Kategoria artykułu: Biznes

Ozempic i Mounjaro jak nowa Viagra? Polacy wydali 3,4 mld zł na leki na cukrzycę i otyłość

Polacy wydają miliardy na leki stosowane w cukrzycy i leczeniu otyłości. Preparaty takie jak Ozempic czy Mounjaro pomagają kontrolować poziom cukru i redukować masę ciała, ale coraz częściej są używane poza wskazaniami. Czy to medyczna rewolucja, czy rozkwit niebezpiecznej mody?

Polacy wydają miliardy na leki na cukrzycę i odchudzanie. W ciągu kilku lat leki z tej grupy stały się jedną z najszybciej rosnących kategorii na rynku farmaceutycznym w naszym kraju. Fot. Gettyimages

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie leki na cukrzycę i otyłość są najpopularniejsze w Polsce. Ile na nie wydajemy.
  2. Kto również sięga po te preparaty.
  3. Jakie są pozytywne i negatywne skutki stosowania leków GLP-1.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Ozempic i Mounjaro to leki, które do sprzedaży trafiły odpowiednio w 2017 i 2022 r. jako leki rewolucjonizujące leczenie cukrzycy. Ich historia wzięła się od badań nad hormonami regulującymi apetyt i poziom cukru we krwi. I dlatego szybko zaczęły po nie sięgać także osoby, które mają problem z otyłością. Kilka lat po debiucie zostały oficjalne dopuszczone jako lek w tej kategorii. Szybko trafiły do Polski i... okazały się prawdziwym hitem. W 2025 r. Polacy wydal na leki z kategorii GLP-1, dla cukrzyków oraz na odchudzanie, blisko 3,4 mld zł - wynika z danych firmy analitycznej PEX, udostępnionych XYZ. Popularność rośnie błyskawicznie, bo w 2024 r. sprzedaż miała wartość 1,8 mld zł, a w 2022 r. 0,6 mld zł. Dynamiczny wzrost napędzany jest głównie przez sprzedaż nierefundowaną (2,8 mld zł w 2025 r.), czyli dla osób, których nie mają cukrzycy.

Ozempic i Mounjaro nową Viagrą?

Rynek rozwija się bardzo dynamicznie, zarówno pod względem wartości sprzedaży, jak i liczby sprzedanych opakowań. 

– Najbardziej rozpoznawalną marką w grupie leków GLP-1 jest Ozempic, który ma postać roztworu do wstrzykiwań. To jedna z marek leków zawierających substancję czynną semaglutyd (wartość sprzedaży wszystkich preparatów semaglutydu osiągnęła w roku 2025 1,45 mld zł). Warto podkreślić, że nazwa handlowa Ozempic nie jest tożsama z całą kategorią terapeutyczną, do której ten produkt należy. Na rynku funkcjonuje kilka substancji czynnych należących do tej grupy – mówi dr Jarosław Frąckowiak, dyrektor ds. Strategii i Relacji Zewnętrznych PEX.

Często się zdarza, że jedna marka staje się najbardziej rozpoznawalna, a w debacie publicznej jej nazwa zaczyna być używana jako określenie całej kategorii leków.

– W kategorii leków GLP-1, jest na rynku inny lek, który zyskał masową rozpoznawalność, to Mounjaro z substancją czynną tirzepatyd. W 2025 r. pacjenci kupili 5,88 mln takich preparatów za 1,6 mld zł wobec 0,5 mld zł w roku 2024 – dodaje dr Jarosław Frąckowiak.

Ten lek jest numerem jeden pod względem wartości i ilości sprzedaży w kategorii GLP-1 w roku 2025.

Według danych PEX liczba opakowań sprzedanych w tej kategorii wzrosła z ok. 2,18 mln w 2022 r. do ok. 5,88 mln w 2025 r. Oznacza to ponad dwukrotny wzrost w ciągu trzech lat. 

