Złoty jest zdany na łaskę dolara. Są jednak argumenty, by zmniejszyć tę zależność
Złoty osłabł wraz z atakiem USA na Iran i wzmocnił się, gdy pojawiła się szansa za zakończenie konfliktu. Taki scenariusz widzieliśmy już wielokrotnie, bo kiedy trwoga, to do dolara, z negatywnym skutkiem dla polskiej waluty. Ta zależność będzie trwać. Natomiast jest nadzieja, że stopień intensywności się zmniejszy. Ekspert wskazuje, że złoty ma mocne fundamenty, by się ustabilizować.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego w okresach napięć geopolitycznych inwestorzy przenoszą kapitał do dolara kosztem walut rynków wschodzących, takich jak złoty.
- Jak konflikt na Bliskim Wschodzie oraz ceny ropy i gazu mogą wpływać na kurs dolara i polskiej waluty.
- Czy fundamenty polskiej gospodarki mogą ograniczyć skalę wahań złotego mimo globalnej niepewności.
Wraz z początkiem tygodnia na indeksie dolara oraz jego kursie w parze z większością światowych walut dało się zauważyć wyraźny spadek. Taki ruch wywołało jedno zdanie Donalda Trumpa. W odpowiedzi na pytanie dziennikarza stwierdził, że wojna w Iranie została „z grubsza” zakończona. Dla rynków był to nie tylko sygnał deeskalacji napięć na arenie międzynarodowej. To także szansa na uspokojenie się sytuacji na rynku ropy.
Dlaczego dolar umacnia się w czasie kryzysów geopolitycznych
Od ataku USA na Iran w ostatni dzień lutego dolar był ulubioną bezpieczną przystanią inwestorów. Gracze giełdowi wybierali go głównie jako tradycyjnie dobre i pewne aktywo na czas globalnych niepokojów.
– Dolar działał od pewnego czasu w schemacie risk-off, czyli się umacniał. Inwestorzy w sytuacjach kryzysowych wolą zamknąć ryzykowne pozycje i uciekać z kapitałem do gotówki, czyli przede wszystkim do dolara. W obecnej sytuacji wiele aktywów nie spełniło tradycyjnej roli bezpiecznej przystani. Dotyczy to zarówno jena i franka szwajcarskiego, jak i rządowych obligacji oraz złota. Poza dolarem beneficjentami okazali się być tylko inwestujący w ropę oraz… kryptowaluty – mówi Marek Rogalski, główny analityk rynkowy DM BOŚ.
Poza ucieczką od ryzyka był też jednak jeszcze jeden dość oczywisty powód wyboru dolara przez inwestorów. Stany Zjednoczone to główny producent ropy naftowej, a dolar jest walutą, w której rozliczane są transakcje związane z surowcem. Napięcia w Iranie i okolicach spotęgowały ryzyko ograniczenia podaży czarnego złota, dlatego inwestorzy zaczęli spekulacyjnie podbijać jego cenę. Automatycznie zadziałało to na korzyść dolara w myśl, że skoro transakcje będą opiewały na większe kwoty, to dolar będzie bardziej potrzebny.
– Atak na Iran przerwał rynkową sielankę. Poza mechanizmem skupowania dolara w obliczu niepewności i napięć na rynku ropy widać też było ucieczkę z akcji i walut rynków wschodzących. Inwestorzy zainteresowali się nimi w obliczu globalnego luzowania polityki pieniężnej i fiskalnej, przekładającego się na poprawę perspektyw gospodarczych. Teraz, po pierwszej bezwarunkowej reakcji, rynki będą skupiać się na czynnikach fundamentalnych. Zepchną na dalszy plan strukturalne i cykliczne słabości dolara. Choć jego sytuacja jest niekorzystna, to jen czy euro czy złoty stoją w obliczu znacznie większych zagrożeń – mówi Bartosz Sawicki, analityk w Exante.
Co się będzie działo z dolarem, a w efekcie ze złotym w najbliższych tygodniach? Najwięcej zależy od konfliktu na Bliskim Wschodzie.
– Każda plotka o zakończeniu wojny będzie podbijać emocje w jedną, oczywistą stronę. Można się wówczas spodziewać osłabiania się dolara i powrotu silniejszego złotego – mówi Marek Rogalski.
Jak konflikt na Bliskim Wschodzie wpływa na kurs dolara i złotego
Długotrwały efekt będzie jednak zależny od skutków konfliktu dla cen ropy i gazu. W marcu wyraźnie odbiły, chociaż z wyjątkowo niskiego poziomu. Kraje G7 zapewniają, że będą gotowe wprowadzić ograniczenie dla cen surowców energetycznych. Czas pokaże, czy faktycznie tak będzie. W grę wchodzą dodatkowe czynniki, jak bezpieczeństwo cieśniny Ormuz, przez którą prowadzony jest transport ropy oraz niskie zapasy gazu ziemnego po zimie.
– W minionych dniach, po wstrzymaniu produkcji gazu ziemnego przez Katar, ceny europejskich kontraktów na ten surowiec wzrosły do poziomu najwyższego od roku. Sytuacja dzieje się w newralgicznym momencie. Po ostrej zimie europejskie magazyny zapełnione są w około 30 proc. wobec pięcioletniej średniej na poziomie 45 proc. Skok cen surowców w Europie tradycyjnie wiąże się z ryzykiem stagflacji. W USA wpływ nie jest tak jednoznaczny. Możemy mieć pozytywny impuls dla sektora energetycznego, ale też słabszą konsumpcję – tłumaczy Bartosz Sawicki.
