Polacy rozwiązali problem, z którym nie radzą sobie służby zdrowia. Zdobyli kontrakt na 15 mln dolarów
Polski startup Feyenally stworzył technologię, która w prosty sposób wykrywa problemy ze wzrokiem. Bez konieczności wizyty w wyspecjalizowanych gabinetach. Właśnie pozyskał wielki kontrakt w Ghanie, ale szykuje się do mocnego rozwoju w USA i Polsce.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak polski startup zdobył kontrakt wart 15 mln dolarów i dlaczego Ghana stała się pierwszym krajem dla jego szerokiego wdrożenia.
- W jaki sposób zwykły smartfon może pomóc wykrywać problemy ze wzrokiem u milionów osób pozbawionych dostępu do specjalistycznej opieki.
- Dlaczego afrykański projekt może otworzyć Feyenally drogę do dalszej ekspansji oraz współpracy z dużymi partnerami na rynku amerykańskim.
Polski startup Feyenally rozpoczyna komercyjne wdrożenie swojej technologii w Ghanie. Kontrakt zawarty wraz z firmą AccessPlus ma wartość 15 mln dolarów i obejmuje wykonanie 6,5 mln badań wzroku. Oficjalna inauguracja projektu odbyła się w Akrze, stolicy Ghany, z udziałem ministra zdrowia Ghany oraz przedstawicieli tamtejszego systemu ochrony zdrowia.
Feyenally wdraża tam rozwiązanie Eye Focus, czyli aplikację do przesiewowego badania wzroku. Narzędzie działa na smartfonie i w kilka minut pozwala sprawdzić ostrość widzenia, widzenie barw oraz pole widzenia. Po badaniu użytkownik otrzymuje raport, który może przekazać specjaliście.
Wdrożenie w Ghanie to tylko kolejny, praktyczny etap rozwoju startupu. Firma ma już amerykański patent i zbiera pieniądze w ramach rundy seed – zdradza Piotr Kruszyński, jeden z twórców firmy.
Za projektem realizowanym w Ghanie w praktyce stoi AccessPlus, lokalny partner Feyenally. Jak wyjaśnia Piotr Kruszyński, współpraca nie była efektem jednorazowego kontaktu, lecz ponad dwuletniego procesu.
– Poznaliśmy się z AccessPlus przy okazji wydarzenia branżowego ponad dwa lata temu. Przez ten czas pracowaliśmy wspólnie nad aplikacją oraz kształtem naszej współpracy. Pracowaliśmy też razem z Optometrist Association of Ghana, które walidowało działanie naszej aplikacji – mówi Piotr Kruszyński, współzałożyciel Feyenally.
Zdaniem eksperta
Polskie medtechy rosną w siłę
Wierzymy, że to dopiero początek tego trendu. Polskie medtechy przestają być ciekawostką regionalną, a stają się realnym elementem globalnych łańcuchów innowacji w ochronie zdrowia.
„Problemem światowej okulistyki nie jest dziś brak okularów. Jest nim brak diagnostyki”
Pełnoskalowy projekt w Ghanie odpowiada na główne problemy lokalnego społeczeństwa. Kraj zamieszkiwany przez niemal 36 mln ludzi boryka się z brakiem dostępu do podstawowej diagnostyki wzroku. Ghana mierzy się z także najwyższym w Afryce odsetkiem zachorowań na jaskrę i jednym z najwyższych na świecie. Według danych tamtejszej służby zdrowia aż 90 proc. chorych nie wie o swojej chorobie, a średni wiek pacjenta w momencie pierwszej diagnozy to zaledwie 47 lat. Ludzie tracą wzrok w szczycie aktywności zawodowej, ponieważ nikt wcześniej nie wykonał u nich badania przesiewowego.
Dlatego bez badania pacjent nie wie, że potrzebuje korekcji wzroku, dalszej konsultacji albo leczenia. A liczba specjalistów połączona ze słabo rozwiniętą siecią gabinetów sprawia, że leczenie wzroku jest utrudnione.
– Największym problemem światowej okulistyki nie jest dziś brak okularów. Jest nim brak diagnostyki. Bez diagnozy ludzie nigdy nie kupią okularów, soczewek ani nie trafią na leczenie. Dlatego moim zdaniem łatwo dostępna diagnostyka jest tym, co tworzy popyt na dalszą opiekę okulistyczną – komentuje Mateusz Toporowicz, współzałożyciel Feyenally.
Zdaniem eksperta
Kto może wygrać w wyścigu
Druga sprawa to skala dostępnego kapitału. Cały polski rynek VC zbiera rocznie mniej pieniędzy, niż jedna amerykańska spółka biotechnologiczna potrafi pozyskać w jednej rundzie. W lepszej pozycji są więc rozwiązania, które tanio pokazują postęp, a software w diagnostyce jest tu w najlepszej sytuacji.
Urządzenia medyczne i biotech oczywiście mają w Polsce rację bytu, ale od pierwszego dnia muszą szukać znacznie większego kapitału. Oprogramowanie można wyskalować nakładem wielokrotnie mniejszym, lepiej dopasowanym do realiów naszego rynku.
