Czy kopalnia węgla pochłonie część dawnego uzdrowiska? „To ukryta perełka, która może być atrakcją regionu”
Grupa aktywistów walczy o wpisanie do rejestru zabytków niektórych budynków oraz układu przestrzennego wsi Opolno-Zdrój. Miejscowość znajduje się tuż przy krawędzi potężnego wyrobiska kopalni węgla Turów. Polska Grupa Energetyczna jeszcze kilka lat temu planowała, że kopalnia działać będzie do 2044 r., a odkrywka zostanie powiększona i pochłonie część dawnego uzdrowiska. Dziś tak długa eksploatacja węgla stoi pod znakiem zapytania, ale unikalna zabudowa wsi pozostaje nadal bez ochrony.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego wieś Opolno-Zdrój jest unikalna.
- Na jakim etapie jest walka organizacji ekologicznych o ochronę konserwatorską tej miejscowości.
- Jakie plany ma właściciel pobliskiej kopalni węgla brunatnego.
Walka Stowarzyszenia Ekologicznego Eko-Unia o wpisanie budynków dawnego uzdrowiska Opolno-Zdrój do rejestru zabytków trwa od 2021 r. Po latach sądowych batalii organizacji z Dolnośląskim Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków nastąpił przełom. W styczniu 2026 r. minister kultury ponownie uchylił decyzję konserwatora o odmowie wszczęcia postępowania w sprawie ochrony całego układu zabudowy Opolna-Zdroju. Oznacza to, że konserwator jeszcze raz musi rozpatrzyć sprawę i zbadać wniosek Eko-Unii zgodnie z wytycznymi ministerstwa.
Choć wizja zburzenia przez Polską Grupę Energetyczną niektórych historycznych budynków oddala się, aktywiści nadal chcą chronić to unikalne miejsce i przekształcić je w atrakcję turystyczną regionu.
Wyjątkowa zabudowa w cieniu kopalni
Opolno-Zdrój to niewielka wieś położona w tzw. Worku Turoszowskim, na południowo-zachodnim krańcu Polski. Miejscowość bezpośrednio przylega do potężnego „krateru”, jakim jest wyrwa w ziemi o powierzchni 10 km kw., powstała w wyniku eksploatacji węgla brunatnego. Kopalnia odkrywkowa Turów zasila zlokalizowaną w pobliskiej Bogatyni elektrownię – jedną z największych siłowni węglowych w naszym kraju. Jeszcze kilka lat temu właściciel kopalni, czyli Polska Grupa Energetyczna, planował stopniowy wykup budynków w Opolnie-Zdroju i ich wyburzenie, aby powiększyć odkrywkę. To właśnie wtedy Eko-Unia rozpoczęła walkę o zachowanie wyjątkowej zabudowy tej wsi.

Na przełomie XIX i XX wieku w Opolnie-Zdroju działało uzdrowisko. Wraz z rozwojem kurortu powstawały tam kolejne zakłady kąpielowe, hotele, pensjonaty oraz park zdrojowy. Po II wojnie światowej uzdrowisko nie wznowiło jednak działalności, ponieważ pobliska kopalnia węgla doprowadziła do zaniku wód zdrojowych. Uzdrowiskowa zabudowa jednak pozostała i dziś tworzy niepowtarzalny klimat miejscowości. Niemal każdy budynek zaskakuje formą, wieżyczką lub ciekawym detalem.
– Rozwój pobliskiej odkrywki sprawił, że to miejsce jakby zastygło w czasie. Do dziś zachowany został unikalny układ rozmieszczenia budynków tego poniemieckiego kurortu. Brak rozwoju miejscowości paradoksalnie doprowadził do ocalenia większości zabytków. Chcemy, aby zostały one objęte należytą ochroną. Dlatego wnioskujemy o wpisanie ich oraz całego układu ruralistycznego do rejestru zabytków. To około 15 budynków, z czego na terenie potencjalnej odkrywki węgla znajdują się zaledwie cztery obiekty. Walczymy o to od kilku lat. Część spraw jest w sądzie, część wróciła do konserwatora do ponownego rozpatrzenia, a zabytki nadal pozostają bez ochrony – wyjaśnia Bartosz Rogala, radca prawny reprezentujący Eko-Unię.

