Kategorie artykułu: Biznes Świat

Tak inwestorzy zarabiają na wojnach. Kosmiczne wzrosty notowań

Konflikty zbrojne doprowadziły do wzrostu wydatków na obronność. Korzystają na tym producenci sprzętu wojskowego i inwestorzy posiadający ich akcje. Na przestrzeni ostatnich lat wzrosty kursów sięgają nawet tysiąca procent. Może być jeszcze lepiej.

Jak wynika z prognoz Deloitte, do 2035 r. wydatki na obronność Polski mogą wynieść 1,9 bln dolarów. A to tylko mały kawałek światowego tortu. Fot. Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego zakończenie wojny w Iranie może okazać się korzystne dla spółek zbrojeniowych i ich akcjonariuszy.
  2. Które amerykańskie i europejskie firmy z sektora obronnego odnotowały największe wzrosty notowań w ostatnich latach.
  3. W jaki sposób rosnące budżety wojskowe w Europie i USA wpływają na wyceny producentów sprzętu wojskowego.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Wszystko wskazuje na to, że wojna w Iranie dobiega końca. Intuicja podpowiada, że to zła wiadomość dla producentów sprzętu wojskowego. Nic bardziej mylnego. Paradoksalnie wojna okazała się problemem dla sektora, a pokój może stać się katalizatorem kolejnych wzrostów.

Dlaczego akcje spółek zbrojeniowych spadały mimo wojny w Iranie

Gdy USA zaatakowały Iran, notowania spółek z sektora obronnego na całym świecie zaczęły gwałtownie spadać. Akcje największych światowych koncernów zbrojeniowych są dziś wyceniane średnio o ponad 20 proc. niżej niż w chwili rozpoczęcia walk.

Przyczyn jest kilka. Pierwszą była klasyczna giełdowa „sprzedaż faktów”. Inwestorzy wcześniej kupowali akcje producentów sprzętu wojskowego, zakładając, że wybuchnie kolejna wojna. Gdy do niej faktycznie doszło, zaczęli realizować zyski, czyli sprzedawać akcje, które podrożały w oczekiwaniu na konflikt. W ciągu roku poprzedzającego wybuch wojny w Iranie notowania pięciu największych amerykańskich spółek zbrojeniowych wzrosły średnio o prawie 80 proc. Dla rynku nie miało więc większego znaczenia, że wojna z Iranem skłoniła Amerykanów do zwiększenia zamówień na pociski i wywarcia presji na producentów, aby zwiększyli moce produkcyjne. Te oczekiwania zostały uwzględnione w cenach akcji już wcześniej.

Znaczenie mają również inne czynniki giełdowe. Koncerny zbrojeniowe z reguły osiągają niskie marże, jednak ostatnio zaczęły one jeszcze bardziej kurczyć się. To efekt wzrostu cen surowców i energii, a więc wyższych kosztów, których tego typu spółki nie zawsze mogą przenieść na klientów. Nie pomaga również moda na spółki technologiczne i związane z AI, która odciąga uwagę inwestorów od sektora zbrojeniowego. Firmy obronne konkurują ze spółkami technologicznymi nie tylko o energię – centra danych zużywają dużo prądu, co zwiększa jego ceny dla pozostałych odbiorców – lecz także o zainteresowanie inwestorów.

Nie pomogła też decyzja niemieckiego rządu, który wycofał się z wartej 12,8 mld euro umowy na budowę sześciu dużych fregat klasy F-126. W zamian kupił osiem mniejszych okrętów Meko A-200 od producenta TKMS. Wywołało to kilkunastoprocentowe załamanie na akcjach Rheinmetallu, jednej z największych spółek zbrojeniowych na świecie i producencie fregat klasy F-126, który miał umowę z Berlinem. To w efekcie doprowadziło do załamania notowań producentów sprzętu wojskowego w całej Europie.

