Kategoria artykułu: Biznes

Raport Living 2040: Koszt utrzymania ważniejszy niż metraż. Rynek mieszkaniowy znajdzie się pod presją

Do 2040 roku osoby w wieku 65+ będą stanowiły w Polsce niemal 30 proc. populacji. Zmiana demograficzna przełoży się na sposób podejmowania decyzji mieszkaniowych, wynika z raportu Open Format.

Koszty utrzymania mieszkania będą jednym z najważniejszych wyzwań starzejącego się społeczeństwa
Do 2040 roku osoby w wieku 65+ będą stanowiły niemal 30 proc. populacji (fot. GettyImages)

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego koszt utrzymania stanie się kluczowym filtrem decyzji mieszkaniowych do 2040 roku.
  2. Czy większym zagrożeniem dla rynku jest niedobór mieszkań czy ich niedopasowanie.
  3. Jakie scenariusze rozwoju rynku mieszkaniowego są możliwe w długim horyzoncie.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Nie metraż, nie prestiż i nie adres – lecz rachunki. Tak może wyglądać rynek mieszkaniowy w Polsce do 2040 roku. Starzejące się społeczeństwo i rosnące koszty życia sprawią, że decyzja o zakupie mieszkania stanie się przede wszystkim kalkulacją długoterminowej zdolności do jego utrzymania. Tak wynika z raportu Living 2040 przygotowanego przez Open Format we współpracy ze Skanska Residential oraz portalem ogłoszeniowym Nieruchomosci-online.pl. Jego autorzy ostrzegają: realnym ryzykiem nie jest niedobór lokali, ale systemowe niedopasowanie oferty do potrzeb przyszłych gospodarstw domowych.

Koszt utrzymania jako filtr systemowy rynku

Raport pokazuje, że w centrum uwagi przestaje być metraż, a nawet prestiż lokalizacji. Najważniejszym parametrem staje się zdolność do długoterminowego utrzymania mieszkania. Dla 45 proc. badanych cena i koszt utrzymania to kluczowe kryterium wyboru. Co więcej, 72 proc. respondentów traktuje koszt utrzymania jako jeden z najistotniejszych wydatków domowych.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

– Obserwowane w badaniach oczekiwania dotyczące bezpieczeństwa, przewidywalnych kosztów i funkcjonalności nie są chwilowym trendem. To odzwierciedlenie szerszej zmiany podejścia klientów do mieszkania jako długoterminowej inwestycji i miejsca codziennego komfortu. Jako deweloper musimy te potrzeby uwzględniać. W praktyce już to robimy – mówi Aleksandra Goller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu w Skanska Residential, współautorka badania. 

Ekonomia codzienności wygrywa z aspiracją

W perspektywie kilkunastu lat oznacza to zmianę strukturalną. Decyzja mieszkaniowa coraz częściej będzie oparta nie na pytaniu „ile metrów?”, lecz „czy stać mnie na to mieszkanie w długim horyzoncie?”. W warunkach starzejącego się społeczeństwa i rosnących kosztów energii to właśnie przewidywalność opłat może stać się głównym ograniczeniem rozwoju rynku.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

– Nasze badania, rozmowy z użytkownikami oraz pośrednikami pokazują, że już obserwowany jest stopniowy wzrost zainteresowania ofertami o niższych kosztach życia: mniejszym metrażem, budynkami po termomodernizacji, a także lokalizacjami z dobrym dojazdem (szybszy dojazd, niższe koszty transportu itd.) – dodaje z kolei Rafał Bieńkowski, PR manager portalu Nieruchomosci-online.pl, który również jest współautorem raportu.

– Nasze badania, rozmowy z użytkownikami oraz pośrednikami pokazują, że już obserwowany jest stopniowy wzrost zainteresowania ofertami o niższych kosztach życia.

Podobny trend widoczny jest też w segmencie domów - użytkownicy w ostatnich latach częściej przeglądają mniejsze domy.

– Dane pokazują, że dużym zainteresowaniem cieszą się szeregówki lub bliźniaki o powierzchni 80-100 mkw. oraz domy wolnostojące do 120 m kw. – dodaje Rafał Bieńkowski.

Większa rola PRS?

Z drugiej strony rodzi się pytanie, czy skoro koszt utrzymania staje się kluczowym filtrem decyzji mieszkaniowej, to czy sektor PRS nie będzie, przynajmniej w części, naturalną odpowiedzią na tę zmianę. Zwłaszcza dla seniorów, którzy szukają przewidywalności kosztów i elastyczności zamiast własności.