Nieodkryta perła
Aktywiści przekonują, że ochrona zabytków w Opolnie-Zdroju to sposób na uczynienie z tej wsi atrakcyjnej destynacji turystycznej. Region ten dziś żyje głównie z wydobycia węgla i produkcji energii elektrycznej, dlatego potrzebuje nowych kierunków rozwoju. Status zabytku może otworzyć przed mieszkańcami nowe możliwości, w tym także ułatwić pozyskiwanie środków zewnętrznych.
– To, co przebija się w emocjach mieszkańców, to niepewność jutra. Ta wieś to wygasły kurort, przepięknie usytuowany, z alejami parkowymi. Naprawdę można się zachwycić tą przestrzenią. Zderzamy się jednak z brakiem zainteresowania sprawą ze strony decydentów. W imię wydobycia węgla, które i tak odchodzi do przeszłości, wydano zgodę na niszczenie tego miejsca. Wiemy natomiast, że ta kopalnia to kolos na glinianych nogach – gdy przestanie działać, mieszkańcy pozostaną bez wsparcia – alarmuje Elżbieta Lech-Gotthardt, lokalna działaczka ze Stowarzyszenia Dom Kołodzieja.

Na drugim biegunie pozostaje kwestia zabezpieczenia pracy jednej z największych elektrowni w kraju, która stanowi dziś o bezpieczeństwie dostaw energii do polskich domów. Aktywiści wskazują jednak, że jest to kompetencja ministra energii, a nie konserwatora zabytków.
– Opolno-Zdrój jest ukrytą perełką, która może być atrakcją całego regionu Dolnego Śląska. Niestety zderzamy się z postawą konserwatora zabytków, który nie chce wszcząć postępowania w sprawie ochrony zabytków. W jednym z uzasadnień odniósł się do potrzeb gospodarczych kraju w postaci wydobycia węgla i produkcji energii elektrycznej. To pomieszanie ról, bo jego zadaniem jest przecież ochrona zabytków – denerwuje się Radosław Gawlik, prezes Stowarzyszenia Eko-Unia i były wiceminister środowiska.
Konserwator ostrzega przed konsekwencjami
Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków nie odpowiedział na nasze pytanie o to, dlaczego nie chce uznać zabudowy Opolna-Zdroju za zabytek. Natomiast w tym tygodniu zamieścił wpis w mediach społecznościowych odnoszący się do sprawy. Zauważa w nim, że Eko-Unia prowadzi przed konserwatorem kilkanaście postępowań o wpis do rejestru zabytków poszczególnych obiektów oraz całego układu urbanistycznego byłego uzdrowiska, uzasadniając to obawą przed zniszczeniem miejscowości przez kopalnię. Dodaje także, że pomimo zapewnień o braku planów rozbudowy kopalni stowarzyszenie kontynuuje swoje działania. Jego zdaniem może to nieść konsekwencje dla właścicieli historycznych budynków.
„Wpis do rejestru zabytków jest znaczącym ograniczeniem prawa własności posiadacza zabytku i nakłada na niego nowe obowiązki. Jak się wydaje, zarówno właściciele zabytków przewidzianych przez stowarzyszenie do objęcia ścisłą ochroną konserwatorską poprzez wpis do rejestru zabytków, jak i władze samorządowe, opiekujące się dawną miejscowością Opolno-Zdrój, nie są świadome tego zamierzenia. (…) Sytuacja ta oznacza, że po skutecznym wszczęciu postępowania żaden z właścicieli nie będzie miał możliwości prowadzenia jakichkolwiek prac przy swoim budynku. Co więcej – żadne inwestycje w Opolnie-Zdroju nie będą mogły mieć miejsca, ponieważ większość z nich ma wpływ na zabytek” – napisał Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków.
Według stowarzyszenia takie wypowiedzi po raz kolejny oznaczają wyjście konserwatora z jego roli.
– Konserwator zabytków zamiast ochroną zabytków zajmuje się problemami właścicieli budynków. Może gdyby szybciej podjął decyzję w sprawie wpisu do rejestru, szybciej skończyłaby się ta niepewna sytuacja – ripostuje prezes Eko-Unii Radosław Gawlik.

Troski mieszkańców
Mieszkańcy Opolna-Zdroju od lat żyją w niepewności, bo nie wiedzą, co czeka kopalnię Turów i ich miejscowość. Jeszcze kilka lat temu wiele osób naciskało na PGE, aby jak najszybciej wykupiła od nich nieruchomości, bo dzięki temu mogli rozpocząć nowe życie w innym miejscu. Inni z kolei kibicowali kopalni, aby utrzymała produkcję jak najdłużej, widząc w tym jedyną szansę na zachowanie miejsc pracy w regionie.
Teraz nad wsią zawisło widmo zamknięcia lokalnej szkoły. Mieszkańcy zjednoczyli się, by walczyć o jej utrzymanie. Wcześniej zlikwidowano tutejszy sklep spożywczy, a wkrótce przeniesiony ma zostać Dom Pomocy Społecznej do sąsiedniej Bogatyni. Jak wskazują mieszkańcy Opolna-Zdroju, likwidacja szkoły oznaczałaby w praktyce „ostateczne wygaszenie” miejscowości.

