Kategorie artykułu: Biznes Społeczeństwo

Nowa era monopolu i koniec mitu super-twórcy. Kto zarobi na rewolucji sztucznej inteligencji?

Rewolucja AI, która w mgnieniu oka miała zastąpić programistów, artystów i całe rzesze białych kołnierzyków, w rzeczywistości nie będzie tak gwałtowna, jak niektórzy straszą. Ale niestety, utrwali monopol dużych firm technologicznych – przekonuje Artur Kurasiński, przedsiębiorca, inwestor i twórca.

Artur Kurasiński, przedsiębiorca, inwestor i twórca
Artur Kurasiński, przedsiębiorca, inwestor i twórca

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego łatwiejszy dostęp do programowania nie wykreuje automatycznie rzeszy wybitnych twórców.
  2. Na czym według Artura Kurasińskiego polega szok poznawczy wywołany przez szybki rozwój sztucznej inteligencji.
  3. Kto jego zdaniem zgarnie największe zyski z obecnej rewolucji technologicznej.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Prezentacja zrobiona w Gemini. Aplikacja napisana w tydzień w Claude Code. Poustawiane w Outlooku agenty do automatycznych odpowiedzi. Przybywa w biznesie domorosłych „Pomysłowych Dobromirów”, którzy uwierzyli, że obniżenie bariery wejścia do świata IT pozwoli im szybko zostać genialnym przedsiębiorcą.

Artur Kurasiński ma dla nich złą wiadomość.

– Wynalezienie maszynowej produkcji długopisów nie sprawiło, że w społeczeństwie zaroiło się od wybitnych pisarzy – ironizuje.

Jego zdaniem sztuczna inteligencja staje się wtedy najbardziej przydatna, kiedy stosuje ją w praktyce specjalista z ugruntowanym doświadczeniem w swojej domenie. Taka osoba nie musi być programistą. Wystarczy, że będzie znać się na szczegółach swojej pracy – bo dzięki temu będzie potrafić precyzyjnie zadać odpowiednie polecenia i zweryfikować pracę maszyn.

Algorytmom nie wolno dawać całkowicie wolnej ręki, ponieważ mają one niebezpieczną tendencję do potakiwania naszym własnym wyobrażeniom

– Algorytmom nie wolno dawać całkowicie wolnej ręki, ponieważ mają one niebezpieczną tendencję do potakiwania naszym własnym wyobrażeniom. Cyfrowy asystent z radością pójdzie z nami za rękę, zapewniając, że przed nami nie ma żadnej przepaści, aż do momentu, w którym nie obudzimy się razem z nim na dnie – przestrzega Artur Kurasiński.

Specjaliści z doświadczeniem są więc na wagę złota, bo to właśnie weterani będą w stanie w porę dostrzec, że czat halucynuje lub prowadzi na manowce.

Strach, białe kołnierzyki i zawrotne tempo

Powszechna obawa przed nadchodzącą falą bezrobocia spowodowanego technologicznym postępem, jest w dużej mierze uzasadniona. Owszem, sztuczna inteligencja na pewno doprowadzi do przetasowań na rynku pracy. Ale zdaniem Artura Kurasińskiego strach rozsiewany jest nie tam, gdzie występuje realne zagrożenie.

– Nowoczesne systemy wejdą mocno przede wszystkim w te obszary gospodarki, które opierają się na żmudnej, skrajnie powtarzalnej i wysoce odtwórczej pracy. Być może wyda się to kontrowersyjne, ale może rzeczywiście powinniśmy oddać te stanowiska pracy maszynom? Trudno mi zaakceptować fakt, żeby człowiek, przy swoim potencjale, miał być stworzony do przyciskania jednego punkcika przez 8 godzin dziennie, dzień po dniu – mówi Artur Kurasiński.

Nowoczesne systemy wejdą mocno przede wszystkim w te obszary gospodarki, które opierają się na żmudnej, skrajnie powtarzalnej i wysoce odtwórczej pracy. Być może wyda się to kontrowersyjne, ale może rzeczywiście powinniśmy oddać te stanowiska pracy maszynom?