Lokalne problemy szansą do rozwoju polskiej technologii
Ghana mierzy się z jednym z najwyższych na świecie odsetków zachorowań na jaskrę. Według danych przywoływanych przez spółkę nawet 90 proc. chorych nie wie o swojej chorobie, a średni wiek pacjenta w momencie pierwszej diagnozy to 47 lat. To oznacza, że wiele osób zaczyna tracić wzrok w okresie najwyższej aktywności zawodowej, często bez wcześniejszego badania przesiewowego.
Feyenally chce rozwiązywać ten problem nie przez budowę klasycznej sieci gabinetów, lecz przez przeniesienie części diagnostyki na urządzenia, które są już dostępne. Pierwszym etapem w Ghanie jest Eye Focus. Kolejnym ma być wdrożenie flagowej technologii spółki, czyli obiektywnego badania wzroku opartego na sztucznej inteligencji. System ma analizować zdjęcia oka wykonane kamerą telefonu, bez dodatkowego specjalistycznego sprzętu i bez wizyty w gabinecie.
– Pokazujemy, że diagnostyka wzroku nie wymaga drogiego sprzętu ani infrastruktury. Wystarczy smartfon. To zmienia zasady gry w krajach, w których tradycyjny model opieki okulistycznej nigdy nie miał szans zadziałać na dużą skalę – mówi Piotr Kruszyński.
Warto wiedzieć
Jak działa technologia Feyenally
Feyenally rozwija technologię mobilnej diagnostyki wzroku, która ma przenieść część badań przesiewowych z gabinetu do smartfona. Flagowe rozwiązanie spółki, eyeTEST, ma wykorzystywać aparat telefonu oraz algorytmy uczenia maszynowego do obiektywnej analizy zdjęć oka i określania parametrów wady refrakcji, takich jak sfera, cylinder i oś. To dane potrzebne m.in. do doboru korekcji okularowej lub soczewek. W Ghanie wdrażany jest jednak pierwszy, prostszy etap technologii: aplikacja Eye Focus. Pozwala ona przeprowadzić podstawowy screening wzroku, obejmujący ostrość widzenia, widzenie barw i pole widzenia. Po badaniu użytkownik otrzymuje raport, który może przekazać specjaliście. Rozwiązanie nie zastępuje pełnej diagnozy okulistycznej, ale ma pomóc wychwycić osoby wymagające dalszego badania — zwłaszcza tam, gdzie dostęp do optometrystów i okulistów jest ograniczony.
Będzie ekspansja w Afryce
Stąd wsparcie lokalnego ministerstwa zdrowia. Dla Feyenally to również wejście na rynek, który może otworzyć drogę do kolejnych państw Afryki Zachodniej. Spółka wskazuje, że pierwszy etap projektu może być rozszerzony m.in. o Nigerię, Liberię, Sierra Leone i Wybrzeże Kości Słoniowej. Skala potencjalnego rynku jest duża: Afryka ma ponad 1,5 mld mieszkańców, a setki milionów osób nie mają regularnego dostępu do badań wzroku.
– Szukaliśmy technologii, która pozwoli zwiększyć dostęp do badań na skalę całego kraju. Feyenally daje nam możliwość dotarcia do osób, które wcześniej pozostawały poza systemem ochrony zdrowia. Reakcja instytucji publicznych i środowiska medycznego pokazała nam, że właśnie takich rozwiązań rynek potrzebował – mówi Kelvin Boateng, CEO AccessPlus, partnera Feyenally w Ghanie.
Zdaniem eksperta
Wyzwaniem jest komercjalizacja
Bardzo często polskie startupy aktywnie poszukują zagranicznych partnerów, licząc na szybszą komercjalizację i dostęp do nowych rynków. Ze względu na trudniejsze warunki wdrażania innowacji w Polsce założyciele już na wczesnym etapie rozwoju projektu analizują możliwości ekspansji międzynarodowej. Zagraniczni partnerzy potrafią natomiast dostrzec na naszym rynku prawdziwe technologiczne perełki, które mimo wysokiej jakości nie zawsze mają w Polsce prostą drogę do szerokiego wdrożenia. Ostatecznie decydują – jakość rozwiązania, gotowość danego rynku do jego zakupu i wykorzystania.
Jak rozwija się Feyenally
Feyenally to dzieło dwóch znanych, polskich przedsiębiorców. Piotr Kruszyński przez lata pracował w firmach doradczych, po czym w 2017 r. wszedł do zarządu a od 2019 r. objął funkcję prezesa Pizzaportal.pl. Mateusz Toporowicz stworzył z kolei Gepetto – markę okularów – w który zaangażował się również Piotr Kruszyński. Marka została sprzedana do wokularach.pl. Mateusz Toporowicz wcześniej stworzył zaś dwa inne startupy.
