Poparcie dla polexitu wyszło z marginesu. Już niemal połowa elektoratu PiS i Konfederacji chce wyjścia Polski z UE
Za polskimi oknami trzyma mocny mróz. Dużo wyższą temperaturę możemy za to odnotować na polskiej prawicy. Szczególnie tam, gdzie nasz wzrok sięga nieco rzadziej – czyli w elektoraty partyjne. Najnowsze badania potwierdzają bowiem, że już jedna czwarta Polaków chce polexitu. Co ciekawsze – w tym niemal połowa elektoratów PiS i Konfederacji. Czy euroentuzjaści mają się czego obawiać?
Z tego artykułu dowiesz się…
- o wynikach najnowszych badań dotyczących poparcia dla polexitu.
- elektoraty których partii są rozdarte w tej kwestii, a których - zdecydowane.
- jakie wnioski można wyciągnąć z wyników badań.
Od zwycięstwa Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich walka o wyborców na prawicy nabiera rumieńców. Tylko w ostatnich dniach byliśmy świadkami pierwszego zjazdu środowisk wokół Grzegorza Brauna, gdzie nagromadzenie w jednym miejscu prorosyjskich, antysemickich, antyukraińskich i wszelkiej maści skrajnych oraz przedziwnych poglądów sięgnęło niewidzianej dawno skali. Dawny kolega Brauna, czyli Sławomir Mentzen zachęca z kolei swoich zwolenników do zgłaszania pomysłów do programu wyborczego na 2027 rok. W PiS za to bez zmian – królują wewnętrzne waśnie skonfliktowanych frakcji i wyczekiwanie na niedysponowanego obecnie zdrowotnie prezesa Jarosława Kaczyńskiego.
Jedna czwarta Polaków chce polexitu
Być może jednak ciekawsze rzeczy po prawej stronie dzielą się na poziomie elektoratów. Niedawno opublikowane badania sondażowe „Eurobazooka” wzbudziły zainteresowanie polskiej opinii publicznej. Z badań bowiem wynikało, że już jedna czwarta Polaków jest skłonna do poparcia polexitu. Zwolennicy turboprawicowego kursu „na twardo z UE” zatriumfowali, a zwolennicy unijnej integracji bili na alarm. Sceptycy z kolei mówili: poczekajmy na kolejne badania, być może to outlier.
W środowy poranek 4 lutego poznaliśmy nowe badania autorstwa Ogólnopolskiej Grupy Badawczej. Sondaż przeprowadzony na próbie 1 tys. osób potwierdza poprzednie badania. 24,5 proc. ankietowanych zagłosowałoby za wyjściem z UE. Przeciwnym wyjściu są dwie trzecie badanych, a pozostali nie wzięliby udziału.
Ciekawszym elementem sondażu jest punkt odniesienia zakotwiczony w lutym 2019 r. Wówczas OGB prowadziło podobne badania. Siedem lat temu za pozostaniem w UE było aż 87 proc. badanych, a przeciwko niecałe 7 proc. Warto pamiętać, że 2019 r. był okresem rekordowej popularności Prawa i Sprawiedliwości, a w polityce międzynarodowej dominował temat negocjacji warunków brexitu.
Mężczyźni bardziej prą do polexitu
Ciekawiej jednak robi się przy bardziej szczegółowym śledzeniu wyników badania. Łukasz Pawłowski, prezes OGB w nagraniu opublikowanym w serwisie YouTube zwraca uwagę na rosnącą na przestrzeni lat różnicę w postrzeganiu UE między kobietami a mężczyznami.
W 2019 r. różnica między kobietami a mężczyznami w kwestii poparcie dla polexitu była na poziomie błędu statystycznego. Ponad 86 proc. kobiet i mężczyzn popierało pozostanie w UE. Z kolei odpowiednio 6,1 proc. kobiet i 7,4 proc. mężczyzn chciało wyjścia Polski z UE.
Siedem lat później obserwujemy wyraźne inne dynamiki. 73 proc. kobiet deklaruje poparcie dla pozostania Polski w UE, a niemal 17 proc. z nich chce polexitu. To wzrost o ponad 11 punktów procentowych. Niemało, ale w przypadku mężczyzn zmiana jest dużo mocniejsza.
Obecnie już tylko 62 proc. badanych mężczyzn popiera pozostanie Polski w UE. Zarazem niemal co trzeci badany mężczyzna chce polexitu. Stanowi to wzrost o ponad 24 punkty procentowe w porównaniu do badania z lutego 2019 r. Zjawisko pogłębiających się różnic światopoglądowych na tle płciowym nie jest nowością. Widać jednak, że także temat członkostwa Polski w UE stanowi kolejny element różniący coraz bardziej kobiety i mężczyzn.
Młodzi coraz bardziej eurosceptyczni
Co wyjątkowo interesujące, szczególnie rośnie poparcie dla wyjścia Polski z UE wśród najmłodszych badanych.
