesięcy mają zniknąć albo znacznie się zmniejszyć cła na 97 proc. towarów.

Marsz ku niezależności

– Europa musi przyspieszyć swój marsz ku niezależności – świat zmienił się na zawsze, musimy się zmienić razem z nim – mówiła Ursula von der Leyen podczas styczniowego Światowego Forum Ekonomicznego w Davos.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej podkreślała, że do wykonania pozostała jeszcze pewna praca, ale Unia Europejska i Indie są u progu historycznego porozumienia handlowego. To przyspieszenie trwającego od lat zbliżenia. W ubiegłym roku fiskalnym wartość wzajemnej wymiany towarowej sięgnęła 136,5 mld dolarów (ponad 120 mld euro). Handel podwoił się w ciągu ostatniej dekady.

Premier Indii Narendra Modi, von der Leyen i Costa podkreślali w Delhi strategiczne znaczenie partnerstwa, które wykracza poza gospodarkę.

Dwie dekady negocjacji

Historia negocjacji sięga 2007 r. Przez sześć lat strony zorganizowały aż szesnaście rund rozmów, zarówno w Delhi, jak i w Brukseli.

Rozmowy utknęły jednak w martwym punkcie w 2013 r. z powodu różnic stanowisk, które wtedy wydawały się nie do pogodzenia. Główną przyczyną była niechęć Indusów do akceptacji unijnych przepisów dotyczących patentów farmaceutycznych Mogłyby one zagrozić indyjskiemu przemysłowi leków generycznych. UE z kolei naciskała na głębokie cięcia indyjskich ceł na samochody, wina i produkty mleczne, na co Delhi nie chciało się zgodzić. Indie chciały za to większej swobody przepływu swoich wykwalifikowanych pracowników do Europy, co z kolei dla Europejczyków było politycznie drażliwym tematem.

Z tego powodu negocjacje były zamrożone przez niemal dekadę. Próby ich wznowienia między 2016 a 2020 r. nie przyniosły skutków.

Pomógł Donald Trump?

Pandemia co prawda uświadomiła obu stronom, jak kruche są globalne łańcuchy dostaw, ale sama w sobie nie doprowadziła do przełomu. Znacznie silniejszy impuls przyszedł z Waszyngtonu.

Rozmowy urzędników z Delhi i Brukseli ruszyły na nowo w czerwcu 2022 r. Od tamtej pory zamknięto kilka rozdziałów umowy, w tym dotyczących małych i średnich przedsiębiorstw i dostępu do zamówień publicznych.

Indie nadal obawiają się, że unijna polityka klimatyczna spowoduje, że ich stal i aluminium mogą nie być w Europie konkurencyjne. Chodzi o wprowadzony od stycznia mechanizm CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism). Wprowadza on opłaty dla importerów za emisje dwutlenku węgla przy produkcji wybranych towarów.

Aby umowa była politycznie akceptowalna, z negocjacji wyłączono rolnictwo i produkty mleczne. Von der Leyen już na początku stycznia potwierdziła w zamkniętym spotkaniu z eurodeputowanymi, że umowa będzie „bez rolnictwa”.

Rozmowy jednak nie były łatwe. Obie strony używały w nich argumentu siły.

– W 2013 r., chcąc wywrzeć presję na Unię, Indusi podnieśli stawki celne z 70 do 110 proc. na luksusowe marki niemieckich samochodów. Unia Europejska od stycznia usunęła Indie z listy krajów, którym przysługują preferencyjne zasady dostępu do unijnego rynku (Ogólny System Preferencji Taryfowych, GSP) – wyjaśnia Nicolas Köhler-Suzuki, doradca ds. handlu i bezpieczeństwa gospodarczego w paryskim Jacques Delors Institute.

Napięte relacje z Chinami i nieprzewidywalna polityka celna prezydenta Donalda Trumpa sprawiły, że w stolicach na całym świecie zaczęto się zastanawiać, jak ograniczyć zależność od Chin i USA. Zarówno w Brukseli, jak i w Delhi zrozumiano potrzebę dywersyfikacji partnerstw handlowych.

W 2025 r. prezydent USA wprowadził drastyczne cła na indyjskie towary – początkowo 25 proc., a następnie drugie tyle jako karę za import przez Indie rosyjskiej ropy. Dla niektórych indyjskich producentów, w tym wytwórców tekstyliów, biżuterii i krewetek, była to prawdziwa katastrofa. Jak wynika z analiz amerykańskiego think tanku Georgia Tech Research Institute (GTRI) eksport do USA mógł spaść o 70 proc.

Europa też znalazła się pod presją – Trump nałożył 15-procentowe cła bazowe na towary europejskie, grożąc wyższymi stawkami dla wybranych krajów UE.

Skala umowy

Porozumienie połączy dwójkę potężnych partnerów.