– Sektor najmu instytucjonalnego (PRS / BTR) dysponuje pewnymi przewagami nad indywidualnymi wynajmującymi, które mogą być bardzo istotne ze względu na kontrolowanie i przewidywalność kosztów – mówi Piotr Staniszewski, partner w Zespole Nieruchomości, Dentons (kancelarii, będącej członkiem Polskiej Izby Nieruchomości Komercyjnych, która jest współautorem raportu).

Podmioty dysponujące portfelami mieszkań pod wynajem są zarządzane przez profesjonalistów, posiadających odpowiednią wiedzę i narzędzia do pozyskania oraz analizy danych. Ale również do prognozowania kosztów i poszukiwania rozwiązań je ograniczających.

– Jednocześnie takie podmioty mogą uzyskiwać korzystniejsze warunki finansowania niezbędnych inwestycji w posiadany portfel, w tym zmierzających do ograniczenia kosztów lub lepszego nimi zarządzania – dodaje Piotr Staniszewski.

Sektor mieszkań dla seniorów wymaga organizacji dodatkowych świadczeń, takich jak odpowiednie wyposażenie lokali, opieka medyczna i psychologiczna czy wspólne aktywności dla mieszkańców.

– Wszystkie te czynniki sprawiają, że zmieniająca się demografia i preferencje społeczeństwa powinny stanowić naturalne podłoże dla rozwoju rynku PRS / BTR / senior living – podsumowuje Piotr Staniszewski.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Jednak to nie tylko koszty finansowe są jedynym czynnikiem, który będzie wpływał na mieszkaniowe decyzje Polaków.

– Coraz większe znaczenie mają mieszkania „łatwe w utrzymaniu” – zarówno pod względem funkcjonalnego układu, jak i kosztów eksploatacyjnych. Kluczowe stają się rozwiązania energooszczędne, technologie smart home, trwałe materiały oraz projektowanie z myślą o optymalizacji kosztów w całym cyklu życia budynku, a nie tylko na etapie zakupu – dodaje Aleksandra Goller. 

Jedno mieszkanie nie wystarcza na całe życie

Raport wskazuje, że tradycyjny model biografii – jedno mieszkanie na całe dorosłe życie – przestaje być dominującym scenariuszem. Mobilność zawodowa, zmiany sytuacji rodzinnej, wydłużająca się aktywność zawodowa i nowe modele pracy powodują, że decyzje mieszkaniowe stają się etapowe.

Respondenci w badaniu wskazują, że obok kosztów kluczowe znaczenie mają  bezpieczeństwo okolicy (42 proc.), cisza i spokój (39 proc.). Ale także lokalizacja względem pracy i szkoły (37 proc.) oraz dostęp do terenów zielonych (34 proc.). Prestiż lokalizacji ma znaczenie dla zaledwie 11 proc. badanych.

Widać wyraźnie, że „dobre mieszkanie” przestaje być kategorią aspiracyjną, a staje się kategorią funkcjonalną. Liczy się jakość codziennego życia, dostęp do usług i stabilność finansowa, a nie symboliczny status.

Największym ryzykiem nie jest brak mieszkań

Jedna z kluczowych tez raportu dotyczy natury przyszłego ryzyka systemowego. W debacie publicznej dominuje narracja o niedoborze mieszkań. Tymczasem Living 2040 wskazuje, że w długim horyzoncie większym zagrożeniem może być niedopasowanie zasobu do zmieniających się potrzeb.

Chodzi o sytuację, w której mieszkań formalnie nie brakuje, ale ich parametry – koszty utrzymania, efektywność energetyczna, dostępność usług, lokalizacja względem infrastruktury – nie odpowiadają strukturze demograficznej i stylom życia.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny


– Wiele rozwiązań podnoszących komfort i dostępność nie wymaga zmian legislacyjnych. To często kwestia decyzji projektowych i standardów przyjmowanych przez inwestora – podkreśla Aleksandra Goller z Skanska Residential

To na przykład szersze korytarze i przejścia, drzwi o obniżonym oporze otwierania, czytelne i wypukłe oznaczenia przycisków, odpowiednie oświetlenie części wspólnych, ławki z podłokietnikami czy eliminowanie barier architektonicznych w przestrzeniach wspólnych.

– Część z tych rozwiązań generuje dodatkowe koszty, inne są relatywnie niedrogie. Jednak wszystkie realnie wpływają na komfort i bezpieczeństwo mieszkańców – nie tylko seniorów, lecz także rodzin z dziećmi czy osób czasowo ograniczonych ruchowo – zaznacza Aleksandra Goller.