Jednak jego zdaniem większym wyzwaniem niż sam fakt redukcji stanowisk, z którą ludzkość mierzyła się już wielokrotnie od czasów wprowadzania maszyny parowej czy pierwszych komputerów, jest szok poznawczy. Zmiany dzieją się w ekspresowym tempie, co sprawia, że bardzo skrócił się czasu potrzebny na społeczną adaptację.

– Historycznie rewolucje przemysłowe dawały społeczeństwom całe dekady na zaadaptowanie się do rynkowych zmian. Dzisiaj, niespełna cztery lata po premierze pierwszych powszechnych modeli językowych, pojawiają się formułowane na poważnie wizje całkowitej utraty pracy przez białe kołnierzyki w ciągu zaledwie kilkunastu miesięcy – opowiada Artur Kurasiński.

Nowi nafciarze i konsolidacja

Kto jeszcze będzie wygranym w wyścigu AI, oprócz kompetentnych i krytycznie myślących specjalistów? Artur Kurasiński nie ma złudzeń – wielkie zyski nie trafią do masowych twórców drobnego oprogramowania, którzy wezmą do ręki narzędzia do automatycznego kodowania.

Kreśli on analogię do rynku ropy naftowej.

– Historycznie najbogatsze i najbardziej wpływowe spółki giełdowe opierały swoją potęgę na wydobyciu lub przetwarzaniu ropy naftowej. Współcześnie tym surowcem są potężne zasoby obliczeniowe i dane oraz zbudowane na nich modele, które stały się nowym czarnym złotem – tłumaczy Artur Kurasiński i dodaje, że w związku z tym zyski liczyć będą spółki hardware’owo-software’owe.

– W astronomicznym tempie będą rosły przede wszystkim technologiczne giganty dostarczające fundamenty, takie jak OpenAI, Meta, Google czy Microsoft, podczas gdy twórcy mniejszych usług opartych na ich architekturze staną się co najwyżej lokalnymi, szybko rosnącymi czempionami – prognozuje Kurasiński.

Hegemonia

Jednak teraz najwięcej pieniędzy płynie do wytwórców „kilofów” potrzebnych do przyłączenia się do AI-owej gorączki złota. Producenci kart graficznych i zaawansowanych procesorów, na których w całości opiera się współczesna infrastruktura AI, rosną w siłę. Zdaniem Artura Kurasińskiego – ponadproporcjonalnie.

– Rynkowy podział zysków ustali się na poziomie 99 do 1 dla tych, którzy dostarczają bazową infrastrukturę, tworząc nowe konglomeraty na miarę dawnych imperiów naftowych, których przez całą najbliższą dekadę nie będziemy w stanie w żaden sposób naruszyć – uważa Artur Kurasiński.

Główne wnioski

  1. Obniżenie bariery wejścia do świata IT za sprawą sztucznej inteligencji nie sprawi, że rynek zaleje fala genialnych przedsiębiorców i wybitnych twórców. Według Artura Kurasińskiego narzędzia AI przynoszą największe korzyści przede wszystkim doświadczonym specjalistom z ugruntowaną wiedzą w swoich dziedzinach.
  2. Głównym wyzwaniem nadchodzącej rewolucji na rynku pracy nie jest sama redukcja etatów, lecz bezprecedensowe, zawrotne tempo zachodzących zmian, które wywołuje szok poznawczy. O ile przejmowanie przez maszyny skrajnie powtarzalnej i odtwórczej pracy wydaje się naturalnym krokiem, o tyle brakuje czasu na społeczną adaptację.
  3. Prawdziwymi wygranymi w wyścigu sztucznej inteligencji zostaną technologiczni giganci oraz producenci sprzętu, tworząc na nowo nienaruszalne i zabetonowane monopole. Wielkie zyski z tej rewolucji nie trafią do masowych twórców drobnego oprogramowania, lecz do dostawców bazowej infrastruktury, procesorów oraz fundamentalnych modeli językowych.