Chiński model AI trafił na orbitę Ziemi. Czy polskie firmy są gotowe na nowy wyścig kosmiczny? (WYWIAD)
Chińska firma Guoxing wgrała na swoje satelity model AI, przygotowany przez koncern Alibaba. Czy takie rozwiązanie ma sens i czy staniemy się świadkami nowego, kosmicznego rozwoju sztucznej inteligencji? Czy w nowej odsłonie takiego wyścigu znajdzie się też miejsce dla polskich firm? Oto co o AI w kosmosie sądzi dr Marcin Bieda, dyrektor ds. Inżynierii w Creotech Instruments.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego firmy testują uruchamianie modeli AI na satelitach i dlaczego takie misje mają dziś głównie charakter eksperymentalny.
- Jaką rolę w rozwoju AI na satelitach odgrywają polskie firmy, w tym Creotech, i do jakich konkretnych zadań sztuczna inteligencja jest już dziś wykorzystywana przy badaniu kosmosu.
- Jakie konsekwencje dla nauki i astronomii może mieć szybki przyrost liczby satelitów na orbicie okołoziemskiej.
Andrzej Mężyński (XYZ): Chiński startup chwali się, że jako pierwszy na świecie wgrał model językowy AI na konstelację 12 satelitów. Czy taka kosmiczna operacja ma sens?
Dr Marcin Bieda: Na razie nie ma odpowiedzi na to pytanie. Zadaniem takich misji jest przede wszystkim znalezienie odpowiedzi, czy to jest sensowny pomysł. Jest to też oczywiście demonstracja technologii.
Warto wiedzieć
Dr Marcin Bieda
Studiował fizykę techniczną oraz elektronikę na Politechnice Warszawskiej. Związany z firmą Creotech Instruments, gdzie pracuje jako dyrektor ds. inżynierii. Rozwijał platformę satelitarną HyperSat i satelitę EagleEye. Interesuje się badaniami i eksploracją kosmosu.
Czego potrzeba, by centrum danych działało na orbicie?
Centrum danych potrzebuje energii – w kosmosie jest o nią łatwo, bo mamy dostęp do energii słonecznej. Wymagane jest też odpowiednie odprowadzenie ciepła, to na orbicie już trochę trudniejsze. Ostatnim elementem, by orbitalne centrum danych działało, jest sprawna komunikacja, by odpowiedzi na pytania zadane AI potrafiły szybko wrócić na Ziemię. Do tego dochodzi kwestia jakości tej orbitalnej komunikacji. Satelity mają tę wadę, że promieniowanie kosmiczne zakłóca obliczenia. Dlatego właśnie takie misje, jak ta, mają to wszystko sprawdzić. Kosmos zresztą nie jest jedynym trudnym miejscem, w którym firmy badają obecnie możliwość budowy centrów danych.
Warto wiedzieć
Na czym polegał chiński eksperyment?
Chińska firma Guoxing wgrała na swoje satelity model AI, przygotowany przez koncern Alibaba. Podczas testów trafiały do niego różnorodne dane z Ziemi, a odpowiedzi od algorytmów sztucznej inteligencji spływały w ciągu dwóch minut.
Startup planuje ambitny rozwój. Do 2030 r. chce zainstalować w kosmosie tysiąc satelitów, a w 2035 r. mieć na orbicie 2800 satelitów, z czego 400 będzie wykorzystywanych do szkolenia AI.
A gdzie jeszcze planuje się takie instalacje?
Są plany budowy centrów danych na dnie oceanów. Dużo łatwiej zapewnić tam dzięki wodzie chłodzenie instalacji, trudniej jest za to zapewnić energię. Potrzebne jest bowiem położenie na dnie kabli, by doprowadzić prąd do tych centrów. Kolejne kable są niezbędne, by zapewnić łączność.
Czy taka misja to początek wyścigu kosmicznego? Czy też firmy technologiczne poczekają najpierw na rezultaty działań takich startupów jak Guoxing?
Ten startup nie jest pierwszą firmą, która zajmuje się tego typu badaniami. Uważam, że kolejne firmy będą wysyłać podobne konstelacje. Wyścig o sprawdzenie, kto poradzi sobie z budową takich centrów danych, już się toczy.
A jak to wygląda pod względem finansowym?
Są przesłanki, że może się to opłacać. Motorem tego typu projektów są spadające koszty wystrzelenia satelitów. Spada bowiem cena wyniesienia kilograma ładunku na orbitę.
Czy satelity, które mogą działać jako centra danych, są drogie w produkcji?
Tak, koszt jednostkowy produkcji takiego satelity jest duży. Dlatego jedynym rozwiązaniem jest realizacja seryjna tego typu urządzeń. Tę zaś z kolei można rozpocząć, jeśli znajdzie się inwestora, gotowego wyłożyć pieniądze, a przy obecnym nacisku na rozwój AI nie jest to zbyt trudne. Stąd właśnie cel takich misji jak chińskiego startupu – pokazać, że jest to możliwe w praktyce, by przekonać inwestorów.
