Kategoria artykułu: Biznes

Grupa Azoty dociśnięta przez wierzycieli. Analityk: problemy spółki to skutek megalomanii poprzednich władz

Rosną problemy Grupy Azoty, największego krajowego producenta nawozów. Po tym, jak banki zażądały od zależnej spółki GA Polyolefins natychmiastowej spłaty kredytów, podobne roszczenie wysunął Orlen. Pod taką presją Azoty negocjują teraz kluczowe dla przyszłości grupy porozumienie z wierzycielami i warunki sprzedaży Orlenowi nowej fabryki tworzyw sztucznych. – Sytuacja chemicznej grupy jest nie do pozazdroszczenia – ocenia Łukasz Prokopiuk, analityk DM BOŚ.

Fabryka polipropylenu Grupy Azoty w Policach
Budowa fabryki polipropylenu w Policach kosztowała ponad 7 mld zł i nie została ukończona. Fot. Grupa Azoty

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego Grupa Azoty ma problemy finansowe.
  2. Na jakim etapie są rozmowy Azotów z Orlenem o sprzedaży części aktywów.
  3. Jak sytuację Azotów ocenia analityk.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Trwające od miesięcy negocjacje Grupy Azoty z wierzycielami nie przyniosły jak dotąd pozytywnych dla chemicznej grupy rozstrzygnięć. Przeciwnie, rok 2026 przyniósł fatalne wieści dla zależnej spółki GA Polyolefins, która jest właścicielem nowo wybudowanej fabryki polipropylenu (tworzywo sztuczne szeroko stosowane w przemyśle) w Policach. Zakład został hucznie otwarty już w czerwcu 2023 r., ale do dziś inwestycja nie została zakończona. Był to jeden z największych projektów w polskim przemyśle od lat, a jego realizacja pochłonęła ponad 7 mld zł. Dziś jest kulą u nogi Azotów, bo fabryka nie pracuje, za to przynosi straty – według szacunków analityków rzędu około 100 mln zł kwartalnie.

Finansujące tę inwestycję banki straciły cierpliwość i zażądały od GA Polyolefins natychmiastowej spłaty kredytów o łącznej wartości niemal 4 mld zł. Następnie z podobnym roszczeniem wystąpił Orlen, który pożyczył spółce 28,7 mln dolarów (około 100 mln zł) na zakup propanu – głównego surowca do wyrobu tworzyw. Tymczasem GA Polyolefins nie ma pieniędzy na spłatę zobowiązań, ani nawet na przeprowadzenie niezbędnych remontów w nowej fabryce, bez których produkcja nie może ruszyć.

Negocjacje pod presją

W takiej atmosferze Grupa Azoty negocjuje długofalowe porozumienie z kilkunastoma instytucjami, które finansowały albo same Azoty, albo zależne GA Polyolefins. Sytuacja chemicznego giganta jest na tyle poważna, że bez redukcji części długu i planowanego dokapitalizowania przez państwo spółka może nie przetrwać. Na koniec trzeciego kwartału 2025 r. zadłużenie całej grupy sięgało 7,7 mld zł.

Jak nieoficjalnie słyszymy w spółce, rozmowy z bankami są bardzo trudne. Wszelkie decyzje wymagają jednomyślności instytucji finansowych, a to potężne wyzwanie. Według naszych źródeł głównym blokującym w rozmowach jest Europejski Bank Inwestycyjny.

Azoty chcą się pozbyć niedokończonej fabryki w Policach i rozmawiają na ten temat z Orlenem. Zakład niedługo po oficjalnym otwarciu rozpoczął produkcję, jednak nie mógł zawierać długofalowych kontraktów z klientami z powodu nieskończonych procedur inwestycyjnych. W 2025 r. wyszły na jaw istotne usterki, które trzeba było szybko naprawić. Azoty są w tej sprawie w sporze z generalnym wykonawcą inwestycji, którym jest południowokoreański Hyundai Engineering. Hyundai walczy o wypłatę przez Azoty około 457 mln euro, z kolei Azoty żądają od wykonawcy 2,98 mld euro.

W sierpniu polska spółka otrzymała ponad 107,5 mln euro z tytułu gwarancji w związku z nienależytą realizacją umowy przez wykonawcę. Dzięki temu Azoty miały sfinansować remont fabryki i wznowić produkcję. Ostatecznie jednak pieniądze przejęły banki na pokrycie zobowiązań. W efekcie policka fabryka polipropylenu dziś nie działa.

Orlen idzie na ratunek

Orlen zapewnia, że przedstawiona pod koniec ubiegłego roku oferta przejęcia spółki GA Polyolefins jest aktualna. Opiewa ona na kwotę 1,022 mld zł. Jednak nie wszystkie banki finansujące budowę zakładu są przekonane do tej transakcji. Przypomnijmy, że budowa fabryki kosztowała ponad 7 mld zł. Paliwowy koncern przekonuje, że żądanie natychmiastowej spłaty pożyczki od GA Polyolefins nie jest elementem negocjacji i nie ma wpływu na wielkość oferty.

