Kategorie artykułu: Świat Technologia

Cyfrowy wyścig po dnie oceanu. Tokio rzuca rękawicę Pekinowi

Chiny próbują przełamać kontrolę zachodnich i japońskich firm nad globalnym krwiobiegiem danych. W odpowiedzi Japonia uznała podmorskie światłowody za kluczowy element bezpieczeństwa państwa. Czy zdoła zabezpieczyć swoją cyfrową suwerenność?

Grafika przedstawia kabel światłowodoy leżący na dnie morza
Ponieważ 99 proc. globalnego ruchu internetowego odbywa się kablami podmorskimi, kontrola nad fizycznymi rurociągami daje Japonii przewagę strategiczną nad Chinami. Fot. Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jaka część światowego ruchu internetowego odbywa się za pośrednictwem podmorskich kabli i dlaczego boom na sztuczną inteligencję zaostrzył rywalizację o infrastrukturę na dnie oceanów.
  2. Które firmy dominują na rynku tych światłowodów oraz w jaki sposób rząd Japonii finansuje i koordynuje współpracę z krajowymi przedsiębiorstwami, aby zwiększyć swoje cyfrowe bezpieczeństwo.
  3. Jak Chiny, Stany Zjednoczone i inni gracze konkurują o rynek newralgicznej infrastruktury oraz o jaką geopolityczną stawkę toczy się gra.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Yoshio Sato spędził ponad 25 lat w branży podmorskich kabli, zanim doszedł do wniosku, że tradycyjny model jej finansowania się wyczerpał. Jak relacjonuje „Nikkei Asia”, to przekonanie doprowadziło go do założenia spółki, która ma otworzyć szerokiej grupie japońskich firm drzwi do tego sektora.

Dotąd branża była zarezerwowana dla wąskiej grupy gigantów. Sato stoi na czele I-AM NW – konsorcjum złożonego z firm NTT Data, Sumitomo Corporation i JA Mitsui Leasing. W styczniu ogłosiło ono, że za 1 mld dolarów zbuduje i położy na dnie morza kabel Intra-Asia Marine. Mierzący ponad 8 tys. km przewód ma połączyć Japonię z Malezją i Singapurem. Przedsięwzięcie wspiera finansowo rządowy fundusz.

W 2025 r. władze w Tokio postanowiły, że podmorskie światłowody staną się filarem krajowej strategii bezpieczeństwa. Rząd zwiększył wsparcie dla firm zajmujących się ich projektowaniem, produkcją i układaniem. Japonia rzuciła tym samym wyzwanie Chinom, które próbują zdobyć większy udział w rynku. Dotąd dominowały na nim korporacje z Kraju Kwitnącej Wiśni, Francji i Stanów Zjednoczonych.

Warto wiedzieć

Globalny węzeł informacyjny

Prawie cały międzynarodowy ruch internetowy – około 99 proc. – odbywa się za pośrednictwem podmorskich kabli. Japonia jest jednym z niewielu państw, które mają własny, kompletny ekosystem podmorskiej infrastruktury internetowej. Jej firmy zarówno projektują i wytwarzają kable, jak i układają je na dnie oceanu.

Tokijska NEC, dawniej Nippon Electric Company, produkuje przewody i jest jednym z ich największych producentów na świecie. Nippon Telegraph and Telephone, czyli NTT, oraz telekom KDDI posiadają statki służące do układania i naprawy kabli. Oprócz tego w Kraju Wschodzącego Słońca działa ponad 20 międzynarodowych stacji węzłowych, łączących Japonię z Koreą Południową, Australią, Stanami Zjednoczonymi, Azją Południowo-Wschodnią i regionem Morza Śródziemnego.

To, że Japonia jest archipelagiem, sprawia, że niemal cała tamtejsza łączność, również krajowa, zależy od podwodnych światłowodów rozpiętych między wyspami. Zapotrzebowanie na taką infrastrukturę dodatkowo zwiększył rozwój sztucznej inteligencji. Choć Japonia ma przewagę technologiczną nad swoim wielkim sąsiadem, analitycy wskazują, że dysponuje niewystarczającą flotą do układania i naprawy kabli.

XYZ

Pekin tnie kable

Sygnałem alarmowym dla państw sąsiadujących z Chinami był incydent na początku 2025 r. Statek pływający pod banderą Togo uszkodził wtedy kabel telekomunikacyjny należący do Tajwanu. Chińska załoga rzuciła kotwicę bezpośrednio w strefie ochronnej i przeciągnęła ją po dnie, niszcząc światłowód. Tajwańska straż przybrzeżna zatrzymała sprawców. Chiński kapitan został później skazany na 3 lata więzienia.

Komentator w zakresie bezpieczeństwa międzynarodowego, Hitoshi Sato, podkreślił na łamach japońskiej wersji Yahoo News, że odcięcie kabla może być elementem wojny hybrydowej. Takie działania mogą sparaliżować funkcjonowanie państwa nawet bez użycia pocisków.

