Kategoria artykułu: Lifestyle

Więcej salonów, mniej fachowców. Z czym mierzy się branża fryzjerska?

Liczba salonów fryzjerskich i kosmetycznych w Polsce stale rośnie, jednak ponad połowa firm z branży beauty znajduje się w słabej lub bardzo złej kondycji finansowej. Sprawdzamy, co jest obecnie największym wyzwaniem dla branży fryzjerskiej oraz czym różni się praca w salonie w dużym i mniejszym mieście.  

Chociaż salonów fryzjerskich w Polsce przybywa, to branża mierzy się z licznymi wyzwaniami. Fot. Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Ile salonów fryzjerskich i kosmetycznych działa obecnie w Polsce.
  2. Co jest obecnie największym wyzwaniem dla branży fryzjerskiej.
  3. Jakie są różnice w cenniku usług w salonach fryzjerskich w dużym i mniejszym mieście.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Wedle szacunków firmy Dun&Bradstreet na koniec 2025 roku działało w Polsce ponad 132,8 tys. salonów piękności: zakładów fryzjerskich i salonów kosmetycznych. Co ciekawe, w ostatnim roku polski rynek beauty wzbogacił się o blisko 400 nowych punktów, co w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku oznacza wzrost o ponad 0,3 proc.

– Liczba salonów systematycznie rośnie, począwszy od 2012 roku, co też jest oznaką, że Polacy coraz więcej inwestują w siebie, w swój wygląd i rośnie zapotrzebowania na tego typu usługi – mówi Tomasz Starzyk, specjalista ds. Public Relations w Dun&Bradstreet.

Bardzo trudny biznes

Mimo że liczba nowych salonów stale rośnie, nie oznacza to, że branża fryzjerska rozwija się dynamicznie. Rynek boryka się z wieloma wyzwaniami, a jednym z nich jest brak wykwalifikowanych rąk do pracy w branży.

– Jedną z głównych przyczyn deficytów zawodowych są nieodpowiednie kwalifikacje pracowników. Nie po specjalistycznych szkołach i studiach wyższych, a szybkich kursach na rynku komercyjnym. Problem ten jest szczególnie dotkliwy w przypadku zawodów takich jak fryzjer, kosmetyczka, barber czy manicurzystka, gdzie umiejętności zawodowe są kluczowe – podkreśla Tomasz Starzyk.

Potwierdza to Łukasz Szymczak, fryzjer oraz właściciel czterech salonów fryzjerskich Luisse w Łodzi.

– Otwierają się kolejne salony fryzjerskie, natomiast nie powiększają się zespoły. Sam czasami to odczuwam, kiedy chcę rozwijać jeszcze bardziej moje salony, a nie mam z kim tego robić, bo brakuje ludzi do pracy. Myślę, że podobnie ma wielu przedsiębiorców nie tylko w naszej, ale także w innych branżach – ocenia Łukasz Szymczak.

Jak dodaje, nie tylko brak ludzi do pracy, ale także zmieniająca się rzeczywistość sprawiają, że obecnie prowadzenie salonu fryzjerskiego jest dużo większym wyzwaniem niż jeszcze kilka, czy kilkanaście lat temu.

– Branża fryzjerska jest bardzo trudnym biznesem. Zmieniło się podejście do pracy fryzjerów. Kiedyś wystarczyło być dobrym fachowcem. A dzisiaj trzeba także wiedzieć, jak się wypromować, zadbać o obecność w mediach społecznościowych itp. Teraz trzeba być stylistą, biznesmenem i osobą, która ma pomysł na social media – zaznacza właściciel salonów fryzjerskich Luisse.

Czy pokolenie Z chce być fryzjerami?

W kwestii rąk do pracy Łukasz Szymczak zwraca uwagę szczególnie na młode pokolenie, które, jego zdaniem, ma całkowicie inne podejście, niż miał on sam, zaczynając pracę.

– Dla młodych ludzi najważniejsze są emocje w pracy. Bardziej stawiają na atmosferę niż na wynagrodzenie czy umiejętności. Natomiast, co gorsze, wolą pisać niż rozmawiać. Nie wiem, czy się boją, ale np. łatwiej im napisać do mnie smsa, niż powiedzieć mi coś prosto w oczy. A bycie fryzjerem to przede wszystkim kontakt z drugą osobą. Niemniej są to często bardzo fajne i miłe osoby. Chociaż, jak widzę, niektóre mają bardzo lekkie podejście do pracy i nie stresują się niczym, np. tym, że nie wyszła koloryzacja – tłumaczy właściciel salonów fryzjerskich Luisse.

Jego zdaniem problemem branży jest brak chęci nauki zawodu wśród młodych osób.

– W dzień wolny w salonie organizowałem regularnie szkolenia. Poświęcałem swój prywatny czas, żeby nauczyć innych zawodu i nie było chętnych. Obecnie regularnie przygotowuję szkolenia w różnych akademiach i jest niewiele osób, które chcą się uczyć. A nauka i szkolenia to podstawa, żeby prowadzić salon fryzjerski – ocenia Łukasz Szymczak.