– W ciągu kilku lat leki z tej grupy stały się jedną z najszybciej rosnących kategorii na rynku farmaceutycznym w Polsce. Podobną popularność zyskiwały kilka lat temu leki na potencję zawierające sildenafil. Pierwszym lekiem tego typu była Viagra – dodaje dr Frąckowiak.

Dane PEX o sprzedaży aptecznej nie pozwalają określić przyczyn przepisywania leków w konkretnych przypadkach ani wskazań medycznych pacjentów, pokazują wyłącznie skalę sprzedaży i strukturę rynku.

– Wzrost liczby recept i przepisywanych preparatów jest związany z rosnącą świadomością, zarówno lekarzy, jak i pacjentów, że takie leki są dostępne i mogą być stosowane w terapii. Mamy także coraz większą wiedzę na temat tego, którym grupom pacjentów przynoszą największe korzyści. Wszystkie te czynniki powodują, że leki te są przepisywane częściej – mówi Agata Strukow, dyrektorka ds. edukacji medycznej w Alab.

Warto wiedzieć

Na cukrzycę i otyłość

Semaglutyd to substancja czynna, która reguluje wydzielanie hormonów trzustki oraz spowalnia opróżnianie żołądka, czego konsekwencją jest zmniejszenie apetytu. Substancja występuje również w innych produktach leczniczych dostępnych na rynku, np. w leku Wegovy. W zależności od preparatu mogą się one różnić wskazaniami terapeutycznymi, dawkami oraz formą podania, ale należą do tej samej klasy leków.  

Mounjaro, zawiera substancję czynną tizepatyd, to lek w formie roztworu do wstrzykiwania, przeznaczony do leczenia pacjentów z cukrzycą typu 2 oraz pacjentów z otyłością lub nadwagą. Pomaga regulować stężenie glukozy we krwi oraz kontrolować masę ciała. 

PEX

Cukrzyca i otyłość zmorą XXI w.

Dostęp do tych leków wymaga decyzji lekarza, a możliwość uzyskania refundacji jest dodatkowo uzależniona od spełnienia określonych kryteriów medycznych. 

Otyłość i cukrzyca typu 2 stanowią coraz większy problem zdrowotny w Polsce.

– Szacuje się, że około 3,5 mln osób choruje na cukrzycę, z czego około 10 proc. stanowią pacjenci z cukrzycą typu 1. Leki z grupy analogów GLP-1 są wskazane głównie dla pacjentów z cukrzycą typu 2, zwłaszcza w przypadku współistniejącej otyłości. Otyłość dotyczy obecnie 20-28 proc. dorosłych Polaków, a prognozy wskazują, że do 2030 r. może objąć około 30 proc. populacji dorosłych – wyjaśnia dr hab. nauk medycznych Anna Jeznach-Steinhagen, diabetolog.

Zauważalny jest także spadek wieku, w którym rozpoznaje się nadwagę i otyłość. Choroba coraz częściej dotyka dzieci, co wiąże się z wcześniejszym występowaniem cukrzycy typu 2.

Jak wskazuje ekspertka leki analogiczne GLP-1 mają jasno określone wskazania.

– Są to pacjenci z BMI powyżej 30 kg/wzrost do kw., w tym przypadku leczenie jest zalecane bez dodatkowych kryteriów. Pacjenci z BMI wyższym niż 28 kg/wzrost do kw. z powikłaniami otyłości, takimi jak cukrzyca typu 2, nadciśnienie, choroby sercowo-naczyniowe czy choroby stawów. Pacjenci z cukrzycą typu 2 i wyższym BMI, u których mimo stosowania dwóch leków przeciwcukrzycowych nie osiągnięto wyrównania glikemii. Terapia GLP-1 w powyższych grupach pozwala na redukcję masy ciała, poprawę kontroli glikemii oraz zmniejszenie ryzyka sercowo-naczyniowego – dodaje dr hab. nauk medycznych Anna Jeznach-Steinhagen.