Unia Europejska jest (po USA) drugą co do wielkości gospodarką świata. W 2025 r. jej PKB wynosił ok. 21,1 bln dolarów. Indie jeszcze w tym roku mają wyprzedzić Japonię i stać się czwartą co do wielkości gospodarką wśród państw, z PKB na poziomie 4,18 bln dolarów. Według prognoz MFW, w ciągu dwóch, trzech lat wyprzedzą także Niemcy, awansując na trzecią pozycję – oczywiście, jeśli nie liczyć Unii Europejskiej jako całości.

Gospodarka najludniejszego państwa świata rośnie w tempie około 6-7 proc. rocznie. Czyni to Indie jednym z najszybciej rozwijających się dużych krajów. Dla UE, której przewidywany wzrost w latach 2025-2027 szacuje się na zaledwie od 0,8 do 1,6 proc., Indie to atrakcyjny rynek o ogromnym potencjale.

Także dla Indusów Unia to smaczny kąsek. UE jest największym źródłem bezpośrednich inwestycji zagranicznych nad Gangesem. Między 2000 a 2024 r. zainwestowała tam łącznie ponad 132 mld dolarów. To więcej niż 16 proc. wszystkich napływów FDI do Indii. W najludniejszym państwie świata działa ponad 6 tys. europejskich firm.

Unia Europejska jest drugą co do wielkości gospodarką świata. W 2025 r. jej PKB wynosił ok. 21,1 bln dolarów. Indie jeszcze w tym roku mają wyprzedzić Japonię i awansować na czwartą lokatę wśród państw.

Pod względem obrotów umowa Indie-Europa ma szansę znaleźć się wśród sześciu największych. Które porozumienia handlowe będą raczej nie do pokonania? Choćby wspólny rynek europejski (5,9 bln dolarów rocznie) i układ RCEP w regionie Azji i Pacyfiku (obroty sygnatariuszy sięgają 5,4 bln dolarów). Poza zasięgiem jest także układ Meksyk-Stany-Zjednoczone-Kanada (USMCA) oraz CPTPP – umowa łącząca państwa Pacyfiku, w tym Kanadę, Meksyk i Australię oraz Japonię z Wielką Brytanią. Szacuje się, że poziom obrotów między UE i Indiami w ciągu kilku lat może sięgnąć 250 mld dolarów.

Co jest w umowie?

Porozumienie skupia się na obniżkach albo likwidacji ceł w kluczowych sektorach, dostępie do rynku oraz systemu zamówień publicznych. Ma też dać zielone światło większej liczbie indyjskich, wysoko wykwalifikowanych pracowników szukających pracy w Unii Europejskiej.

Indie są globalnym potentatem w dziedzinie IT i usług profesjonalnych. Zależało im głównie na tzw. Mode 4 – tymczasowym przepływie profesjonalistów – oraz unikaniu ich podwójnego opodatkowania. Dla indyjskiego sektora IT i usług cyfrowych łatwiejszy dostęp do UE oznacza nowe możliwości wzrostu.

UE z kolei chce głębszego dostępu do indyjskiego rynku usług finansowych i prawnych oraz silniejszych zobowiązań w zakresie standardów pracy, środowiska i własności intelektualnej.

– Porozumienie UE-Indie najmocniej otwiera rynek indyjski dla sektorów, które do tej pory były tam niemal zamknięte z powodu bardzo wysokich ceł, przede wszystkim motoryzacji i niektórych dóbr konsumpcyjnych premium. Warto jednak pamiętać, że FTA oznacza także większą konkurencję ze strony firm indyjskich na rynku europejskim, szczególnie w sektorach o niższej wartości dodanej i wysokiej presji cenowej – wyjaśnia Ada Dyndo, doradczyni biznesowa i była szefowa biura PAIH w Indiach.

Porozumienie UE-Indie otwiera rynek indyjski dla sektorów, które do tej pory były tam niemal zamknięte z powodu bardzo wysokich ceł, przede wszystkim motoryzacji i niektórych dóbr konsumpcyjnych premium.

Nicolas Köhler-Suzuki, z Jacques Delors Institute, podkreśla, że porozumienie może zmienić trajektorię europejsko-indyjskich relacji handlowych. Jego zdaniem jest ono ważnym pierwszym krokiem.

– W ostatnim roku była duża pokusa zawarcia umowy szybko, choć Indie są bardzo trudnym partnerem negocjacyjnym. Podpisanie płytkiego układu byłoby sukcesem dyplomatycznym na krótką metę, ale w głęboki sposób nie zmieniłoby systemu zachęt dla przedsiębiorstw do handlu i inwestycji. To ryzyko pokazuje zawarcie przez Delhi niezbyt przełomowych umów z krajami EFTA, z Wielką Brytanią i Australią. W europejskim środowisku analitycznym przywykło się uważać, że głęboki traktat handlowy to taki, który uwalnia 80-90 proc. całej wymiany. Dzisiejsza umowa jest istotna, bo chociaż wzajemny handel w ostatnich 20 latach rósł, to jego procentowy udział w kozyku unijnego importu i eksportu znajdował się w stagnacji – mówi Köhler-Suzuki.

