Kategoria artykułu: Lifestyle
Harmonia Sezon 1 Odc. 53

Mediacje rodzinne. Jak wesprzeć dzieci przy rozstaniu rodziców

W najnowszym odcinku wideocastu Harmonia Małgorzata Bohosiewicz-Suchoń, prawnik, mediator, interwent kryzysowy, prezes zarządu i założycielka Instytutu Wsparcia i Rozwoju Rodziny w Warszawie, wyjaśnia czym i dla kogo są mediacje, kiedy warto z nich skorzystać i jak przygotować dzieci do rozstania rodziców.

Małgorzata Bohosiewicz-Suchoń

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Czym są mediacje rodzinne. Kto może z nich skorzystać.
  2. Jak oddzielić konflikt partnerski od rodzicielstwa.
  3. Jak budować rodziny patchworkowe.
Obejrzyj lub posłuchaj
Wideocast
Powiększ video
Wideocast
Powiększ audio
00:00

Coraz więcej par w Polsce decyduje się na rozstanie, także te związki, które mają dzieci. Jak rozstają się dzisiaj rodzice?

– Rodzice są coraz bardziej świadomi, że jednym z kluczowych elementów procesu rozstawania się czy rozwodu jest dobro dziecka. Zależy im na tym, aby przejść przez ten etap jak najlepiej i z możliwie najmniejszymi negatywnymi konsekwencjami dla dziecka lub dzieci. Obserwuję chęć zadbania o dzieci w sytuacji kryzysu rodzinnego. Coraz więcej się o tym mówi, jesteśmy lepiej wyedukowani, a rodzice coraz częściej dostrzegają, że zarówno mama, jak i tata są dla dziecka ważni. Także po rozwodzie czy rozstaniu oboje pozostają istotni, ponieważ każdy z rodziców pełni wobec dziecka swoją rolę i realizuje swoje zadania – mówi Małgorzata Bohosiewicz-Suchoń, prawnik, mediator, interwent kryzysowy, prezes zarządu i założycielka Instytutu Wsparcia i Rozwoju Rodziny w Warszawie oraz właścicielka Kancelarii Mediacyjnej „Skuteczne Mediacje”.

To oczywiście bardzo optymistyczny scenariusz, kiedy mamy do czynienia ze świadomymi rodzicami, którzy rozmawiają, pytają i szukają pomocy oraz wsparcia.

– Jednocześnie nadal zdarzają się sytuacje, w których w procesie rozstania czy rozwodu perspektywa dziecka znika. Dzieje się tak zwłaszcza w przypadku ostrego konfliktu rodzicielskiego. Gdy rodzice, skupieni na walce między sobą, tracą dziecko z pola widzenia – mówi Małgorzata Bohosiewicz-Suchoń.

Rozstanie a dzieci

Jak oddzielić konflikt partnerski od rodzicielstwa?

– To jest sedno problemu i trzeba o tym mówić otwarcie. Bardzo często gdy do naszego instytutu trafiają rodzice będący w konflikcie rozwodowym lub rozstaniowym, uświadamiamy im jedną kluczową rzecz, że relacja dwóch dorosłych osób jako relacja małżeńska czy partnerska, jako relacja kobiety i mężczyzny, mogła się zakończyć. Natomiast relacja rodzicielska będzie trwała dalej. Zadaniem rodziców jest wzięcie odpowiedzialności za podjętą decyzję oraz za jej konsekwencje. Musimy zdawać sobie sprawę, że choć decyzję o rozstaniu podejmują dorośli, to w centrum powinny być dzieci – mówi Małgorzata Bohosiewicz-Suchoń.

Jesteśmy dorośli i to na nas spoczywa odpowiedzialność, aby przeprowadzić dzieci przez ten proces jak najlepiej. Niezależnie od tego, co czujemy wobec byłego partnera czy partnerki, pozostajemy rodzicami. Powinniśmy współpracować, ponieważ dzieci będą nas łączyć do końca życia.