Firma operacyjnie działa pod nazwą Feyenally Inc. i jest zarejestrowana w stanie Delaware w USA. Startup był wspierany przez legendarny, amerykański akcelerator Techstars. Pod koniec ubiegłego otrzymał pieniądze z funduszu VC należącego do Techstars, ale także od firmy Kaiser Permanente.
– Jesteśmy w trakcie zbierania rundy seed o wartości 2,5 mln dolarów. Techstars oraz Kaiser Permanente weszli jako inwestorzy pod koniec ubiegłego roku – komentuje Piotr Kruszyński.
Zdaniem eksperta
Potrzebujemy rozmachu
Czy to oznacza mniejsze szanse na globalny sukces? Niestety tak. To zwykła statystyka: im więcej projektów powstaje, tym większa szansa, że któryś z nich naprawdę wystrzeli. A u nas skala jest po prostu mniejsza.
Ale mniejsze szanse to nie to samo co brak szans. ElevenLabs pokazał, że się da i to bardzo dobrze, bo potrzebujemy takich historii. Nie tylko po to, żeby kogoś zmotywować, ale żeby zrozumieć, co naprawdę stoi za takim sukcesem i jak go powtórzyć.
I tu wszyscy: startupy, inwestorzy, instytucje odpowiedzialne za finansowanie B+R, gramy właściwie o to samo. Jesteśmy narodem pracowitym, kreatywnym i przedsiębiorczym i to naprawdę widać tam, gdzie polskim firmom udało się wejść na zagraniczne rynki.
Klienci doceniają u nas trzy rzeczy: elastyczność i realne podejście do ich potrzeb, solidność inżynierską i techniczną oraz ceny, które są konkurencyjne, ale bez odpuszczania jakości.
Czego nam brakuje? Trochę rozmachu i skuteczności na ostatniej prostej, czyli tam, gdzie trzeba domknąć temat na dużą skalę. Ale to przyjdzie z czasem, razem z kolejnymi sukcesami, które zbudują nam pewność siebie i doświadczenie.
Ghana to dopiero początek
Firma nie generuje jeszcze przychodów.
– Jesteśmy pre-revenue, ale spodziewamy się pierwszych przychodów w drugiej połowie tego roku. Nie publikujemy liczby przebadanych osób, natomiast nasz zbiór danych to tysiące zdjęć oczu prawdziwych pacjentów. W tym roku został nam przyznany patent na nasze rozwiązanie w USA – dodaje Piotr Kruszyński.
Ghana i Afryka nie jest jedynym kierunkiem rozwoju. Feyenally koncentruje się również na rynku amerykańskim, gdzie prowadzi rozmowy z partnerami z sektora ochrony zdrowia. W trzecim kwartale spółka ma rozpocząć pilotaż z Kaiser Permanente. Równolegle firma myśli o rozwoju na polskim rynku. Współpracuje już z dwoma dużymi podmiotami.
Zdaniem eksperta
O przewadze nie decyduje adres startupu
Z naszych rozmów prowadzonych wokół aktualnego projektu wynika, że równie ważne jak sama innowacja są bezpieczeństwo danych, wiarygodność zespołu oraz możliwość łatwej integracji z istniejącymi systemami. To właśnie te elementy najczęściej przesądzają o rozpoczęciu współpracy. Nie zapominajmy, że w Polsce powstało już wiele globalnych projektów medtech rozwijających się z sukcesem na świecie jak min.Sidly czy Infermedica.
Główne wnioski
- Polski startup Feyenally rozpoczyna największe jak dotąd komercyjne wdrożenie swojej technologii. To możliwe dzięki kontraktowi o wartości 15 mln dolarów na wykonanie 6,5 mln badań wzroku w Ghanie. Projekt realizowany wspólnie z lokalnym partnerem AccessPlus ma zwiększyć dostęp do podstawowej diagnostyki okulistycznej. Bo w Ghanie problemem jest ograniczona liczba specjalistów i słabo rozwinięta infrastruktura. Efekt? Utrudnione wykrywanie wad wzroku oraz chorób oczu.
- Model rozwijany przez spółkę opiera się na przenoszeniu części badań przesiewowych do smartfona. W pierwszym etapie wdrażana jest aplikacja Eye Focus, a w kolejnych planowane jest wykorzystanie technologii eyeTEST. Dzięki sztucznej inteligencji umożliwia analizę zdjęcia oka wykonane telefonem. Firma zakłada, że takie rozwiązanie może znacząco zwiększyć skalę diagnostyki w regionach, gdzie tradycyjna opieka okulistyczna jest trudno dostępna.
- Projekt w Ghanie ma dla Feyenally znaczenie nie tylko biznesowe, ale także strategiczne. Startup ma już patent w USA. Pozyskał także wsparcie inwestorów związanych z Techstars i Kaiser Permanente. A także prowadzi rundę finansowania seed o wartości 2,5 mln dolarów. Równolegle rozwija działalność w Stanach Zjednoczonych i Polsce. Twórcy firmy liczą, że afrykańskie wdrożenie stanie się punktem wyjścia do ekspansji na kolejne rynki.