– Złożona przez Orlen oferta pozostaje aktualna, a oczekiwanie spłaty nie ma żadnego związku z prowadzonymi rozmowami. To konsekwencja wymagalności zobowiązań kredytowych – podkreśla zespół prasowy Orlenu. Paliwowy koncern ma już 17 proc. akcji GA Polyolefins.

To drugie podejście Orlenu do przejęcia polickiego zakładu. Wcześniej jednak zarząd Orlenu nie zdecydował się na tę inwestycję, która od początku traktowana była jako misja ratunkowa dla Azotów. Według naszych rozmówców, znających kulisy sprawy, był to jeden z powodów odwołania pod koniec sierpnia 2025 r. ówczesnej wiceprezeski do spraw finansowych Magdaleny Bartoś. Pojawiły się oceny, że nie bierze ona pod uwagę kontekstu politycznego i potrzeb związanych z ochroną interesów państwa. W październiku 2025 r. Orlen powrócił do rozmów o zakupie GA Polyolefins.

– Oceniamy, że działania Orlenu wpisują się w standardowe procedury obowiązujące w relacjach finansowych tego typu i nie wpływają na kontynuowany proces restrukturyzacyjny GA Polyolefins. Spółka prowadzi postępowanie o zatwierdzenie układu, którego celem jest uporządkowanie sytuacji finansowej i uzgodnienie warunków spłaty zobowiązań z wierzycielami. Jednocześnie, zgodnie z otrzymanym od Orlenu zapewnieniem, rozmawiamy w sprawie dalszych kroków dotyczących zbycia całości GA Polyolefins. Działania podejmowane przez wierzycieli nie wpływają na bieżącą działalność operacyjną ani realizację podstawowych celów biznesowych Grupy Azoty – komentuje Andrzej Skolmowski, prezes Grupy Azoty.

Przejaw megalomanii

Analitycy podkreślają, że Grupa Azoty od wielu miesięcy znajduje się w bardzo trudnej sytuacji.

– Sytuacja chemicznej grupy jest nie do pozazdroszczenia. Wierzyciele dociskają Azoty, wysuwając kolejne roszczenia. Na rynku nawozów widzimy poprawę, nawet uwzględniając rosnące ceny gazu, ale to nie wystarczy, by wyprowadzić Azoty na prostą. Grupa ma aktywo w postaci nowej fabryki polipropylenu, która nie pracuje i przynosi około 100 mln zł strat kwartalnie. Do tego spółka balansuje na krawędzi płynności finansowej – wylicza Łukasz Prokopiuk, analityk DM BOŚ.

Jego zdaniem większość problemów grupy wynika z samej decyzji o budowie fabryki w Policach.

– Ten projekt był zdecydowanie za duży na możliwości finansowe Grupy Azoty i był przejawem megalomanii ówczesnych władz spółki i rządu PiS-u. Mówiliśmy to już kilka lat temu. Ostrzegaliśmy, że inwestycja w petrochemię nie jest dobrym pomysłem, a Azoty powinny się skupić na swoim głównym biznesie, czyli głównie nawozach. Podobnie było z Orlenem, który również rozpoczął potężny projekt petrochemiczny i jednocześnie rozwijał własne moce w nawozach. W ten sposób dwie państwowe spółki zaczęły ze sobą konkurować. Nic dobrego z tego nie wyszło – podkreśla Łukasz Prokopiuk.

Główne wnioski

  1. Banki i Orlen żądają od należącej do Grupy Azoty spółki GA Polyolefins natychmiastowej spłaty zaciągniętych kredytów i pożyczek. Kilkanaście banków oczekuje zwrotu niemal 4 mld zł pożyczonych na budowę fabryki polipropylenu w Policach. Natomiast Orlen chce odzyskać 28,7 mln dolarów pożyczonych spółce na zakup propanu – głównego surowca do wyrobu tworzyw sztucznych. Budowa fabryki do dziś nie została zakończona, a jej wstępna produkcja została wstrzymana ze względu na brak środków na naprawę usterek.
  2. W takiej atmosferze Azoty negocjują kluczowe dla przyszłości grupy porozumienia z wierzycielami. Bez redukcji części długu i planowanego dokapitalizowania przez państwo spółka może nie przetrwać. Rozmowy z grupą kilkunastu banków są jednak bardzo trudne, a wszelkie decyzje wymagają jednomyślności instytucji finansowych. Azoty rozmawiają także z Orlenem, który może przejąć fabrykę w Policach za około 1 mld zł. Paliwowy koncern zapewnia, że jego roszczenia wobec Azotów nie mają wpływu na przebieg negocjacji.
  3. Według analityków sytuacja finansowa Grupy Azoty jest bardzo trudna. Zdaniem Łukasza Prokopiuka z DM BOŚ to konsekwencja inwestycji w policką fabrykę, która pochłonęła ponad 7 mld zł. – Ten projekt był zdecydowanie za duży na możliwości finansowe Grupy Azoty i był przejawem megalomanii ówczesnych władz spółki i rządu PiS-u – ocenia analityk.