Trzeba jednak jasno powiedzieć, że jest to bardzo trudne. W dużej mierze zależy to od umiejętności oddzielenia emocji oraz od etapu, na jakim znajduje się rozstanie. Trudno mówić o racjonalnej rozmowie i budowaniu wspólnoty rodzicielskiej w sytuacji, gdy ktoś z dnia na dzień dowiaduje się, że został porzucony, że pojawiła się osoba trzecia lub że wydarzyło się coś, czego nie potrafi jeszcze zrozumieć. W takich momentach emocje są ogromne. Nie ma wtedy przestrzeni ani możliwości, by po prostu „odłożyć je na bok”, usiąść i spokojnie zaplanować, jak zabezpieczyć dzieci, jak z nimi o tym porozmawiać, jak przeprowadzić je przez ten proces i jak dalej funkcjonować po rozstaniu czy rozwodzie – mówi Małgorzata Bohosiewicz-Suchoń.

Jej zdaniem sposób, w jaki kończymy relację, jest dla naszych dzieci lekcją na całe życie. Tak jak uczymy je, jak budować relacje i jak się do siebie odnosić, tak samo pokazujemy im, w jaki sposób można coś zakończyć, z szacunkiem i odpowiedzialnością.

Czym jest mediacja?

Mediacja to instrument pomocowy w relacjach międzyludzkich, narzędzie wspierające ludzi w tym, by potrafili ze sobą rozmawiać i porozumiewać się.

– Mediacja daje ludziom możliwość spokojnej rozmowy. Bardzo często w mediacjach rodzinnych okazuje się, że rodzice, którzy decydują się przyjść do mediatora, po raz pierwszy od wielu miesięcy rzeczywiście ze sobą naprawdę rozmawiają. Celem mediacji jest pomoc w porozumieniu się co do wszystkich obszarów życia rodzinnego, często jeszcze przed złożeniem pozwu rozwodowego, tak aby cały proces przebiegł jak najłagodniej. Mediator pełni rolę strażnika tego procesu komunikacji między rodzicami. Jego zadaniem jest dbanie o kulturę rozmowy, równowagę stron i jakość komunikacji, tak aby rodzice mogli się nawzajem usłyszeć. Każda ze stron ma przestrzeń, by powiedzieć, czego się obawia, czego oczekuje i jak postrzega swoją sytuację. To stanowi istotę mediacji – zapewnia Małgorzata Bohosiewicz-Suchoń.

Mediacja jest dziś powszechnie wykorzystywanym narzędziem w sprawach rozstaniowo-rozwodowych. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że mediacja nie zawsze kończy się formalnym porozumieniem.

– Oczywiście najlepszą sytuacją jest ta, w której mediacja prowadzi do spisania dokumentu. W przypadku rozwodzących się rodziców mówimy wtedy o porozumieniu rodzicielskim lub planie wychowawczym. Rodzice ustalają w nim m.in. kwestie opieki nad dzieckiem, miejsca zamieszkania, kontaktów, sposobu spędzania świąt, wakacji i dodatkowych dni, udziału w wywiadówkach, przechowywania dokumentów czy zakresu opieki osób trzecich. W zależności od potrzeb ustalane są także kwestie finansowe. Takie porozumienie w znacznym stopniu przyspiesza postępowanie sądowe, ponieważ sędzia otrzymuje gotowy materiał i często może ograniczyć postępowanie dowodowe czy przesłuchiwanie świadków. Przede wszystkim jednak rodzice oszczędzają sobie stresu i emocji – zapewnia Małgorzata Bohosiewicz-Suchoń.

Zdarza się jednak, że rodzice nie są w stanie dojść do porozumienia, które można byłoby spisać. Mimo to, mediacja nadal może być uznana za skuteczną.

Głos dzieci

Czy i jak włączać głos dziecka w tę mediację?

– Jeśli rodzice podejmują decyzję o rozstaniu, dotyczy ona wszystkich członków rodziny. Każdy z nich, na miarę swoich możliwości rozwojowych, szczególnie dzieci, powinien zostać wysłuchany. Każdy ma też prawo do informacji o tym, co się stało w rodzinie i jak będzie wyglądała jej przyszłość. Dzieci, niezależnie od tego, czy mają dwa, cztery, dziesięć, piętnaście czy osiemnaście lat, są doskonałymi obserwatorami. One wyczuwają, że w domu dzieje się coś złego, obserwują dorosłych, a często także ich naśladują – mówi Małgorzata Bohosiewicz-Suchoń.