Kolejną kwestią są kontrowersje wokół wojny w Iranie i jej potencjalne skutki dla amerykańskiej sceny politycznej. Atakowi na Iran sprzeciwiają się politycy Partii Demokratycznej. Jeżeli konflikt przeciągnąłby się na kolejne miesiące, demokraci mogliby wykorzystać go w kampanii przed listopadowymi wyborami śródokresowymi. Ich ewentualne zwycięstwo i zdobycie większości w Kongresie mogłyby doprowadzić do ograniczenia amerykańskich wydatków na zbrojenia. Dla spółek zbrojeniowych na całym świecie byłby to bardzo niekorzystny scenariusz.

Pokój w Iranie może wesprzeć sektor obronny i przynieść nowe zamówienia

Obawy przed reakcją demokratów to jeden z argumentów przemawiających za tym, że szybkie i definitywne zakończenie konfliktu w Iranie byłoby korzystne dla sektora obronnego giełdowego. Drugim jest konieczność uzupełnienia zużytych zapasów, a więc perspektywa nowych zamówień. Trzeci – i najmocniejszy – wynika z danych historycznych. Zwykle po zakończeniu konfliktu zbrojnego, bez jasnego zwycięzcy, obie strony zwiększają wydatki obronne w obawie przed kolejnym, silniejszym atakiem dotychczasowego przeciwnika. Gdyby cieśnina Ormuz została ponownie otwarta, Iran znów zacząłby zarabiać, a w efekcie mógłby przeznaczać więcej pieniędzy na zbrojenia. Dlatego, wbrew intuicji, inwestorzy wyczekują pokoju. Może on poprawić nastroje wokół sektora.

Mówimy o nastrojach, ponieważ wydarzenia związane z wojną w Iranie czy wojną w Ukrainie wpływają na oczekiwania inwestorów, lecz nie zmieniają fundamentalnych uwarunkowań hossy w sektorze zbrojeniowym. Kursy producentów sprzętu wojskowego z całego świata rosną od kilku lat w następstwie zwiększania budżetów obronnych przez niemal wszystkie państwa. Europa dokonuje największej rozbudowy sił zbrojnych od kilkudziesięciu lat, a Stany Zjednoczone również systematycznie zwiększają wydatki na wojsko. Zakończenie każdego konfliktu daje państwom okazję do ponownej oceny wydatków, ich ewentualnego przesunięcia oraz zwiększenia w ramach przygotowań do kolejnego zagrożenia.

Największe amerykańskie spółki zbrojeniowe i ich wyniki na giełdzie

Siłę tego trendu widać po kursach największych producentów sprzętu wojskowego. Sektor zbrojeniowy ma znaczących przedstawicieli na całym świecie, ale w USA szczególną rolę odgrywa pięć koncernów.

Prawdopodobnie najbardziej znany jest Lockheed Martin, producent myśliwców F-35, F-16 i F-22, śmigłowców Black Hawk oraz systemów rakietowych Patriot. Koncern wytwarza także satelity, radary i pojazdy kosmiczne. W ciągu ostatnich pięciu lat jego akcje podrożały o 30 proc., choć wzrost byłby większy, gdyby nie niedawna korekta. Spółka jest wyceniana na około 118 mld dolarów, jej wskaźnik ceny do zysku wynosi około 23, a stopa dywidendy – 2,8 proc. To solidne, ale nie kosmiczne wyniki na tle pozostałych spółek z sektora.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Podobnie przedstawia się sytuacja dwóch innych członków amerykańskiej „wielkiej piątki” – Northrop Grumman oraz australijskiego L3Harris Technologies, notowanego na giełdzie w USA. Akcje obu spółek podrożały o około 30 proc. w ciągu ostatnich pięciu lat. Northrop Grumman jest jednak znacznie niżej wyceniany pod względem wskaźników. Produkuje bardziej tradycyjne uzbrojenie i wyposażenie – myśliwce, drony, satelity oraz radary – podczas gdy L3Harris specjalizuje się przede wszystkim w systemach dla wojska i sektora kosmicznego.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Pozostałe dwie amerykańskie spółki zbrojeniowe warte uwagi to Huntington Ingalls Industries i RTX. Pierwsza jest koncernem stoczniowym produkującym okręty wojenne. Druga działa w sektorze lotniczym i wytwarza silniki, systemy awioniczne oraz rozwiązania obronne. Akcje obu spółek również podrożały średnio o około 30 proc. w ciągu ostatnich pięciu lat. W USA staje się to już prawidłowością, wynikającą m.in. z popularności ETF inwestujących szeroko w sektor obronny. Huntington Ingalls Industries jest jednak znacznie niżej wyceniany – wskaźnik ceny do zysku wynosi w jego przypadku 18, wobec ponad 34 dla RTX.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Europejskie spółki zbrojeniowe notują rekordowe wzrosty wycen

