Problem PiS z programem SAFE. Twarda narracja przyjmuje się w elektoracie
Politycy Prawa i Sprawiedliwości ostro atakują program SAFE. Choć niektórzy politycy PiS po cichu przyznają, że trudno być w kontrze do programu wsparcia polskich Sił Zbrojnych, to jednak negatywna narracja wokół funduszu rozbudza emocje wyborców.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego politycy PiS krytykują program SAFE.
- Czym na tle reszty partii wyróżnia się tu frakcja Mateusza Morawieckiego.
- Jaki jest społeczny odbiór programu SAFE i narracji PiS.
Fundusz SAFE budzi negatywne emocje po stronie prawicowej opozycji oraz w obozie prezydenckim. Prezydent Karol Nawrocki uczynił z niego jeden z trzech tematów posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego (pisaliśmy o nim w XYZ).
Warto wiedzieć
Czym jest SAFE?
SAFE (Security Action for Europe) jest nowym instrumentem finansowym Unii Europejskiej, który ma na celu wzmocnienie sił obronnych państw członkowskich przez wspólne inwestycje w sprzęt i rozwój przemysłu zbrojeniowego. Program przewiduje oprocentowaną pożyczkę (w pierwszym roku ponad 3 proc.) na zakupy sprzętu, produkowanego głównie w Europie. Łączna suma wsparcia wynosi 150 mld euro, a największym beneficjentem ma być Polska, otrzymując 43,7 mld euro.
Krytykę programu SAFE wyraża często prof. Sławomir Cenckiewicz, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Uważa, że „ograniczenia SAFE dotyczące współpracy z amerykańskim przemysłem są szkodliwe dla Polski i mogą wpłynąć na dalszy rozbrat polityczny UE i USA i na nasze relacje z jedynym realnym wojskowym sojusznikiem Polski”.
Sławomir Cenckiewicz krytykuje również SAFE za niezgodność z Narodową Strategią Obrony Stanów Zjednoczonych. Jego zdaniem program ogranicza również współpracę z przemysłem koreańskim. W ostatnich dniach szef BBN krytykował publicznie medialne występy mundurowych, którzy mówili o potrzebach wojska i SAFE.
W rzeczywistości program SAFE nie oznacza zerwania współpracy z przemysłem amerykańskim i koreańskim. Program nie wyklucza także współpracy z Koreą Południową, o ile jednak udział firm koreańskich, jako podwykonawców, nie przekroczy 35 proc. wartości komponentów danego projektu. SAFE nie dopuszcza jedynie zakupu sprzętu w całości wyprodukowanego w Korei Południowej.
Inaczej wygląda sytuacja ze Stanami Zjednoczonymi, które w przeciwieństwie do Korei Południowej, nie zawarły z Unią Europejską umowy o partnerstwie w dziedzinie obronności.
Błaszczak zmienił zdanie?
Krytycznie o programie SAFE wypowiadają się politycy Prawa i Sprawiedliwości. Koalicja zarzuca jednak niekonsekwencję. Jeszcze jesienią szef klubu PiS oraz były minister obrony chwalił publicznie program SAFE. We wrześniu pisał, że to szansa na rozwój Sił Zbrojnych RP oraz że „nie możemy pozwolić na to, aby te środki zostały zmarnowane lub skierowane do zagranicznego przemysłu zbrojeniowego”.
Gdy partyjną narrację zdominowały negatywne emocje wobec SAFE, a politycy koalicji wypominali mu dawną wypowiedź, były szef MON się tłumaczył. Wśród dzisiejszych argumentów Mariusz Błaszczak wskazuje m.in. na fakt, że do polskiej zbrojeniówki nie trafi 89 proc. zamówień w ramach SAFE (rząd mówi obecnie o ok. 80 proc.) oraz brak możliwości programowania rozwoju Sił Zbrojnych zgodnie z polskimi potrzebami. Jego zdaniem pożyczki z SAFE nie są preferencyjne wobec rynku.
Przy tej okazji politycy koalicji wypominają Błaszczakowi jeszcze jedno. Jako minister obrony zawierał z koreańskimi partnerami umowy na zakup sprzętu, których oprocentowanie sięgało 6 proc. Było więc wyższe niż oprocentowanie pożyczek z SAFE.
W narracji PiS pojawia się częsty element antyniemiecki. Prezes PiS Jarosław Kaczyński stwierdził niedawno, że celem programu SAFE jest zjednoczenie Europy pod niemieckim przywództwem.
Głosowanie w senacie. Poprawki PiS odrzucone
W czwartek ustawa wdrażająca program SAFE została przyjęta w senacie z poprawkami. Przyjęte poprawki dotyczyły wprowadzenia kontroli antykorupcyjnej i kontrwywiadowczej. Dotyczą także gwarancji, że spłata pożyczki z SAFE nie będzie finansowana z budżetu Ministerstwa Obrony Narodowej.