„Jeśli łączność zostanie przerwana lub zakłócona, dowodzenie i kontrola nad Japońskimi Siłami Samoobrony oraz podejmowanie decyzji przez rząd zostaną poważnie utrudnione. W ramach efektu domina ucierpią również finanse, logistyka i opieka medyczna” – powiedział.

Sato podkreślił, że Japonia znajduje się na skrzyżowaniu szlaków komunikacyjnych między Stanami Zjednoczonymi i Azją. Ochrona należących do niej kabli będzie więc miała bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo regionu Azji i Pacyfiku. Dlatego niezbędne jest zbudowanie systemu, który połączy nadzór, odstraszanie i szybką odbudowę zniszczonej infrastruktury. System powinien także obejmować alternatywne drogi komunikacji, na przykład naziemne i satelitarne – stwierdził ekspert.

Mapa kabli podmorskich wokół Japonii
Gęsta sieć podmorskich kabli łączących Japonię z innymi częściami Azji i Stanami Zjednoczonymi. Fot. TeleGeography, „Submarine cable map”.

Geopolityka dna oceanu

Kable podmorskie to krytyczne zasoby, które przenoszą praktycznie każdą transakcję cyfrową. Umożliwiają też komunikację wojskowym i dyplomatom – zauważyli na łamach „Nikkei Asia” Athena Tong, badaczka z Uniwersytetu Tokijskiego, oraz Gabriele Maletta z Instytutu Geoekonomii w Tokio.

Japonia chce zapewnić sobie pozycję centralnego węzła cyfrowego, łączącego Amerykę Północną z Azją i innymi regionami. Pozycjonuje się przy tym jako zaufany, demokratyczny dostawca infrastruktury. Tokio poprawia relacje dyplomatyczne, zacieśnia sojusze i zapewnia partnerów, że krytyczny ruch danych ominie chińskie sieci nadzoru.

Su Tzu-yun, dyrektor w tajwańskim Instytucie Badań nad Obroną Narodową i Bezpieczeństwem, powiedział gazecie „Lianhe Zaobao”, że okablowanie mórz staje się częścią polityki globalnych bloków. Stany Zjednoczone starają się wykluczyć z gry Pekin, wykorzystując do tego sieć swoich sojuszników i partnerów.

Tokio pozycjonuje się jako zaufany, demokratyczny dostawca infrastruktury. Poprawia więzi dyplomatyczne, zacieśnia sojusze i zapewnia partnerów, że krytyczny ruch danych ominie chińskie sieci nadzoru.

Stany Zjednoczone wraz z Japonią, Australią i Nową Zelandią wzmacniają sieć infrastruktury optycznej w rejonie zachodniego i południowego Pacyfiku. Celem jest przeciwdziałanie chińskiej dominacji na „cyfrowych autostradach” tej części świata.

Z kolei Chiny wykorzystują swoją przewagę kosztową, aby zdobywać rynki Globalnego Południa.

Prof. Wang Yiwei, szef Instytutu Spraw Międzynarodowych na Chińskim Uniwersytecie Ludowym, podkreślił w rozmowie z singapurskim dziennikiem, że światowy Internet trudno w pełni podzielić na dwa systemy.

„Gdy wjeżdża się do konkretnego kraju, można mówić o suwerenności cyfrowej, suwerenności treści lub suwerenności infrastruktury. Ale globalnie to ciągle jedna sieć, internet nie ma granic” – stwierdził.

W jego opinii Chiny, konkurując na rynku podmorskich światłowodów, stały się zagrożeniem dla dominacji zachodnich firm i ich interesów komercyjnych.

Pekin subsydiuje

To zagrożenie ma konkretną nazwę: HMN Technologies. To firma, która wcześniej była znana jako Huawei Marine Networks. W 2020 r. przejął ją prywatny, ale silnie powiązany z chińskim rządem koncern Hengtong.

Według australijskiego ośrodka Lowy Institute w ciągu dekady firma ułożyła około 60 tys. km podmorskich instalacji i zrealizowała 108 projektów. Uczyniło to z chińskiego przedsiębiorstwa czwarty pod względem wielkości podmiot na światowym rynku. Ustępuje tylko amerykańskiemu SubComowi, francuskiemu Alcatel Submarine Networks i wspomnianemu japońskiemu NEC.

Niemiecki think tank Merics zwraca uwagę, że to silnie subsydiowany gracz, który prawdopodobnie otrzymuje finansowanie z chińskich banków rozwojowych. W efekcie jest w stanie składać oferty znacznie tańsze niż konkurenci.

Zachodnie agencje wywiadowcze i think tanki wskazują jednak na ryzyko. Wbudowane w chińskie systemy przesyłu informacji „tylne drzwi” mogłyby umożliwić Pekinowi dostęp do wrażliwych danych.

Warto wiedzieć

Rynkowy boom

Singapurski dziennik „Lianhe Zaobao” wskazuje, że rynek transoceanicznych kabli do końca br. ma być wart około 20 mld dolarów. Do 2034 r. może urosnąć do 55 mld dolarów, na co wpływa zapotrzebowanie wynikające z ekspansji zastosowań AI.

