Dziwny dopingowy przypadek mistrzyni Wimbledonu. Zamiast testu wybrała spacer z psem
Marketa Vondrousova mówi, że nie zgodziła się na test antydopingowy, bo kontroler odwiedził ją „po godzinach”, a ona chciała walczyć o szacunek dla sportowców. Wychodząc z psem, podpisała odmowę. I została zawieszona na… cztery lata. – Nie byłam sobą – tłumaczy dzisiaj.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak wyglądała kontrola dopingowa, której odmówiła Marketa Vondrousova.
- Co napisała na Instagramie Vondrousova, gdy kontroler czekał przed jej domem.
- Dlaczego czeska tenisistka została zawieszona aż na cztery lata.
Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się jasne: skoro Marketa Vondrousova nie zgodziła się na test antydopingowy i podpisała odmowę, to znaczy, że spożyła zakazaną substancję. Bo kto „czysty” zdecydowałby się na taki krok, wiedząc, że grozi za to czteroletnia dyskwalifikacja?
Ale gdy przyglądamy się sprawie, to nie możemy całkowicie wykluczyć również takiego scenariusza, w którym Czeszka niczego nie brała, lecz po prostu bardzo zdenerwowała się na organizacje antydopingowe i pomyślała w stylu: „Jakoś się wybronię, ale na pewno nie będę tańczyć tak, jak mi zagrają. Żadnego nachodzenia wieczorem”.
Nie tylko ona w ostatnim czasie zdradziła nieznajomość dopingowego prawa – także niektórzy ludzie ze świata tenisa przy tej okazji wyrazili zdziwienie, że kontrolerzy mogą zapukać do drzwi sportowców w nieszablonowych godzinach. Zwłaszcza po sezonie.
Jak wygląda system testów
„Nieszablonowe godziny” w tym przypadku oznaczają pory dnia inne niż te, które w specjalnym systemie zaznaczają sportowcy – mają obowiązek zgłaszania swoich adresów i podawania okienka godzinowego, w którym można ich zastać w danym miejscu. Ponadto do Vondrousovej kontroler zadzwonił grudniowym wieczorem, czyli po zakończeniu sezonu. Może również to Czeszka uznała za „nieszablonową porę”? Sporo mówiła o tym, że takie najścia – po sezonie, w grudniu i wieczorem – to naruszanie prywatności. Poparło ją kilkoro tenisistek i tenisistów. Serena Williams uważa, że to wycieńczające, że tenisiści muszą na każdy dzień zaplanować godzinne okienko i wpisać je do systemu.
– Zanim przejdę do analizy poruszanego przez pana aspektu sprawy, muszę podkreślić jedną rzecz. Odmowa kontroli nie oznacza automatycznie, że zawodnik stosował doping. Nie jest to pozytywny wynik badania. Jest to jednak odrębne i bardzo poważne naruszenie przepisów antydopingowych, ponieważ uniemożliwia przeprowadzenie kontroli i ustalenie, czy do naruszenia doszło – zaczyna wyjaśniać dr Michał Rynkowski, dyrektor Polskiej Agencji Antydopingowej (POLADA).
Następnie przechodzi do zarzutów czeskiej tenisistki dotyczących „niewłaściwej” pory kontroli.
– Jeśli uznała, że kontrole o takich porach są niewłaściwie, to oczywiście nie ma racji. Wskazane przez sportowca okno dostępności nie jest jedynym momentem, w którym kontrola antydopingowa może zostać przeprowadzona. Zawodnicy mogą być kontrolowani zarówno w trakcie sezonu, jak i poza sezonem; w trakcie zawodów oraz poza zawodami. Nieprzewidywalność kontroli jest jednym z fundamentów skutecznego systemu antydopingowego. Nielegalne wspomaganie nie musi następować w dniu zawodów. W wielu przypadkach ryzyko stosowania zakazanych substancji lub metod może pojawiać się właśnie w okresach przygotowawczych, poza sezonem startowym – mówi dr Michał Rynowski.

Marketa Vondrousova i jej kontuzje
Początkowo Marketa Vondrousova pisała właśnie o naruszaniu prywatności, a także o tym, że bardzo ciężki sezon 2025 wywołał u niej dyskomfort psychiczny. Grała mało, wycofywała się z turniejów z powodu kontuzji barku i kolana, po sezonie była przybita i szybko wpadała w złość. Nie była sobą. Mówi, że gdy usłyszała dźwięk domofonu i człowieka, który twierdził, że jest kontrolerem antydopingowym, „puściły jej nerwy”. Dziś opisuje, że również przypomniała sobie wówczas o sytuacji swojej rodaczki, wielkiej tenisowej mistrzyni Petry Kvitovej, która w 2016 r. została zaatakowana nożem we własnym domu przez złodzieja. Skończyło się to dla niej poważną kontuzją ręki. Atak nastąpił po sezonie, też w grudniu.