Jeszcze w lutym 2019 r. trzy czwarte badanych w wieku 18-24 lata popierało członkostwo Polski w UE. Jedynie 11 proc. było za polexitem. Dziś jednak te różnice są mniejsze niż w całej populacji.
55,1 proc. najmłodszych wyborców popiera pozostanie Polski w UE. Jednak 35,5 proc. zagłosowałby za wyjściem Polski z UE. To wzrost o ponad 20 p.p. w porównaniu do badania sprzed 7 lat - choć należy mieć na uwadze, że mowa o nieco innych kohortach wiekowych. W 2019 r. OGB badała grupę 18-24 lata, a w 2026 r. szerszą kohortę w wieku 18-29 lat.
Wydaje się jednak, że najciekawsze z politycznego punktu widzenia wnioski przynoszą wyniki z podziałem na partyjne elektoraty.
PiS podzielony wewnętrznie i w elektoracie
Nie jest niespodzianką, że przychylniej na polexit patrzą wyborcy o prawicowych poglądach. Dotychczas jednak jedyną formacją otwarcie nawołującą do polexitu była Konfederacja Korony Polskiej, a Konfederacja Mentzena i Bosaka choć powszechnie stosuje antyunijną retorykę, to po odejściu Brauna nie jest tak zdecydowana w kwestii poparcia dla polexitu.
Bardziej skomplikowaną relację między polexitem a własną agendą polityczną ma podzielone Prawo i Sprawiedliwość. W ostatnich miesiącach w PiS spierają się sprzeczne koncepcje. Frakcja „harcerzy” związana z byłym premierem Mateuszem Morawieckim prze ku bardziej centrowej narracji. Z drugiej strony frakcja tzw. „maślarzy”, w skład której wchodzą Patryk Jaki, Jacek Sasin, Przemysław Czarnek czy Tobiasz Bocheński prze w stronę bardziej zdecydowanej agendy mającej na celu konkurowanie z obiema Konfederacjami.
W podobnym potrzasku znajduje się także PiS-owski elektorat. Niemal po połowie zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości dzielą się na grupę popierającą pozostanie Polski w UE oraz zwolenników polexitu.
Jest to znacząca zmiana względem analogicznych badań elektoratu z 2019 r.
Siedem lat temu elektorat rządzącego wówczas PiS niemal jednogłośnie, mimo sporów z Komisją Europejską, popierał członkostwo Polski w unijnych strukturach. Po latach flirtu z bardziej skrajnymi narracjami, PiS ma kłopot. I to podwójny – bowiem wiarygodność PiS w sprawach europejskich może być podważana z obu stron. Z jednej – to premier Morawiecki zgodził się na przyjęcie Zielonego Ładu. Z drugiej – wiarygodność polityków PiS idących na zwarcie z UE jest mniejsza niż choćby polityków Korony czy Konfederacji.
Elektorat KO w całości za UE, elektorat KKP (prawie) w całości przeciwko niej
Taki podział prowadzi do zasadniczego wniosku. Jeśli polexit stanie się jedną z agend kampanii wyborczej w 2027 r., to może stać się jednym z głównych tematów. Według prezesa OGB Łukasza Pawłowskiego na takim starciu szczególnie mocno będą się pozycjonować Konfederacja Korony Polskiej, której niemal trzy czwarte elektoratu popiera polexit. Naprzeciw „ruchu gaśnicowego” stanie rządząca proeuropejska Koalicja Obywatelska. W 2019 i w 2026 r. niemal sto proc. elektoratu KO popiera członkostwo Polski w UE.
Przy takiej polaryzacji w największym rozkroku stanie podzielony PiS – zarówno wewnątrz partii, jak i w elektoracie.
W rozkroku także Konfederacja
Co ciekawe, w nie mniejszym kłopocie znajduje się Konfederacja. Sukces Sławomira Mentzena w wyborach prezydenckich przyciągnął do partii nowych wyborców. Również tych, którzy nie są tak zdecydowani w antyunijnej narracji. Widać to zresztą w wynikach badań OGB. Podobnie jak PiS, elektorat Konfederacji także jest podzielony mniej więcej po równo, choć z lekką przewagą zwolenników polexitu. Za pozostaniem w strukturach unijnych jest 42,6 proc. elektoratu Konfederacji. Polexit popiera nieco więcej badanych – 47,3 proc.
Przed konfederatami dość twardy orzech do zgryzienia. Choć większość wyborców Mentzena wybrała w II turze Karola Nawrockiego, nie jest powiedziane, że Konfederacja jest skazana na kurs polexitowy. Od tego czasu przebojem na scenę polityczną wkroczył Grzegorz Braun. KKP powoli podbiera wyborców także tzw. dużej Konfederacji i nie pozostawia wątpliwości co do reprezentowanej agendy. Formacja Mentzena, podobnie jak PiS, będzie musiała odpowiedzieć sobie na kluczowe pytanie dotyczące kursów partii względem Brukseli. Mentzen i Bosak z jednej strony ryzykują odpływ bardziej radykalnego elektoratu do partii Brauna. Z drugiej strony stawiając na radykalizm, mogą od nich odwrócić się wyborcy „letni”, którzy zagłosowali na Mentzena w 2025, ale nie koniecznie z pobudek polexitowych.