Jak mówi ekspert, USA są beneficjentem wyższych cen ropy jako eksporter netto tego surowca. Wzrost cen energii dla konsumentów może jednak powodować obawy o inflację i zmienić retorykę Fed w kwestii stóp procentowych. Jest ryzyko, że będzie mniej skłonny obniżać stopy, a to zwykle umacnia dolara.
– Na koniec lutego inwestorzy prognozowali 60 pkt bazowych cięć w USA w tym roku. Pole do rewizji oczekiwań jest więc duże. Już teraz, jak wskazuje narzędzie CME Fed Watch, spodziewany termin kolejnego cięcia stóp procentowych w USA przesunął się z czerwca na wrzesień. Przekonanie, że Fed z nowym przewodniczącym Kevinem Warshem na czele będzie łagodzić politykę, odchodzi do lamusa – zauważa analityk Exante.
Czy fundamenty gospodarki mogą wzmocnić złotego mimo globalnych napięć
Optymistycznym i jednocześnie realnym scenariuszem dla złotego jest brak dalszych zwyżek kursu nie tylko dolara, ale też euro, funta czy franka szwajcarskiego. Trzeba pamiętać, że w ostatnich miesiącach złoty był wyjątkowo mocny.
– Kurs euro w tym roku nie sforsował co prawda poziomu 4,20 zł, pozostając ponad zeszłorocznym dołkiem. Trzeba jednak zauważyć, że częściowo za sprawą dolara za 3,5 zł w tym roku kurs realny efektywny złotego, czyli wiodąca ekonomiczna miara uwzględniająca strukturę obrotów handlowych i różnice w dynamice inflacji, osiągnął najwyższy poziom od 2008 r. i globalnego kryzysu ginansowego – mówi Bartosz Sawicki.
Lepiej zobrazuje to inna statystyka. W świetle szacunków bazujących na ostatnich dostępnych danych Banku Rozrachunków Międzynarodowych złoty należał w tym czasie do trójki najbardziej przewartościowanych walut na świecie. Warto to mieć na uwadze, formułując oczekiwania wobec jego kursu.
– Trzeba jednak przyznać, że obecnie kurs euro nie przebił nawet 4,30 zł i zeszłorocznego szczytu mimo tak głośnych wydarzeń. To dlatego, że fundamenty polskiej waluty są mocne. Silny wzrost gospodarczy i dodatnie realne stopy procentowe będą działać stabilizująco po okresie rynkowych turbulencji – tłumaczy analityk Exante.
Wątek poboczny, czyli polski bank centralny
Warto obserwować również to, co robi RPP. Chociaż polski bank centralny nie ma wielkiego wpływu na kursy walutowe, szczególnie w tak napiętym okresie jak teraz, to jednak jest częścią walutowej układanki. W zeszłym tygodniu obniżył stopy procentowe o 25 pkt bazowych, ku zaskoczeniu wielu obserwatorów. Obniżki tradycyjnie osłabiają walutę, podczas gdy podwyżki umacniają.
– Decyzja RPP w zeszłym tygodniu była dyskusyjna. Może jednak tak być, że RPP nie obniży już stóp w tym roku, jeżeli inflacja powróci w najbliższych miesiącach ponad cel, czyli 2,5 proc. w wyniku wzrostu cen paliw – mówi Marek Rogalski.
Główne wnioski
- Globalne napięcia geopolityczne wzmacniają rolę dolara jako bezpiecznej przystani dla inwestorów. Często odbywa się to kosztem walut rynków wschodzących, w tym złotego. Po ataku USA na Iran inwestorzy zaczęli przenosić kapitał do amerykańskiej waluty, zamykając bardziej ryzykowne pozycje. Dodatkowym czynnikiem była rosnąca cena ropy naftowej oraz fakt, że większość transakcji związanych z tym surowcem rozliczana jest w dolarze. W takich warunkach wzrost napięć międzynarodowych automatycznie zwiększa popyt na amerykańską walutę.
- Perspektywy dla kursu dolara i złotego w najbliższych tygodniach zależą przede wszystkim od rozwoju sytuacji na Bliskim Wschodzie. Wzrost cen ropy i gazu może oddziaływać na gospodarki w różny sposób. W Europie zwiększa ryzyko stagflacji, szczególnie przy niskim poziomie zapasów gazu po zimie. W Stanach Zjednoczonych wyższe ceny energii mogą z jednej strony wspierać sektor energetyczny, a z drugiej ograniczać konsumpcję. Taki scenariusz może również wpłynąć na politykę monetarną amerykańskiego banku centralnego i zmienić oczekiwania dotyczące obniżek stóp procentowych.
- Mimo globalnych turbulencji analitycy wskazują, że polska waluta posiada relatywnie mocne fundamenty makroekonomiczne. Wysoki wzrost gospodarczy oraz dodatnie realne stopy procentowe mogą działać stabilizująco na kurs. Jednocześnie część wskaźników sugeruje, że w ostatnim czasie złoty był stosunkowo silny, a nawet przewartościowany. Oznacza to, że w krótkim okresie bardziej realistycznym scenariuszem może być stabilizacja kursu niż dalsze wyraźne umocnienie polskiej waluty.