– Sportowiec ma prawo oczekiwać profesjonalnego zachowania kontrolera, jasnej identyfikacji i poszanowania jego godności. Jeżeli ma wątpliwości co do tożsamości kontrolera, powinien korzystać z procedur weryfikacji. Nie powinien jednak przerywać procesu kontroli ani odmawiać pobrania próbki bez wyjątkowo poważnego i uzasadnionego powodu. Kilka dni temu tenisowa agencja antydopingowa opublikowała film, w którym sprawę wyjaśnia głębiej. I ten film nie stawia czeskiej tenisistki w najlepszym świetle – mówi dr Michał Rynkowski.
Marketa Vondrousova wychodzi z psem
W filmie słyszymy, że wizyta istotnie miała miejsce wieczorem, o godzinie 20. A także to, że Vondrousova od razu, przez domofon, wyraziła sprzeciw wobec takiej pory testu. W systemie zaznaczyła inną godzinę dostępności. Niezadowolenie wyraziła również publicznie – na swoim koncie na Instagramie szybko zamieściła wpis i zdjęcie kontrolera, którego widziała przez kamerę.
– Czy to normalne, że kontrolerzy mogą poza naszym okienkiem godzinowym wejść do nas do mieszkania i czekać, aż się wysikamy? Tu nie chodzi o unikanie testu, ale o szacunek dla nas – pisała tamtego wieczoru Vondrousova na Instagramie.
Wracamy tu do naszej teorii – może naprawdę, nie znając dokładnie przepisów i nie wierząc w rygor kar, po prostu „wkurzyła się” na władze antydopingowe? Niektórzy kibice piszą też dość cynicznie: „Jeśli Vondrousova coś wzięła, to przecież mogła w ogóle nie odpowiadać na sygnał domofonu. Jeden taki przypadek jeszcze nie skutkuje karą. Był wieczór, mogła się obronić tym, że spała”.
Zgodnie z informacjami z krótkiego filmiku, Vondrousova dzwoniła także do swojego agenta, gdy kontroler czekał pod drzwiami. W końcu powiedziała, że nie zgadza się na test. I chwilę później wyszła z psem na spacer. Wtedy – zgodnie z informacjami z filmiku (nagrania nie ma) – usłyszała, co jej grozi za odmowę poddania się badaniu. Niemniej – podpisała taką odmowę.
Dlaczego aż cztery lata?
Możemy zapytać, gdy dziś w swojej obronie wspomina atak nożownika na Petrę Kvitovą: dlaczego wyszła z psem, mając takie obawy? (Ale może dotyczyły one tylko sytuacji wewnątrz mieszkania...?)
– Podpisanie odmowy sprawia, że sytuacja tenisistki staje się bardzo trudna w kontekście odwołania się od kary. Zawodnik, który odmawia kontroli, musi liczyć się z tym, że będzie musiał wskazać wyjątkowe okoliczności uzasadniające taką decyzję. To bardzo trudne, ponieważ przepisy antydopingowe są w tym zakresie rygorystyczne. Ich celem jest ochrona systemu przed sytuacjami, w których sportowiec mógłby uniknąć badania wtedy, gdy wynik mógłby być dla niego niekorzystny – wyjaśnia dr Michał Rynkowski.
Zapytany o to, czy kara aż czterech lat zawieszenia za odmowę testu nie jest zbyt duża, szef POLADA odpowiada krótko.
– Gdyby odmowa była traktowana łagodniej niż pozytywny wynik, system kontroli straciłby skuteczność. A dlaczego cztery lata? To cykl olimpijski. Taka kara sprawia, że ci, którzy jej podlegają, nie są w stanie wrócić na igrzyska – kończy dr Michał Rynkowski.
W niedzielę Marketa Vondrousova kończyła 27 lat, na Instagramie wstawiła swoje zdjęcie z dzieciństwa, podpisując je słowami: „Do mniejszej wersji mnie… Nie masz pojęcia, co Cię czeka (…) Ale znajdziesz siłę, o którą nigdy siebie nie podejrzewałaś”.

Fot. Marketa Vondrousova/Instagram
Główne wnioski
- Marketa Vondrousova to czeska tenisistka, która w 2023 r. wygrała Wimbledon. Pod koniec czerwca została zawieszona na cztery lata za to, że nie poddała się kontroli antydopingowej.
- Vondrousova podczas kontroli wyrażała niezadowolenie z faktu, iż ma być badana o godzinie innej niż ta, którą wpisała do specjalnego systemu. Do niego sportowcy wpisują pory, o których są dostępni każdego dnia.
- Dr Michał Rynkowski, dyrektor Polskiej Agencji Antydopingowej, mówi, że każdy sportowiec należący do systemu musi liczyć się z badaniem o porze innej niż ta, którą wpisał. Pozostaje pytanie, czy Vondrousova na pewno o tym wiedziała. Gdy kontroler zadzwonił do jej drzwi w grudniu ubiegłego roku o godzinie 20, szybko napisała na Instagramie, że takie wizyty to brak szacunku dla sportowców. A może los sprawił, że kontrola nastąpiła akurat wtedy, gdy wynik testu mógłby okazać się pozytywny?


