Mundial się skończył, Erlingmania trwa. Firmy i Norwegia chcą zarobić na fenomenie Haalanda
Ojczyzna Ole Einara Bjørndalena i Magnusa Carlsena ma nowego króla. Erling Haaland stał się gwiazdą nie tylko boiska, ale i internetu. Właściwie każda jego aktywność staje się hitem, a kolejka firm chętnych do współpracy z piłkarzem zdaje się nie mieć końca. Norwegia liczy, że Haaland przyciągnie do kraju turystów.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Co łączy Erlinga Haalanda z Lublinem.
- Dlaczego stał się ulubieńcem internetu.
- Jakie marki współpracują z Haalandem.
W Nike mieli nosa. W naszpikowanej gwiazdami przedmundialowej reklamie marki, najważniejsza scena – strzelenie bramki – przypadło Erlingowi Haalandowi. Na nagraniu kamera kilkukrotnie skupia się na norweskim napastniku, u którego boku siedzi grający jego dublera Channing Tatum. Być może przed turniejem to amerykański aktor był większą gwiazdą. Po nim definitywnie już nią nie jest.
Strzelec wyborowy
Uwagę ludzi z Nike pierwszy raz zwrócił jeszcze jako nastolatek. Gdy miał 14 lat podpisał z tą marką pierwszy kontrakt sponsorski. Już wtedy wyróżniał się na tle rówieśników: umiejętnościami i warunkami fizycznymi. Swoje 195 cm wzrostu i 94 kg wagi obudował wypracowaniem niesamowitej jak na swoje gabaryty szybkości i skoczności.
Na mundialowej scenie Erling Haaland przebił się do świadomości pozapiłkarskiej publiki, ale kibicom piłki dał się poznać już znacznie wcześniej. Naprawdę głośno zrobiło się o nim w 2019 roku, gdy w Lublinie (tak, naszym Lublinie) strzelił Hondurasowi dziewięć bramek w meczu mistrzostw świata do lat 20. Od tamtej pory strzelać już nie przestał.
Po wyjeździe z ligi norweskiej najpierw trafiał dla Red Bull Salzburg, a potem dla Borussi Dortmund. Od 2022 roku gra w błękitnych barwach Manchesteru City. W czterech sezonach trzykrotnie został królem strzelców Premier League. W reprezentacji Norwegii strzelił dotąd 62 bramki. Potrzebował do tego 55 meczów. Najlepszym strzelcem w historii kadry został, mając 24 lata.
Król zasięgów
Wracająca na mundial po 28 latach przerwy Norwegia dotarła do ćwierćfinału. Dobrej postawie na boisku, spuentowanej wyeliminowaniem Brazylii, towarzyszyło kibicowskie „wiosłowanie”. Naśladując ruchy wioseł, Norwegowie nawiązywali do Wikingów i sugerowali podbój mistrzostw świata. Wiosłowali na trybunach, na Times Square i wszędzie tam, gdzie się pojawili. Po wygranych meczach razem z kibicami wiosłowali piłkarze.
Bez obecności i dobrej gry Norwegii na mundialu, Erling Haaland nomen omen nie wypłynąłby na tak szerokie wody. Zresztą wystarczy cofnąć się do poprzedniego mundialu, na którym Norwegii nie było. Manchester City opublikował wtedy wideo, na którym Haaland samotnie przemierza klubowe obiekty, bo wszyscy jego koledzy bawią na mistrzostwach świata.
Tym razem na turnieju bawił i on, a razem z nim bawili się kibice. Wrzucający kolejne memy z norweskim napastnikiem szybko przekonali się, że docierają one do ich bohatera. Erling Haaland hurtowo rozdawał serduszka i komentował internetowe wzmianki o sobie. Śmiał się z memów porównujących do pora i odpowiadał na zaczepne komentarze w popularnym trendzie, polegającym na sugerowaniu, że na pewno skomentuje każdy post, w którym będzie oznaczony. A oznaczała go m.in. Anastazja Kostrotomina, rosyjska modelka, szybko ochrzczona jego siostrą-bliźniaczką.
Im więcej było interakcji z jego strony, tym więcej pojawiało się treści. Zasięgi rosły. Przed mistrzostwami świata na instagramie Erlinga Haalanda obserwowało nieco ponad 40 mln użytkowników. Teraz ich liczba przekracza 76 mln. Na TikToku „urósł” z miliona do ponad 18 mln obserwujących. Znacznie zwiększył też swoje zasięgi na X i na YouTube. Na tym ostatnim opublikował kilkuminutowy filmik, gdzie pokazuje memy związane z nim samym, które najbardziej go rozbawiły.
Zwykły chłopak
Sama aktywność w sieci nie wystarczyłaby do wejścia na obecny poziom popularności. To, czym najbardziej kupił swoich fanów to charakterystyczna fizjonomia, ogromne pokłady dystansu do siebie i pokazywanie na każdym kroku, że mimo swojego statusu gwiazdy, jest po prostu swojskim, dobrym chłopakiem.
Najlepiej wiedzą o tym Norwegowie. Erling Haaland urodził się co prawda w Wielkiej Brytanii (gdzie jego ojciec Alf-Inge Haaland też grał w piłkę), ale regularnie pokazuje przywiązanie do Norwegii, tamtejszej kultury i stylu życia. Chociażby przez zakup za 116 tys. euro najdroższej w historii norweskiej XVI-wiecznej książki zawierającej sagi wikingów i przekazanie jej jednej z bibliotek. Albo finansując wyjazd na turniej piłki ulicznej dla chłopców z miasteczka Bryne, gdzie się wychowywał.
