Studenci masowo rzucają studia. Co zrobią uczelnie, żeby ich zatrzymać? Projekty za 300 mln zł
Czterech na 10 studentów, którzy właśnie zaczynają się rekrutować na jedną z ponad 130 polskich uczelni publicznych, nie skończy nawet pierwszego roku. Znaczna część z nich sama zrezygnuje ze studiów już w semestrze zimowym. Na „plan naprawczy” i powstrzymanie fali odejść 70 znanych uczelni dostało prawie 300 mln zł.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Co jest główną przyczyną porzucania studiów w Polsce już na pierwszym roku.
- Jakie potrzeby mają studenci. Na co stawiają nacisk, co jest dla nich ważne, by chcieli studiować.
- W jaki sposób uniwersytety i politechniki chcą związać studentów z uczelnią. Jakie mają nowe propozycje dla młodych ludzi.
Ruszają rekrutacje na studia. Rzesza maturzystów właśnie zaczyna szukać swojej życiowej ścieżki. Wśród nich i tacy, którzy na studia zapiszą się drugi, a nawet trzeci raz. To już także ostatnia prosta trwającego roku akademickiego. Koniec semestru oznacza falę potężnych dropoutów (rezygnacja ze studiów przed uzyskaniem dyplomu — przyp. red.) na polskich uczelniach. W latach 2012-2020 średnio studia porzuciło 40 proc. tych, którzy je rozpoczęli — około 1,3 mln osób.
Dziś uczelnie pokazują kierunki, na których odsetek dropoutów sięga już 60, a nawet 80 proc.
— W skali naszej uczelni w poprzednim roku akademickim dropout wynosił 38 proc., przy czym w zależności od wydziału zmieniał się od 15 do 60 proc., a biorąc pod uwagę kierunki studiów od 5 proc. do ponad 80 proc. — wylicza dr Ewa Szymczak, prorektor ds. kształcenia na Uniwersytecie Gdańskim.
Studenci szybko się poddają
Nie obowiązuje zasada, że im lepsza uczelnia tym studenci rzadziej z niej odchodzą, co wydawałoby się logiczne, biorąc pod uwagę, że trudniej jest się na nią dostać.
— Najwyższe odsetki dropoutu występują wśród studentów pierwszego stopnia studiów (ok. 54 proc.). Od czasu zwiększenia wymagań rekrutacyjnych obserwowany jest spadek — pisze Marcin Kubat, rzecznik Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Przedstawiciele wszystkich szkół wyższych podkreślają, że rezygnacje ze studiów destabilizują im pracę.
— Gdy z utworzonych grup ćwiczeniowych znikają studenci, rosną przez to koszty prowadzenia zajęć (np. dostęp do laboratoriów należy zapewnić niezależnie od liczby studiujących) — wyjaśnia Karolina Salis, kierowniczka Centrum Wsparcia i Rozwoju Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu (UPP).
Uczelnie muszą się więc zmierzyć z problemem, bo tracą na tym zarówno pieniądze, jak i prestiż. Chcą się zmieniać tak, żeby zatrzymać narybek, który dziś odpływa gdzieś w świat po pierwszym semestrze.
Nieprzewidywalna operacja na żywym organizmie
70 państwowych uczelni pod koniec zeszłego roku dostało ponad 288 mln zł na zbudowanie planów walki z rzucaniem studiów. Średnio wyszło po 4,1 mln zł na szkołę (3-5 mln zł).
Za te pieniądze uczelnie miały najpierw dowiedzieć się, co leży u podstaw decyzji o rezygnacji z danego kierunku, a następnie opracować plan przeciwdziałania dropoutom. Niektóre indywidualne programy mają się skończyć w 2027 roku, a inne dopiero 2029.
Zjawisko dropoutów jest w zasadzie dobrze znane każdej uczelni na świecie. Dlatego Unia Europejska dofinansowuje aktywności, które mają pomóc zmienić trend. Szkoły nieźle identyfikują u siebie główne powody porzucania studiów, ale nie potrafią tego zmienić. A gdy próbują, to nie mają gwarancji, że przygotowane strategie zadziałają na niezdecydowanych studentów. W tej optymalizacji chodzi przecież o mentalność pokolenia, a nie o procesy przemysłowe.