Jak dodaje, wiedza stylisty ma duży wpływ na sukces jego salonu.

– Poziom salonów w całym kraju jest bardzo zróżnicowany. Jedne są na wysokim poziomie, inne są gorsze. Ale tak to już jest, że „każda potwora znajdzie swego amatora". Czy ktoś ma lepszy salon, czy gorszy, znajdzie swojego odbiorcę – mówi ekspert.

Jak sam przyznaje, podczas niedawnej rekrutacji, którą przeprowadził, 40 fryzjerów nie znało podstaw.

– Tymczasem są trzy ważne, podstawowe zasady, bez których fryzjer nie zrobi dobrze koloryzacji, tylko będzie strzelał i próbował, że akurat może się uda – dodaje Łukasz Szymczak.

Ponad połowa firm z branży beauty ma problemy z finansami

Firma Dun&Bradstreet wyliczyła także kondycję firm w branży beauty. Według analizy nieco ponad 45 proc. z nich jest w bardzo dobrej lub dobrej kondycji finansowej. Jednocześnie 55 proc. w słabej i bardzo złej, z czego jedna firma na cztery w bardzo złej. Poza brakiem wykształconej kadry problemem salonów są rosnące koszty, w tym przede wszystkim koszty najmu, energii elektrycznej, kosmetyków i rosnące oczekiwania płacowe.

– Obecnie koszt prowadzenia salonu fryzjerskiego jest ogromny. Wiele osób, które otwierają biznes fryzjerski bez żadnego przygotowania biznesowego i doświadczenia fryzjerskiego, zderza się z rzeczywistością. Często okazuje się, że po prostu się do tego nie nadają – mówi Łukasz Szymczak.

Fryzjerstwo w dużym i małym mieście. Różnica nie tylko w cenie

Dominika Bąk od ponad dwóch lat jest właścicielką salonu fryzjerskiego Domka.hair w Opocznie. Zanim otworzyła własny biznes, zbierała doświadczenie, pracując w wielu salonach fryzjerskich w Warszawie. Z perspektywy czasu dostrzega wiele różnic w pracy w salonie fryzjerskim w dużym i mniejszym mieście.

– W Warszawie tempo pracy jest zdecydowanie szybsze. Dużo się dzieje, pojawiają się ciekawe projekty, szkolenia czy współprace, co bardzo rozwija i motywuje. W mniejszym mieście praca jest spokojniejsza i bardziej oparta na stałej relacji z klientem – mówi Dominika Bąk.

Jak dodaje, oczekiwania klientów także są inne.

– W dużym mieście oczekiwania są często bardziej sprecyzowane pod kątem trendów i nowości. Natomiast w mniejszych miejscowościach klienci bardziej cenią zaufanie, regularność i dobrą atmosferę. Oba środowiska dużo uczą, ale każde w trochę inny sposób – podkreśla.

Ile kosztuje wizyta u fryzjera?

Różnice znajdziemy również w cenniku usług.

– W Warszawie trzeba było zapłacić za strzyżenie męskie 150 zł. W moim salonie w Opocznie kosztuje 70 zł. Cięcie damskie u mnie wynosi 140 zł. Natomiast w Warszawie ok. 200 zł. Są salony w stolicy, gdzie samo damskie strzyżenie to wydatek rzędu 400 zł – wylicza właścicielka salonu Domka.hair.

Jej zdaniem niezależnie od miejscowości najważniejsze jest dbanie o jakość.

– Największym wyzwaniem w prowadzeniu salonu fryzjerskiego jest utrzymanie wysokiego poziomu usług każdego dnia, niezależnie od sytuacji. Klienci wracają nie tylko po dobrą fryzurę, ale też po atmosferę i profesjonalne podejście. Dlatego ważna jest dobra organizacja, umiejętność pracy z ludźmi i dbanie o rozwój salonu – dodaje Dominika Bąk.

Główne wnioski

  1. Rozwój branży nie idzie w parze z edukacją kadr. Choć liczba salonów fryzjerskich i kosmetycznych w Polsce systematycznie rośnie, rynek coraz mocniej odczuwa niedobór wykwalifikowanych pracowników. Bez większego zainteresowania nauką zawodu i podnoszeniem kompetencji przez młode pokolenie dalszy rozwój branży może zostać ograniczony.
  2. Sukces salonu zależy nie tylko od umiejętności fryzjerskich. Współczesny właściciel salonu fryzjerskiego musi łączyć kompetencje fryzjera/stylisty z rolą przedsiębiorcy i marketera. O powodzeniu biznesu decyduje nie tylko jakość oferowanych usług, ale również obecność w mediach społecznościowych, budowanie relacji z klientami oraz skuteczne zarządzanie kosztami.
  3. Branża beauty ciągle jest atrakcyjna, ale też coraz bardziej wymagająca. Rosnąca liczba salonów pokazuje, że Polacy nadal chętnie inwestują w usługi związane z urodą. Jednocześnie wysokie koszty prowadzenia działalności i słaba kondycja finansowa wielu firm sprawiają, że wejście na rynek bez odpowiedniego przygotowania biznesowego wiąże się z dużym ryzykiem niepowodzenia.