Leki GLP-1 - ile kosztuje terapia?

Na polskim rynku dostępne są różne preparaty analogów GLP-1, wszystkie dostępne na receptę. Są to m.in. Rybelsus (występujący w dawkach 3, 7 i 14 mg) to tabletki doustne, zarejestrowane do leczenia cukrzycy typu 2. Ozempic (dla cukrzyków) i Wegovy (ze wskazaniem dla osób z chorobą otyłościową) to preparaty podawane raz w tygodniu w formie wstrzyknięć podskórnych. Refundacja leków dostępna jest przy określonych wskazaniach (cukrzyca typu 2, wysokie BMI, ryzyko sercowo-naczyniowe). Miesięczna terapia tymi lekami to koszt ok. 400-800 zł (w wariancie pełnopłatnym). Mounjaro, stosowany w leczeniu cukrzycy i otyłości, jest lekiem nierefundowanym. Miesięczny koszt, w zależności od dawki, wynosi 800-2000 zł.

– Leczenie powinno trwać całe życie. Po osiągnięciu pożądanej masy ciała najwcześniej po roku od rozpoczęcia terapii, można rozważyć zmniejszenie dawki – mówi dr hab. nauk medycznych Anna Jeznach-Steinhagen.

Refundacja leków obejmuje niektóre grupy seniorów (65+) i pacjentów spełniających określone kryteria, co umożliwia pełne pokrycie kosztów terapii.

– Prawdopodobnie pod koniec roku pojawią się leki generyczne, o ok. jedną trzecią tańsze niż leki oryginalne. Może to doprowadzić do istotnej konkurencji cenowej, a także zwiększyć dostępność – dodaje Anna Jeznach-Steinhagen.

Zdaniem eksperta

Szczupłość i dbanie o wygląd są społecznie nagradzane

Dla mnie rozmowa o trendzie na odchudzanie z pomocą leków na cukrzycę, jest zaproszeniem do dyskusji o tym, w jakim my świecie dziś żyjemy.

W rozmowach i projektach, w których uczestniczę, widać, że temat dbania o siebie obejmuje zarówno zdrowie i aktywność fizyczną, jak i wygląd twarzy, sylwetki oraz presję społeczną związaną z atrakcyjnością. Te głosy pojawiają się w różnych środowiskach, a ja obserwuję je również w swojej „bańce”. Widać wyraźny nacisk kulturowy i społeczny, szczególnie wobec kobiet, mówiący, że wygląd jest związany z sukcesem, zarówno tym, który już odniosły, jak i tym, który może przyjść w przyszłości. Wygląd staje się więc nie tylko kwestią zdrowia, ale też samokontroli i inwestycji w siebie.

Lek bywa w tym kontekście traktowany jako rodzaj „drogi na skróty”, swoista „pigułka szczęścia”. Zaskakująco wiele osób przyznaje, że przyjmuje Ozempic i podobne leki, poza wskazaniami medycznymi, co w pewnych środowiskach może być też oznaką statusu społecznego. Początkowo wydawało mi się, że przyjmowanie leku bez wskazań zdrowotnych będzie negatywnie oceniane. Okazuje się jednak, że w niektórych kręgach traktuje się to wręcz jako element dbania o siebie, podobnie jak pokazuje się w mediach społecznościowych, w ramach stylu życia.

Szczególnie kobiety w wieku 45-50 plus podkreślają, że utrzymanie sylwetki staje się trudniejsze wraz z wiekiem, zwłaszcza w okresie perimenopauzy i menopauzy. Nie rezygnują z aktywności fizycznej, ale traktują lek jako dodatkowe wsparcie. Wskazują też na realia zawodowe i społeczne, osoby obecne w mediach, marketingu czy na wysokich stanowiskach, gdzie wygląd ma znaczenie, postrzegają to jako inwestycję w siebie i w sposób, w jaki są odbierane przez innych.