Władze uczelni wytykają kombinatorstwo
Większość rektorów, z którymi rozmawialiśmy w XYZ otwarcie mówi, że studenci rzucają studia, bo mogą w każdej chwili bez skrępowania na nie wrócić. Finansowy próg wejścia jest niski – tzw. wpisowe to zaledwie ok. 80 zł.
— Kiedy studia były elitarne i trudno było się dostać, decyzja o porzuceniu zapadała rzadko i miała silne podstawy. Dziś dostęp do wielu ofert edukacyjnych — różnych uczelni, w różnej formule studiowania różnych kierunków — pozwala na szybkie i łatwe zmiany decyzji. Na porzucanie, na nowe wybory, na krążenie między tymi „edukacyjnymi półkami” — mówi prof. Bogumiła Kaniewska, rektorka Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Z UAM, jak mówi, odchodzi średnio 30 proc. studentów. W tej optyce powodem porzucania studiów jest więc nadmiar możliwości wyboru.
Potwierdza to rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie (UEK).
— Odsetek dropoutów to u nas średnio 35 proc. W mojej ocenie to zjawisko jest związane z łatwością w zmienianiu studiów, w podejmowaniu ich po raz kolejny właściwie bez ograniczeń. Mamy zidentyfikowane osoby, które rozpoczynają studia trzeci, a nawet czwarty raz. Nazwaliśmy ich recydywistami w niestudiowaniu — mówi prof. Bernard Ziębicki, rektor UEK.
Studenci polują na zniżki i ulgi
Wśród rektorów powtarzany jest argument o zapisywaniu się na studia tylko po to, żeby korzystać z przywilejów i zniżek, jakie daje status studenta.
— Dostają legitymację, po czym w ogóle studiów nie podejmują. Jest to problem, ale my nie możemy tych osób zablokować — mówi rektor UEK.
A jak jest na najstarszym uniwersytecie w Polsce? Rektor uważa, że często przyczyną są zjawiska, które nie mają z uczelnią nic wspólnego.
— Na odchodzenie z danych studiów czy z uczelni wpływ mają często warunki całkowicie niezależne od uniwersytetu. Jakieś makrotrendy, z którymi nie jesteśmy w stanie sobie poradzić. Bywa, że studenci nie radzą sobie z obciążeniem zajęć i nauki. Ale słyszałem też, że często młodzi ludzie podejmują studia po to, żeby móc korzystać ze studenckich ulg — mówi prof. Piotr Jedynak, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego (UJ).
Zmiana pokoleniowa na uczelniach
Wszyscy nasi rozmówcy podkreślają, że przyczyny porzucenia studiów bywają bardziej złożone: obciążenie nauką, trudności z adaptacją w nowym miejscu, stres. Jednym z najważniejszych elementów jest złe przygotowanie do studiów albo po prostu zły wybór kierunku studiów. Wiele osób nie wytrzymuje natężenia nowych obowiązków. Takie przypadki pojawiały się zawsze. Dziś często rezygnują (odpadają) ci, którym po prostu nie zależy.
— Zmiana wymaga zarówno działań uczelni, jak i systemowych decyzji Ministerstwa Nauki. Postulowałbym ograniczenie możliwości nieograniczonego zapisywania się na różne kierunki, w różnych szkołach i miastach do maksymalnie dwóch kierunków. Student powinien ponosić odpowiedzialność finansową za rezygnację po rozpoczęciu roku — mówi dr hab. Janusz Wiśniewski, prorektor ds. organizacji rozwoju i współpracy z Akademii Nauk Stosowanych (ANS) w Gnieźnie.