Odrzucono jednak poprawki senatorów PiS. Dotyczyły m.in. wprowadzenia do ustawy preambuły wykluczającej mechanizm warunkowości. Zdaniem polityków PiS mogłoby to być podstawą do politycznego szantażu, gdyby w 2027 r. doszło w Polsce do zmiany władzy. W rozmowie z XYZ taki argument podzielił Wojciech Skurkiewicz, senator PiS oraz były wiceminister obrony narodowej,
– Negatywnie oceniamy mechanizm warunkowości. Zwracał na to uwagę również pan prezydent. Nasze obawy budzą kamienie milowe, które stosowano już w Krajowym Planie Odbudowy. Obawiamy się, że gdyby do władzy wróciło PiS, to Komisja Europejska mogłaby te pieniądze zablokować – mówi Wojciech Skurkiewicz.
Obawiamy się, że gdyby do władzy wróciło PiS, to Komisja Europejska mogłaby te pieniądze zablokować.
Senator PiS przytacza jako dowód niedawną wypowiedź senatora generała Mirosława Różańskiego, który komentował fundusz SAFE na antenie TVP. Były wojskowy powiedział: „Wszyscy obserwujemy scenę polityczną. Myślę, że Unia Europejska też ma świadomość, że u nas może nastąpić zmiana władzy, czego sobie i obywatelom nie życzę w 2027 r.”.
Obawy polityków PiS budzi także tajność projektów, które będą finansowane z SAFE. Posłowie i senatorowie mogą się zapoznać z ich utajnioną listą w sekretariacie sejmowej komisji obrony. Senator Skurkiewicz przyznaje, że zapoznał się z tą listą, która ma liczyć 343 strony. Nie pozbył się wątpliwości. Lista pozostaje niejawna, co nie uspokaja nastrojów polityków PiS, którzy nie mogą publicznie mówić o projektach z programu SAFE.
Warto wiedzieć
Kamienie milowe w SAFE
O kamieniach milowych programu SAFE mówiła w grudniowym wywiadzie dla XYZ Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pełnomocniczka rządu ds. SAFE. Wyglądają inaczej niż w przypadku KPO i są bezpośrednio powiązane z realizacją inwestycji z programu SAFE. Kamieniami milowymi są tutaj poszczególne etapu zawarcia kontraktów zbrojeniowych na dane produkty. To wybór wykonawcy, podpisanie umowy i dostarczenie kolejnych transz.
Premier: polityczny sabotaż
Koalicja rządowa nie pozostawia bez reakcji opozycyjnej narracji ws. SAFE. Premier Donald Tusk głosowanie PiS i Konfederacji w sejmie przeciwko SAFE nazwał głosowaniem przeciwko bezpieczeństwu Polski, nowoczesnej armii i polskiemu przemysłowi zbrojeniowemu. Stwierdził, że tak nie zachowuje się opozycja, a wrogowie niepodległości. Działania blokujące SAFE określił jako polityczny sabotaż.
– Senacka debata nad ustawą wdrażającą SAFE, czyli ok. 147 mld zł na polskie bezpieczeństwo, była jedną z najważniejszych w tej kadencji. Wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz odpowiadał na wszystkie pytania, również opozycji. Wydawało się, że wszystkie wątpliwości rozwiał, a mimo to posłowie PiS głosowali przeciw. W publicystyce takie zachowania nazywa się działaniem wbrew racji stanu i zdradą polskich interesów. To polityczna decyzja, która bezpieczeństwo Polski stawia poniżej interesu partyjnego. Odpowiedzialny polityk powinien kierować się hierarchią wartości, a najwyższą wartością jest bezpieczeństwo państwa. PiS postawiło interes partyjny ponad bezpieczeństwo państwa – ocenia Sławomir Rybicki, senator Koalicji Obywatelskiej.
Choć nie wpływa to na dyscyplinę partyjną, to jednak nie dla wszystkich w PiS tak radykalna postawa głównego nurtu partii przychodzi z łatwością. Niełatwo odpierać zarzuty o szkodzenie armii, gdy wcześniej kreowało się inny wizerunek partii.
– Z SAFE jest problem. Faktycznie, jest wiele wad, o których koledzy mówią. Można to opowiedzieć hasłem: „PiS przeciwne środkom na polską obronność”, co jest dla nas trudne komunikacyjnie. Wydaje się, że optymalna strategia byłaby z zasady zła, czyli byłaby dzieleniem włosa na czworo. Do walenia jak w czambuł jestem nieprzekonany, choć na razie chyba się to przebija i udaje się to przekazać elektoratowi – mówi anonimowo jeden z polityków PiS.