Kto skorzysta?

Wielkimi zwycięzcami mają być europejscy producenci samochodów, samolotów, wina i alkoholi oraz indyjscy eksporterzy wyrobów tekstylnych. Ręce zacierają szefowie koncernów takich jak BMW, Volkswagen czy Renault. To dla nich ogromna szansa na zwiększenie sprzedaży na trzecim co do wielkości rynku motoryzacyjnym świata.

Producenci win i alkoholi z Francji, Hiszpanii czy Włoch również zyskają łatwiejszy dostęp do konsumentów ze stale rosnącej indyjskiej klasy średniej.

We wtorek rano ogłoszono, że Indie drastycznie obniżą stawki celne na samochody spalinowe. Chodzi o spadek z obecnych 70-110 proc. do zaledwie 10 proc. Z wcześniejszych relacji medialnych wynika, że ma to dotyczyć 200 tys. pojazdów rocznie. Pojazdy elektryczne przez pierwsze pięć lat nie będą objęte ulgami. To zabezpieczenie dla rozwijających elektromobilność indyjskich producentów, takich jak Mahindra & Mahindra i Tata Motors.

Najbardziej na umowie zyskają europejscy producenci aut, samolotów, wina i alkoholi oraz indyjscy eksporterzy wyrobów tekstylnych. Delhi obniży cła na samochody ze 110 do 10 proc.

Nicolas Köhler-Suzuki podkreśla, że europejskimi beneficjentami będą nie tylko koncerny z Niemiec i Francji.

– Będzie to miało wpływ na cały łańcuch dostaw i ekosystem, na który składają się kraje Europy Środkowej, takie jak Czechy, Słowacja i Węgry – zaznacza Nicolas Köhler-Suzuki.

Mowa o blisko milionie miejsc pracy w tej części kontynentu.

Cła na części samochodowe zostaną stopniowo całkowicie zniesione, podobnie jak cła na maszyny i chemikalia.

Z kolei Indie mają zyskać znacznie łatwiejszy dostęp do unijnego rynku dla swojej odzieży, produktów farmaceutycznych, wyrobów elektrotechnicznych i biżuterii. W Europie może się pojawić znacznie więcej takich produktów znad Gangesu. W sektorze tekstyliów Indie przegrywały dotąd z Bangladeszem i Wietnamem, ponieważ na ich towary obowiązywała w UE zerowa stawka celna.

Komisja Europejska podkreśla, że unijne przedsiębiorstwa uzyskają uprzywilejowany dostęp do indyjskiego rynku usług. Dotyczy to sektorów takich jak finanse i transport morski. Zawarty układ zapewnia też ochronę własności intelektualnej, na czym szczególnie zależy Europejczykom.

Jak będzie? Zobaczymy

Analitycy z bombajskiej firmy analitycznej Rubix Data Sciences szacują, że Indie mogą odblokować dodatkowo 10-11 mld dolarów eksportu, przekierowując do Europy część towarów przeznaczonych dotąd na rynek amerykański. Europa może zyskać od 8 do 8,5 mld euro.

Ale zyski zależą od gotowości do usuwania biurokratycznych przeszkód po obu stronach.

Ada Dyndo zwraca uwagę, że o tym, jak łatwo w Indiach będzie inwestować, zależy także od tego, gdzie dokładnie. Indie są federacją, a wiele ze stanów swoją skalą przewyższa całe europejskie państwa. W poszczególnych regionach różnie prowadzi się też biznes.

Niektóre stany, takie jak Maharasztra, Karnataka, Tamil Nadu czy Telangana, są dziś znacznie bardziej przyjazne inwestorom niż inne. Ale nawet tam skuteczne wejście na rynek wymaga lokalnych relacji i często porozumień na poziomie władz stanowych. FTA redukuje część barier systemowych, ale nie zastępuje potrzeby współpracy z samorządami i administracją lokalną. Dotyczy to szczególnie przemysłu, logistyki i projektów infrastrukturalnych. Grunty, pozwolenia środowiskowe, ulgi inwestycyjne i lokalne podatki pozostają w gestii władz stanowych – mówi była szefowa biura PAIH w Bombaju.