Mówi się, że za oceanem wszystko jest większe. Tymczasem w sektorze zbrojeniowym wyceny europejskich spółek są równie wysokie jak w USA, a niekiedy nawet wyższe.

Rheinmetall to największy niemiecki przedstawiciel branży obronnej. Produkuje amunicję, pojazdy wojskowe i systemy obronne. Wskaźnik ceny do zysku spółki po ostatnim spadku kursu, wywołanym utratą umowy z niemieckim rządem, wynosi aż 60. To wyjątkowo wysoki poziom jak na przedsiębiorstwo przemysłowe. A było jeszcze więcej, bo od początku roku jego notowania skurczyły się o 40 proc. Warto jednak zwrócić uwagę, że w ciągu ostatnich pięciu lat kurs Rheinmetall wzrósł o ponad tysiąc proc. Kapitalizacja giełdowa spółki wynosi 44 mld euro. Rynek postrzega ją jako jednego z głównych beneficjentów niemieckiego pakietu wydatków obronnych o wartości 500 mld euro oraz jako jednego z najważniejszych wykonawców kontraktów dla państw NATO. Rheinmetall jest znany z czołgów Leopard i Panther oraz transporterów opancerzonych Boxer.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

W ciągu pięciu lat akcje BAE Systems podrożały o 230 proc. Brytyjska spółka ma jednak kapitalizację zbliżoną do Rheinmetall, choć jej wycena fundamentalna jest znacznie niższa – wskaźnik ceny do zysku wynosi około 26. To również największy przedstawiciel sektora zbrojeniowego w swoim kraju. Produkuje sprzęt lotniczy, morski i lądowy. Do najbardziej rozpoznawalnych produktów firmy należą samoloty Eurofighter Typhoon, okręty podwodne typu Astute oraz systemy walki elektronicznej. BAE Systems odpowiada za modernizację brytyjskiej armii, a także korzysta z udziału w programie GCAP, realizowanym wspólnie z Włochami i Japonią.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Leonardo i Thales wśród liderów europejskiej zbrojeniówki

