Samsung pokazuje nowe zegarki i rozkładane smartfony. Widać wpływ rosnących cen pamięci

Samsung zaprezentował nowe rozkładane smartfony serii Fold i Flip oraz smart zegarki. W cenach urządzeń widać wpływ kryzysu na rynku pamięci, który sprawia, że elektronika staje się dużo droższa.

Całkowicie nowym urządzeniem i najciekawszym z całej serii wydaje się Galaxy Z Fold8. To ze względu na to, że koreański koncern zdecydował się zastosować nietypowe proporcje ekranu 10:16. To sprawia, że telefon przypomina trochę paszport. Jego zewnętrzny ekran ma przekątną 5,5", a po rozłożeniu dostajemy „tablet" o przekątnej 7,6". Pod maską znajdziemy mocny procesor Snapdragon 8 Elite Gen 5 for Galaxy. Do tego dostajemy 12 GB pamięci (w przypadku wersji 256 GB oraz 512 GB) oraz 16 GB przy wersji 1 TB. Do tego aparaty przednie 2x10 Mpix f/2.2 oraz tylne: główny 50 Mpix f/1.8, ultraszeroki 50 Mpix f/1.9.

Urządzenie ma kosztować od 8749 zł do 11299 zł. Dostępne będzie w czterech kolorach – białym, lawendowym, czarnym i błękitnym.

Kolejne dwa urządzenia to standardowy telefon z klapką, czyli Galaxy Flip 8. Pod jego maską znajdziemy własny procesor Samsunga Exynos 2600. Do tego dostajemy (w wersji złożonej) ekran zewnętrzny 4,1" oraz – po rozłożeniu – ekran główny 6,9" o rozdzielczości 1080x2050. Całość waży 180 g, czyli o 8 g mniej niż ubiegłoroczny model.

Ceny niestety pokazują, jak na rynek wpływa kryzys pamięci, wywołany przez popyt na centra danych do prac nad AI. Najtańszy model kosztuje bowiem 5699 zł, podczas gdy rok temu było to 4999 zł.

Oto Samsung Galaxy Fold 8
Samsung pokazał nowe rozkładane telefony. Chris Ratcliffe/Bloomberg via Getty Images

Potwornie drogi składany flagowiec

Ostatnim modelem, który Samsung wprowadził na rynek, jest flagowy składak, czyli Galaxy Z Fold8 Ultra. Można powiedzieć, że to „ultrakonserwatywny" model. Jest bowiem zaledwie 0,1 mm cieńszy od ubiegłorocznego modelu. I to dopiero po rozłożeniu. Przy złożeniu ma bowiem identyczne wymiary.

Jeśli chodzi o aparat, to główny, teleobiektyw i selfie pozostały takie same, jak rok temu. Ulepszono jedynie ultraszerokokątny z 12 Mpix, f/2.2 do 50 Mpix, f/1.9. Pod maską ten sam procesor, co w Galaxy Z Fold8. Mamy za to trochę lepszą baterię – bo w tegorocznym modelu dostajemy ogniwo o pojemności 5000 mAh (a nie 4400 mAh) oraz ładowanie 45 W, a nie 25 W. Co i tak jest śmiesznie wolno w porównaniu do chińskiej konkurencji.

Ceny nowego Galaxy Z Fold8 Ultra wyraźnie poszły w górę względem ubiegłorocznego Folda 7. Podstawowa wersja z 256 GB pamięci kosztuje teraz 9599 zł, czyli o 800 zł więcej niż rok temu, gdy Fold 7 startował od 8799 zł. Jeszcze mocniej podrożał wariant ze średnią pojemnością – 512 GB w nowym modelu to już 10 499 zł wobec 9299 zł w poprzedniku, a więc 1200 zł różnicy. Najbardziej odczuwalna podwyżka dotyczy topowej konfiguracji 16 GB/1 TB, za którą trzeba dziś zapłacić 12 199 zł, czyli aż 1600 zł więcej niż za odpowiednik Folda 7 (10 599 zł). Samsung tłumaczy to częściowo globalnym wzrostem cen kości pamięci, choć producent oferuje przy okazji premiery promocje przedsprzedażowe łagodzące ten skok. Tak jak rok temu można choćby zostawić w rozliczeniu stary telefon (choć korzystniej jest, jak zwykle, sprzedać go na wolnym rynku).

Nowy zegarek to też ewolucja, a nie rewolucja

Samsung pokazał też nowy zegarek – Watch 9. Po raz pierwszy porzucił własny Exynos w zegarkach na rzecz chipu Qualcomma. Ma to poprawić przede wszystkim efektywność energetyczną. Smartwatch ma też o 20 proc. większą baterię, choć moc ładowania (10 W) dalej pozostała niezmieniona. To ewolucja, nie rewolucja – wygląd i podstawowa specyfikacja (ekran, czujniki, wymiary) zostały praktycznie bez zmian.

Samsung chwali się nową generacją funkcji AI, opartych na Gemini od Google, które są tak naprawdę ulepszonymi funkcjami z obecnej serii zwykłych smartfonów Samsunga. AI śledzi nasze rozmowy i sugeruje np. znalezienie lokalizacji czy dodanie spotkania do kalendarza. Dostarcza też informacji dopasowanych do naszych nawyków itp. A reszta to po prostu najnowsze funkcje AI dostępne w każdym smartfonie opartym na nowej wersji Androida.

Podsumowując – to, co pokazał Samsung w tym roku w przypadku Flipa, Watcha i Folda Ultra, to jedynie minimalna rewolucja. Do której zresztą koreański koncern przyzwyczaił nas od kilku lat. Ci, którzy mają zeszłoroczne modele czy te sprzed dwóch lat, naprawdę nie mają żadnego powodu, by przenieść się na tegoroczne smartfony. Jedyną nowością jest zwykły Fold 8, który ze względu na swe rozmiary jest wygodniejszy w użyciu przed rozłożeniem.