Plan lekcji (do odrobienia)
Co najmniej czterech na 10 studentów, którzy właśnie zaczynają poszukiwać sobie miejsca na studiach, nie skończy pierwszego roku. W zasadzie już na Boże Narodzenie wrócą pod rodzinny dach na dłużej. Niektórzy w kolejnym roku spróbują znowu swoich sił.
Co zamierzają zrobić uczelnie dla studentów, żeby wyjść z klinczu dropoutów? Jak chcą działać, żeby młodzi ludzie nie rezygnowali z nauki po pierwszych pięciu miesiącach? Uczelnie stawiają na wsparcie studenta i nowoczesne dokształcanie kadry.
Politechnika Białostocka zaplanowała prawie 6 tys. godzin zajęć wyrównawczych z kluczowych przedmiotów (matematyka, fizyka, chemia). Uczelnia chce zadbać o to, żeby studia połączone były z praktyką, stąd dodatkowe zajęcia prowadzone przez praktyków biznesu oraz możliwość zdobywania certyfikatów uznawanych na rynku pracy.
Z uczelni technicznych dobrowolnie odchodzi mniej osób, co może oznaczać, że wybory są lepiej przemyślane. Na Politechnice Krakowskiej w ostatnich trzech latach średnio rezygnowało ok. 25 proc. osób. Badanie na trzech wydziałach Akademii Górniczo-Hutniczej pokazało, że to od 28 do 34 proc., w tym czworo z 77 olimpijczyków. Najczęściej z powodu niezaliczenia pierwszego semestru. Zdarzają się i tacy, którzy odeszli wcześniej albo nigdy nie pokazali się na zajęciach.
Student chce efektów, wykładowca się podciągnie
Badanie przeprowadzone przez Politechnikę Lubelską podważyło stereotyp mówiący o braku zainteresowania nauką u młodych ludzi. Studenci chcą studiować, ale efektywnie.
Z badania wynika — jak przekazuje uczelnia — że studenci są zainteresowani poznawaniem nowych trendów. Formułują wymagania dotyczące aktualizacji programów kształcenia, poprawy związków z rynkiem pracy czy użycia nowych metod dydaktycznych. Chcą czuć, że robią postępy, zdobywają wartościowe kompetencje.
Dlatego w planie działań Politechniki Lubelskiej znalazło się tworzenie systemu rozwoju kompetencji kadry akademickiej. Podobny plan mają Politechnika Krakowska i Politechnika Białostocka.
— Intensyfikujemy i rozszerzamy szkolenia oraz warsztaty dla dydaktyków z nowoczesnych metod nauczania. To mają być umiejętności i narzędzia dopasowane do nowego pokolenia — wylicza rzeczniczka Politechniki Krakowskiej Małgorzata Syrda-Śliwa.
Uczelnia z Białegostoku informuje, że 95 pracowników podnosi kompetencje w zakresie nowoczesnej dydaktyki, np. gamifikacji, by jeszcze lepiej wspierać proces kształcenia.
Młodzież też ma zaległości
Równolegle uczelnie kierunkują programy antydropoutowe na wspieranie studentów, np. poprzez zajęcia wyrównawcze.
Politechnika Białostocka chwali się autorskim programem informatycznym, który automatycznie monitoruje m.in. frekwencję i wyniki kolokwiów, by reagować i zaoferować studentowi pomoc, zanim dojdzie do skreślenia.
— Testujemy model tutoringu rówieśniczego (peer-tutoring) starszych studentów. Przeglądamy też programy studiów, by „odciążyć” pierwszy semestr — wylicza pomysły prorektor dr Ewa Szymczak z Uniwersytetu Gdańskiego.
Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu zamierza doinwestować dydaktykę: rozbudować system grantów dla kół naukowych, poprawić wyposażenie pomieszczeń, w których prowadzona jest chemia, fizyka i matematyka.