Ozempic i tego typu leki są traktowane jako realna pomoc i sposób na odzyskanie kontroli nad własnym ciałem. Znam też historie kobiet, które przez całe życie zmagały się z nadwagą, a dzięki lekowi po raz pierwszy osiągnęły szczupłą sylwetkę. Opisują to jako ogromną zmianę w jakości życia i zauważają, że w ich codziennym funkcjonowaniu ludzie traktują je inaczej, zarówno obcy, jak i bliscy. To doświadczenie jest dla nich przełomowe.

Ważny jest również aspekt buntu wobec krytyki. Kobiety podkreślają, że lek realnie zmienił ich życie na lepsze, a jednocześnie funkcjonują w kulturze, która nagradza szczupłość. Dostęp do środków pozwalających osiągnąć pożądany wygląd jest przez nie postrzegany jako uprzywilejowanie, forma wiedzy i kapitału kulturowego. Nie wszyscy wiedzą, że takie rozwiązanie istnieje. Te, które mają wiedzę i środki, traktują to jako „lifehack”, sprytny sposób na dbanie o siebie i szybkie osiągnięcie efektów społecznie pożądanych.

Jeśli chodzi o przyzwolenie społeczne, trudno mówić o szerokiej akceptacji, ponieważ wiedza na temat stosowania leków poza wskazaniami wciąż jest ograniczona. Natomiast w określonych środowiskach rośnie otwartość i akceptacja, podobnie jak w początkach popularyzacji botoksu, wtedy również pojawiały się różne opinie.

Choć stosowanie leków poza wskazaniami budzi pytania etyczne i zdrowotne, nie można ignorować wpływu presji społecznej i kulturowej, która kształtuje postawy wobec wyglądu oraz przyjmowania takich rozwiązań.

Leki na odchudzanie dla wszystkich?

Działanie leków GLP-1 obejmuje zarówno kontrolę glikemii, jak i poprawę parametrów metabolicznych oraz redukcję ryzyka sercowo-naczyniowego.

Analogi GLP-1 i GIP są bardzo skutecznymi, stosunkowo bezpiecznymi i dobrze tolerowanymi przez pacjentów lekami, wykazują niski odsetek powikłań przy stosowaniu zgodnym z zaleceniami. Wykazują także potencjał w innych obszarach zdrowotnych, np. w ochronie układu sercowo-naczyniowego czy procesów degeneracyjnych mózgu, bezdechu sennym czy metabolicznej stłuszczeniowej chorobie wątroby – wylicza Anna Jeznach-Steinhagen.

Jednak przy stosowaniu tych leków kluczowe znaczenie ma równoczesna zmiana stylu życia, aktywność fizyczna i modyfikacja nawyków żywieniowych.

– Bez tego leczenie jest mniej skuteczne. Nieprawidłowe stosowanie leków wiąże się z ryzykiem niedoborów, obniżenia podstawowej przemiany materii oraz powikłań, takich jak m.in. kamica żółciowa. Przy stosowaniu leków wymagana jest kontrola parametrów metabolicznych, monitorowanie masy ciała i składu ciała, aby ograniczyć utratę masy mięśniowej – dodaje Anna Jeznach-Steinhagen.

Zdaniem eksperta

Nawet jedna trzecia sprzedawanych analogów GLP-1 może być stosowana poza zarejestrowanymi wskazaniami!