Jak odczytywać polexitowe badania?
Na koniec z kolei warto odejść od samych wyników i próbować zastanowić się co one tak naprawdę oznaczają. Badania OGB zostały przeprowadzone w samym środku międzynarodowej burzy o Grenlandię i Mercosur.
Prof. Bob Stanley z SWPS sugeruje na łamach „Kultury Liberalnej”, że kontekst bieżących wydarzeń wokół badań mierzących polexitowe sentymenty jest kluczowy. Badacz przypomina „koncepcję termostatycznego modelu” opracowanego przez politologa Christophera Wleziena. W dużym skrócie: koncepcja Wleziena głosi, że aktualne preferencje publiczne przesuwają się w stronę przeciwną do kierunku realizowanej polityki. Innymi słowy, jeśli u władzy znajduje się proeuropejska koalicja, której absolutnym fundamentem jest członkostwo Polski w UE, to dostrzec można malejące poparcie dla jej członkostwa w społeczeństwie. Następuje „termostatowe” dostosowanie oczekiwań do bieżącej polityki. Skoro członkostwo Polski w UE jest pewnikiem, łatwiej przychodzi jej krytyka. I na odwrót: najwyższe poparcie dla Polski w UE odnotowywano za rządów Prawa i Sprawiedliwości, które szło na retoryczne starcia z Brukselą – nawet wśród jego własnego elektoratu.
Czy należy się zatem przestać obawiać o losy Polski w UE? Przykłady wyników badań opinii publicznej w Wielkiej Brytanii tuż przed brexitem pokazują, że nawet, gdy zmianę kierunku państwa o 180 stopni popiera mniej niż połowa elektoratu, to wciąż możliwe jest wywrócenie stolika. Również źródła eurosceptycznych emocji elektoratu wciąż pozostają społecznym faktem. Emocje wokół Zielonego Ładu czy umowie z Mercosur są wciąż żywe i prawdziwe.
Faktem również jest to, że już teraz możemy być pewni takiej kampanii wyborczej w 2027 r., jakiej na naszym podwórku jeszcze nie widzieliśmy.
Główne wnioski
- Poparcie dla wyjścia Polski z Unii Europejskiej przestało być zjawiskiem marginalnym i osiągnęło poziom niemal 25 procent. Jest to wyraźny wzrost w porównaniu do roku 2019. Wówczas taką opcję wybierało niespełna 7 procent badanych. Najnowszy sondaż Ogólnopolskiej Grupy Badawczej z lutego 2026 roku ujawnia głębokie podziały demograficzne. Sceptycyzm wobec Brukseli rośnie znacznie szybciej wśród mężczyzn. Już co trzeci z nich popiera polexit. Wśród kobiet odsetek ten wynosi niespełna 17 procent. Zauważalna jest także radykalizacja najmłodszego pokolenia wyborców. Ponad 35 procent osób w wieku 18 do 29 lat głosowałoby za opuszczeniem wspólnoty. Stanowi to drastyczną zmianę postaw w grupie wiekowej, która dawniej była bastionem euroentuzjazmu.
- Prawicowa scena polityczna zmaga się z bezprecedensowym pęknięciem wewnątrz swoich elektoratów. Wyborcy Prawa i Sprawiedliwości oraz Konfederacji są obecnie podzieleni niemal po równo w kwestii obecności Polski w Unii Europejskiej. Stanowi to fundamentalną zmianę dla partii Jarosława Kaczyńskiego. W 2019 roku zwolennicy PiS niemal jednogłośnie popierali integrację europejską. Obecna sytuacja stawia liderów prawicy w trudnym położeniu strategicznym przed wyborami w 2027 roku. PiS musi balansować między wewnętrznymi frakcjami o sprzecznych wizjach relacji z Brukselą. Podobny dylemat ma Konfederacja. Partia ta ryzykuje odpływ radykalnych wyborców do ugrupowania Grzegorza Brauna lub utratę umiarkowanego elektoratu pozyskanego przez Sławomira Mentzena.
- Pewną odpowiedź w kwestii czytania badań przynosi teoria tzw. politycznego termostatu. Według niej społeczne preferencje często przesuwają się w kierunku przeciwnym do polityki realizowanej przez rząd. Obecne rządy proeuropejskiej koalicji mogą paradoksalnie sprzyjać rosnącej krytyce Unii Europejskiej. Zjawisko to było odwrotne w czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości. Nie oznacza to jednak, że emocje elektoratów eurosceptycznych odnoszą się wyłącznie do bieżącego klimatu politycznego. Niewykluczone, że polexit będzie jednym z tematów przyszłorocznej kampanii wyborczej.