„Kawka z Profesorem” i inne akcje
Niektórzy eksperci uważają, że problemem nie są rozchwiani studenci, ale „nieżyciowe” uniwersytety i kadra „starej daty”. Przywoływane wyżej badanie z Lublina pokazało, iż ze strony studentów pojawia się o wiele większy nacisk na relacje na uczelni i dobrostan jednostki. Dobra atmosfera na studiach, relacje z kadrą (przekonanie, że działa ona w interesie studenta) i innymi studentami oraz poczucie przynależności do społeczności akademickiej wzmacniają zaangażowanie i ograniczają ryzyko odejścia.
Politechnika w Białymstoku przełamuje bariery poprzez inicjatywy takie jak „Kawka z Profesorem”, „Science Cafe” czy wsparcie starszych studentów. Uczelnie zaczynają troszczyć się o dobre samopoczucie studentów. Na kolejnych wydziałach powstają strefy relaksu. O wyposażeniu często decydują sami studenci.
Studiowanie: słabe przygotowanie, słaba świadomość
Nasi rozmówcy są też zgodni co do tego, że im bardziej świadomy wybór kierunku i im lepsze przygotowanie do studiów, tym mniej rozczarowań i rezygnacji już w pierwszym semestrze.
Z badań Politechniki Białostockiej wynika, że niedostosowanie przygotowania ze szkół średnich do wymogów studiów technicznych i brak motywacji to główne przyczyny odejść. Wskazało je aż 70 proc. badanych.
Większość dużych uczelni działania dotyczące zapobieganiu dropoutom rozszerza już na etap przygotowania do studiów. Istotnym elementem będzie współpraca ze szkołami średnimi, w szczególności z doradcami zawodowymi i pedagogami, przekazywanie im wiedzy o wymaganiach kierunków i niezbędnych kompetencjach. Rzeczniczka Politechniki Krakowskiej Małgorzata Syrda-Śliwa podkreśla, że z kierunków, do których trzeba się przygotowywać na długo przed rekrutacją, jak architektura, inżynieria wzornictwa przemysłowego, liczba odejść jest znikoma.
Uniwersytet Jagielloński uzupełnia to o rozwijanie kompetencji niezbędnych na początkowym etapie studiów.
— To warsztaty z zakresu efektywnego uczenia się, zarządzania czasem i stresem — wymienia elementy planu Marcin Kubat, rzecznik UJ.
Warto wiedzieć
Dlaczego studenci porzucają studia? Rusza nowe badanie
Ośrodek Przetwarzania Informacji — Państwowy Instytut Badawczy, na zlecenie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, rozpoczyna realizację ogólnopolskiego badania „Dropout na uczelniach w Polsce”. Poprzednia edycja dotyczyła lat 2012-2020. Co ważne, jednym z elementów badania mają być także analizy ilościowe i jakościowe z udziałem osób, które przerwały studia, w tym cudzoziemców. Same uczelnie rzadko docierają do osób, które rzuciły naukę.
Główne wnioski
- Skala problemu dropoutów: w Polsce 4 na 10 studentów nie kończy nawet pierwszego roku — średnio rezygnuje ze studiów 40 proc. osób, a na niektórych kierunkach nawet 60-80 proc. Uczelnie tracą pieniądze i prestiż. Główną przyczyną jest możliwość wielokrotnego zmieniania studiów, słabe przygotowanie ze szkoły i przypadkowe wybory kierunków.
- Potrzeby i wymagania studentów: studenci chcą studiować efektywnie, ważne jest dla nich unowocześnienie programów i sposobów uczenia, silniejsze powiązanie z rynkiem pracy, poczucie zdobywania kompetencji. Ważne są też relacje z kadrą oraz wsparcie uczelni (np. psychologiczne).
- Działania uczelni: 70 uczelni otrzymało prawie 300 mln zł na programy antydropoutowe. Wdrażają m.in. zajęcia wyrównawcze, tutoring i mentoring, a także monitoring postępów. Unowocześniają dydaktykę, dokształcają wykładowców i wzmacniają współpracę z rynkiem pracy. Organizują strefy relaksu, programy relacyjne, jak „Kawka z Profesorem”. Chcą lepiej przygotowywać do studiów już na etapie szkoły.