Obecnie obserwujemy zjawisko przyjmowania tych leków przez osoby zdrowe, bez cukrzycy i bez otyłości, głównie w celu poprawy sylwetki, „odmłodzenia” czy ogólnej poprawy jakości życia. W praktyce motywacją często jest redukcja masy ciała i poprawa wyglądu. Nawet jedna trzecia sprzedawanych analogów GLP-1 może być stosowana poza zarejestrowanymi wskazaniami.
Nie dysponujemy jednak długofalowymi danymi dotyczącymi bezpieczeństwa stosowania analogów GLP-1 u osób bez otyłości i cukrzycy, dlatego trudno jednoznacznie ocenić bilans korzyści i ryzyka w tej grupie.
Najczęstsze działania niepożądane mają charakter żołądkowo-jelitowy. Około połowa pacjentów doświadcza nudności, wymiotów lub zaparć. Zaparcia mogą być nasilone, prowadzić do powstawania kamicy kałowej, a w skrajnych przypadkach do niedrożności przewodu pokarmowego. Występują także przewlekłe bóle brzucha, dolegliwości dyspeptyczne oraz nasilenie objawów refluksu. Leki te spowalniają opróżnianie żołądka, co sprzyja zaleganiu treści pokarmowej i może to nasilać objawy ze strony górnego odcinka przewodu pokarmowego.
Kolejną kwestią są choroby pęcherzyka żółciowego. Wraz ze wzrostem dawki obserwuje się wzrost ryzyka zapalenia pęcherzyka żółciowego. Częściowo wiąże się to z szybką utratą masy ciała, która sama w sobie zwiększa ryzyko kamicy żółciowej. Kamica może z kolei predysponować do zapalenia trzustki. Ryzyko to jest rzadkie, jednak należy je uwzględniać.
U osób zdrowych istotnym problemem może być utrata masy mięśniowej. Szybka redukcja masy ciała wiąże się z utratą tzw. suchej masy ciała, co w przyszłości może sprzyjać efektowi jo-jo i utrudniać utrzymanie prawidłowej masy ciała.
Należy także pamiętać o ryzyku odwodnienia i wtórnego pogorszenia funkcji nerek. Analogi GLP-1 zmniejszają nie tylko apetyt, lecz także pragnienie a ponadto odwodnienie mogą spotęgować ewentualne wymioty czy biegunki.
W literaturze pojawiały się również doniesienia, oparte na badaniach na zwierzętach, dotyczące potencjalnego ryzyka nowotworów z komórek C tarczycy. Z tego względu zachowuje się ostrożność u pacjentów z rzadkimi zespołami genetycznymi predysponującymi do takich nowotworów. Opisywano także możliwe zwiększone ryzyko zaburzeń nastroju jednak dostępne dane są ograniczone i nie pozwalają na jednoznaczne wnioski.
Bardzo rzadko, ale jednak, raportowano przypadki niearterycznej przedniej niedokrwiennej neuropatii nerwu wzrokowego. Ryzyko to jest skrajnie niskie.
Jednocześnie coraz więcej badań wskazuje na potencjalne dodatkowe korzyści tej grupy leków, m.in. działanie przeciwzapalne, korzystny wpływ metaboliczny oraz możliwe zastosowania w hepatologii czy neurologii. W niektórych krajach rejestrowane są nowe wskazania terapeutyczne. Bez wątpienia jednak są to absolutnie przełomowe leki, można je porównać do odkrycia insuliny w XX w.

Musimy zdawać sobie sprawę, że wciąż jesteśmy na początkowym etapie stosowania tych leków w dużych populacjach i nie do końca wiemy, co mogą nam przynieść i czy w ogóle jesteśmy gotowi na efekty ich działania? Bo z jednej strony są to przełomowe preparaty, które znacząco poprawiają możliwości leczenia otyłości i cukrzycy. Z drugiej strony wymagają odpowiedniego przygotowania pacjenta. Bez zmiany nawyków żywieniowych i stylu życia istnieje wysokie ryzyko efektu jo-jo. Leki te wpływają również na ośrodek głodu, zmniejszając apetyt. Niektórzy pacjenci przestają odczuwać głód do tego stopnia, że muszą przypominać sobie o jedzeniu. Powoduje to szybką utratę masy ciała, co może być dla motywujące, ale jednocześnie niesie ryzyko nieprawidłowych nawyków – mówi Agata Strukow.