Jako wyczynowiec o sporych gabarytach Norweg przyjmuje dziennie ok. 6 tys. kalorii. W jego diecie pojawiają się surowe mleko, jajka, miód, steki i podroby. Ale nie stroni też od kebabów czy tacos. Lubi grać w gry komputerowe i samemu tworzyć memy – również na swój temat. Znając stosunek fanów do swojej fizjonomii (duży, lekko przygarbiony facet z długimi blond włosami i wydatnymi ustami) regularnie dzieli się zdjęciami, które miałyby pewnie problem, by przejść akceptację speców od wizerunku.
Ze swoją długoletnią partnerka ma syna, ale o dzieleniu się prywatnością nie ma mowy. Para publicznie nigdy nie wspomniała nawet imienia dziecka.
Norweg jest też bardzo rodzinny. Wyrazem przywiązania do mamy była zmiana widocznego na koszulce nazwiska z „Haaland” na „Braut Haaland”, zawierające nazwiska obojga rodziców. Jest też polski wątek jego rodzinnej natury: w sezonie 2025/2026 w Rakowie Częstochowa grał kuzyn Erlinga, Jonatan Braut Brunes. Haaland co jakiś czas komentował jego grę i reagował na internetowe wpisy dotyczące poczynań kuzyna w Częstochowie.

Ulubieniec sponsorów
Wolny od afer, autentyczny wizerunek, sukcesy piłkarskie i ogrom fanów to niezawodny przepis na zainteresowanie ze strony sponsorów. Właściwie z każdej branży.
Erling Haaland jest związany z włoską marką modową Dolce & Gabbana i szwajcarskim producentem luksusowych zegarków Breitling. Brał udział w kampaniach reklamowych sieci hoteli Marriot Bonvoy , Revoluta i Visy.

Reklamował Budweisera i okulary nordyckiej marki Synsam. Po chińsku namawia do picia popularnego w Chinach napoju ziołowego Walovi.
Na swoją pielęgnację pracują też jego włosy – stał się twarzą szamponu Clear Men. Na mecz ściśle ściąga je gumką marki KKNEKKI, której jest mniejszościowym udziałowcem. Jak zresztą w kilku innych firmach, m.in. produkującej torby i bagaże Db Journey.
Zainwestował też w szachy – finansowo wspiera organizację jednego z najbardziej prestiżowych turniejów w Norwegii.
Norwegia czeka na kibiców
Jak wylicza Instytut Monitorowania Mediów (IMM) okresie trwania mundialu w polskiej infosferze Erling Haaland zajął trzecie miejsce pod względem interakcji internautów, ustępując jedynie Leo Messiemu i Cristiano Ronaldo. W innych krajach Erlingmania też zatoczyła szerokie kręgi, wylewając się poza internet. W Peru 468 dzieciom nadano imię Haaland, a 91 kolejnym Erling Haaland.
Norwegowie liczą, że ten szał nie skończy się wraz z mistrzostwami i przełoży na zainteresowanie turystyczne ich krajem. Decydujące ma być nie tylko zainteresowanie Haalandem, ale też kibicowskie „wiosłowanie”.
– Sukces Norwegii na mistrzostwach świata to świetna wiadomość dla norweskiej piłki nożnej i myślę, że sprawia, że norwescy piłkarze są bardziej atrakcyjni dla dużych klubów. To może być również świetna wiadomość dla norweskich restauracji i centrów turystycznych, ponieważ spodziewam się mnóstwa turystów w nadchodzących latach, ze względu na to, jak popularne stało się „wiosłowanie” – mówi Adrian Richvoldsen, dziennikarz norweskiego portalu Nettavisen.
Według analizy IMM, w trakcie trwania mistrzostw liczba wyszukań hasła „Norwegia” wzrosła rok do roku o 200 proc. Zauważalnie zwiększyło się także zainteresowanie lotami do Norwegii.
– Widzimy tu wyraźną zależność między wydarzeniem sportowym a decyzjami zakupowymi i turystycznymi odbiorców. Pokazuje to, jak wiralowość w internecie potrafi budować zasięgi o realnej wartości dla wizerunku i gospodarki całego państwa – zauważa Tomasz Lubieniecki z Instytutu Monitorowania Mediów.
Zauważają to też Norwegowie, a ich organizacje turystyczne już mają w ofercie wycieczki śladami Erlinga Haalanda.
– Po mundialu stał się zdecydowanie największym norweskim sportowcem. Pięciokrotny mistrz olimpijski w biegach narciarskich Johannes Klæbo i nasz arcymistrz szachowy Magnus Carlsen też są wielcy, ale w porównaniu z Erlingiem Haalandem to pikuś. Trudno opisać, jak wielką postacią i wzorem do naśladowania jest teraz w Norwegii Haaland. Jeśli ktoś jest od niego popularniejszy, to chyba tylko nasz król – mówi Adrian Richvoldsen.
Główne wnioski
- Sukcesy piłkarskie, autentyczność i ogromny dystans do siebie to najważniejsze składniki popularności Erlinga Haalanda.
- Norweski napastnik współpracuje komercyjnie z Nike, Visą, Revolutem, a także wieloma nordyckimi markami z bardzo różnych branż.
- Erling Haaland i tzw. wiosłowanie norweskich kibiców znacząco zwiększyły zainteresowanie Norwegią jako kierunkiem turystycznym.