Producenci AGD chcą wyrównania szans. Proszą o pięć rzeczy. „Nie chodzi o subsydia”
Europejska branża AGD walczy w Brukseli o swoją przyszłość. Europosłowie podpisali pięciopunktowe memorandum. Stojący za inicjatywą europoseł Dariusz Joński jeszcze w czerwcu chce spotkać się w tej sprawie z przewodniczącą Ursulą von der Leyen.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Czego oczekuje branża AGD.
- Co ogranicza jej konkurencyjność.
- Jakie kolejne działania zapowiadają przedstawiciele branży.
23 czerwca w Parlamencie Europejskim podpisano memorandum, które ma zwiększyć konkurencyjność branży AGD. Inicjatorem był Dariusz Joński, europoseł Platformy Obywatelskiej. Memorandum to dokument przyznający, że sektor ma strategiczne znaczenie dla Unii Europejskiej. Europosłowie, którzy go podpisali, będą się starali zwrócić uwagę Brukseli na problemy producentów sprzętu gospodarstwa domowego.
– Manifest podpisało już kilkunastu europosłów z Polski, Włoch i Niemiec, czyli krajów, w których sektor AGD odgrywa istotną rolę. Okazuje się jednak, że nie jest to warunek poparcia. Manifest podpisują także europosłowie z innych państw, ponieważ wspierają ideę „Made in Europe”. Wszyscy widzimy, co robią Chińczycy. Od 1 lipca ma obowiązywać opłata w wysokości 3 euro od przesyłek z Chin. Miała ona ograniczyć zalew europejskiego rynku towarami z platform takich jak Temu czy Shein. Tymczasem słyszymy, że rząd Chin zapowiedział, że ceny produktów nie wzrosną. Oznacza to, że będzie subsydiował koszty wysyłki. Dlatego musimy chronić unijny przemysł, w tym sektor AGD. Polska jest europejskim liderem w produkcji AGD. W przyszłym tygodniu chcemy manifest przekazać przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen – mówi Dariusz Joński.
Pięć punktów, które uratują branżę
Memorandum składa się z pięciu punktów.
1. Rozszerzenie mechanizmu CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism) na wszystkie artykuły gospodarstwa domowego.
Mechanizm CBAM ma wyrównać konkurencyjność europejskich producentów surowców (stal, cement, aluminium), którzy ponoszą koszty emisji CO2 z ich azjatyckimi rywalami. Dlatego importowane do UE surowce są objęte dodatkową opłatą. Komisja Europejska zgodziła się od 2028 roku objąć opłatą CBAM import wybranych produktów. Z AGD wybrała trzy: lodówki, suszarki do ubrań i pralki. Nie wiadomo, na jakiej zasadzie dokonała wyboru. Branża apeluje, by była to pełna lista.
2. Wprowadzenie dobrowolnej etykiety „Made in EU”.
3. Zablokowanie kolejnych środków chroniących producentów stali.
Od 1 lipca br. cło na importowaną do UE stal urośnie z 25 do 50 proc. Natomiast kontyngent nieobjętego cłem surowca wynoszący 36 mln ton spadnie o 40 proc.
4. Wycofanie się z propozycji podniesienia opłaty za niezebrane elektrośmieci.
W ostatnie wakacje w siedmioletnim planie budżetowym UE na lata 2028-2034 Komisja Europejska zaproponowała zwiększenie wpływów dzięki opłatom liczonym od niezbieranego e-odpadu (WEEE, waste of electric and electrical equipment). Zamierza zwiększyć obowiązek zbiórki z obecnych 65 do 100 proc. masy sprzętu wprowadzanego na rynek. Za każdy kilogram niezbieranego WEEE firmy już dziś płacą 50 gr, a stawka ma wzrosnąć do 2 zł. Komisja zakłada, że w ten sposób zwiększy wpływy do budżetu o ok. 15 mld euro rocznie. Zebranie 100 proc. wymaganych e-odpadów jest nierealne.
5. Wsparcie inwestycji w modernizację, automatyzację, dekarbonizację i elektryfikację produkcji.
Gwoździe do trumny branży
– Cieszę się, że memorandum określa bardzo ważne i konkretne cele legislacyjne. Mam nadzieję, że zostaną one szybko osiągnięte – komentuje Konrad Pokutycki, prezes BSH w Polsce, który ma sześć fabryk (w Łodzi, Wrocławiu i Rzeszowie).
Jego zdaniem szczególnie istotna jest naprawa mechanizmu CBAM.
– W obecnym kształcie mechanizm ten obejmuje głównie materiały, a nie wszystkie gotowe produkty. W efekcie europejski producent ponosi dodatkowe koszty związane z zakupem stali, aluminium czy cementu, podczas gdy importer gotowych urządzeń spoza UE nie mierzy się z analogicznymi obciążeniami – mówi Konrad Pokutycki.