Plany PGE
Sprawdziliśmy, jakie plany wobec kopalni Turów ma Polska Grupa Energetyczna. Spółka posiada koncesję na wydobywanie węgla w tym miejscu aż do 27 kwietnia 2044 r. Przez lata PGE przekonywała, że właśnie ta data będzie ostatecznym terminem zamknięcia zakładu. Tymczasem sytuacja w polskiej energetyce wyraźnie się zmieniła. Bloki węglowe – choć wciąż potrzebne – są stopniowo wypierane z systemu przez odnawialne źródła energii. Odbija się to na ich rentowności, a dalsze funkcjonowanie elektrowni węglowych nie byłoby dziś możliwe bez wsparcia państwa, m.in. w postaci rynku mocy. Dzięki temu mechanizmowi elektrownie otrzymują wynagrodzenie za samą gotowość do pracy, stanowiąc rezerwę niezbędną do utrzymania stabilnych dostaw energii.
Nie wiadomo jednak, jak długo możliwe będzie dalsze dotowanie produkcji energii z węgla. Krajowe spółki energetyczne planują budowę wielu elektrowni gazowych, a w latach 30. na Pomorzu ma powstać pierwsza elektrownia jądrowa. Zapytaliśmy PGE, kiedy według najnowszych analiz przewidywane jest zakończenie pracy elektrowni i kopalni Turów. W odpowiedzi spółka przypomniała jedynie, że koncesja na wydobycie węgla z turoszowskiej odkrywki wygasa w 2044 r. Kolejnym etapem ma być rekultywacja wyrobiska – na jego miejscu powstaną jezioro i tereny leśne.
PGE podkreśla natomiast, że wstrzymała obecnie działania w Opolnie-Zdroju.
– Kopalnia węgla brunatnego Turów nie planuje w najbliższym czasie ingerować w zabudowę ruralistyczną miejscowości Opolno-Zdrój. Dalszy postęp robót górniczych, a tym samym wielkość zajęcia terenu na przedpolu odkrywki, będzie zależał od sytuacji globalnej oraz zapotrzebowania systemu energetycznego na energię wytwarzaną z turoszowskiego węgla w pobliskiej Elektrowni Turów w kolejnych latach – poinformowało nas biuro prasowe PGE.
Główne wnioski
- Stowarzyszenie Ekologiczne Eko-Unia zabiega o wpisanie do rejestru zabytków kilkunastu budynków oraz całego układu przestrzennego wsi Opolno-Zdrój. To teren dawnego uzdrowiska z przełomu XIX i XX w., gdzie do dziś zachowała się unikalna zabudowa. Część historycznych obiektów przewidziana jest do zburzenia przez pobliską kopalnię odkrywkową Turów, która dzięki temu mogłaby się powiększyć. Eko-Unia nie chce do tego dopuścić. Zamiast tego proponuje przekształcenie Opolna-Zdroju w atrakcję turystyczną.
- Stowarzyszenie spiera się w tej sprawie z Dolnośląskim Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków od 2021 r. Po latach sądowych batalii nastąpił przełom. W styczniu 2026 r. minister kultury ponownie uchylił decyzję konserwatora o odmowie wszczęcia postępowania w sprawie ochrony układu zabudowy Opolna-Zdroju. Oznacza to, że konserwator jeszcze raz musi rozpatrzyć sprawę i zbadać wniosek Eko-Unii zgodnie z wytycznymi ministerstwa. Konserwator ostrzega jednak, że samo wszczęcie postępowania o wpis do rejestru zabytków może oznaczać poważne konsekwencje dla właścicieli budynków. W praktyce żadne inwestycje w Opolnie-Zdroju nie będą mogły mieć miejsca, dopóki sprawa nie zostanie rozstrzygnięta.
- Właściciel pobliskiej kopalni Turów – Polska Grupa Energetyczna – nie chce deklarować, kiedy mogłoby dojść do jej zamknięcia. Oficjalnie koncesja na wydobycie węgla w tym miejscu wygasa dopiero w 2044 r. Spółka zapewnia, że w najbliższym czasie nie planuje ingerować w zabudowę Opolna-Zdroju, a dalszy postęp robót górniczych uzależnia od sytuacji globalnej oraz zapotrzebowania kraju na energię wytwarzaną z turoszowskiego węgla. Los budynków w Opolnie-Zdroju pozostaje więc niepewny.