Trzymając się Włoch, trzeba wspomnieć o spółce Leonardo, włoskim producencie samolotów i helikopterów wojskowych. Wskazuje się na jej uczestnictwo w programach GCAP i NATO, rozwój kompetencji w kwestii dronów i udział w konsorcjum Thales Alenia Space, oferującym rozwiązania dla przemysłu kosmicznego. Kurs Leonardo podskoczył o 600 proc. przez ostatnie pół dekady i podbił kapitalizację spółki do 29 mld euro. Wskaźnik cena/zysk spółki to około 29.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Głównym członkiem wspomnianego konsorcjum kosmicznego jest francuski Thales. Koncern produkuje radary, amunicję i rakiety, awionikę, systemy cyberbezpieczeństwa, a także dokumenty tożsamości i karty bankowe. Korzysta z popytu na tego typu produkty wytwarzane w Europie oraz realizuje duże, długoterminowe kontrakty dla Francji i innych państw UE. Znany jest z systemu obrony przeciwlotniczej SAMP/T oraz radarów Ground Master. Jego wskaźnik ceny do zysku wynosi 28, a kapitalizacja – 47 mld euro. Kurs akcji Thales wzrósł o 165 proc. od 2021 r.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Wśród francuskich spółek wyróżnia się także Safran. Spółka znad Sekwany wytwarza silniki lotnicze, systemy podwozi, awionikę oraz specjalistyczne komponenty mechaniczne. Korzysta z udziału w projektach UE i NATO, a także z regulacji ograniczających ślad węglowy, również w sektorze wojskowym. Znana jest z silnika M88 i systemów napędowych dla dronów. Jej kapitalizacja giełdowa wynosi 137 mld euro, a kurs akcji wzrósł o 164 proc. w ciągu ostatnich pięciu lat. Wskaźnik ceny do zysku wynosi 19.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Inne europejskie spółki godne uwagi to brytyjski Rolls-Royce, producent silników lotniczych, hiszpańska Indra, wytwarzająca elektronikę dla lotnictwa, oraz francuski Dassault Aviation, znany z samolotu bojowego Rafale. Warto zwrócić uwagę również na szwedzki Saab, producent systemów uzbrojenia dla wojsk lądowych, marynarki wojennej i sił powietrznych. Notowania każdej z tych spółek wzrosły w ostatnich latach o setki, a w niektórych przypadkach nawet o ponad 1 tys. proc.

Polskie spółki obronne na GPW korzystają z rosnących wydatków wojskowych

Hossa zbrojeniowa dotarła również na GPW. Trudno się dziwić, skoro Polska jest europejskim liderem pod względem wydatków na obronność. W sektorze triumfy święcą zarówno firmy obecne na rynku od wielu lat, jak i stosunkowo nowi gracze.

Niewiadów Polska Grupa Militarna to producent amunicji, głowic bojowych i systemów bezzałogowych oraz innych nowoczesnych technologii obronnych. Spółka w ostatnich miesiącach podpisała kilka ciekawych umów. Rozpoczęła strategiczną współpracę z KNDS Ammo France i ma dostarczać firmie amunicję 155 mm. Ma też partnerstwo ze słowackim ZTS w zakresie systemów artyleryjskich oraz uzbrojenia średniego kalibru. Współpracuje również z WITI przy produkcji min przeciwpiechotnych. Nie dawno kupił za 5,3 mln zł wszystkie akcje spółki Romer Media z jej oczyszczalnią ścieków, która ma pozwolić zwiększyć produkcję amunicji. Nic dziwnego, ze w tym roku notowania spółki są 13 proc. na plusie.

Inna godna uwagi spółka, Lubawa, to producent odzieży specjalistycznej dla wojska. Wytwarza jednak oprócz mundurów także hełmy, kamizelki kuloodporne i sprzęt do rozminowywania. To zbrojeniowy czempion GPW. Jej notowania od początku r. wzrosły o 64 proc., a na przestrzeni ostatnich pięciu lat ponad 850 proc. Spółka została uznana właśnie za jednego z największych wygranych programu SAFE.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Do grupy beneficjentów programu zaliczane jest także Atende. Spółka, wraz ze spółką zależną giełdowego Compu, a także firmami Siltec i API Smart, podpisała dwie umowy w ramach programu SAFE z Centrum Zasobów Cyberprzestrzeni Sił Zbrojnych. Łączna wartość obu kontraktów wynosi 910,5 mln zł. Obejmują one dostawę modułowych, kontenerowych centrów danych wraz ze szkoleniami. Kurs Atende wzrósł od początku r. o 43 proc., a Compu – o 57 proc. W ciągu ostatnich pięciu lat akcje tej drugiej spółki podrożały aż o 616 proc.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Za istotne polskie spółki z sektora zbrojeniowego uznaje się także Arlen, Protektor, Vigo Photonics, oraz Zremb-Chojnice. Wiele firm giełdowych aspiruje również do statusu spółek obronnych. Są to m.in. Unimot – poprzez PZL Defence – Bumech, który chce rozwijać produkcję sprzętu wojskowego zamiast działalności górniczej, oraz Wielton, działający poprzez Wielton Defence. Istotnym graczem może stać się również WB Electronics, jeden z największych polskich producentów bezzałogowych systemów powietrznych. Spółka rozważa debiut giełdowy, jednak najwcześniej w przyszłym roku. Jej wejście na GPW mogłoby znacząco zmienić układ sił w sektorze.