W PiS słychać: „rząd robi wszystko, byśmy nie mogli tego poprzeć” oraz że ewentualne poparcie dla ustawy wdrażającej SAFE byłoby bardziej prawdopodobne, gdyby koalicja uwzględniła poprawki opozycji.
– Merytorycznie sprawa jest niejednoznaczna. Nie wykluczam, że także bez stanowiska klubu zagłosowałbym przeciw. Widzę pewne zalety i widzę dużo wad. Gdybym był posłem niezależnym, do ostatniej chwili wahałbym się, czy być za czy przeciw. Mógłbym się przejść do kancelarii tajnej, ale nie mógłbym nic publicznie powiedzieć na ten temat, bo naruszyłbym przepisy o informacjach niejawnych – mówi anonimowo jeden z naszych rozmówców.
Widzę pewne zalety i widzę dużo wad. Gdybym był posłem niezależnym, do ostatniej chwili wahałbym się, czy być za czy przeciw.
Frakcja Morawieckiego o SAFE
Najciszej o programie SAFE jest we frakcji Mateusza Morawieckiego. Zdarzają się tam krytyczne głosy, jednak dotyczą głównie tajności listy projektów czy też możliwej realizacji zamówień z SAFE przez spółkę Polska Amunicja. Na jej czele stoi Paweł Poncyliusz, niedawno poseł KO, jednak w przeszłości również poseł PiS i wiceminister gospodarki w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Na tę sprawę w internetowych przekazach zwraca uwagę choćby były minister cyfryzacji Janusz Cieszyński.
Inni związani z Morawieckim politycy, europosłowie Piotr Muller i Waldemar Buda, komentując we wspólnym nagraniu wideo program SAFE również nie wytaczali tak cięzkich dział jak konkurencyjna frakcja Jacka Sasina i Mariusza Błaszczaka.
Również kojarzony z Morawieckim europoseł Michał Dworczyk publicznie wypowiadał się o SAFE w pozytywnym tonie. W Kanale Zero były wiceminister obrony mówił, że chciałby, żeby Polska Amunicja i firma Niewiadów otrzymały pieniądze z SAFE. Tłumaczył, że „to mogą być jedyne dwie firmy, które mogą w krótkim czasie posiadać taką zdolność”.
Zdystansował się także od wypowiedzi prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który stwierdził, że pieniędzmi dla Polskiej Amunicji z SAFE powinny zająć się służby specjalne.
Postawa Dworczyka nie spodobała się w partyjnej centrali. Nie został uwzględniony w składzie prelegentów na sobotniej konferencji programowej w Stalowej Woli, która była poświęcona obronności. W tej sferze coraz częściej dochodzi do publicznych wymian zdań między Michałem Dworczykiem a Mariuszem Błaszczakiem.
Na profilach społecznościowych niektórych polityków z tej frakcji niemal nie widać treści poświęconych SAFE.
Podczas sobotnich spotkań z wyborcami na Pomorzu Mateusz Morawiecki zajął jednak jednoznaczne stanowisko w sprawie SAFE. Na spotkaniu w Gdyni powiedział, że głosował przeciwko ustawie wdrażającej, bo – jak mówił – osłabiłoby to sojusz z USA, a perspektywa spłaty pożyczek jest zbyt dalekosiężna. Również ze sceptycyzmem mówił o zapowiedziach rządu na temat wydania większości pieniędzy z SAFE w polskim przemyśle zbrojeniowym.
Ustawa o SAFE. Będzie podpis prezydenta?
Jaki los czeka ustawę o programie SAFE w Pałacu Prezydenckim? Prezydent Karol Nawrocki wypowiadał się publicznie na temat w funduszu w sposób krytyczny, aczkolwiek zachowawczy. W publicznych wypowiedziach zostawiał sobie margines wątpliwości i nie przesądzał z góry i z wyprzedzeniem jaką podejmie decyzję.
Od jednego z polityków PiS, który jest blisko prezydenta Nawrockiego, słyszymy, że szanse na podpisanie ustawy zmalały. Podpis pod ustawą o SAFE nie jest jednak przesądzony.
– Myślę, że szanse na podpis były całkiem spore, ale biorąc pod uwagę zachowanie większości rządowej, z dnia na dzień maleją. Jeszcze dwa tygodnie temu powiedziałbym, że szanse są większe. Dziś nie wykluczam zupełnie, że prezydent podpisze, aczkolwiek, gdybym miał się zakładać, powiedziałbym, że nie podpisze. Gdyby senat przyjął, choć część naszych poprawek, idących w kierunku, o którym mówił prezydent, to o podpis byłoby łatwiej. Będzie szło na weto, choć można też złożyć własny projekt ustawy, który sejm zdążyłby przyjąć – mówi anonimowo polityk PiS.
Dziś nie wykluczam zupełnie, że prezydent podpisze, aczkolwiek, gdybym miał się zakładać, powiedziałbym, że nie podpisze.