Tempo życia społecznego liczone jest dziś w miesiącach, natomiast procesy planistyczne i inwestycyjne trwają dekady. Jeżeli adaptacja systemu będzie zbyt wolna, rynek może wejść w fazę strukturalnego niedopasowania. Bez gwałtownego deficytu liczbowego, ale z rosnącą frustracją popytu.

Trzy możliwe scenariusze rozwoju rynku

Raport prezentuje trzy warianty rozwoju rynku mieszkaniowego do 2040 roku: ostrożny, zrównoważony i dynamiczny.

Scenariusz ostrożny zakłada wzrost zasobu mieszkaniowego o 10–15 proc., utrzymanie dominacji własności prywatnej i ograniczone zmiany strukturalne. Wariant zrównoważony opiera się na integracji polityk mieszkaniowych i miejskich, wzroście zasobu o 25–30 proc. oraz zmniejszeniu luki mieszkaniowej o około 20 proc. Scenariusz dynamiczny przewiduje wzrost zasobu przekraczający 40 proc., większe zróżnicowanie form własności i szybszą adaptację regulacyjną.

Kluczowym czynnikiem różnicującym scenariusze nie jest wyłącznie liczba nowych mieszkań. Ale jakość adaptacji systemu – zdolność do łączenia interesów sektora prywatnego, instytucjonalnego i publicznego.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Rynek mieszkaniowy jako element polityki długiego trwania

Living 2040 pokazuje, że przyszłość rynku mieszkaniowego nie sprowadza się do prostego wyboru między własnością a najmem. Równolegle funkcjonować będą różne modele zamieszkiwania, dostosowane do etapu życia i możliwości finansowych.

W warunkach starzejącego się społeczeństwa i rosnącej presji kosztowej przewagę konkurencyjną będą miały inwestycje oferujące przewidywalność kosztów, efektywność energetyczną i dostęp do infrastruktury społecznej. To oznacza, że jakość otoczenia i długoterminowa stabilność finansowa staną się równie ważne jak cena zakupu. Co więcej, te czynniki już zaczynają odgrywać istotną rolę. 

– Osoby kupujące nieco inaczej podchodzą już do analizowania ogłoszeń czy do rozmów ze sprzedającymi. Coraz częściej rozmowa zaczyna się od prostego pytania: ile to będzie kosztować nas co miesiąc? Dlatego obok ceny zakupu ludzie zwracają uwagę na czynsz, media czy przewidywalność rachunków – podkreśla Rafał Bieńkowski z portalu Nieruchomosci-online.pl

Rynek wchodzi więc w etap, w którym kluczowa staje się nie tylko liczba mieszkań. Ale nawet bardziej ich dopasowanie do rzeczywistych potrzeb i możliwości gospodarstw domowych.

Główne wnioski

  1. Koszt utrzymania stanie się nowym punktem równowagi rynku mieszkaniowego. Rosnące znaczenie kosztu utrzymania mieszkania oznacza trwałą zmianę logiki podejmowania decyzji. W długim horyzoncie to nie cena zakupu będzie kluczowym filtrem, lecz całkowity koszt użytkowania w cyklu życia lokalu. To przesuwa ciężar konkurencji między inwestycjami w stronę efektywności energetycznej, trwałości materiałów i przewidywalności opłat, a nie wyłącznie atrakcyjnej ceny ofertowej.
  2. Rynek stoi przed ryzykiem strukturalnego niedopasowania zasobu. Największym zagrożeniem do 2040 roku nie jest deficyt liczbowy mieszkań, lecz ich niedostosowanie do zmieniającej się demografii i realnych możliwości finansowych gospodarstw domowych. Jeśli część obecnego zasobu okaże się zbyt kosztowna w utrzymaniu, może to prowadzić do segmentacji rynku, spadku atrakcyjności niektórych inwestycji oraz presji na modernizację starszych budynków.
  3. Przewagę konkurencyjną zyskają projekty projektowane w perspektywie dekad. W warunkach starzejącego się społeczeństwa i rosnących kosztów energii inwestycje planowane wyłącznie w horyzoncie sprzedażowym mogą tracić na znaczeniu. Długoterminowa wartość będzie zależeć od elastyczności funkcjonalnej, dostępności usług oraz niskich kosztów eksploatacyjnych. To oznacza, że jakość środowiska życia i zdolność adaptacyjna projektu staną się równie ważne jak lokalizacja.