Zdaniem eksperta

Spółkom zbrojeniowym będzie tylko lepiej

Pokój w Iranie jest istotny przede wszystkim na poziomie narracji rynkowej. Nie należy oczekiwać gwałtownych przecen z obecnych poziomów po zakończeniu konfliktu. Porozumienia pokojowe nie zmienią fundamentu działalności spółek zbrojeniowych, czyli rosnących budżetów obronnych. Dotyczy to zarówno konfliktu w Iranie, jak i wojny w Ukrainie.

Czynniki fundamentalne należy podzielić na strukturalne i epizodyczne. Zawieszenie broni w Iranie jest czynnikiem epizodycznym, który nie powinien negatywnie wpłynąć na kluczowe uwarunkowania, w tym na budżet wojskowy. Świat funkcjonuje obecnie w trybie podwyższonej gotowości. Zakończenie konfliktu na Bliskim Wschodzie może skłonić lokalne rządy do podwyższenia, a nie do obniżenia, wydatków obronnych. Trend strukturalny wspiera spółki zbrojeniowe zarówno w Europie, jak i w USA, nawet jeśli obecnie nie znajduje pełnego odzwierciedlenia w ich wycenach.

USA zwiększają budżet obronny, uruchamiają kolejne ogromne programy rozwoju uzbrojenia oraz uzupełniają zapasy amunicji zużyte podczas operacji w Iranie. Europa dokonuje natomiast największej rozbudowy sił zbrojnych od czasu II wojny światowej, a jej budżety obronne rosną bardzo szybko już od kilku lat.

Żadna narracja o deeskalacji – czy to w Iranie, czy w Ukrainie – tego nie zmieni.

Główne wnioski

  1. Rosnące wydatki na obronność pozostają głównym czynnikiem napędzającym koniunkturę w sektorze zbrojeniowym. Zarówno Europa, jak i Stany Zjednoczone od kilku lat systematycznie zwiększają budżety wojskowe. Konflikty w Iranie i Ukrainie wpływają przede wszystkim na krótkoterminowe nastroje inwestorów, natomiast fundamentem wzrostów pozostają długofalowe programy modernizacji armii i rozbudowy zdolności obronnych państw.
  2. Paradoksalnie, zakończenie konfliktu w Iranie może zostać odebrane przez rynek jako pozytywny sygnał dla producentów uzbrojenia. Inwestorzy obawiają się przede wszystkim politycznych konsekwencji przedłużającej się wojny oraz niepewności związanej z przyszłymi wydatkami obronnymi. Historyczne doświadczenia wskazują również, że po zakończeniu konfliktów państwa często zwiększają nakłady na obronność oraz uzupełniają zapasy sprzętu i amunicji. Może to przynieść branży nowe zamówienia.
  3. Największymi beneficjentami globalnego wzrostu wydatków wojskowych są duże koncerny zbrojeniowe w Europie i USA, ale na tym korzystają także wybrane spółki notowane na GPW. Wśród europejskich liderów wyróżnia się Rheinmetall, którego kurs wzrósł o ponad 1,3 tys. proc. w ciągu pięciu lat. Znaczące wzrosty odnotowały także Leonardo, BAE Systems i Thales. Na polskim rynku szczególnie dobre wyniki osiągnęły Lubawa i Comp, a kolejne firmy rozwijają działalność związaną z obronnością, licząc na wzrost liczby zamówień związanych z rozbudową potencjału wojskowego Polski oraz pozostałych państw NATO.