Jeśli zacznie się kosmiczny wyścig AI, to co to oznacza dla nauki, przede wszystkim dla astronomii? Już w przypadku startu Starlinków naukowcy alarmowali, że utrudnią obserwację kosmosu.
Dużo zależy od orbity, na której takie satelity będą umieszczone. Na pewno jednak utrudnią obserwację, będą bowiem przelatywać w polu kamery. Fotografia kosmiczna wymaga zaś długiego czasu naświetlania. W czasie uruchomienia migawki widać więc potem na zdjęciu satelity jako linie, zakłócające zdjęcia. Do tego satelity centrów danych będą miały duże panele słoneczne, bo wymagać będą dużej ilości energii. To zaś zwiększy ich ślad na zdjęciu i jeszcze bardziej utrudni obserwację kosmosu. To jednak i tak nieunikniony trend.
Dlaczego?
Nie tylko SpaceX rozbudowuje sieć swoich satelitów. Europa planuje odpowiedź na Starlinki, szykując własną konstelację tego typu urządzeń, tak samo Chiny. Do tego nowe satelity na orbitę wyślą sieci komunikacyjne oraz inne firmy, planujące centra danych. To zaś zmusi badaczy do postawienia na teleskopy kosmiczne, których obserwacje nie będą zakłócane przez satelity na orbicie okołoziemskiej.
Mówimy o chińskich startupach, a jak wygląda użycie AI w polskich firmach kosmicznych?
Creotech już współpracuje z wieloma polskimi firmami, choćby KP Labs, która dostarcza sprzęt z wbudowaną sztuczną inteligencją, odpowiedzialny za analizę danych satelitarnych. Mamy też własny zespół analizy danych, który wykorzystuje AI.
Na czym to polega?
Po pierwsze takie komputery analizują zdjęcia wykonane przez satelity. Zamiast ściągać wszystkie obrazy, AI wybiera te, które nas interesują. To pozwala oszczędzać tzw. budżet linku i ogranicza pobór danych z orbity.
Potem AI analizuje pobrane fotografie. Na przykład sprawdza zdjęcia pola uprawnego, czy jest żyzne, czy jest odpowiednio nawodnione itp. Zresztą AI służy też do innych zadań.
Jakich?
Sztuczna inteligencja dba np. o sprawdzanie bezpieczeństwa satelity, czy wszystkie parametry są w normie i – gdy wystąpią nieprawidłowości – alarmuje kontrolę misji.
A co z wykorzystaniem AI na orbicie? Czy Creotech też planuje brać udział w takich misjach?
Tak, staramy się uczestniczyć w tym wyścigu. Już umieszczamy jednostkę procesowania sztucznej inteligencji w satelicie. Chcemy sprawdzić, jak orbitalne centrum danych będzie funkcjonować i chcemy pokazać, że polskie rozwiązania działają w kosmosie. Możemy też produkować kilkanaście satelitów rocznie, więc na pewno będziemy widoczni w działaniach na orbicie.
Warto wiedzieć
Creotech bierze udział w programie PIAST
Creotech to największy polski producent podzespołów satelitarnych i satelitów. Firma ma własne zakłady produkcyjne elektroniki. Jest też jednym z największych polskich kontrahentów Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). W 2022 r. Creotech Instruments dołączył do grona spółek notowanych na głównym rynku GPW w Warszawie.
Creotech bierze też udział w projekcie PIAST (Polish ImAging SaTellites). Jest to element polskiego programu rozbudowy krajowych zdolności kosmicznych. Celem jest stworzenie systemu zdobywania danych satelitarnych opartych na polskich technologiach. Jego liderem jest Wojskowa Akademia Techniczna. W skład konsorcjum wchodzą także Creotech Instruments, Centrum Badań Kosmicznych PAN, Sieć Badawcza Łukasiewicz – Instytut Lotnictwa, Scanway S.A. oraz PCO S.A.
Creotech umieścił już na orbicie trzy satelity konstelacji PIAST. Wszystkie przeszły pomyślnie fazę uruchomienia.
Główne wnioski
- Centra danych na orbicie to na razie eksperyment, a nie gotowy model biznesowy.
Dzisiejsze misje mają charakter demonstracji technologii i testów kluczowych barier: komunikacji, odporności na promieniowanie i realnej opłacalności. Dopiero ich wyniki pokażą, czy kosmiczne AI ma sens poza marketingiem i wyścigiem prestiżowym. - Polskie firmy, w tym Creotech, realnie włączają się w rozwój kosmicznej sztucznej inteligencji.
Spółka nie tylko wykorzystuje AI do analizy danych satelitarnych, ale także planuje przetestować jej działanie bezpośrednio na orbicie i ma zdolność produkcji satelitów. To pokazuje, że Polska nie jest jedynie odbiorcą technologii, lecz aktywnym uczestnikiem nowego etapu wyścigu kosmicznego. - Rozwój orbitalnych systemów AI będzie miał realne konsekwencje dla nauki i astronomii.
Rosnąca liczba satelitów, zwłaszcza dużych i energochłonnych, utrudni obserwacje nieba z Ziemi i przyspieszy przenoszenie badań astronomicznych w kosmos.