Dodaje, że nie należy wprowadzać planowanych wyższych ceł na stal, która jest kluczowym surowcem dla naszej branży, a której w Europie po prostu brakuje. Konieczna jest też weryfikacja planu zaostrzenia obowiązku zbierania zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego. Proponowany poziom 100 proc. masy aktualnie sprzedawanego sprzętu jest nierealny.
– Kilkanaście lat temu wprowadzaliśmy na rynek mniejszą liczbę urządzeń niż obecnie – mówi prezes BSH w Polsce.
Dlaczego chińskie firmy wygrywają
Problemów w AGD nie brakuje. Mająca ponad 100 lat tradycji branża tworzy rynek wartości ok. 100 mld euro rocznie. To jednak Chiny są dziś największym hubem produkcyjnym sprzętu AGD i odpowiadają za 22 proc. globalnej sprzedaży. W Europie już prawie co drugie urządzenie pochodzi z Chin.
– Ta mocna pozycja nie jest jedynie efektem niższych kosztów czy wyższej produktywności. Z badania OECD z 2024 roku wynika, że chiński eksport AGD rośnie również dzięki rządowemu wsparciu. Jest ono sześciokrotnie wyższe niż w UE i trzykrotnie wyższe niż w USA – mówi Robert Stobiński, prezes Amiki, który uczestniczył w spotkaniu w Brukseli i mówił o problemach branży.
Amica to największy polski producent sprzętu AGD. W fabryce we Wronkach produkuje kuchnie wolnostojące, piekarniki do zabudowy i płyty grzejne. Sprzedaje też pozostałe kategorie małego i dużego AGD.
Europejscy producenci przegrywają z chińską konkurencją.
– Europa wybrała drogę regulacji, by wspierać konkurencyjność przemysłu. Niestety ich nadmiar oraz skomplikowanie powodują wzrost kosztów i w efekcie nie wzrost, lecz spadek konkurencyjności. Z drugiej strony, przemysł chiński ma wsparcie rządu, prostą i przede wszystkim trwałą politykę jego rozwoju, umożliwiającą wzrost skali. Nie zapominajmy też o nierynkowym kursie juana. Jeśli nic się nie zmieni, sektorowi grozi mocne ograniczenie, innowacje będą powstawać gdzie indziej, a Europa będzie zależna od zewnętrznych dostawców – ostrzega Robert Stobiński.
Jak wyrównać szanse
Robert Stobiński wspiera postulaty memorandum, które wyrównają szanse europejskich producentów.
– Po pierwsze, jeśli produkt jest sprzedawany w Europie, musi spełniać te same wymogi co sprzęt produkowany tutaj. Ten wymóg musi być egzekwowany. Po drugie, musimy uprościć regulacje. Niestety, do tej pory UE chciała wzmacniać konkurencję przez wprowadzanie kolejnych przepisów. Regulacje, zamiast wspierać, utrudniają konkurencyjność, bo powodują, że musimy ponosić wyższe koszty. Po trzecie, sektor AGD potrzebuje wsparcia jako sektor strategiczny. Europa ma technologię, marki i wszystkie cechy, by być światowym liderem. Musi tylko grać tymi samymi kartami co konkurencja. Dlatego nie można dopuścić, aby zamykały się kolejne fabryki. Nie możemy przegrać tej bitwy – mówi Robert Stobiński.
Dodaje, że wydarzenia geopolityczne zniechęcają konsumentów i powodują, że zamiast rosnąć, rynek cofnął się i pozostaje na poziomie z 2019 roku. Dlatego rozwiązaniem mogłyby być działania wzmacniające popyt.
– Dobrymi przykładami są Portugalia, Grecja czy Węgry. Wprowadzenie dotacji dla konsumentów kupujących nowy sprzęt AGD, ale ten produkowany w Europie, korzystnie wpłynęłoby nie tylko na europejski przemysł, ale także na niższe zużycie energii, obniżając je nawet o kilkadziesiąt procent – mówi prezes Amiki.