Po leki do salonów medycyny

Nie jest jednak tajemnicą, że coraz częściej obserwuje się stosowanie leków GLP-1 poza oficjalnymi wskazaniami.

Dostępność recept w prywatnych gabinetach oraz popularność receptomatów ułatwia uzyskanie leków nawet w przypadku braku wskazań medycznych. Internetowe fora i społeczności pacjentów udostępniają instrukcje, jak uzyskać receptę, co zwiększa ryzyko samodzielnego stosowania leków bez kontroli lekarskiej. Leki są również wykorzystywane w celach estetycznych, co często wiąże się z aspiracjami do poprawy wyglądu i statusu społecznego. Coraz więcej zamożnych pacjentów korzysta z usług salonów medycyny estetycznej, które często prowadzone są przez lekarzy. Pacjenci korzystają z drogich zabiegów, np. wyszczuplających czy ujędrniających, często przy tym podawane są leki GLP-1, dzięki czemu pacjenci nie muszą się martwić o konieczność samodzielnego przyjmowania tych preparatów – mówi dr Anna Jeznach-Steinhagen.

Leki są dostępne głównie w dużych miastach, gdzie pacjenci mają większą świadomość choroby i możliwości leczenia.

– W mniejszych miejscowościach dostęp jest ograniczony, a świadomość zagrożeń wynikających z choroby otyłościowej wciąż niska. Szacuje się, że w Polsce jedynie około 3 proc. pacjentów, którzy spełniają kryteria leczenia GLP-1, faktycznie stosuje terapię farmakologiczną – dodaje Anna Jeznach-Steinhagen.

W przypadku osób bez wskazań medycznych, które powinny przede wszystkim wprowadzić zmiany w stylu życia, stosowanie takich leków może być traktowane jako droga na skróty. Jednocześnie należy podkreślić, że w przypadku osób chorujących na otyłość nie jest to kwestia „łatwego rozwiązania”, lecz leczenia przewlekłej choroby o złożonych mechanizmach biologicznych – mówi Agata Strukow.

Kluczowym elementem terapii jest edukacja pacjenta.

Samo przepisanie leku bez odpowiedniego wyjaśnienia jego działania i konsekwencji może prowadzić do niepożądanych skutków. Lekarz podstawowej opieki zdrowotnej często ma ograniczony czas na szczegółową rozmowę z pacjentem, co może utrudniać właściwe przygotowanie chorego do leczenia – mówi Agata Strukow.

Zdaniem eksperta

Za chwilę zobaczymy na rynku nową kategorię: subskrypcję szczupłości

Z perspektywy strategii marketingowej to, co widzimy w kontekście GLP-1 to nie jest moda, ale strukturalna zmiana narracji o zdrowiu, ciele i długości życia.

Yuval Noah Harari pisał, że przyszłość nierówności nie będzie dotyczyć tylko dochodu, ale biologii, czyli tego, kto ma dostęp do technologii wydłużających i poprawiających życie. .

Ozempic czy Mounjaro wpisują się w ten trend idealnie, obiecując skuteczne terapie, bowiem otyłość czy nadwaga przestaje być traktowane jako brak silnej woli czy efekt braku ruchu i złej diety, ale chorobę (taką jak każda inna) do leczenia farmakologicznego.
A jak pokazują liczby, Polacy kochają już nie tylko suplementy diety (na które wydali w 2025 r. około 8 mld zł) czy produkty wysokobiałkowe (wszystko już musi być proteinowe), ale też pomoc w skutecznym zrzuceniu wagi, gdzie sprzedaż idzie już w miliardy złotych, rosnąc w tempie dwucyfrowym.