Dlatego nie możemy zamazywać rzeczywistości ani koloryzować sytuacji, mówiąc, że wszystko jest w porządku, jeśli w rzeczywistości tak nie jest.

– Komunikacja jest kluczowa, ale musi być prowadzona w odpowiedni sposób. Nie chodzi o to, by sadzać małe dziecko i szczegółowo opowiadać mu, co wydarzyło się między mamą a tatą. Rozmowa z dzieckiem lub dziećmi wymaga przygotowania. Jeśli rodzice są już na etapie, w którym wiedzą, że się rozstają, i mają między sobą pewne ustalenia, przychodzi najważniejszy moment: poinformowanie dzieci i rozmowa z nimi. Najlepiej, gdy taka rozmowa odbywa się wspólnie, choć nie zawsze jest to możliwe – mówi Małgorzata Bohosiewicz-Suchoń.

Nie jest to rozmowa, w której szuka się winnych ani przerzuca odpowiedzialnością. To moment, w którym rodzice pokazują dzieciom, że choć nie są już parą, nadal pozostają rodzicami i tworzą rodzicielski tandem.

Życie po rozstaniu

Dlaczego warto rozstawać się z szacunkiem? Powodów jest wiele.

– Jeżeli kończymy jakąś relację, nie powinniśmy tkwić w przeszłości, warto iść dalej, bo życie jest zbyt krótkie. Bardzo często jest tak, że budujemy nowy związek, nową rodzinę, a nierzadko już istnieje zalążek rodziny patchworkowej – mówi Małgorzata Bohosiewicz-Suchoń.

Patchwork to jest praca. Nie zbudujemy go z dnia na dzień. Nie da się „pstryknąć” zdjęcia jak na instagramie, gdzie wszyscy siedzą, uśmiechają się i wszystko wygląda idealnie.

– Budowanie patchworku zawsze zaczyna się od rozmowy. Jeżeli tworzę nową relację z partnerem lub partnerką, którzy mają dzieci z poprzedniego związku, a ja również mam dzieci, musimy usiąść i otwarcie powiedzieć, jak wyobrażamy sobie budowanie tej rodziny. Jaki udział będą miały w niej dzieci, jaki byli partnerzy, bo oni będą obecni i będą mieli wpływ na funkcjonowanie patchworku. Jaki udział będą mieli dziadkowie, rodzice, znajomi. To jest bardzo szeroki krąg ludzi. Musimy mieć też ogromną uważność na to, w jaki sposób wprowadzamy nową osobę w życie naszych dzieci – mówi Małgorzata Bohosiewicz-Suchoń.

W patchworku kluczowe są czas, wzajemne wsparcie i zrozumienie obaw oraz lęków wszystkich osób wchodzących w ten układ. Każdy niesie ze sobą jakieś doświadczenia i obciążenia. Miłość jest ważna, ale nie wystarczy.

– Dziś patchwork jest już normalnością. Jest coraz bardziej powszechny, mówimy już o ponad milionie rodzin żyjących w takim układzie. Dzieci potrafią odnaleźć się w rodzinach patchworkowych, nawiązywać dobre relacje z nowymi partnerami rodziców oraz z innymi dziećmi. Często łączy je wspólne doświadczenie – rozstanie rodziców – dodaje Małgorzata Bohosiewicz-Suchoń.

Główne wnioski

  1. Mediacja jest dziś powszechnie wykorzystywanym narzędziem w sprawach rozstaniowo-rozwodowych. To instrument pomocowy w relacjach międzyludzkich, narzędzie wspierające ludzi w tym, by potrafili ze sobą rozmawiać i się porozumiewać.
  2. Jesteśmy dorośli i to na nas spoczywa odpowiedzialność, aby przeprowadzić dzieci przez ten proces jak najlepiej. Niezależnie od tego, co czujemy wobec byłego partnera czy partnerki, pozostajemy rodzicami. Powinniśmy współpracować, oddzielić konflikt partnerski od rodzicielstwa, ponieważ dzieci będą nas łączyć do końca życia.
  3. Jeśli rodzice podejmują decyzję o rozstaniu, dotyczy ona wszystkich członków rodziny. Każdy z nich, na miarę swoich możliwości rozwojowych, szczególnie dzieci, powinien zostać wysłuchany. Głos dzieci powinien być włączany w mediację.