W koalicji jest nadzieja, że mimo sceptycyzmu prezydent podpisze ustawę o SAFE.
– Patrząc na dotychczasowe działania pana prezydenta, który wetuje właściwie wszystkie próby reform i działań modernizujących Polskę, nie jestem szczególnym optymistą – również mając w pamięci Radę Bezpieczeństwa Narodowego. Jako osoba, która kiedyś blisko współpracowała z prezydentem Rzeczpospolitej, nie wyobrażam sobie, by zwierzchnik Sił Zbrojnych RP przekreślił ustawę, która polskie bezpieczeństwo może radykalnie zwiększyć – ocenia senator Sławomir Rybicki z KO.
Nie wyobrażam sobie, by zwierzchnik Sił Zbrojnych RP przekreślił ustawę, która polskie bezpieczeństwo może radykalnie zwiększyć.
Ustawa z senatu wraca do sejmu. Gdy trafi do Pałacu Prezydenckiego, prezydent Karol Nawrocki będzie miał 21 dni na decyzję. Rząd chce dokonać pierwszych zakupów z SAFE jeszcze w marcu.
Społeczne emocje wokół SAFE. Silna narracja PiS
Jaki jest odbiór społeczny programu SAFE? Przed tygodniem pracownia SW Research, na zlecenie „Rzeczpospolitej”, zapytała Polaków o zdanie na temat programu SAFE. Sondażowe pytanie brzmiało: „Jak ocenia pani/pan unijny program SAFE, w ramach którego Polska ma uzyskać nisko oprocentowane pożyczki na sumę 44 mld euro, które mają być przeznaczone na wzmocnienie obronności kraju?”. Pozytywnej odpowiedzi udzieliło 45,4 proc. ankietowanych, negatywnej 21,8 proc., a 32,8 proc. nie miało w tej sprawie stanowiska.
Negatywna narracja na temat SAFE ma jednak sporą siłę przebicia w sieci. W czwartkowym raporcie Europejskiego Kolektywu Analitycznego Res Futura jego szef Michał Fedorowicz podkreśla, że w mediach społecznościowych SAFE nie jest programem a „bestią z Brukseli”. Analityk zwraca uwagę, że w tej narracji nie pozostawia się miejsca na wątpliwości.
– To jest narracyjne zwycięstwo PiS wśród własnych wyborców. Nie dlatego, że rozstrzygnięto parametry programu. Dlatego, że udało się nadać mu moralny wymiar. To właśnie tu widać, jak działa nowoczesna polityka emocji. Nie chodzi o to, czy SAFE jest idealny. Chodzi o to, że udało się go opisać jako symbol utraty kontroli. A to symbol najsilniejszy. W świecie mediów społecznościowych zwycięża ten, kto pierwszy zdefiniuje, czym dana sprawa „naprawdę jest”. Jeśli SAFE zostaje nazwany zagrożeniem cywilizacyjnym, to każda liczba staje się dowodem, a każde wyjaśnienie podejrzeniem. SAFE nie jest w social mediach kwestią rachunku kosztów i korzyści. Jest testem patriotyzmu – zwraca uwagę w analizie Michał Fedorowicz.
Nie chodzi o to, czy SAFE jest idealny. Chodzi o to, że udało się go opisać jako symbol utraty kontroli. A to symbol najsilniejszy.
Odbiór sobotniej konferencji PiS o bezpieczeństwie jest jednak mniej pozytywny dla partii Jarosława Kaczyńskiego. Z niedzielnego raportu Res Futury wynika, że w komentarzach na temat konferencji pojawiały się oskarżenia o niekompetencję w zakupach zbrojeniowych. Krytyczne nastawienie do PiS w sprawie SAFE osiągnęło w reakcjach internautów 82 proc.
Internetowe emocje wyborców PiS wokół ewentualnego podpisu lub weta prezydenta Nawrockiego pod ustawą o SAFE ekspert porównuje do emocji wokół weta prezydenta Andrzeja Dudy do ustaw sądowych Zbigniewa Ziobry. Tamto weto było długo wypominane poprzedniemu prezydentowi zarówno przez obóz polityczny jak i elektorat.
Główne wnioski
- Główny nurt polityków PiS krytykuje program SAFE m.in. za mechanizm warunkowości, który towarzyszy unijnym funduszom. Ich zdaniem może to być mechanizm szantażu politycznego. Krytykują również rządzących za utajnienie przed opinią publiczną listy projektów, które będą finansowane z programu SAFE.
- W innym tonie o SAFE wypowiadają się politycy związani z Mateuszem Morawieckim. Nie krytykują programu tak ostro jak koledzy z konkurencyjnej frakcji w ramach partii.
- SAFE jest popierany przez niemal połowę Polaków. To większa grupa niż radykalni przeciwnicy programu. W sieci PiS ma jednak narracyjną przewagę.