To wszystko sprawia, że już za chwilę zobaczymy na rynku nową kategorię, subskrypcję szczupłości. Nie będzie to tania sprawa, ale czego się nie robi, żeby wyglądać lepiej. To duża zmiana, płynąca do nas oczywiście przede wszystkim z USA, gdzie po latach body positivity, dietetycznym chaosie, kulcie treningu nadchodzi czas diagnozy i leczenia farmakologicznego, które można podsumować jako połączenia lifestyle'u i zastrzyku. 

Takie przesunięcie ma ogromne konsekwencje społeczne, zarówno pozytywne (mniej stygmatyzacji, niższe koszty systemowe dla medycyny), jak i te ryzykowne związane z zamożnością, ale z nową presją szczupłości czy możliwymi skutkami ubocznymi. Natomiast jedno jest pewne biohacking klasy średniej mamy już na wyciągnięcie ręki. Bo klasa wyższa, patrząc na 70-, 80-latków – gwiazdy Hollywoood korzysta z tych dobrodziejstw od dawna. Kto ma kasę, ten ma zdrowie.

A influencerzy? To oczywiście moralna szara strefa całej zmiany, ale czy w innych kategoriach taka do tej pory nie była? Na koniec to zawsze jest transakcja wiązana. A marketingowo mechanizm jest prosty, gdy ktoś wpływowy mówi „schudłem (też) dzięki Ozempicowi” dzieją się dwie rzeczy: legitymizacja (lek przestaje być dla chorych, staje się aspiracyjny) i demokratyzacja (każdy na koniec chce wyglądać „lepiej”). 

GLP-1 to nie suplement. To lek z działaniami ubocznymi i wskazaniami klinicznymi.
Jeśli influencer promuje efekt bez kontekstu medycznego, to wchodzimy w obszar etycznie bardzo cienkiego lodu.


Na koniec spójrzmy na giełdę. Novo Nordisk i Eli Lilly w ostatnich latach stały się jednymi z największych spółek farmaceutycznych świata. GLP-1 to dla nich nie kolejny lek, a cała nowa platforma terapeutyczna, która będzie miała potencjalne zastosowanie w leczeniu nadwagi i otyłości, kardiologii, a nawet w uzależnieniach. Rynek zaś wycenia to jako rewolucję, a nie chwilowy hype.

Do czego to nas może doprowadzić? Za 10 lat możemy już żyć w świecie, w którym firmy ubezpieczeniowe będą premiować osoby na terapii metabolicznej, korporacje będą miały GLP-1 w benefitach pracowniczych, a leki będziemy przepisywać sobie sami, dzięki poradom AI i poleceniom influencerów. A może to stanie się wcześniej. Pytanie więc brzmi nie „czy to moralne”, tylko, jak szybko stanie się to elementem lifestyle'u i jak nie stracić nad tym kontroli. 

Główne wnioski

  1. Na leki z kategorii GLP-1, dla cukrzyków oraz na odchudzanie, Polacy wydali w 2025 r. łącznie, z własnej kieszenie i w wyniku refundacji przez NFZ, blisko 3,4 mld zł wobec 1,8 mld zł w 2024 r. i 0,6 mld zł w 2022 r. Hitem sprzedaży jest Mounjaro z substancją czynną tizepatyd i Ozempic, zawierający substancję czynną semaglutyd.
  2. Z jednej strony są to przełomowe preparaty, które znacząco poprawiają możliwości leczenia otyłości i cukrzycy. Z drugiej strony wymagają odpowiedniego przygotowania pacjenta. Bez zmiany nawyków żywieniowych i stylu życia istnieje wysokie ryzyko efektu jo-jo. Leki te wpływają również na ośrodek głodu, zmniejszając apetyt.
  3. Ok. 3,5 mln osób choruje na cukrzycę, z czego około 10 proc. stanowią pacjenci z cukrzycą typu 1. Otyłość dotyczy obecnie 20-28 proc. dorosłych Polaków, a prognozy wskazują, że do 2030 r. może objąć około 30 proc. populacji dorosłych.