Według firmy badawczej TeleGeography wartość nowych systemów kablowych, które mają wejść do użytku w latach 2026-2029, przekracza 16 mld dolarów.

– Z wyjątkiem kilku anomalnych lat nie widzieliśmy takiego poziomu inwestycji w infrastrukturę kabli podmorskich od 2000-2001 r. i to nie słabnie – powiedział w maju Paul Brodsky, menedżer w TeleGeography, cytowany przez serwis technologiczny Fierce Network.

Alex Aime, wiceprezes Mety odpowiedzialny za inwestycje sieciowe, zwrócił uwagę w stacji CNBC, że choć większość ludzi, myśląc o sztucznej inteligencji, łączy ją z centrami danych i mocą obliczeniową, to bez łączności między centrami danych mamy do czynienia „po prostu z bardzo drogimi magazynami”. Łączność tę umożliwiają właśnie światłowody.

XYZ, TeleGeography, Lianhe Zaobao, CNBC

Państwowy kapitał wysokiego ryzyka

Kluczowym narzędziem japońskiej strategii jest Japan ICT Fund, czyli JICT – fundusz publiczno-prywatny powołany w 2015 r. Jego zadaniem jest ograniczanie ryzyka ponoszonego przez japońskie korporacje przy realizacji dużych projektów infrastrukturalnych. Fundusz zapewnia im rządowy kapitał na przedsięwzięcia kosztowne, złożone i obarczone wysokim ryzykiem.

Fundusz zadeklarował do 73 mln dolarów finansowania dla wspomnianego kabla Intra-Asia Marine. Już w 2017 r. uczestniczył w pierwszym projekcie zagranicznym. Chodziło o instalację linii światłowodowej Hongkong–Guam, która miała omijać newralgiczne i podatne na spory obszary Morza Południowochińskiego.

JICT koordynuje również inwestycje z partnerami z grupy Quad – Stanami Zjednoczonymi, Australią i Indiami. Razem oferują krajom rozwijającym się alternatywne finansowanie, które ma ograniczyć ich zależność od infrastruktury cyfrowej finansowanej przez Chiny.

Łańcuch dostaw pod lupą

Tokio nie ogranicza się do finansowania nowych projektów – sprawdza też, w jakim stopniu japońska infrastruktura jest zależna od Chin. We wrześniu rząd zlecił zbadanie, czy krajowe firmy zajmujące się instalowaniem i serwisowaniem kabli podmorskich korzystają z komponentów zza Wielkiego Muru. Wcześniej, w kwietniu 2025 r., ministerstwo gospodarki, handlu i przemysłu zadeklarowało, że włączy podmorskie światłowody do polityki bezpieczeństwa ekonomicznego.

Równolegle Japonia zacieśnia współpracę technologiczną z Unią Europejską. W kwietniu ogłoszono porozumienie o wspólnych działaniach na rzecz ochrony, układania i utrzymania kabli podmorskich. Firmy NEC i NTT z sukcesem przetestowały również nowatorską technologię kabli wielordzeniowych. Mogą przesyłać nimi setki terabitów danych na odległość prawie 7,3 tys. km. To dowód, że Japonia jest w stanie utrzymać przewagę technologiczną i pozostać silnym konkurentem dla Chin w miarę wzrostu wymagań dotyczących mocy obliczeniowej AI.

Główne wnioski

  1. Japonia zaczęła traktować podmorskie kable światłowodowe jako instrument swojej polityki bezpieczeństwa gospodarczego. Nowa strategia obejmuje finansowanie publiczne, kontrolę łańcuchów dostaw i dyplomację technologiczną. Celem jest ograniczenie wpływu Chin i ich subsydiowanych przedsiębiorstw na krytyczną infrastrukturę cyfrową.
  2. Boom inwestycyjny wywołany popytem na AI zmienił skalę i tempo rywalizacji. Zmusił tradycyjnych graczy telekomunikacyjnych do dzielenia rynku z funduszami, firmami leasingowymi i big techami. Wartość nowych światłowodów planowanych na lata 2026-2029 przekracza 16 mld dolarów. Poziom inwestycji w tę infrastrukturę nie był tak wysoki od czasu boomu internetowego w latach 2000-2001.
  3. Mimo przewagi technologicznej i przemysłowej Japonia ma niewystarczającą flotę do układania i naprawy kabli. Zwiększa to jej zależność od chińskich statków i stoczni. To ryzyko, które w razie regionalnego konfliktu mogłoby się okazać krytyczne nie tylko dla Japonii, ale także dla Tajwanu oraz państw zależnych od jej zdolności naprawczych. Eksperci wskazują, że na wypadek konfliktu z Chinami Tokio powinno zbudować system obejmujący nadzór, odstraszanie i odbudowę zniszczonej infrastruktury, a także alternatywne drogi komunikacji.