Warto wiedzieć

Długa droga

Europejsko-indyjskie porozumienie o wolnym handlu nie wejdzie w życie od razu. Umowa musi przejść najpierw proces tzw. legal scrubbing – formalnej weryfikacji prawnej. Później wymaga ratyfikacji przez Parlament Europejski oraz indyjski rząd. Niektóre zapisy mogą też wymagać zatwierdzenia przez parlamenty wszystkich 27 państw członkowskich UE. Przykład niedawnego sporu wokół umowy UE-Mercosur pokazuje, że może to skomplikować i wydłużyć cały proces.

Eksperci szacują, że potrwa on co najmniej rok. Oznacza to, że umowa zacznie obowiązywać dopiero na początku 2027 r.

XYZ

Bruksela kontra Moskwa i Pekin

Nowa umowa będzie miała wpływ nie tylko na handel. Indie stają się kluczowym partnerem Europy w strategii zmniejszania zależności od Chin i budowania odporniejszych łańcuchów dostaw. Z perspektywy Indii pogłębienie więzi z UE to dywersyfikacja partnerów gospodarczych. Wszystko to dzieje się w chwili niepewności co do przyszłości współpracy obu stron z USA.

Tajemnicą poliszynela jest fakt, że Europejczykom, zmagającym się u swoich granic z Rosją, chodzi także o zniechęcenie Delhi do zbyt bliskich relacji z Moskwą. Czy są na to szanse?

Ambicją Indii jest stanie się kolejnymi Chinami, nową fabryką świata. Dlatego chcą jak najwięcej zagranicznych inwestorów, praktycznie w każdej dziedzinie.

– Silniejsze więzi gospodarcze mogą oznaczać nieco większą zbieżność strategiczną z Europą. Ale nawet jeśli Europejczycy będą mieli z Indiami rewolucyjny układ handlowy i umowę o ścisłej współpracy obronnej, to Indie nie odwrócą się od Rosji. Prawdopodobnie będą tak jak dzisiaj, balansowały między różnymi państwami i blokami – uważa Nicolas Köhler-Suzuki.

Relacje Indii z Rosją pozostaną problematyczne tak długo, jak długo Europejczycy będą de facto w stanie wojny z reżimem Władimira Putina. Jak bardzo delikatne bywają rozmowy o geopolityce świadczy niespodziewane spięcie dyplomatyczne po spotkaniu ministrów spraw zagranicznych Indii i Polski.

Podobnie trudnymi tematami są przestrzeganie wolności słowa i praw człowieka, w tym praw mniejszości w największym demokratycznym kraju świata. Rosjanie nie zabiegają o zmiany w tych dziedzinach, a rząd w Delhi nie akceptuje, gdy Zachód domaga się od niego stosowania zachodnich norm. Nie planują także ścisłego sojuszu z Europą ani USA. Zdaniem eksperta Delhi gra o coś innego.

– Ambicją Indii jest stanie się kolejnymi Chinami, nową fabryką świata. Dlatego chcą jak najwięcej zagranicznych inwestorów, praktycznie w każdej dziedzinie. To było też powodem utrzymania niektórych ceł. Politycy w Delhi chcieli skłonić zagraniczne firmy do inwestowania u siebie zamiast sprzedawania im swoich produktów. Do pewnego stopnia zadziałało to w sektorze elektronicznym. Kłopot w tym, że produkty wytwarzane w Indiach, takie jak smartfony, są przeznaczane głównie na tamtejszy rynek. Z perspektywy Indii gra toczy się nie o półtora miliarda ich własnych konsumentów, tylko o cały świat – mówi rozmówca XYZ.

Główne wnioski

  1. Po prawie 20 latach Unia Europejska i Indie podpisały umowę o wolnym handlu. Traktat połączy gospodarki o łącznej wartości prawie 25 proc. światowego PKB i obejmie prawie 2 mld ludzi, stając się jednym z największych porozumień handlowych w historii. Obu stronom zależy na dywersyfikacji partnerów w obliczu nieprzewidywalności USA oraz Chin. Agresywna polityka handlowa Waszyngtonu przyspieszyła negocjacje. Zarówno Europa, jak i Indie znalazłszy się pod presją wysokich ceł amerykańskich.
  2. Koncerny motoryzacyjne takie jak BMW, Mercedes-Benz czy Volkswagen szczególnie skorzystają na radykalnym obniżeniu ceł. Może to także pomóc gospodarkom państw Europy Środkowej, w których mają swoje fabryki. Zyskają też europejscy producenci alkoholi oraz indyjski przemysł odzieżowy. Chociaż więcej wspólnych interesów może oznaczać także zbliżenie geopolityczne, to Indie nadal będą balansowały na arenie międzynarodowej i utrzymają swoje dobre relacje z Rosją.
  3. Droga do pełnego wdrożenia umowy będzie długa – proces ratyfikacji może potrwać rok. Indyjscy eksporterzy w tym czasie będą musieli płacić pełne cła po utracie preferencji GSP.