Iran pod presją. Rozmowy bez przełomu, Zachód szykuje się na eskalację
Prezydent USA Donald Trump zapowiedział kolejne rozmowy z udziałem pośredników w sprawie Iranu, jednocześnie nie wykluczając użycia siły. Brak przełomu w negocjacjach, ograniczony dostęp inspektorów MAEA i ruchy wojskowe USA zwiększają ryzyko eskalacji na Bliskim Wschodzie.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego rozmowy między USA a Iranem zakończyły się bez przełomu i co to oznacza dla regionu.
- Jakie sygnały ostrzegawcze płyną z regionu.
- Dlaczego MAEA nie ma kontroli nad irańskim uranem i jakie niesie to ryzyka.
Prezydent USA Donald Trump powiedział w piątek 27 lutego, że „nie jest zadowolony” z sytuacji wokół Iranu, ale spodziewa się dalszych rozmów jeszcze tego samego dnia. Zapewnił, że zależy mu na porozumieniu z władzami w Teheranie, i podkreślił, że Iran nie może posiadać broni nuklearnej.
Trump mówił o tym dziennikarzom przed wylotem do Corpus Christi w Teksasie. Zaznaczył, że nie chciałby używać siły zbrojnej przeciwko Iranowi, choć – jak dodał – czasem „jest taka potrzeba”.
Jednocześnie amerykańskie media informowały, że w piątek w Waszyngtonie wiceprezydent J.D. Vance ma się spotkać z ministrem spraw zagranicznych Omanu Badrem al-Busaidim, który w ostatnim czasie pełnił rolę mediatora w kontaktach USA – Iran. „Reuters” podał, że omański szef dyplomacji udał się do Waszyngtonu właśnie na to spotkanie.
W tle tych deklaracji trwa impas po kolejnej rundzie negocjacji dotyczących irańskiego programu nuklearnego, prowadzonych w warunkach rosnącego napięcia na Bliskim Wschodzie.
Rozmowy bez przełomu
Czwartkowa runda negocjacji w Genewie zakończyła się bez porozumienia ani przełomu. W doniesieniach medialnych pojawia się spór o zakres oczekiwanych ustępstw ze strony Iranu i warunki ewentualnej umowy.
„Wall Street Journal” opisywał, że Iran odrzucił kluczowe propozycje USA – transfer wzbogaconego uranu za granicę, wstrzymanie wzbogacania oraz likwidację części obiektów. To właśnie te kwestie należą do najtrudniejszych punktów negocjacji.
Trump, pytany o dalsze kroki, konsekwentnie opowiada się za rozwiązaniem dyplomatycznym, nie wykluczając jednak działań militarnych. „Reuters” podkreślił, że rozmowy toczą się przy jednoczesnym zwiększeniu amerykańskiej obecności wojskowej w regionie.
Piątkowe spotkanie Vance'a z przedstawicielem Omanu wpisuje się w ten sam proces dyplomatyczny – „Reuters” wskazał, że jego tematem będzie właśnie irański program nuklearny.
Dyplomaci wyjeżdżają, linie lotnicze odwołują loty
Brytyjskie MSZ poinformowało w piątek o tymczasowym wycofaniu personelu z ambasady w Teheranie ze względów bezpieczeństwa. Placówka ma odtąd funkcjonować zdalnie.
W komunikacie zaznaczono, że możliwości udzielania pomocy Brytyjczykom przebywającym w Iranie są obecnie „bardzo ograniczone”. Decyzja Londynu jest reakcją na pogarszającą się ocenę sytuacji bezpieczeństwa w regionie.
Podobne ostrzeżenia wydały także inne kraje. Kanada i Chiny zaleciły swoim obywatelom natychmiastowe opuszczenie Iranu, a część państw przygotowuje plany ewakuacji z Izraela.
Australia poleciła rodzinom dyplomatów opuszczenie Izraela i Libanu, oferując dobrowolne ewakuacje także w Jordanii, Katarze i Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Zbieg tej decyzji z piątkowymi deklaracjami Trumpa o kontynuacji rozmów z Iranem podkreśla, że ryzyko eskalacji jest brane pod uwagę także przez sojuszników Stanów Zjednoczonych.
Tureckie linie lotnicze Turkish Airlines odwołały w piątek wieczorem swoje loty ze Stambułu do Teheranu w związku z groźbą amerykańskiego ataku na Iran – poinformowała agencja AFP. Loty do Teheranu ze Stambułu odwołały także dwie irańskie linie lotnicze. AFP zaznacza, że władze Turcji nie skomentowały w piątek sytuacji wokół Iranu i nie wydały żadnych konkretnych zaleceń dla tureckich podróżnych, którzy chcieliby udać się do Iranu.
O niestabilnej sytuacji na Bliskim Wschodzie przypomniało też w piątek polskie MSZ. Resort zaapelował o natychmiastowe opuszczenie Iranu, Izraela i Libanu oraz zabezpieczenie m.in. środków finansowych, paszportu i podstawowych leków. MSZ wydało ostrzeżenie i apel w kilku wpisach na platformie X, na profilu „Polak za granicą”, na którym publikowane są informacje i ostrzeżenia resortu dla podróżujących.