Zamknięte fabryki, ograniczona produkcja
W zeszłym roku w Polsce zamknięto pięć fabryk AGD. Zrobił to m.in. turecki koncern Beko, który w 2024 roku przejął Whirlpool EMEA. Zamknął fabrykę w Łodzi (kuchenek i suszarek) i we Wrocławiu (lodówek). Pod koniec 2025 roku fabryka LG Electronics Wrocław zakończyła produkcję lodówek. Samsung Electronics Manufacturing mocno tnie produkcję w fabryce pralek i lodówek we Wronkach. Jesienią 2025 r. BSH poinformował o zamknięciu fabryki pralek, piekarników i okapów w niemieckich Nauen i Bretten. Szwedzki Electrolux ogłosił w kwietniu, że do końca roku zamknie węgierską fabrykę w Jászberény zatrudniającą 600 osób. Produkuje tam lodówki do zabudowy i wolnostojące. Restrukturyzuje też fabryki poza Europą. Turecki Vestel przeżywa również problemy. Pod koniec 2025 roku upadła grupa Brandt, która była ostatnim francuskim producentem AGD. Również w ubiegłym roku chińska Midea kupiła hiszpańską firmę Teka.
– Rynek nie wygląda optymistycznie, ale my utrzymujemy nasze udziały, a w niektórych krajach – w Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i Polsce – zwiększamy. Jeśli rynek odbije, nasz wzrost powinien być proporcjonalnie wyższy – mówi prezes Amiki.
Polska firma korzysta też na problemach tureckiego Vestela.
– Wielu byłych klientów tej firmy zwraca się teraz do nas, szczególnie we Francji i Hiszpanii, ale także w Danii. W 2025 roku większość naszych europejskich konkurentów poniosła straty lub miała wyniki bliskie zera. Amica wypracowała zysk brutto ponad 40 mln zł. Pierwszy kwartał tego roku też był bardzo dobry i pracujemy intensywnie, aby na trwałe utrzymać pozytywne trendy wynikowe – mówi Robert Stobiński.
Pierwszy krok
Przedstawiciele branży cieszą się z memorandum.
– To silny sygnał wysyłany do innych posłów, krajów członkowskich, ale przede wszystkim do Komisji UE. Chodzi o pokazanie niebezpiecznych trendów gospodarczych oraz zwrócenie uwagi na strategiczne znaczenie pozostawienia w Europie produkcji AGD – mówi Wojciech Konecki, prezes APPLiA Polska, związku producentów AGD i HVAC.
Przyznaje jednak, że to dopiero początek.
– Traktujemy to jako początek i pewną iskrę, która zainicjuje nową dyskusję, ale przede wszystkim twarde decyzje. Zainteresowanych są setki tysięcy zatrudnionych w branży oraz 200 mln gospodarstw domowych, które użytkują nowoczesne i energooszczędne AGD. Przy tak poważnym zaangażowaniu wpływowych posłów szanse na zmiany są bardzo duże – uważa Wojciech Konecki.
Podobnie sądzi szef BSH.
– Te działania są bardzo ważne, ale to dopiero pierwszy krok, ponieważ to rozwiązywanie problemów, które sami sobie w Europie stworzyliśmy. Następnie powinniśmy wdrożyć dalej idące środki. Warto rozważyć ukierunkowane działania chroniące całe wrażliwe sektory. Dlatego cenną inicjatywą jest „Industrial Accelerator Act”, którym należy objąć również inne gałęzie przemysłu, nie tylko branżę motoryzacyjną. Warto też na różne sposoby wspierać inwestycje w lokalizowanie w Europie produkcji kluczowych komponentów – uważa Konrad Pokutycki.
Główne wnioski
- 23 czerwca w Parlamencie Europejskim podpisano memorandum mające zwiększyć konkurencyjność europejskiej branży AGD. Inicjatorem dokumentu był europoseł Dariusz Joński, a jego sygnatariuszami zostali europosłowie m.in. z Polski, Niemiec i Włoch. Dokument podkreśla strategiczne znaczenie sektora AGD dla gospodarki UE oraz ma zwrócić uwagę Komisji Europejskiej na problemy producentów zmagających się z rosnącą konkurencją, szczególnie ze strony Chin.
- Memorandum zawiera pięć głównych postulatów: rozszerzenie mechanizmu CBAM na wszystkie produkty AGD, wprowadzenie etykiety „Made in EU”, rezygnację z dalszego zaostrzania ochrony rynku stali, wycofanie planów podwyższenia opłat za niezebrane elektrośmieci oraz wsparcie inwestycji w modernizację i dekarbonizację produkcji. Przedstawiciele branży argumentują, że obecne regulacje zwiększają koszty europejskich producentów, podczas gdy konkurenci spoza UE często nie ponoszą podobnych obciążeń.
- Producenci AGD wskazują, że chińskie firmy korzystają z silnego wsparcia państwa, co pozwala im skutecznie konkurować cenowo na rynku europejskim. Jednocześnie w Europie zamykane są fabryki, a produkcja jest ograniczana, co budzi obawy o przyszłość sektora. Zdaniem przedstawicieli branży memorandum jest ważnym pierwszym krokiem, który może doprowadzić do zmian legislacyjnych chroniących miejsca pracy, inwestycje oraz europejską produkcję AGD.