MAEA: brak dostępu i brak weryfikacji
Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) ostrzegła w poufnym raporcie, że nie jest w stanie zweryfikować, czy Iran zaprzestał wzbogacania uranu. Z powodu braku dostępu inspektorów agencja nie potrafi też ocenić wielkości irańskich zapasów wzbogaconego materiału.
MAEA nie ma dostępu do czterech zadeklarowanych zakładów wzbogacania, przez co – jak podkreśliła – „nie może dostarczyć żadnych informacji” o aktualnej wielkości, składzie ani miejscu przechowywania zapasów.
Według danych z ostatniego raportu MAEA – z września ubiegłego roku – Iran dysponował wówczas 440,9 kg uranu wzbogaconego do 60 proc. Agencja przypomniała, że poziom 60 proc. to zaledwie „krótki techniczny krok” od 90 proc., uznawanego za próg umożliwiający militarne wykorzystanie.
Brak dostępu wynika częściowo ze skutków dwunastodniowego konfliktu z czerwca 2025 r., kiedy przeprowadzono uderzenia na irańskie obiekty nuklearne. Agencja opiera się dziś m.in. na komercyjnych zdjęciach satelitarnych, podkreślając jednak ograniczenia takiej oceny bez inspekcji na miejscu.
MAEA odnotowała aktywność w pobliżu wejścia do kompleksu tuneli w Isfahanie, lecz bez dostępu nie jest w stanie określić jej charakteru. W raporcie pojawia się też wątek prośby agencji o przekazanie danych inwentaryzacyjnych dotyczących materiału jądrowego.
USA wzmacniają obecność wojskową
Trwają negocjacje, a Stany Zjednoczone wyraźnie zwiększają swoją obecność wojskową w regionie. Trump mówił, że woli uniknąć uderzenia militarnego, ale nie wyklucza go jako opcji.
Axios podał, że dowódca CENTCOM, admirał Brad Cooper, przeprowadził odprawę dla Trumpa na temat potencjalnych opcji działania wobec Iranu. W spotkaniu uczestniczył też przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, gen. Dan Caine.
Odprawa odbyła się w czasie, gdy dobiegała końca kolejna runda rozmów nuklearnych w Genewie – co pokazuje, że administracja równolegle rozważa scenariusze dyplomatyczne i militarne. Biały Dom nie ogłosił dotąd żadnej decyzji o konkretnych działaniach.
Tło: umowa z 2015 r. i czerwcowa wojna
W tle obecnego kryzysu pozostaje porozumienie nuklearne z 2015 r., z którego USA wycofały się w 2018 r. za pierwszej kadencji Trumpa. Po tym kroku Iran stopniowo odchodził od przyjętych wówczas ograniczeń dotyczących wzbogacania uranu.
Zachód od dawna podejrzewa Iran o ambicje związane z bronią jądrową. Teheran konsekwentnie twierdzi, że program ma charakter wyłącznie cywilny. W tym sporze kluczowe pozostają kwestie skali wzbogacania i kontroli nad nim oraz dostęp inspektorów do irańskich obiektów.
Trump publicznie wraca do swojej czerwonej linii: Iran nie może wejść w posiadanie broni jądrowej. Wskazuje jednocześnie, że preferuje porozumienie – choć groźba użycia siły pozostaje w tle.
Piątkowe rozmowy – zarówno te zapowiadane przez Trumpa, jak i spotkanie Vance'a z omańskim ministrem – mają pokazać, czy kanał dyplomatyczny wciąż jest realną alternatywą dla eskalacji. Decyzja Londynu o ewakuacji personelu ambasady i alarmujące wnioski MAEA wzmacniają obraz kryzysu, w którym rośnie presja czasu i ryzyko niekontrolowanego obrotu wydarzeń.
Główne wnioski
- Dyplomacja pozostaje w impasie, a ryzyko eskalacji rośnie.
Mimo zapowiedzi kolejnych rozmów i deklarowanej chęci porozumienia przez administrację Donalda Trumpa brak ustępstw ze strony Iranu oraz twarde warunki USA sprawiają, że negocjacje nie przynoszą efektów. Jednocześnie przygotowania militarne zwiększają presję, ale nie zbliżają stron do kompromisu. - Brak dostępu MAEA do obiektów nuklearnych podważa wiarygodność zapewnień Teheranu.
Ograniczona współpraca z Międzynarodową Agencją Energii Atomowej oznacza, że społeczność międzynarodowa nie wie, ile uranu posiada Iran ani gdzie jest on przechowywany. To kluczowy czynnik destabilizujący, który wzmacnia argumenty zwolenników twardszej polityki wobec Teheranu. - Działania państw zachodnich pokazują, że scenariusz konfliktu jest realnie brany pod uwagę.
Ewakuacje personelu dyplomatycznego, ostrzeżenia dla obywateli i koncentracja sił USA w regionie wskazują, że rządy przygotowują się na otwarte starcie. Nawet jeśli celem nadal jest porozumienie, obecna dynamika zwiększa ryzyko błędnej kalkulacji i niekontrolowanej eskalacji.